Media Rodzina, Poznań 2025.
W warsztacie
W podcyklu Mam przyjaciela… w serii Mądra Mysz mali bohaterowie – różni, w zależności od wyobraźni autorów – mogą się przekonać, na czym polega wykonywanie konkretnych zawodów – i to zawodów z różnych sfer, od lotów w kosmos przez śmieciarzy po sportowców. Lekarze, sprzedawcy, kierowcy, artyści – wszyscy mają coś do zaoferowania i wszyscy mogą się podzielić swoimi doświadczeniami. Przeważnie mały bohater albo przeżywa wydarzenie, które skieruje go do odpowiedniego miejsca lub zakładu, albo umawia się wcześniej na przykład z lubianym sąsiadem na odwiedzenie jego miejsca pracy. W tomiku „Mam przyjaciela mechanika samochodowego Ralf Butschkow pozwala Lili na przeżycie sporej przygody.
Lila jedzie z tatą na zakupy. Ale na drodze jedna z kontrolek w samochodzie zaczyna świecić i tata oznajmia, że trzeba będzie zajechać do warsztatu. Tu pracuje znajomy mechanik taty, Piotr. Piotr jest bardzo kompetentny i bardzo sympatyczny – chociaż ma ogromną firmę, bo warsztat to cała hala, w której przewijają się kolejni specjaliści, poświęca Lili czas. Dziewczynka zostaje z nim do powrotu taty – trzeba sprowadzić elektroniczny element do samochodu, więc ojciec wróci popołudniu. A skoro Lila interesuje się samochodami, będzie mogła wszystko dokładnie obejrzeć – od wymiany opon po naprawianie uszkodzeń w karoserii. Dowie się też, po co w warsztacie jest komputer diagnostyczny i jak ma się to do budowy dzisiejszych samochodów. Poogląda nawet, jak wymienia się olbrzymie koła w wielkich pojazdach – i jak traktuje się wozy zabytkowe. Przekonuje się, że może w przyszłości zostać mechanikiem samochodowym – zwłaszcza że już wykazuje wiedzę na temat aut.
Dzięki wkraczaniu tam, gdzie zwykle dzieci wstępu nie mają, bohaterowie cyklu mogą przedstawiać szanse i zadania czekające na przedstawicieli konkretnych zawodów. To rodzaj przygotowania na przyszłe obowiązki – ale też wiadomości, które pomogą w podejmowaniu decyzji i wyborze ścieżki kariery. Do niedawna dzieciom przybliżało się najbardziej „widowiskowe” i jednocześnie ważne społecznie zawody. Tutaj nie ma kwalifikowania ich pod względem ważności, rangi w społeczeństwie czy zarobków – każdy może przyjrzeć się różnym scenkom i zastanowić nad własnymi zainteresowaniami. Ralf Butschkow jest autorem doświadczonym w cyklu – wie, jak prowadzić narrację, żeby równolegle z informacjami fachowymi naświetlać też entuzjazm małych postaci – radość z odkrywania nowych rzeczy wiąże się z emocjami również dla czytelników. Niewielkie tomiki z serii Mądra Mysz przynoszą odbiorcom wskazówki i ciekawostki – jest to cykl, w którym liczy się samodzielność w myśleniu maluchów – autorzy relacjonują możliwości i wyzwania związane z poszczególnymi zawodami, dbają o to, żeby narracja nie wypadała nudno i żeby była jak najbardziej zbliżona do realnego życia – to sygnał dla odbiorców, że są traktowani poważnie i oprowadzani po kolejnych zakładach a nie po wyobraźniowych przestrzeniach. Nikt nie wymaga od przedszkolaków, żeby były pewne, kim zostaną w przyszłości – ale dobrze pokazać im, jak szeroki mają wybór.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ralf Butschkow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ralf Butschkow. Pokaż wszystkie posty
piątek, 18 lipca 2025
środa, 11 grudnia 2024
Ralf Butschkow: Mam przyjaciółkę astronautkę
Media Rodzina, Poznań 2024.
Trening przed lotem
Karolina, mama Juliana, jest osobą niezwykłą. Zabiera swojego syna i jego przyjaciela do Krajowego Ośrodka Lotnictwa i Astronautyki – a tam zamienia się w przewodnika i tłumaczy kolejne etapy przygotowań do lotu w kosmos. Dzieje się w niewielkim tomiku z serii Mądra Mysz wiele – bo też i tematów, które zainteresują nawet małych odbiorców będzie tu mnóstwo. Trzeba w końcu dowiedzieć się, dlaczego astronauci muszą umieć naprawić wszystko, w dodatku w grubych rękawicach. Do czego służą im lekcje na basenie, jak wyglądają symulatory lotów. W końcu bohater dowie się, jak wypada codzienność w kosmosie – bo jest tu naprawdę sporo wyzwań, które nie przyszłyby do głowy zwykłemu człowiekowi. „Mam przyjaciółkę astronautkę” to tomik dla maluchów, które chciałyby dowiedzieć się czegoś o lotach w kosmos – i o przygotowaniach do takiej pracy. Nie jest to zwyczajny zawód i zajęcie, które łatwo zdobyć – warto więc wiedzieć od początku, na co się nastawiać i do czego się przygotowywać. Warto też zastanowić się nad komplikacjami przy najzwyklejszych czynnościach – na przykład korzystaniu z toalety czy piciu wody. Karolina nie pomija żadnego szczegółu, tak, żeby zaintrygować najmłodszych. Wie zresztą, jak atrakcyjna jest jej praca – więc nie ma większych problemów z prowadzeniem narracji. Ralf Butschkow pisze i ilustruje tomik, który może być jednym z bardziej popularnych w znakomitym cyklu edukacyjnym. Każde dziecko przecież w którymś momencie przechodzi fascynację kosmosem i astronautyką – a to zajęcie dzięki swojej egzotyczności przyciąga.
Mama Juliana wie sporo – i jest w stanie odpowiadać na kolejne pytania bohaterów. Zdaje sobie sprawę z tego, co jest nietypowe albo niezwykłe z perspektywy malucha, przygotowuje dla odbiorców cały przegląd dokonań i rozwiązań z kosmosu – ale też i z miejsc, w których astronauci przechodzą specjalny trening. Oczywiście zupełnym przypadkiem dzieci mogą uczestniczyć w odpalaniu ogromnej rakiety kosmicznej – żeby jeszcze bardziej podrasować codzienność astronautów. Ralf Butschkow nie ucieka od bardziej skomplikowanych tematów – w tekście stara się używać prostego języka, wprowadza opisowe (ale krótkie) wyjaśnienia, za to na ilustracjach wprowadza mnóstwo szczegółów – obrazki można uważnie śledzić, analizować rozwiązania z nich i cieszyć się wielością detali, które pełnią funkcję informacyjną. Tomik kierowany jest zarówno do dzieci, które nie są zainteresowane lotami w kosmos, jak i do tych, które o takiej przygodzie marzą. Ralf Butschkow starannie je przygotowuje na podobne doświadczenia. Podpowiada im, z czym będą musiały się mierzyć i co może je zaintrygować. Podsuwa lekturę, która jednocześnie podkarmia wyobraźnię i zapewnia niezbędną wiedzę. „Mam przyjaciółkę astronautkę” to próba zainteresowania odbiorców pozornie tylko męskimi zawodami – nieprzypadkowo to kobieta oprowadza po ośrodku astronautyki. Mali odbiorcy przekonają się, czy nadają się do takiego zawodu i czy by się tu dobrze czuli, mogą sprawdzić, czy uda im się jakieś własne umiejętności wykorzystać w przyszłych latach. To tomik, który przynosi sporo ciekawych wiadomości kilkulatkom.
Trening przed lotem
Karolina, mama Juliana, jest osobą niezwykłą. Zabiera swojego syna i jego przyjaciela do Krajowego Ośrodka Lotnictwa i Astronautyki – a tam zamienia się w przewodnika i tłumaczy kolejne etapy przygotowań do lotu w kosmos. Dzieje się w niewielkim tomiku z serii Mądra Mysz wiele – bo też i tematów, które zainteresują nawet małych odbiorców będzie tu mnóstwo. Trzeba w końcu dowiedzieć się, dlaczego astronauci muszą umieć naprawić wszystko, w dodatku w grubych rękawicach. Do czego służą im lekcje na basenie, jak wyglądają symulatory lotów. W końcu bohater dowie się, jak wypada codzienność w kosmosie – bo jest tu naprawdę sporo wyzwań, które nie przyszłyby do głowy zwykłemu człowiekowi. „Mam przyjaciółkę astronautkę” to tomik dla maluchów, które chciałyby dowiedzieć się czegoś o lotach w kosmos – i o przygotowaniach do takiej pracy. Nie jest to zwyczajny zawód i zajęcie, które łatwo zdobyć – warto więc wiedzieć od początku, na co się nastawiać i do czego się przygotowywać. Warto też zastanowić się nad komplikacjami przy najzwyklejszych czynnościach – na przykład korzystaniu z toalety czy piciu wody. Karolina nie pomija żadnego szczegółu, tak, żeby zaintrygować najmłodszych. Wie zresztą, jak atrakcyjna jest jej praca – więc nie ma większych problemów z prowadzeniem narracji. Ralf Butschkow pisze i ilustruje tomik, który może być jednym z bardziej popularnych w znakomitym cyklu edukacyjnym. Każde dziecko przecież w którymś momencie przechodzi fascynację kosmosem i astronautyką – a to zajęcie dzięki swojej egzotyczności przyciąga.
Mama Juliana wie sporo – i jest w stanie odpowiadać na kolejne pytania bohaterów. Zdaje sobie sprawę z tego, co jest nietypowe albo niezwykłe z perspektywy malucha, przygotowuje dla odbiorców cały przegląd dokonań i rozwiązań z kosmosu – ale też i z miejsc, w których astronauci przechodzą specjalny trening. Oczywiście zupełnym przypadkiem dzieci mogą uczestniczyć w odpalaniu ogromnej rakiety kosmicznej – żeby jeszcze bardziej podrasować codzienność astronautów. Ralf Butschkow nie ucieka od bardziej skomplikowanych tematów – w tekście stara się używać prostego języka, wprowadza opisowe (ale krótkie) wyjaśnienia, za to na ilustracjach wprowadza mnóstwo szczegółów – obrazki można uważnie śledzić, analizować rozwiązania z nich i cieszyć się wielością detali, które pełnią funkcję informacyjną. Tomik kierowany jest zarówno do dzieci, które nie są zainteresowane lotami w kosmos, jak i do tych, które o takiej przygodzie marzą. Ralf Butschkow starannie je przygotowuje na podobne doświadczenia. Podpowiada im, z czym będą musiały się mierzyć i co może je zaintrygować. Podsuwa lekturę, która jednocześnie podkarmia wyobraźnię i zapewnia niezbędną wiedzę. „Mam przyjaciółkę astronautkę” to próba zainteresowania odbiorców pozornie tylko męskimi zawodami – nieprzypadkowo to kobieta oprowadza po ośrodku astronautyki. Mali odbiorcy przekonają się, czy nadają się do takiego zawodu i czy by się tu dobrze czuli, mogą sprawdzić, czy uda im się jakieś własne umiejętności wykorzystać w przyszłych latach. To tomik, który przynosi sporo ciekawych wiadomości kilkulatkom.
wtorek, 12 września 2023
Ralf Butschkow: Mam przyjaciółkę architektkę
Media Rodzina, Poznań 2023.
Zmiany
Kot w Butach to świetna nazwa na sklep obuwniczy. Ale równie dobrze sprawdzi się jako nazwa nowego przedszkola. Ralf Butschkow w uwielbianej przez dzieci i ich rodziców serii "Mam przyjaciela" zaprasza do zapoznania się z pracą architektki: Agata to sąsiadka Pawła i zajmie się projektowaniem przebudowy pewnego miejsca, które chłopiec zna. Przedszkole pojawi się w odpowiednio przerobionym budynku i będzie cieszyć dzieci, ale i mieszkańców: projekt zakłada nie tylko rozwiązania przydające się maluchom, ale też elementy ważne dla lokalnej społeczności. W trosce o środowisko zamontowane na nim zostają panele solarne, na ścianach wiszą budki dla ptaków, a dach przedszkola będzie zielony - żeby zapewnić schronienie ptakom i owadom. To ważne i świadczy o świadomym podchodzeniu do zawodu, Agata może popisać się wyobraźnią, ale też zrobić coś pożytecznego.
Mały bohater trafia do pracowni i przekonuje się, że najpierw trzeba stworzyć projekt - dzisiaj najczęściej robi się to dzięki komputerom. Jednak nie zabraknie i makiet miejsca, tak, żeby móc dostrzec ewentualne słabe strony projektu i w porę zapobiec błędom. Przyjdzie też czas, by wybrać się na plac budowy (tu od razu można się spodziewać, że bliskość wielkich maszyn stanie się dla odbiorców ciekawostką gwarantującą zainteresowanie). Plac budowy (w tym wypadku przebudowy) to możliwość obejrzenia, jak zmienia się otoczenie i jak powstaje przyszłe przedszkole. Tu jak refren powraca temat afrykańskiego ptasiego gniazda - w przedszkolu będą miejsca wzorowane na niezwykłym kształcie po to, żeby dzieci miały gdzie odpocząć. A to nie wszystko, ptasie gniazdo z Afryki zainspiruje wielokrotnie. To w końcu dowód, że można współpracować z naturą i czerpać z niej najlepsze pomysły. Trochę jest tu o projektowaniu, a trochę o samej budowie - łatwo się domyślić, że samo tworzenie projektów nie przyciągnęłoby dzieci i nie zaangażowało na wystarczająco długo, w związku z tym Ralf Butschkow wykorzystuje najbardziej pewne rozwiązania. Jest tu sporo wyjaśnień kierowanych do małych odbiorców, jest też bardzo dużo rysunków, bo cała seria Mądra Mysz to picture booki połączone z narracjami. Nie ma tu bajkowych fabuł, są rzeczowe wyjaśnienia i możliwość podglądania tego, co dzieje się w kolejnych zawodach. Dzięki temu dzieci będą mogły sprawdzić, czy takie zajęcie w dorosłości odpowiadałoby im bardziej ze względu na umiejętności lub zainteresowania, czy też stanie się wyłącznie jedną z ciekawostek. "Mam przyjaciółkę architektkę" to przedstawienie niezbyt medialnego zawodu tak, by dzieci mogły się czegoś o nim dowiedzieć. Do tego oczywiście poszerza wyobraźnię i sprawia, że maluchy zyskują nowe możliwości w rozwoju. Łatwiej dzięki tej serii tłumaczyć odbiorcom, czym zajmują się dorośli - bardzo dobry pomysł jest tutaj świetnie realizowany, nic dziwnego, że odbiorcy czekają na kolejne tomiki z bardzo już rozbudowanej serii.
Zmiany
Kot w Butach to świetna nazwa na sklep obuwniczy. Ale równie dobrze sprawdzi się jako nazwa nowego przedszkola. Ralf Butschkow w uwielbianej przez dzieci i ich rodziców serii "Mam przyjaciela" zaprasza do zapoznania się z pracą architektki: Agata to sąsiadka Pawła i zajmie się projektowaniem przebudowy pewnego miejsca, które chłopiec zna. Przedszkole pojawi się w odpowiednio przerobionym budynku i będzie cieszyć dzieci, ale i mieszkańców: projekt zakłada nie tylko rozwiązania przydające się maluchom, ale też elementy ważne dla lokalnej społeczności. W trosce o środowisko zamontowane na nim zostają panele solarne, na ścianach wiszą budki dla ptaków, a dach przedszkola będzie zielony - żeby zapewnić schronienie ptakom i owadom. To ważne i świadczy o świadomym podchodzeniu do zawodu, Agata może popisać się wyobraźnią, ale też zrobić coś pożytecznego.
Mały bohater trafia do pracowni i przekonuje się, że najpierw trzeba stworzyć projekt - dzisiaj najczęściej robi się to dzięki komputerom. Jednak nie zabraknie i makiet miejsca, tak, żeby móc dostrzec ewentualne słabe strony projektu i w porę zapobiec błędom. Przyjdzie też czas, by wybrać się na plac budowy (tu od razu można się spodziewać, że bliskość wielkich maszyn stanie się dla odbiorców ciekawostką gwarantującą zainteresowanie). Plac budowy (w tym wypadku przebudowy) to możliwość obejrzenia, jak zmienia się otoczenie i jak powstaje przyszłe przedszkole. Tu jak refren powraca temat afrykańskiego ptasiego gniazda - w przedszkolu będą miejsca wzorowane na niezwykłym kształcie po to, żeby dzieci miały gdzie odpocząć. A to nie wszystko, ptasie gniazdo z Afryki zainspiruje wielokrotnie. To w końcu dowód, że można współpracować z naturą i czerpać z niej najlepsze pomysły. Trochę jest tu o projektowaniu, a trochę o samej budowie - łatwo się domyślić, że samo tworzenie projektów nie przyciągnęłoby dzieci i nie zaangażowało na wystarczająco długo, w związku z tym Ralf Butschkow wykorzystuje najbardziej pewne rozwiązania. Jest tu sporo wyjaśnień kierowanych do małych odbiorców, jest też bardzo dużo rysunków, bo cała seria Mądra Mysz to picture booki połączone z narracjami. Nie ma tu bajkowych fabuł, są rzeczowe wyjaśnienia i możliwość podglądania tego, co dzieje się w kolejnych zawodach. Dzięki temu dzieci będą mogły sprawdzić, czy takie zajęcie w dorosłości odpowiadałoby im bardziej ze względu na umiejętności lub zainteresowania, czy też stanie się wyłącznie jedną z ciekawostek. "Mam przyjaciółkę architektkę" to przedstawienie niezbyt medialnego zawodu tak, by dzieci mogły się czegoś o nim dowiedzieć. Do tego oczywiście poszerza wyobraźnię i sprawia, że maluchy zyskują nowe możliwości w rozwoju. Łatwiej dzięki tej serii tłumaczyć odbiorcom, czym zajmują się dorośli - bardzo dobry pomysł jest tutaj świetnie realizowany, nic dziwnego, że odbiorcy czekają na kolejne tomiki z bardzo już rozbudowanej serii.
poniedziałek, 11 lipca 2022
Ralf Butschkow: Mam przyjaciółkę nauczycielkę
Media Rodzina, Poznań 2022.
W szkole
Bolek to przedszkolak, który nie może doczekać się pójścia do szkoły. Na szczęście jego sąsiadka Konstancja jest nauczycielką nauczania początkowego i ma możliwość zabrania małego przyjaciela na swoje lekcje. W serii Mam przyjaciela... w cyklu Mądra Mysz dzieci przekonują się, na czym polega praca w różnych zawodach. Do tej pory były to przeważnie zawody dość nietypowe, atrakcyjne dla maluchów przez niedostępność i tajemniczość (piłkarz, opiekun zwierząt, kierowca śmieciarki), tym razem jednak zawód wydaje się bardziej swojski i obecny w zabawach przynajmniej części kilkulatków. Mniej chodzi tu być może o pokazanie tajników pracy nauczyciela, a bardziej - o oswojenie przedszkolaków z myślą o pójściu do szkoły. Na lekcji matematyki przyczepia się znaczki z krokodylem (żeby wskazać, która liczba jest większa), na muzyce wszyscy wybierają instrumenty, na jakich chcą grać. Jest też plastyka i wuef, a na lekcjach polskiego dzieci przygotowują plakaty na przedstawienie teatralne. Bolek dochodzi do wniosku, że w szkole cały czas coś się dzieje, nie można się tu nudzić - a każda lekcja wiąże się z czymś interesującym. Ponieważ sam może uczestniczyć w zajęciach, dobrze się bawi (i zaczyna nawet współczuć tacie, który siedzi w biurze i u którego nic się nie dzieje). Konstancja tłumaczy chłopcu również, co dzieje się na przerwach, a co w stołówce. Bolek dochodzi do wniosku, że szkoła ma do zaoferowania bardzo dużo - i z tym wrażeniem pozostawi też odbiorców.
Ralf Butschkow przygotował tutaj tekst i ilustracje. Niewielki tomik ma zaintrygować dzieci i dostarczyć im sporo ciekawostek. Praca nauczycielki nauczania początkowego wiąże się z wieloma wyzwaniami: Konstancja musi znać się na różnych przedmiotach, żeby wiedzę przekazywać dzieciom. Do tego powinna też mieć mnóstwo pomysłów na rozrywki i wiedzieć, kiedy zareagować, gdy pojawią się niesnaski. Doskonale opanowuje swoją grupę, zresztą Bolek nie skupia się na dzieciach, a na działaniach. Zamiast nawiązywać nowe przyjaźnie i odwracać uwagę od zawodu, uczestniczy w tym, co dzieje się w szkole - nawet jeśli sam jeszcze jest za mały na udzielanie poprawnych odpowiedzi na niektóre pytania, wie, że poradzi sobie dzięki swojej przyjaciółce. "Mam przyjaciółkę nauczycielkę" to sposób na przedstawienie kolejnego pomysłu na dorosłość - być może taki właśnie tomik zainspiruje dzieci i pokaże im, czym warto zająć się w przyszłości. Dla wielu maluchów będzie to też przygotowanie do pójścia do szkoły: Ralf Butschkow nie ustaje w wysiłkach, aby pokazać tę placówkę jako miejsce przyjazne dzieciom, przekonuje, że tu można znakomicie spędzać czas - sporo się bawić i stale dowiadywać czegoś nowego. To książeczka o wielu funkcjach, dostarczy też rozrywki dziecięcym czytelnikom. Ralf Butschkow - dzięki Bolkowi - oprowadza odbiorców po szkole i nawet jeśli nie wszystkie z zaproponowanych tutaj rozwiązań dzieci w swoich szkołach odkryją, to jednak ciekawość zostanie rozbudzona i maluchy przestaną się bać zmiany.
W szkole
Bolek to przedszkolak, który nie może doczekać się pójścia do szkoły. Na szczęście jego sąsiadka Konstancja jest nauczycielką nauczania początkowego i ma możliwość zabrania małego przyjaciela na swoje lekcje. W serii Mam przyjaciela... w cyklu Mądra Mysz dzieci przekonują się, na czym polega praca w różnych zawodach. Do tej pory były to przeważnie zawody dość nietypowe, atrakcyjne dla maluchów przez niedostępność i tajemniczość (piłkarz, opiekun zwierząt, kierowca śmieciarki), tym razem jednak zawód wydaje się bardziej swojski i obecny w zabawach przynajmniej części kilkulatków. Mniej chodzi tu być może o pokazanie tajników pracy nauczyciela, a bardziej - o oswojenie przedszkolaków z myślą o pójściu do szkoły. Na lekcji matematyki przyczepia się znaczki z krokodylem (żeby wskazać, która liczba jest większa), na muzyce wszyscy wybierają instrumenty, na jakich chcą grać. Jest też plastyka i wuef, a na lekcjach polskiego dzieci przygotowują plakaty na przedstawienie teatralne. Bolek dochodzi do wniosku, że w szkole cały czas coś się dzieje, nie można się tu nudzić - a każda lekcja wiąże się z czymś interesującym. Ponieważ sam może uczestniczyć w zajęciach, dobrze się bawi (i zaczyna nawet współczuć tacie, który siedzi w biurze i u którego nic się nie dzieje). Konstancja tłumaczy chłopcu również, co dzieje się na przerwach, a co w stołówce. Bolek dochodzi do wniosku, że szkoła ma do zaoferowania bardzo dużo - i z tym wrażeniem pozostawi też odbiorców.
Ralf Butschkow przygotował tutaj tekst i ilustracje. Niewielki tomik ma zaintrygować dzieci i dostarczyć im sporo ciekawostek. Praca nauczycielki nauczania początkowego wiąże się z wieloma wyzwaniami: Konstancja musi znać się na różnych przedmiotach, żeby wiedzę przekazywać dzieciom. Do tego powinna też mieć mnóstwo pomysłów na rozrywki i wiedzieć, kiedy zareagować, gdy pojawią się niesnaski. Doskonale opanowuje swoją grupę, zresztą Bolek nie skupia się na dzieciach, a na działaniach. Zamiast nawiązywać nowe przyjaźnie i odwracać uwagę od zawodu, uczestniczy w tym, co dzieje się w szkole - nawet jeśli sam jeszcze jest za mały na udzielanie poprawnych odpowiedzi na niektóre pytania, wie, że poradzi sobie dzięki swojej przyjaciółce. "Mam przyjaciółkę nauczycielkę" to sposób na przedstawienie kolejnego pomysłu na dorosłość - być może taki właśnie tomik zainspiruje dzieci i pokaże im, czym warto zająć się w przyszłości. Dla wielu maluchów będzie to też przygotowanie do pójścia do szkoły: Ralf Butschkow nie ustaje w wysiłkach, aby pokazać tę placówkę jako miejsce przyjazne dzieciom, przekonuje, że tu można znakomicie spędzać czas - sporo się bawić i stale dowiadywać czegoś nowego. To książeczka o wielu funkcjach, dostarczy też rozrywki dziecięcym czytelnikom. Ralf Butschkow - dzięki Bolkowi - oprowadza odbiorców po szkole i nawet jeśli nie wszystkie z zaproponowanych tutaj rozwiązań dzieci w swoich szkołach odkryją, to jednak ciekawość zostanie rozbudzona i maluchy przestaną się bać zmiany.
środa, 9 grudnia 2020
Ralf Butschkow: Mam przyjaciela... trenera piłki nożnej
Media Rodzina, Poznań 2020.
Sport
Mądra Mysz to seria znakomita i wiedzą o tym z pewnością kolejni rodzice zbierający niepozorne zeszyty z ulubionymi zagadnieniami swoich pociech. Mam przyjaciela to podcykl umożliwiający dzieciom poznawanie specyfiki różnych zawodów. Zasada konstrukcyjna jest prosta: mali bohaterowie - mogą być za każdym razem inni, różnicowani imionami, płcią albo wyglądem - i tak zlewają się w końcu w jednego dzieciaka - kontaktują się z kimś dorosłym, kogo znają. Sąsiadem, znajomym, albo znajomym rodziców. Zyskują zaproszenie do poznawania miejsca pracy. A następnie udają się w konkretne miejsce i pozwalają oprowadzać. W przypadku tomu Ralfa Butschkowa "Mam przyjaciela trenera piłki nożnej" sytuacja jest o tyle inna, że Stach po prostu ga w drużynie i nie musi obserwować niczego z zewnątrz. Przydaje się jednak jego umiejętność prowadzenia obserwacji: dziecko, które uczestniczy w treningach, jest bardziej przekonujące niż przybysz, który zajmowałby się analizowaniem czegoś nowego. Stach przygotowuje się do ważnego meczu, a przy okazji opowiada, jak wygląda praca jego trenera. I tak zabiera małych odbiorców do szatni, gdzie wyjaśnia, kiedy koniecznie należy mieć korki (zależy to od rodzaju podłoża, na którym będzie się grać w piłkę). Następnie proponuje prezentację rozgrzewki i spotkanie z trenerem w salce klubowej. Dzięki temu dzieci wiedzą, jak wyglądają treningi, czego można się nauczyć od trenera, na jakie aspekty działań boiskowych zwraca on uwagę - i po co wspólnie ogląda się mecze drużyny przeciwnej. Do tego trochę przyjemności: trener daje dzieciom i ich rodzicom bilety na prawdziwy mecz, tak więc mali fani futbolu mogą zamienić się w kibiców. Stach opisuje również rolę trenera podczas meczu - i zachowania po wygranej potyczce. Przedstawia na marginesie innych członków klubu, żeby wszystko wypadało jak najbardziej profesjonalnie. Oczywiście w rozgrywkach przydadzą się wskazówki, jakie trener dawał swoim zawodnikom podczas treningu.
Ralf Butschkow występuje tym razem w podwójnej roli, autora i ilustratora. Wybiera temat, który z pewnością przyciągnie spore grono odbiorców: dzieci zafascynowane sportem i szukające w nim miejsca dla siebie mogą być zainteresowane taką opowieścią, z innej niż zwykle perspektywy: tym razem w centrum uwagi nie znajduje się sam mecz, a postawa trenera, jego rola i zadania do przygotowania podczas treningów. Autor trochę ułatwia sobie sprawę, nie musi wszystkiego opisywać w tekście, część wiadomości poda dzięki ilustracjom - tak na przykład rezygnuje z prezentowania po kolei ćwiczeń wykonywanych przez dzieci na boisku: sporo rysuje i maluchy będą mogły potrenować umiejętność prowadzenia narracji dzięki takiemu rozwiązaniu. Opowieść rozgrywa się bardzo szybko - ledwo bohater trafi w jakieś miejsce, już podąża do następnego, bo w piłce nożnej bardzo dużo się dzieje. "Mam przyjaciela trenera piłki nożnej" to zatem relacja przeznaczona i dla małych sportowców, i dla kibiców - dzieci przekonają się, jaka jest rola tego, który opiekuje się drużyną i przygotowuje do meczu, co robi trener i kiedy należy go słuchać. Ralf Butschkow uzupełnia tym samym obszerną listę prezentowanych w serii zawodów - umożliwia dzieciom zastanowienie się nad kolejnym zadaniem ze świata dorosłych i rozszerza ich wyobraźnię. Sugeruje, co będzie się robić, kiedy wybierze się taki zawód, wykorzystując szansę na poznanie od kulis specyfiki atmosfery meczowej. Zwraca się zwłaszcza do dzieci żywo zainteresowanych sportem - to one będą chciały się przekonać, co robi trener i czym różni się od piłkarzy.
Sport
Mądra Mysz to seria znakomita i wiedzą o tym z pewnością kolejni rodzice zbierający niepozorne zeszyty z ulubionymi zagadnieniami swoich pociech. Mam przyjaciela to podcykl umożliwiający dzieciom poznawanie specyfiki różnych zawodów. Zasada konstrukcyjna jest prosta: mali bohaterowie - mogą być za każdym razem inni, różnicowani imionami, płcią albo wyglądem - i tak zlewają się w końcu w jednego dzieciaka - kontaktują się z kimś dorosłym, kogo znają. Sąsiadem, znajomym, albo znajomym rodziców. Zyskują zaproszenie do poznawania miejsca pracy. A następnie udają się w konkretne miejsce i pozwalają oprowadzać. W przypadku tomu Ralfa Butschkowa "Mam przyjaciela trenera piłki nożnej" sytuacja jest o tyle inna, że Stach po prostu ga w drużynie i nie musi obserwować niczego z zewnątrz. Przydaje się jednak jego umiejętność prowadzenia obserwacji: dziecko, które uczestniczy w treningach, jest bardziej przekonujące niż przybysz, który zajmowałby się analizowaniem czegoś nowego. Stach przygotowuje się do ważnego meczu, a przy okazji opowiada, jak wygląda praca jego trenera. I tak zabiera małych odbiorców do szatni, gdzie wyjaśnia, kiedy koniecznie należy mieć korki (zależy to od rodzaju podłoża, na którym będzie się grać w piłkę). Następnie proponuje prezentację rozgrzewki i spotkanie z trenerem w salce klubowej. Dzięki temu dzieci wiedzą, jak wyglądają treningi, czego można się nauczyć od trenera, na jakie aspekty działań boiskowych zwraca on uwagę - i po co wspólnie ogląda się mecze drużyny przeciwnej. Do tego trochę przyjemności: trener daje dzieciom i ich rodzicom bilety na prawdziwy mecz, tak więc mali fani futbolu mogą zamienić się w kibiców. Stach opisuje również rolę trenera podczas meczu - i zachowania po wygranej potyczce. Przedstawia na marginesie innych członków klubu, żeby wszystko wypadało jak najbardziej profesjonalnie. Oczywiście w rozgrywkach przydadzą się wskazówki, jakie trener dawał swoim zawodnikom podczas treningu.
Ralf Butschkow występuje tym razem w podwójnej roli, autora i ilustratora. Wybiera temat, który z pewnością przyciągnie spore grono odbiorców: dzieci zafascynowane sportem i szukające w nim miejsca dla siebie mogą być zainteresowane taką opowieścią, z innej niż zwykle perspektywy: tym razem w centrum uwagi nie znajduje się sam mecz, a postawa trenera, jego rola i zadania do przygotowania podczas treningów. Autor trochę ułatwia sobie sprawę, nie musi wszystkiego opisywać w tekście, część wiadomości poda dzięki ilustracjom - tak na przykład rezygnuje z prezentowania po kolei ćwiczeń wykonywanych przez dzieci na boisku: sporo rysuje i maluchy będą mogły potrenować umiejętność prowadzenia narracji dzięki takiemu rozwiązaniu. Opowieść rozgrywa się bardzo szybko - ledwo bohater trafi w jakieś miejsce, już podąża do następnego, bo w piłce nożnej bardzo dużo się dzieje. "Mam przyjaciela trenera piłki nożnej" to zatem relacja przeznaczona i dla małych sportowców, i dla kibiców - dzieci przekonają się, jaka jest rola tego, który opiekuje się drużyną i przygotowuje do meczu, co robi trener i kiedy należy go słuchać. Ralf Butschkow uzupełnia tym samym obszerną listę prezentowanych w serii zawodów - umożliwia dzieciom zastanowienie się nad kolejnym zadaniem ze świata dorosłych i rozszerza ich wyobraźnię. Sugeruje, co będzie się robić, kiedy wybierze się taki zawód, wykorzystując szansę na poznanie od kulis specyfiki atmosfery meczowej. Zwraca się zwłaszcza do dzieci żywo zainteresowanych sportem - to one będą chciały się przekonać, co robi trener i czym różni się od piłkarzy.
sobota, 24 stycznia 2015
Ralf Butschkow: Mam przyjaciółkę lekarza weterynarii
Media Rodzina, Poznań 2014.
Pomoc
Zwierzęta nie lubią wizyt u weterynarza. Dzieciom trzeba więc wytłumaczyć, że to dla dobra ich czworonożnych pupili. W tym zadaniu pomocny może być kolejny tomik z serii Mądra Mysz – „Mam przyjaciółkę lekarza weterynarii”. Dzięki tej lekturze łatwiej będzie zapoznać dziecko z tematem, zwłaszcza że zaprezentowana tu sytuacja nie należy do zbyt przerażających. Tytus, pies Justynki, zranił się w łapkę. Na szczęście pani weterynarz urzęduje w sąsiedniej kamienicy i może szybko obejrzeć zwierzę. Bada psa dokładnie, a nawet robi mu prześwietlenie, żeby upewnić się, że poza drzazgą nic mu nie dolega. Planuje też zabieg: pod narkozą wyjmie drzazgę. Justynka może do tego czasu zostać w przychodni – dowie się dzięki temu na przykład, że królikom trzeba przycinać pazurki. Pani weterynarz zabiera też Justynkę do gospodarstwa rolnego oraz do małego miejskiego ZOO – wszędzie tam dogląda zwierząt i sprawdza, czy są zdrowe. Justynka może dowiedzieć się, jak wiele zadań ma jej sąsiadka. W tym czasie oczywiście Tytus wybudza się z narkozy i bohaterka wie, że nie boli go już łapka. Zawód weterynarza okazuje się nie tylko bardzo potrzebny, ale i ciekawy.
Ralf Butschkow – weteran serii – wie, co zrobić, żeby nie zniechęcać maluchów, a wzbudzać ich zainteresowanie. Przedstawia prostą sytuację, którą zna każdy właściciel czworonoga, niegroźną, żeby nie przestraszyć najmłodszych, ale wystarczająco rozbudowaną, by bohaterka mogła poznać spory wycinek codzienności w tym zawodzie. Madzia bada psa bardzo dokładnie – nawet jeśli nie jest to konieczne, autorowi pozwala zawrzeć w minimum treści całkiem spory przegląd prac weterynarza. Butschokow unika za to nieprzyjemnych aspektów zawodu – ale to w cyklu zachowanie typowe, tu wszystko ma być pozytywne, a nie odpychające.
„Mam przyjaciółkę lekarza weterynarii” to książeczka nieskomplikowana, ale bogata w wydarzenia. Do tego dochodzi czynnik, który gwarantuje skupienie dzieci, obecność zwierząt. Poza Tytusem jest jeszcze cała poczekalnia różnych stworzeń. Potem w gabinecie pojawia się królik. Butschkow prawdziwą niespodziankę zachowuje na później: bohaterka może potrzymać na rękach maleńkie owieczki, a chwilę potem obejrzeć na USG nienarodzonego jeszcze źrebaka (może to być wprowadzenie do rozmowy o tym, skąd się biorą dzieci). Butschkow sprawia, że praca lekarza weterynarii okazuje się atrakcyjna dla każdego malucha: w końcu ma się tu bardzo dużo do czynienia ze zwierzętami. Autor wykorzystuje też swoistą egzotykę zawodu, żeby uświadomić odbiorcom, kim mogą zostać w przyszłości.
Tomik obrazkowy zachęca dzieci do śledzenia prostej historyjki. Przede wszystkim dzięki dopowiadaniu do narracji kolejnych faktów: maluchy tylko z rysunku dowiedzą się, jacy pacjenci czekają przed gabinetem. Butschkow proponuje też zabawę dla spostrzegawczych: dzieci mają znaleźć przedstawione na końcu książeczki przedmioty. W ten sposób utrwalą również zdobyte wiadomości i będą traktować tomik jako źródło zabawy. „Mam przyjaciółkę lekarza weterynarii” to propozycja dla maluchów ciekawych dorosłych zawodów, pełna barwnych ilustracji i przygód – bo w oczach dziecka przygodą stać się może każde zajęcie dorosłych. Dodatkowo najmłodsi, którzy mają w domu zwierzęta, łatwo zrozumieją analogię między pójściem do pediatry a wizytą u weterynarza. Ralf Butschkow zachęca do przyglądania się takiej pracy.
Pomoc
Zwierzęta nie lubią wizyt u weterynarza. Dzieciom trzeba więc wytłumaczyć, że to dla dobra ich czworonożnych pupili. W tym zadaniu pomocny może być kolejny tomik z serii Mądra Mysz – „Mam przyjaciółkę lekarza weterynarii”. Dzięki tej lekturze łatwiej będzie zapoznać dziecko z tematem, zwłaszcza że zaprezentowana tu sytuacja nie należy do zbyt przerażających. Tytus, pies Justynki, zranił się w łapkę. Na szczęście pani weterynarz urzęduje w sąsiedniej kamienicy i może szybko obejrzeć zwierzę. Bada psa dokładnie, a nawet robi mu prześwietlenie, żeby upewnić się, że poza drzazgą nic mu nie dolega. Planuje też zabieg: pod narkozą wyjmie drzazgę. Justynka może do tego czasu zostać w przychodni – dowie się dzięki temu na przykład, że królikom trzeba przycinać pazurki. Pani weterynarz zabiera też Justynkę do gospodarstwa rolnego oraz do małego miejskiego ZOO – wszędzie tam dogląda zwierząt i sprawdza, czy są zdrowe. Justynka może dowiedzieć się, jak wiele zadań ma jej sąsiadka. W tym czasie oczywiście Tytus wybudza się z narkozy i bohaterka wie, że nie boli go już łapka. Zawód weterynarza okazuje się nie tylko bardzo potrzebny, ale i ciekawy.
Ralf Butschkow – weteran serii – wie, co zrobić, żeby nie zniechęcać maluchów, a wzbudzać ich zainteresowanie. Przedstawia prostą sytuację, którą zna każdy właściciel czworonoga, niegroźną, żeby nie przestraszyć najmłodszych, ale wystarczająco rozbudowaną, by bohaterka mogła poznać spory wycinek codzienności w tym zawodzie. Madzia bada psa bardzo dokładnie – nawet jeśli nie jest to konieczne, autorowi pozwala zawrzeć w minimum treści całkiem spory przegląd prac weterynarza. Butschokow unika za to nieprzyjemnych aspektów zawodu – ale to w cyklu zachowanie typowe, tu wszystko ma być pozytywne, a nie odpychające.
„Mam przyjaciółkę lekarza weterynarii” to książeczka nieskomplikowana, ale bogata w wydarzenia. Do tego dochodzi czynnik, który gwarantuje skupienie dzieci, obecność zwierząt. Poza Tytusem jest jeszcze cała poczekalnia różnych stworzeń. Potem w gabinecie pojawia się królik. Butschkow prawdziwą niespodziankę zachowuje na później: bohaterka może potrzymać na rękach maleńkie owieczki, a chwilę potem obejrzeć na USG nienarodzonego jeszcze źrebaka (może to być wprowadzenie do rozmowy o tym, skąd się biorą dzieci). Butschkow sprawia, że praca lekarza weterynarii okazuje się atrakcyjna dla każdego malucha: w końcu ma się tu bardzo dużo do czynienia ze zwierzętami. Autor wykorzystuje też swoistą egzotykę zawodu, żeby uświadomić odbiorcom, kim mogą zostać w przyszłości.
Tomik obrazkowy zachęca dzieci do śledzenia prostej historyjki. Przede wszystkim dzięki dopowiadaniu do narracji kolejnych faktów: maluchy tylko z rysunku dowiedzą się, jacy pacjenci czekają przed gabinetem. Butschkow proponuje też zabawę dla spostrzegawczych: dzieci mają znaleźć przedstawione na końcu książeczki przedmioty. W ten sposób utrwalą również zdobyte wiadomości i będą traktować tomik jako źródło zabawy. „Mam przyjaciółkę lekarza weterynarii” to propozycja dla maluchów ciekawych dorosłych zawodów, pełna barwnych ilustracji i przygód – bo w oczach dziecka przygodą stać się może każde zajęcie dorosłych. Dodatkowo najmłodsi, którzy mają w domu zwierzęta, łatwo zrozumieją analogię między pójściem do pediatry a wizytą u weterynarza. Ralf Butschkow zachęca do przyglądania się takiej pracy.
środa, 31 grudnia 2014
Ralf Butschkow: Mam przyjaciółkę baletnicę
Media Rodzina, Poznań 2014.
Taniec od kulis
Mała bohaterka, jedna z wielu postaci, które w podserii Mam przyjaciela (cykl Mądra Mysz) przedstawiają pracę swoich dorosłych znajomych, prowadzi odbiorców na generalną próbę baletowego występu. „Mam przyjaciółkę baletnicę” to szansa zajrzenia za kulisy w tym rodzaju sztuki scenicznej. Mała Nelka zabrana do opery od dwóch lat uczy się kroków baletowych. Teraz będzie mogła przyjrzeć się codzienności tancerek i tancerzy – i sporo się dowiedzieć o samych występach, czyli o tym, do czego jeszcze sama nie dotarła.
Oprowadzanie dzieci po świecie baletu zaczyna się już od wejścia do budynku: bohaterki wchodzą wejściem dla artystów, udają się do sali ćwiczeń i do garderoby, a potem na scenę, na której trwają przygotowania do premiery: pojawiają się dekoracje, a w orkiestronie ćwiczą już muzycy. Szwalnia i kostiumernia to kolejne punkty niecodziennej wycieczki. Przy okazji dziewczynka dowie się czegoś o scenicznych sztuczkach – kostiumach czy makijażach. Przyjrzy się pracy choreografa oraz reżysera, który czuwa nad całością przedstawienia. Marysia, przewodniczka w tym tomiku, nie skupia się zbyt długo na jednej informacji – chce błyskawicznie zaprezentować ciekawostki dotyczące zawodu (zastanawiający jest wśród nich jeden punkt, według Marysi profesjonalna baletnica powinna ćwiczyć dopiero od ósmego roku życia).
Chociaż tomik o balecie wydaje się bardzo „dziewczyński”, Ralf Butschkow wybiera różne aspekty przygotowania występu. Pokazuje między innymi zajęcia pracowników technicznych, montaż scenografii czy istnienie sceny obrotowej. Nie zatrzymuje się nad kwestiami wyglądu kostiumów, dzięki czemu może dodawać kolejne niespodzianki – na przykład informację o stopniu twardości podłogi. Wcale nie sugeruje też, że balet to mało męskie zajęcie – wprawdzie to Marysia przedstawia jego kulisy, ale na sali do ćwiczeń nie brakuje też panów, i to w oryginalnych kostiumach.
„Mam przyjaciółkę baletnicę” to niepozorna książeczka obrazkowa, ale dostarczy najmłodszym sporo radości. Z jednej strony – jako pełna ważnych wiadomości lektura wprowadzająca w tajniki zawodu, z drugiej – jako pomysł na odkrywanie świata. Dzieci miło spędzą nad tą publikacją czas, także dlatego, że zyskają wstęp do dorosłości, dowiedzą się czegoś o możliwościach, jakie daje scena. Tomik został napisany tak, by nie odstraszać nadmierną szczegółowością, ale też z odrzuceniem tematycznej prostoty. Wabikiem będą w nim rozbudowane rysunki: autor za każdym razem wybiera inną perspektywę, tak, żeby nie zawężać kadru do samej sceny, a żeby uchwycić rozmaite poboczne smaczki (reflektor w kulisach, stolik reżysera na widowni, poprawki przy kostiumach czy dekoracjach). Na każdym z obrazków dzieje się wiele – a sam występ (w tym wypadku – próba generalna) pojawia się tylko na jednej rozkładówce. Nic dziwnego – baletowe popisy dzieci mogą oglądać jako widzowie, a tego, co dzieje się przed premierą nie pokaże im nikt. I dlatego praca Marysi, chociaż nie dla wszystkich równie atrakcyjna, okazuje się jednak pasjonująca i silnie działa na wyobraźnię.
Ralf Butschkow oprócz samego tańca zwraca uwagę na przygotowanie kolejnych elementów tanecznego przedstawienia. Tym samym uświadamia małym odbiorcom, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w artystyczne działania. Staje się dla najmłodszych okazją do podpatrywania sekretów rozmaitych zawodów. A wielokrotnie już udowodnił, że z tym zadaniem radzi sobie znakomicie – więc Mądrej Myszy może przybywać małych fanów.
Taniec od kulis
Mała bohaterka, jedna z wielu postaci, które w podserii Mam przyjaciela (cykl Mądra Mysz) przedstawiają pracę swoich dorosłych znajomych, prowadzi odbiorców na generalną próbę baletowego występu. „Mam przyjaciółkę baletnicę” to szansa zajrzenia za kulisy w tym rodzaju sztuki scenicznej. Mała Nelka zabrana do opery od dwóch lat uczy się kroków baletowych. Teraz będzie mogła przyjrzeć się codzienności tancerek i tancerzy – i sporo się dowiedzieć o samych występach, czyli o tym, do czego jeszcze sama nie dotarła.
Oprowadzanie dzieci po świecie baletu zaczyna się już od wejścia do budynku: bohaterki wchodzą wejściem dla artystów, udają się do sali ćwiczeń i do garderoby, a potem na scenę, na której trwają przygotowania do premiery: pojawiają się dekoracje, a w orkiestronie ćwiczą już muzycy. Szwalnia i kostiumernia to kolejne punkty niecodziennej wycieczki. Przy okazji dziewczynka dowie się czegoś o scenicznych sztuczkach – kostiumach czy makijażach. Przyjrzy się pracy choreografa oraz reżysera, który czuwa nad całością przedstawienia. Marysia, przewodniczka w tym tomiku, nie skupia się zbyt długo na jednej informacji – chce błyskawicznie zaprezentować ciekawostki dotyczące zawodu (zastanawiający jest wśród nich jeden punkt, według Marysi profesjonalna baletnica powinna ćwiczyć dopiero od ósmego roku życia).
Chociaż tomik o balecie wydaje się bardzo „dziewczyński”, Ralf Butschkow wybiera różne aspekty przygotowania występu. Pokazuje między innymi zajęcia pracowników technicznych, montaż scenografii czy istnienie sceny obrotowej. Nie zatrzymuje się nad kwestiami wyglądu kostiumów, dzięki czemu może dodawać kolejne niespodzianki – na przykład informację o stopniu twardości podłogi. Wcale nie sugeruje też, że balet to mało męskie zajęcie – wprawdzie to Marysia przedstawia jego kulisy, ale na sali do ćwiczeń nie brakuje też panów, i to w oryginalnych kostiumach.
„Mam przyjaciółkę baletnicę” to niepozorna książeczka obrazkowa, ale dostarczy najmłodszym sporo radości. Z jednej strony – jako pełna ważnych wiadomości lektura wprowadzająca w tajniki zawodu, z drugiej – jako pomysł na odkrywanie świata. Dzieci miło spędzą nad tą publikacją czas, także dlatego, że zyskają wstęp do dorosłości, dowiedzą się czegoś o możliwościach, jakie daje scena. Tomik został napisany tak, by nie odstraszać nadmierną szczegółowością, ale też z odrzuceniem tematycznej prostoty. Wabikiem będą w nim rozbudowane rysunki: autor za każdym razem wybiera inną perspektywę, tak, żeby nie zawężać kadru do samej sceny, a żeby uchwycić rozmaite poboczne smaczki (reflektor w kulisach, stolik reżysera na widowni, poprawki przy kostiumach czy dekoracjach). Na każdym z obrazków dzieje się wiele – a sam występ (w tym wypadku – próba generalna) pojawia się tylko na jednej rozkładówce. Nic dziwnego – baletowe popisy dzieci mogą oglądać jako widzowie, a tego, co dzieje się przed premierą nie pokaże im nikt. I dlatego praca Marysi, chociaż nie dla wszystkich równie atrakcyjna, okazuje się jednak pasjonująca i silnie działa na wyobraźnię.
Ralf Butschkow oprócz samego tańca zwraca uwagę na przygotowanie kolejnych elementów tanecznego przedstawienia. Tym samym uświadamia małym odbiorcom, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w artystyczne działania. Staje się dla najmłodszych okazją do podpatrywania sekretów rozmaitych zawodów. A wielokrotnie już udowodnił, że z tym zadaniem radzi sobie znakomicie – więc Mądrej Myszy może przybywać małych fanów.
piątek, 20 lipca 2012
Ralf Butschkow: Mam przyjaciela pszczelarza
Media Rodzina, Poznań 2012.
O miodzie
Dzisiaj pszczelarz dla wielu maluchów jest już zawodem niemal egzotycznym Pora zatem przypomnieć, jakie są jego zadania, a przy okazji i opowiedzieć dzieciom, jak powstaje miód. Wziął się za to Ralf Butschkow, jeden z autorów serii Mądra Mysz. W „Mam przyjaciela pszczelarza” tłumaczy on kilkulatkom, na czym polega praca w pasiece. Sympatyczny pszczelarz Karol pozwala swojej małej przyjaciółce, Lenie, pomagać w przygotowywaniu słoików z miodem na uliczny festyn. Karol opowiada dziewczynce, jak zachowują się pszczoły, potem prowadzi ją do pasieki i umożliwia obserwowanie i zrozumienie tajników zawodu. Karol dokładnie nazywa kolejne sprzęty, tak, by dzieci nie miały kłopotu z nauczeniem się pojęć i znaczenia kolejnych przedmiotów w pracy pszczelarza.
Lena może emocjonować się poznawaniem sekretów zawodu – po pierwsze ze względu na jego egzotykę w dzisiejszym świecie, po drugie – dzięki bezpośredniemu uczestniczeniu w kolejnych zadaniach. Lena samodzielnie zdejmuje wosk z ramki z plastrem miodu, a potem może przeprowadzić „kontrolę jakości” i spróbować produktu uzyskanego przez Karola. W dodatku w specjalnym stroju może podejść do ula i z bliska przyjrzeć się, jak Karol postępuje z pszczołami. Ralf Butschkow zatem sięga nie tylko po delikatny dowcip, ale i po żywe emocje, które uprzyjemnią lekturę edukacyjną. Historyjka zyskuje w ten sposób drugie dno – poza dostarczaniem wiadomości, przynosi też dawkę wrażeń i rozbudza ciekawość maluchów.
Ralf Butschkow w serii sprawdza się także jako ilustrator – w „Mam przyjaciela pszczelarza” także występuje w tej roli. Jego rysunki są komiksowe, a przy tym proste, lekko humorystyczne, chociaż z nakierowaniem na realizm. To, co spodoba się w nich dzieciom, to na pewno uśmiechnięte twarze bohaterów, a przy okazji i dalszoplanowe detale, które przyjemnie odkrywać na obrazkach. Poza podstawowym tematem na barwnych ilustracjach dzieje się sporo – więc po zakończeniu lektury można będzie wrócić do oglądania szczegółów. Warto zresztą dokładnie przyglądać się rysunkom, bo tomik – jak wiele w serii – kończy się specjalnym przypomnieniem dla małych odbiorców. Da się je bez trudu zamienić w zadanie dla maluchów – polecając im, by spróbowały znaleźć w książeczce narysowane na końcu przedmioty.
Seria Mądra Mysz włączona została do akcji „Cała Polska czyta dzieciom”, a poza tym zyskała nową lakierowaną okładkę – bardziej pasującą do jakości historyjek. Książeczki mają tu zawsze kilkanaście kartek, jednak nie objętość liczy się w nich najbardziej, a treść – tej natomiast nie można nic zarzucić. Pozory fabularności to ukłon w stronę małych czytelników, by ci nie zanudzili się podawanymi na sucho informacjami. W tym samym celu autorzy nasycają kolejne opowiastki przeżyciami dzieci biorących udział w edukacyjnych miniprezentacjach. Odbiorcy mogą na równi z małymi bohaterami uczestniczyć w pokazach i chłonąć wiedzę niejako na marginesie przygody odkrywcy.
Tomik „Mam przyjaciela pszczelarza” odwołuje się do zawodu, który praktycznie nie istnieje w stereotypach, coraz rzadziej trafia do bajek i historii atrakcyjnych dla maluchów, nie funkcjonuje zatem praktycznie w wyobraźni dzieci. Jest więc bardzo potrzebny, by uświadomić maluchom, że miód nie bierze się z hipermarketów, a i – żeby zaproponować alternatywę dla opowieści o najbardziej popularnych zawodach, pracach i zajęciach. Tę książeczkę powinno się podsunąć kilkulatkom, by czerpały z niej wiedzę o świecie.
O miodzie
Dzisiaj pszczelarz dla wielu maluchów jest już zawodem niemal egzotycznym Pora zatem przypomnieć, jakie są jego zadania, a przy okazji i opowiedzieć dzieciom, jak powstaje miód. Wziął się za to Ralf Butschkow, jeden z autorów serii Mądra Mysz. W „Mam przyjaciela pszczelarza” tłumaczy on kilkulatkom, na czym polega praca w pasiece. Sympatyczny pszczelarz Karol pozwala swojej małej przyjaciółce, Lenie, pomagać w przygotowywaniu słoików z miodem na uliczny festyn. Karol opowiada dziewczynce, jak zachowują się pszczoły, potem prowadzi ją do pasieki i umożliwia obserwowanie i zrozumienie tajników zawodu. Karol dokładnie nazywa kolejne sprzęty, tak, by dzieci nie miały kłopotu z nauczeniem się pojęć i znaczenia kolejnych przedmiotów w pracy pszczelarza.
Lena może emocjonować się poznawaniem sekretów zawodu – po pierwsze ze względu na jego egzotykę w dzisiejszym świecie, po drugie – dzięki bezpośredniemu uczestniczeniu w kolejnych zadaniach. Lena samodzielnie zdejmuje wosk z ramki z plastrem miodu, a potem może przeprowadzić „kontrolę jakości” i spróbować produktu uzyskanego przez Karola. W dodatku w specjalnym stroju może podejść do ula i z bliska przyjrzeć się, jak Karol postępuje z pszczołami. Ralf Butschkow zatem sięga nie tylko po delikatny dowcip, ale i po żywe emocje, które uprzyjemnią lekturę edukacyjną. Historyjka zyskuje w ten sposób drugie dno – poza dostarczaniem wiadomości, przynosi też dawkę wrażeń i rozbudza ciekawość maluchów.
Ralf Butschkow w serii sprawdza się także jako ilustrator – w „Mam przyjaciela pszczelarza” także występuje w tej roli. Jego rysunki są komiksowe, a przy tym proste, lekko humorystyczne, chociaż z nakierowaniem na realizm. To, co spodoba się w nich dzieciom, to na pewno uśmiechnięte twarze bohaterów, a przy okazji i dalszoplanowe detale, które przyjemnie odkrywać na obrazkach. Poza podstawowym tematem na barwnych ilustracjach dzieje się sporo – więc po zakończeniu lektury można będzie wrócić do oglądania szczegółów. Warto zresztą dokładnie przyglądać się rysunkom, bo tomik – jak wiele w serii – kończy się specjalnym przypomnieniem dla małych odbiorców. Da się je bez trudu zamienić w zadanie dla maluchów – polecając im, by spróbowały znaleźć w książeczce narysowane na końcu przedmioty.
Seria Mądra Mysz włączona została do akcji „Cała Polska czyta dzieciom”, a poza tym zyskała nową lakierowaną okładkę – bardziej pasującą do jakości historyjek. Książeczki mają tu zawsze kilkanaście kartek, jednak nie objętość liczy się w nich najbardziej, a treść – tej natomiast nie można nic zarzucić. Pozory fabularności to ukłon w stronę małych czytelników, by ci nie zanudzili się podawanymi na sucho informacjami. W tym samym celu autorzy nasycają kolejne opowiastki przeżyciami dzieci biorących udział w edukacyjnych miniprezentacjach. Odbiorcy mogą na równi z małymi bohaterami uczestniczyć w pokazach i chłonąć wiedzę niejako na marginesie przygody odkrywcy.
Tomik „Mam przyjaciela pszczelarza” odwołuje się do zawodu, który praktycznie nie istnieje w stereotypach, coraz rzadziej trafia do bajek i historii atrakcyjnych dla maluchów, nie funkcjonuje zatem praktycznie w wyobraźni dzieci. Jest więc bardzo potrzebny, by uświadomić maluchom, że miód nie bierze się z hipermarketów, a i – żeby zaproponować alternatywę dla opowieści o najbardziej popularnych zawodach, pracach i zajęciach. Tę książeczkę powinno się podsunąć kilkulatkom, by czerpały z niej wiedzę o świecie.
niedziela, 10 lipca 2011
Ralf Butschkow: Mam przyjaciela - kierowcę ciężarówki
Media Rodzina, Poznań 2011.
Najlepszy zawód
Mali chłopcy uwielbiają duże samochody. Bez względu na to, kim chcieliby zostać w przyszłości, mały zeszyt z serii Mądra Mysz przyniesie im mnóstwo uciechy. „Mam przyjaciela – kierowcę ciężarówki” to przecież lekturowe spełnienie marzeń wielu dzieci. Maluchy mogą bowiem zajrzeć do wielkiego auta i sprawdzić, jak z tej perspektywy wygląda świat.
Tym razem przewodnikiem i przyjacielem małego Antosia jest Mirek, pracownik firmy transportowej. Antoś, zanim wyruszy w trasę, dowie się, jak przewozi się towary. Potem pojedzie na plac budowy i tam obejrzy inne duże maszyny, dowie się też, która do czego służy. Przygoda nie kończy się więc na ciężarówce – w zasadzie poza krótką wizytą w szoferce, Antoś nie spędza zbyt wiele czasu w pobliżu tego pojazdu. Ogląda za to inne, zmieniające się bez przerwy – dzięki czemu książeczka sprawia wrażenie bardziej dynamicznej. Po dokładnym obejrzeniu placu budowy Antoś jedzie z Mirkiem na stację benzynową i tam sprawdza, jak tankuje się ciężarówkę (ale i jak dostarcza się na stację paliwo). Antoś może też zajrzeć do warsztatu, a na koniec pobawić się zdalnie sterowanym modelem ciężarówki. Jest zadowolony, że ma tak ważnego i mądrego przyjaciela.
W całej serii dzieci dowiadują się, jak wygląda praca w poszczególnych pasjonujących je zawodach. Czasem są to zajęcia dość egzotyczne dla wielu dorosłych – jak na przykład pilot samolotu – innym razem mało widowiskowe, kiedy nie ma się już kilku lat – śmieciarz czy kierowca autobusu. Kierowca ciężarówki w opinii rodziców wpisuje się w ten drugi szereg, za to w oczach dzieci może urastać wręcz do rangi superbohatera, który ma dostęp do atrakcyjnego, tajemniczego świata. Ralf Butschkow dokładnie wie, ile sekretów mieści się w ciężarówce i w jej otoczeniu, nie będzie zatem miał problemów z przekonaniem do swojej książeczki maluchów. Mało tego – wzbogaci dziecięce zabawy, mówiąc o rzeczach, o których większość dzieci zwykle nie ma pojęcia. Ta książeczka pomoże też uporządkować wrażenia po miejskim spacerze oraz nieco przybliży kilkulatkom rejony, do których te nie mają wstępu. Autor odkrywa przed dziećmi fascynujący świat kierowców ciężarówek.
Ralf Butschkow jest też autorem ilustracji do książeczki. Obowiązkowo wszyscy są na nich uśmiechnięci i serdeczni, a mały bohater z przyjacielem ogląda kolejne wydarzenia, stojąc z boku. Odbiorców czeka potem test na spostrzegawczość – będą musieli znaleźć w publikacji konkretne rodzaje samochodów, zabawa więc nie zakończy się z końcem samej opowiastki.
Mirek – przyjaciel-kierowca odpowie na sporo pytań i rozwieje mnóstwo wątpliwości, mało tego: poda także dzieciom informacje, o które maluchy same by się nie upomniały. Książeczka pozwoli wykształcić małych ekspertów od ciężarówek.
Najlepszy zawód
Mali chłopcy uwielbiają duże samochody. Bez względu na to, kim chcieliby zostać w przyszłości, mały zeszyt z serii Mądra Mysz przyniesie im mnóstwo uciechy. „Mam przyjaciela – kierowcę ciężarówki” to przecież lekturowe spełnienie marzeń wielu dzieci. Maluchy mogą bowiem zajrzeć do wielkiego auta i sprawdzić, jak z tej perspektywy wygląda świat.
Tym razem przewodnikiem i przyjacielem małego Antosia jest Mirek, pracownik firmy transportowej. Antoś, zanim wyruszy w trasę, dowie się, jak przewozi się towary. Potem pojedzie na plac budowy i tam obejrzy inne duże maszyny, dowie się też, która do czego służy. Przygoda nie kończy się więc na ciężarówce – w zasadzie poza krótką wizytą w szoferce, Antoś nie spędza zbyt wiele czasu w pobliżu tego pojazdu. Ogląda za to inne, zmieniające się bez przerwy – dzięki czemu książeczka sprawia wrażenie bardziej dynamicznej. Po dokładnym obejrzeniu placu budowy Antoś jedzie z Mirkiem na stację benzynową i tam sprawdza, jak tankuje się ciężarówkę (ale i jak dostarcza się na stację paliwo). Antoś może też zajrzeć do warsztatu, a na koniec pobawić się zdalnie sterowanym modelem ciężarówki. Jest zadowolony, że ma tak ważnego i mądrego przyjaciela.
W całej serii dzieci dowiadują się, jak wygląda praca w poszczególnych pasjonujących je zawodach. Czasem są to zajęcia dość egzotyczne dla wielu dorosłych – jak na przykład pilot samolotu – innym razem mało widowiskowe, kiedy nie ma się już kilku lat – śmieciarz czy kierowca autobusu. Kierowca ciężarówki w opinii rodziców wpisuje się w ten drugi szereg, za to w oczach dzieci może urastać wręcz do rangi superbohatera, który ma dostęp do atrakcyjnego, tajemniczego świata. Ralf Butschkow dokładnie wie, ile sekretów mieści się w ciężarówce i w jej otoczeniu, nie będzie zatem miał problemów z przekonaniem do swojej książeczki maluchów. Mało tego – wzbogaci dziecięce zabawy, mówiąc o rzeczach, o których większość dzieci zwykle nie ma pojęcia. Ta książeczka pomoże też uporządkować wrażenia po miejskim spacerze oraz nieco przybliży kilkulatkom rejony, do których te nie mają wstępu. Autor odkrywa przed dziećmi fascynujący świat kierowców ciężarówek.
Ralf Butschkow jest też autorem ilustracji do książeczki. Obowiązkowo wszyscy są na nich uśmiechnięci i serdeczni, a mały bohater z przyjacielem ogląda kolejne wydarzenia, stojąc z boku. Odbiorców czeka potem test na spostrzegawczość – będą musieli znaleźć w publikacji konkretne rodzaje samochodów, zabawa więc nie zakończy się z końcem samej opowiastki.
Mirek – przyjaciel-kierowca odpowie na sporo pytań i rozwieje mnóstwo wątpliwości, mało tego: poda także dzieciom informacje, o które maluchy same by się nie upomniały. Książeczka pozwoli wykształcić małych ekspertów od ciężarówek.
środa, 29 czerwca 2011
Ralf Butschkow: Mam przyjaciółkę – ratownika medycznego
Media Rodzina, Poznań 2011.
Na ratunek
Jeżeli do tej pory w serii książeczek Mądra Mysz akcja była nieco statyczna (nie licząc możliwości odwiedzania terenów na co dzień maluchom niedostępnych), to w tomiku „Mam przyjaciółkę – ratownika medycznego” nareszcie coś się zaczyna dziać. Młoda bohaterka (starsza jednak niż większość dzieci, które dotąd poznawały rozmaite zawody), podczas wycieczki w górach łamie sobie nogę. To zapewnia uczestnictwo, a nie tylko obserwowanie rzeczywistości, przyniesie więc maluchom więcej emocji. Żeby natomiast z ich ilością nie przesadzić i nie przestraszyć dzieci, Ralf Burschkow stosuje kilka łagodzących wyrazistą fabułkę elementów. Przede wszystkim Marysi w najtrudniejszych chwilach towarzyszy tata. Do dziewczynki gospodyni najbliższego schroniska wzywa helikopter – tu wkracza na scenę Ania, młoda i sympatyczna lekarka, która dokładnie tłumaczy bohaterce, co będzie się z nią działo. Przy Ani nic nie jest groźne – lot helikopterem staje się ekscytującą przygodą, odwracającą uwagę od bólu, w szpitalu wszyscy lekarze są bardzo mili i przed badaniami wyjaśniają dziewczynce, co i dlaczego muszą zrobić. Marysia boi się coraz mniej, z czasem strach zamienia się w podniecenie – bohaterkę cieszy możliwość obejrzenia własnych kości na zdjęciu rentgenowskim i fakt, że zmęczony tata dotarł już do szpitala. Kiedy dziewczynka może chodzić o kulach, zwiedza z Anią wnętrze ambulansu.
Do tej publikacji dzieci mogły jedynie słuchać opowieści dorosłych o ich pracy. Marysia przekonuje się na własnej skórze, na czym polegają zadania ratowników medycznych – inaczej nie miałaby szansy tak dokładnie dowiedzieć się, co dzieje się z człowiekiem, który złamie nogę w górach. W tym wypadku teoria nie brzmiałaby tak atrakcyjnie dla maluchów jak praktyka, a i trudno byłoby znaleźć uzasadnienie – na przykład – lotu helikopterem czy prześwietlenia. Marysia musi trochę pocierpieć, ale zostanie jej to wynagrodzone. Co ważne, Butschkow w narracji niespecjalnie podkreśla fakt, że złamanie wiąże się z bólem. Nie może w końcu odwracać uwagi dzieci od właściwej części tomiku, czyli od kwestii związanych z pracą ratownika medycznego. Gdyby Marysia była skoncentrowana na swoim wypadku, nie mogłaby poznawać tajników zawodu Ani – jest zatem ograniczenie przykrości dobrze umotywowane.
Ralf Butschkow, jak zawsze, tworzy bajkowe ilustracje, tym razem na początku jeszcze przyciągające z uwagi na nowe – górskie – tło. Różnica między dotychczasowymi książeczkami i „Mam przyjaciółkę – ratownika medycznego” polega na tym, że zawsze dzieci na obrazkach miały uśmiechnięte buzie. Tym razem Marysia ma usta wygięte w podkówkę dość długo, a rozchmurza się stopniowo dopiero w szpitalu. Uśmiechnięci są za to wszyscy wokół – nie dlatego, że cieszą się z nieszczęścia Marysi, ale po to, by dodać dziewczynce otuchy. Także w ten sposób próbuje Butschkow małych odbiorców uspokoić. Tomik „Mam przyjaciółkę – ratownika medycznego” to jedna z ciekawszych publikacji z serii Mądra Mysz.
Na ratunek
Jeżeli do tej pory w serii książeczek Mądra Mysz akcja była nieco statyczna (nie licząc możliwości odwiedzania terenów na co dzień maluchom niedostępnych), to w tomiku „Mam przyjaciółkę – ratownika medycznego” nareszcie coś się zaczyna dziać. Młoda bohaterka (starsza jednak niż większość dzieci, które dotąd poznawały rozmaite zawody), podczas wycieczki w górach łamie sobie nogę. To zapewnia uczestnictwo, a nie tylko obserwowanie rzeczywistości, przyniesie więc maluchom więcej emocji. Żeby natomiast z ich ilością nie przesadzić i nie przestraszyć dzieci, Ralf Burschkow stosuje kilka łagodzących wyrazistą fabułkę elementów. Przede wszystkim Marysi w najtrudniejszych chwilach towarzyszy tata. Do dziewczynki gospodyni najbliższego schroniska wzywa helikopter – tu wkracza na scenę Ania, młoda i sympatyczna lekarka, która dokładnie tłumaczy bohaterce, co będzie się z nią działo. Przy Ani nic nie jest groźne – lot helikopterem staje się ekscytującą przygodą, odwracającą uwagę od bólu, w szpitalu wszyscy lekarze są bardzo mili i przed badaniami wyjaśniają dziewczynce, co i dlaczego muszą zrobić. Marysia boi się coraz mniej, z czasem strach zamienia się w podniecenie – bohaterkę cieszy możliwość obejrzenia własnych kości na zdjęciu rentgenowskim i fakt, że zmęczony tata dotarł już do szpitala. Kiedy dziewczynka może chodzić o kulach, zwiedza z Anią wnętrze ambulansu.
Do tej publikacji dzieci mogły jedynie słuchać opowieści dorosłych o ich pracy. Marysia przekonuje się na własnej skórze, na czym polegają zadania ratowników medycznych – inaczej nie miałaby szansy tak dokładnie dowiedzieć się, co dzieje się z człowiekiem, który złamie nogę w górach. W tym wypadku teoria nie brzmiałaby tak atrakcyjnie dla maluchów jak praktyka, a i trudno byłoby znaleźć uzasadnienie – na przykład – lotu helikopterem czy prześwietlenia. Marysia musi trochę pocierpieć, ale zostanie jej to wynagrodzone. Co ważne, Butschkow w narracji niespecjalnie podkreśla fakt, że złamanie wiąże się z bólem. Nie może w końcu odwracać uwagi dzieci od właściwej części tomiku, czyli od kwestii związanych z pracą ratownika medycznego. Gdyby Marysia była skoncentrowana na swoim wypadku, nie mogłaby poznawać tajników zawodu Ani – jest zatem ograniczenie przykrości dobrze umotywowane.
Ralf Butschkow, jak zawsze, tworzy bajkowe ilustracje, tym razem na początku jeszcze przyciągające z uwagi na nowe – górskie – tło. Różnica między dotychczasowymi książeczkami i „Mam przyjaciółkę – ratownika medycznego” polega na tym, że zawsze dzieci na obrazkach miały uśmiechnięte buzie. Tym razem Marysia ma usta wygięte w podkówkę dość długo, a rozchmurza się stopniowo dopiero w szpitalu. Uśmiechnięci są za to wszyscy wokół – nie dlatego, że cieszą się z nieszczęścia Marysi, ale po to, by dodać dziewczynce otuchy. Także w ten sposób próbuje Butschkow małych odbiorców uspokoić. Tomik „Mam przyjaciółkę – ratownika medycznego” to jedna z ciekawszych publikacji z serii Mądra Mysz.
środa, 28 kwietnia 2010
Ralf Butschkow: Mam przyjaciela policjanta
Media Rodzina, Poznań 2010.
Policja od A do Z
W bajkach wszystko bywa proste i przyjemne. Książeczka „Mam przyjaciela policjanta” przedstawia właśnie taki nieskomplikowany, a przynajmniej bezproblemowy świat funkcjonariuszy – ale trzeba przyznać, że Ralf Butschkow, koncentrując się na pozytywnych stronach pracy w policji, postarał się też ukazać różnorodność zajęć tej grupy zawodowej. Tomek i Mariola, policjanci, którym w patrolu pomaga mały bohater, Paweł, mają naprawdę pracowity dzień. Najpierw zostają wezwani do wypadku drogowego, chwilę potem do napadu na jubilera. Po błyskawicznym ujęciu sprawców przenoszą się na ulicę i sprawdzają, czy kierowcy nie przekraczają dozwolonej prędkości. Pomagają kolegom z „komisariatu wodnego” w wyławianiu z rzeki roweru i ochraniają demonstrację. W tym czasie ich koledzy przyjmują zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, kierują ruchem, przydzielają zadania radiowozom bądź patrolują autostrady z powietrza. Policjanci mają mnóstwo pracy i z pewnością maluchy, które zdecydują się na lekturę tej książeczki, nudzić się nie będą mogły.
Ralf Butschkow stawia w tej historyjce na wyjaśnienia. Tłumaczy, czym jest patrol i jak zachowują się policjanci, kiedy zatrzymają do kontroli samochód na drodze. Przedstawia zasady poruszania się radiowozów po ulicach i pokazuje alternatywne metody dotarcia na miejsce zdarzenia. Odsłania przed dziećmi kulisy pracy policjantów, tak, by zachęcić małych odbiorców do wybrania w przyszłości takiego właśnie zawodu – ale też by zwiększyć wiedzę maluchów i orientację w zwyczajnym świecie. W tomiku „Mam przyjaciela policjanta” kusi przede wszystkim różnorodność zadań stróżów prawa – tu bez przerwy coś się dzieje, uwaga maluchów będzie cały czas przyciągana.
Świat policjantów jest przede wszystkim atrakcyjny. Już na początku pojawia się kilka różnych pojazdów służbowych. Także biuro wygląda zachęcająco – mimo że nie ma w nim nic ciekawego, na rysunku jednak dzieje się bardzo wiele i oglądanie obrazka zabierze dzieciom trochę czasu. Radiowozy wrysowuje Ralf Butschkow w zwyczajne pejzaże – na ulicy jest sprzątacz i klient sklepu spożywczego, na murach znajdują się napisy – można pobawić się z maluchem w omawianie widniejących na ilustracjach szczegółów. Napaść na jubilera umożliwia pokazanie dzieciom pracy policjantów z sekcji kryminalistycznej – rysunki przybliżają to, czego na co dzień nie da się obejrzeć. Ilustracje Butschkowa są zabawne – w parku znajduje się pomnik pulchnej muzy o perkatym nosie, a scena zatrzymywania przestępców wyraźnie intryguje zwierzątka, żyjące w parkowej sadzawce. Porzucony na moment jamnik wędkarza obwąchuje policjanta – zresztą tym razem także w warstwie tekstowej Ralf Butschkow pozwala sobie na wprowadzanie drobnych żartów. Jak zwykle wszyscy na obrazkach uśmiechają się i cieszą ze wszystkiego.
Na deser dzieci czeka jeszcze szybki przegląd elementów wyposażenia policjanta. Ralf Butschkow wyrysowuje kilka przedmiotów, którymi dysponują funkcjonariusze i podpisuje je, tak, by każdy maluch wiedział, co policjanci mieć przy sobie muszą.
Wiele dzieci przechodzi przez fascynację tym zawodem – z książeczką Ralfa Butschkowa wyjaśnianie kolejnych zajęć i zadań policjantów będzie prostsze. Mały Paweł z przejęciem relacjonuje wizytę w zakładzie pracy swojego dorosłego przyjaciela – emocjonalne sygnały pozwolą dzieciom zaangażować się w lekturę. Kolejna książeczka z serii Mądra Mysz sprawdzi się na polskim rynku i zapewni maluchom nie tylko dostęp do interesujących je wiadomości, ale i rozrywkę.
Policja od A do Z
W bajkach wszystko bywa proste i przyjemne. Książeczka „Mam przyjaciela policjanta” przedstawia właśnie taki nieskomplikowany, a przynajmniej bezproblemowy świat funkcjonariuszy – ale trzeba przyznać, że Ralf Butschkow, koncentrując się na pozytywnych stronach pracy w policji, postarał się też ukazać różnorodność zajęć tej grupy zawodowej. Tomek i Mariola, policjanci, którym w patrolu pomaga mały bohater, Paweł, mają naprawdę pracowity dzień. Najpierw zostają wezwani do wypadku drogowego, chwilę potem do napadu na jubilera. Po błyskawicznym ujęciu sprawców przenoszą się na ulicę i sprawdzają, czy kierowcy nie przekraczają dozwolonej prędkości. Pomagają kolegom z „komisariatu wodnego” w wyławianiu z rzeki roweru i ochraniają demonstrację. W tym czasie ich koledzy przyjmują zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, kierują ruchem, przydzielają zadania radiowozom bądź patrolują autostrady z powietrza. Policjanci mają mnóstwo pracy i z pewnością maluchy, które zdecydują się na lekturę tej książeczki, nudzić się nie będą mogły.
Ralf Butschkow stawia w tej historyjce na wyjaśnienia. Tłumaczy, czym jest patrol i jak zachowują się policjanci, kiedy zatrzymają do kontroli samochód na drodze. Przedstawia zasady poruszania się radiowozów po ulicach i pokazuje alternatywne metody dotarcia na miejsce zdarzenia. Odsłania przed dziećmi kulisy pracy policjantów, tak, by zachęcić małych odbiorców do wybrania w przyszłości takiego właśnie zawodu – ale też by zwiększyć wiedzę maluchów i orientację w zwyczajnym świecie. W tomiku „Mam przyjaciela policjanta” kusi przede wszystkim różnorodność zadań stróżów prawa – tu bez przerwy coś się dzieje, uwaga maluchów będzie cały czas przyciągana.
Świat policjantów jest przede wszystkim atrakcyjny. Już na początku pojawia się kilka różnych pojazdów służbowych. Także biuro wygląda zachęcająco – mimo że nie ma w nim nic ciekawego, na rysunku jednak dzieje się bardzo wiele i oglądanie obrazka zabierze dzieciom trochę czasu. Radiowozy wrysowuje Ralf Butschkow w zwyczajne pejzaże – na ulicy jest sprzątacz i klient sklepu spożywczego, na murach znajdują się napisy – można pobawić się z maluchem w omawianie widniejących na ilustracjach szczegółów. Napaść na jubilera umożliwia pokazanie dzieciom pracy policjantów z sekcji kryminalistycznej – rysunki przybliżają to, czego na co dzień nie da się obejrzeć. Ilustracje Butschkowa są zabawne – w parku znajduje się pomnik pulchnej muzy o perkatym nosie, a scena zatrzymywania przestępców wyraźnie intryguje zwierzątka, żyjące w parkowej sadzawce. Porzucony na moment jamnik wędkarza obwąchuje policjanta – zresztą tym razem także w warstwie tekstowej Ralf Butschkow pozwala sobie na wprowadzanie drobnych żartów. Jak zwykle wszyscy na obrazkach uśmiechają się i cieszą ze wszystkiego.
Na deser dzieci czeka jeszcze szybki przegląd elementów wyposażenia policjanta. Ralf Butschkow wyrysowuje kilka przedmiotów, którymi dysponują funkcjonariusze i podpisuje je, tak, by każdy maluch wiedział, co policjanci mieć przy sobie muszą.
Wiele dzieci przechodzi przez fascynację tym zawodem – z książeczką Ralfa Butschkowa wyjaśnianie kolejnych zajęć i zadań policjantów będzie prostsze. Mały Paweł z przejęciem relacjonuje wizytę w zakładzie pracy swojego dorosłego przyjaciela – emocjonalne sygnały pozwolą dzieciom zaangażować się w lekturę. Kolejna książeczka z serii Mądra Mysz sprawdzi się na polskim rynku i zapewni maluchom nie tylko dostęp do interesujących je wiadomości, ale i rozrywkę.
piątek, 16 kwietnia 2010
Ralf Butschkow: Mam przyjaciela kierowcę rajdowego
Media Rodzina, Poznań 2010.
Być jak Robert Kubica
Nie ulega wątpliwości, że na fali „kubicomanii” mali chłopcy zaczną się interesować pracą kierowców rajdowych. Ralf Butschkow, autor i ilustrator większości „chłopięcej” części serii Mądra Mysz trafił swoją propozycją „Mam przyjaciela kierowcę rajdowego” w sedno zabaw dzieci: w Polsce jego publikacja ma tym większe szanse odniesienia sukcesu, że mali czytelnicy – podobnie jak ich ojcowie – pasjonować się mogą wyczynami Roberta Kubicy.
Autor postawił tym razem na zawód mniej standardowy, urzekający swoją egzotyką i ekstremalnymi doznaniami – ale, wbrew pozorom, wcale nie zachęca do podejmowania ryzyka. Bohater – Adaś – przekonuje się, jak ważne są w wyścigach zasady zachowania bezpieczeństwa. Dowiaduje się między innymi, jak kierowcy chronieni są przed pożarami. Odbiorców uwrażliwia się również na problem piratów drogowych – wobec ludzi, którzy ulice traktują jak tory wyścigowe Wojtek, kierowca rajdowy, jest bezwzględny. Ralf Butschkow proponuje maluchom szybki przegląd sytuacji podczas zawodów: towarzyszy kierowcy przy zjazdu do boksu, przedstawia wypadek na torze (na szczęście niegroźny) i wzajemne oblewanie się przez zwycięzców szampanem. Przypomina też o innych wyścigach – rajdach motocyklowych i konkursach starych samochodów. Opowiastkę zamyka zestaw ciekawostek o wyścigówce Formuły 1 – na dużym plakacie opisane zostały najważniejsze elementy samochodu. Nawet dzieci, które zdążyły już zapoznać się z zasadami wyścigów, znajdą w książeczce „Mam przyjaciela kierowcę rajdowego” sporo interesujących i nowych informacji.
Małych chłopców, dla których samochody okazują się zwykle silną pasją, nie trzeba będzie specjalnie zachęcać do lektury tej pozycji. Już sama okładka, na której widnieje duży czerwony samochód Formuły 1, przyciągnie odbiorców. Warto zatem powiedzieć jeszcze, że Ralf Butschkow stanął na wysokości zadania, wybierając z zasobu wiadomości te najważniejsze i najbardziej atrakcyjne. Nie zapomniał też o zabawie: w domu kierowcy rajdowego, Wojtka, mnóstwo jest modeli samochodów wyścigowych, przyjaciel Adasia ma nawet śmieszną czapeczkę z samochodem-maskotką. To sprawia, że nietypowy zawód nie wydaje się już tak niedostępny – i odkrywa przed dziećmi niespodziewane uroki.
Rysunki w tej książeczce są bardziej zdynamizowane niż warstwa tekstowa i to one pełnią rolę wabików. Opis zyskuje raczej funkcję dopowiedzenia, precyzuje zamieszczone na ilustracjach dane, pomaga w objaśnianiu obrazków – lecz bez nich mogłyby sporo na atrakcyjności stracić. Ralf Butschkow stosuje mocne kolory i powiększenia, zatrzymuje też w kadrze sytuacje, które maluchom trudno byłoby zaobserwować – na przykład pracę mechaników w pit-stopie. Dzieci mogą spokojnie i partiami oglądać poszczególne rysunki, zresztą ogarnięcie wzrokiem całości nie zawsze uda się nawet dorosłym. Duże samochody i motocykle spodobają się chłopcom – chyba podobnie jak zakończenie tej opowiastki.
Tomik „Mam przyjaciela kierowcę rajdowego” powstał raczej dla zaspokojenia ciekawości maluchów niż dla rzeczywistej próby przekonania ich do pracy w zawodzie wyścigowego kierowcy. Zadziała tu jednak magia rzadko spotykanego zajęcia i możliwość przyjrzenia się z bliska zadaniom oraz wyzwaniom, jakie czekają na odważnych młodych ludzi. Ralf Butschkow wyborem tematu odwołuje się do wyobraźni dzieci – i zapewnia jej niezłą pożywkę. Książeczka, którą w Polsce opublikowało wydawnictwo Media Rodzina, będzie wyśmienitym uzupełnieniem samochodzików-zabawek – i zabaw, nieodłącznego elementu egzystencji małych chłopców.
Być jak Robert Kubica
Nie ulega wątpliwości, że na fali „kubicomanii” mali chłopcy zaczną się interesować pracą kierowców rajdowych. Ralf Butschkow, autor i ilustrator większości „chłopięcej” części serii Mądra Mysz trafił swoją propozycją „Mam przyjaciela kierowcę rajdowego” w sedno zabaw dzieci: w Polsce jego publikacja ma tym większe szanse odniesienia sukcesu, że mali czytelnicy – podobnie jak ich ojcowie – pasjonować się mogą wyczynami Roberta Kubicy.
Autor postawił tym razem na zawód mniej standardowy, urzekający swoją egzotyką i ekstremalnymi doznaniami – ale, wbrew pozorom, wcale nie zachęca do podejmowania ryzyka. Bohater – Adaś – przekonuje się, jak ważne są w wyścigach zasady zachowania bezpieczeństwa. Dowiaduje się między innymi, jak kierowcy chronieni są przed pożarami. Odbiorców uwrażliwia się również na problem piratów drogowych – wobec ludzi, którzy ulice traktują jak tory wyścigowe Wojtek, kierowca rajdowy, jest bezwzględny. Ralf Butschkow proponuje maluchom szybki przegląd sytuacji podczas zawodów: towarzyszy kierowcy przy zjazdu do boksu, przedstawia wypadek na torze (na szczęście niegroźny) i wzajemne oblewanie się przez zwycięzców szampanem. Przypomina też o innych wyścigach – rajdach motocyklowych i konkursach starych samochodów. Opowiastkę zamyka zestaw ciekawostek o wyścigówce Formuły 1 – na dużym plakacie opisane zostały najważniejsze elementy samochodu. Nawet dzieci, które zdążyły już zapoznać się z zasadami wyścigów, znajdą w książeczce „Mam przyjaciela kierowcę rajdowego” sporo interesujących i nowych informacji.
Małych chłopców, dla których samochody okazują się zwykle silną pasją, nie trzeba będzie specjalnie zachęcać do lektury tej pozycji. Już sama okładka, na której widnieje duży czerwony samochód Formuły 1, przyciągnie odbiorców. Warto zatem powiedzieć jeszcze, że Ralf Butschkow stanął na wysokości zadania, wybierając z zasobu wiadomości te najważniejsze i najbardziej atrakcyjne. Nie zapomniał też o zabawie: w domu kierowcy rajdowego, Wojtka, mnóstwo jest modeli samochodów wyścigowych, przyjaciel Adasia ma nawet śmieszną czapeczkę z samochodem-maskotką. To sprawia, że nietypowy zawód nie wydaje się już tak niedostępny – i odkrywa przed dziećmi niespodziewane uroki.
Rysunki w tej książeczce są bardziej zdynamizowane niż warstwa tekstowa i to one pełnią rolę wabików. Opis zyskuje raczej funkcję dopowiedzenia, precyzuje zamieszczone na ilustracjach dane, pomaga w objaśnianiu obrazków – lecz bez nich mogłyby sporo na atrakcyjności stracić. Ralf Butschkow stosuje mocne kolory i powiększenia, zatrzymuje też w kadrze sytuacje, które maluchom trudno byłoby zaobserwować – na przykład pracę mechaników w pit-stopie. Dzieci mogą spokojnie i partiami oglądać poszczególne rysunki, zresztą ogarnięcie wzrokiem całości nie zawsze uda się nawet dorosłym. Duże samochody i motocykle spodobają się chłopcom – chyba podobnie jak zakończenie tej opowiastki.
Tomik „Mam przyjaciela kierowcę rajdowego” powstał raczej dla zaspokojenia ciekawości maluchów niż dla rzeczywistej próby przekonania ich do pracy w zawodzie wyścigowego kierowcy. Zadziała tu jednak magia rzadko spotykanego zajęcia i możliwość przyjrzenia się z bliska zadaniom oraz wyzwaniom, jakie czekają na odważnych młodych ludzi. Ralf Butschkow wyborem tematu odwołuje się do wyobraźni dzieci – i zapewnia jej niezłą pożywkę. Książeczka, którą w Polsce opublikowało wydawnictwo Media Rodzina, będzie wyśmienitym uzupełnieniem samochodzików-zabawek – i zabaw, nieodłącznego elementu egzystencji małych chłopców.
środa, 7 kwietnia 2010
Ralf Butschkow: Mam przyjaciela kierowcę autobusu
Media Rodzina, Poznań 2010.
Nauka jazdy
Mali chłopcy interesują się zwykle najrozmaitszymi pojazdami. Może się więc okazać, że do wymarzonych zawodów dołączą zajęcie, które wielu dorosłym wydaje się nieatrakcyjne (a sądząc po zachowaniu niektórych pasażerów – także „gorsze”): dla tych dzieci, które zainteresowane są pracą kierowcy autobusu Ralf Butschkow przygotował tomik „Mam przyjaciela kierowcę autobusu”. Dzięki tej niewielkiej książeczce maluchy będą mogły poznać tajniki pracy w komunikacji miejskiej i dowiedzieć się wielu rzeczy, o których nie miały przedtem pojęcia.
Młody bohater korzysta z faktu, że jego znajomy, Andrzej, jest kierowcą. To Andrzej będzie pełnił rolę przewodnika i oprowadzi zaciekawionego takim zajęciem chłopca nie tylko po autobusie, ale i po zajezdni, wprowadzając malca do miejsc, do których zwykli ludzie wstępu nie mają. Mikołaj (tak ma na imię bohater tego zeszytu) czeka na przystanku, wyjaśniając przy okazji zasady układania kursów autobusów i korzystania z tabliczek z rozkładami. Kiedy nadjeżdża Andrzej, Mikołaj wsiada i grzecznie kupuje bilet. Siada na wolnym miejscu, ale pilnie też sprawdza, czy nie powinien tego miejsca komuś ustąpić – przemyca zatem Ralf Butschkow zasady autobusowego savoir-vivre’u. Inna sprawa, że w narysowanym przez niego pojeździe mnóstwo jest wolnych siedzeń, a pasażerowie należą do serdecznych i uprzejmych, stworzy się zatem zabawny kontrast z polskimi realiami.
Autobus z małym bohaterem w środku przejeżdża przez myjnię. Mikołaj może sobie – razem z czytelnikami – obejrzeć kabinę kierowcy. Zostały tu rozrysowane i opisane prawie wszystkie elementy, łącznie z kasą i tacką do wydawania reszty (przyciski do otwierania drzwi nie, być może to dla odbiorców żadna nowość). Mikołaj odwiedza warsztat i przygląda się ogromnym narzędziom, bawi się też różnymi modelami autobusów. Jest już pewny, kim zostanie w przyszłości.
Książeczki z serii „Mam przyjaciela…” wydawane w niemieckim cyklu Mądra Mysz nastawione są na informowanie maluchów o możliwościach dotyczących przyszłych zawodów. Mali chłopcy (nie ma tu, jak w przypadku Zuzi Liane Schneider, jednego stałego bohatera, choć na dobrą sprawę różnią się oni jedynie imionami) poznają „od kuchni” pracę w poszczególnych, uznawanych za typowo męskie, zawodach. Fabuła kolejnych pozycji przypomina przeważnie atrakcyjną wycieczkę, tym ciekawszą, że odtajniającą ukryte na co dzień fakty z życia pracowników. Wyprawy utrzymuje się tu w konwencji znakomitej przygody, więc walor edukacyjny zostaje przysłonięty przez zabawę. Bohaterowi wolno dotknąć niemal wszystkiego i sprawdzić, czy odpowiadałoby mu podobne zajęcie (z reguły, prawami serii, każdy euforycznie przyznaje, że odnalazł swoje przeznaczenie).
Ralf Butschkow, autor i ilustrator, oprowadza dzieci po zakładach pracy bardzo szybko: na każdej kartce pojawia się nowe zagadnienie, nowe zadanie bądź po prostu nowa sceneria, na każdej też mieści się sporo wiadomości i ciekawostek. Dzięki takiej lekturze chłopcy będą mogli zaimponować kolegom i wzbogacić własne zabawy, a być może jakiś tomik, poza podbudową dla dziecięcych marzeń, stanie się też inspiracją do wyboru drogi życiowej. Na pewno książeczka „Mam przyjaciela kierowcę autobusu” nie pozostawi małych czytelników obojętnymi na pracę, którą przecież mogą codziennie w najbliższym otoczeniu obserwować.
Nauka jazdy
Mali chłopcy interesują się zwykle najrozmaitszymi pojazdami. Może się więc okazać, że do wymarzonych zawodów dołączą zajęcie, które wielu dorosłym wydaje się nieatrakcyjne (a sądząc po zachowaniu niektórych pasażerów – także „gorsze”): dla tych dzieci, które zainteresowane są pracą kierowcy autobusu Ralf Butschkow przygotował tomik „Mam przyjaciela kierowcę autobusu”. Dzięki tej niewielkiej książeczce maluchy będą mogły poznać tajniki pracy w komunikacji miejskiej i dowiedzieć się wielu rzeczy, o których nie miały przedtem pojęcia.
Młody bohater korzysta z faktu, że jego znajomy, Andrzej, jest kierowcą. To Andrzej będzie pełnił rolę przewodnika i oprowadzi zaciekawionego takim zajęciem chłopca nie tylko po autobusie, ale i po zajezdni, wprowadzając malca do miejsc, do których zwykli ludzie wstępu nie mają. Mikołaj (tak ma na imię bohater tego zeszytu) czeka na przystanku, wyjaśniając przy okazji zasady układania kursów autobusów i korzystania z tabliczek z rozkładami. Kiedy nadjeżdża Andrzej, Mikołaj wsiada i grzecznie kupuje bilet. Siada na wolnym miejscu, ale pilnie też sprawdza, czy nie powinien tego miejsca komuś ustąpić – przemyca zatem Ralf Butschkow zasady autobusowego savoir-vivre’u. Inna sprawa, że w narysowanym przez niego pojeździe mnóstwo jest wolnych siedzeń, a pasażerowie należą do serdecznych i uprzejmych, stworzy się zatem zabawny kontrast z polskimi realiami.
Autobus z małym bohaterem w środku przejeżdża przez myjnię. Mikołaj może sobie – razem z czytelnikami – obejrzeć kabinę kierowcy. Zostały tu rozrysowane i opisane prawie wszystkie elementy, łącznie z kasą i tacką do wydawania reszty (przyciski do otwierania drzwi nie, być może to dla odbiorców żadna nowość). Mikołaj odwiedza warsztat i przygląda się ogromnym narzędziom, bawi się też różnymi modelami autobusów. Jest już pewny, kim zostanie w przyszłości.
Książeczki z serii „Mam przyjaciela…” wydawane w niemieckim cyklu Mądra Mysz nastawione są na informowanie maluchów o możliwościach dotyczących przyszłych zawodów. Mali chłopcy (nie ma tu, jak w przypadku Zuzi Liane Schneider, jednego stałego bohatera, choć na dobrą sprawę różnią się oni jedynie imionami) poznają „od kuchni” pracę w poszczególnych, uznawanych za typowo męskie, zawodach. Fabuła kolejnych pozycji przypomina przeważnie atrakcyjną wycieczkę, tym ciekawszą, że odtajniającą ukryte na co dzień fakty z życia pracowników. Wyprawy utrzymuje się tu w konwencji znakomitej przygody, więc walor edukacyjny zostaje przysłonięty przez zabawę. Bohaterowi wolno dotknąć niemal wszystkiego i sprawdzić, czy odpowiadałoby mu podobne zajęcie (z reguły, prawami serii, każdy euforycznie przyznaje, że odnalazł swoje przeznaczenie).
Ralf Butschkow, autor i ilustrator, oprowadza dzieci po zakładach pracy bardzo szybko: na każdej kartce pojawia się nowe zagadnienie, nowe zadanie bądź po prostu nowa sceneria, na każdej też mieści się sporo wiadomości i ciekawostek. Dzięki takiej lekturze chłopcy będą mogli zaimponować kolegom i wzbogacić własne zabawy, a być może jakiś tomik, poza podbudową dla dziecięcych marzeń, stanie się też inspiracją do wyboru drogi życiowej. Na pewno książeczka „Mam przyjaciela kierowcę autobusu” nie pozostawi małych czytelników obojętnymi na pracę, którą przecież mogą codziennie w najbliższym otoczeniu obserwować.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






