Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 27 stycznia 2017

Rafał Witek: Szczurki wchodzą na antenę

Egmont, Warszawa 2016.

Telewizja

Szczurki są bohaterami bardzo przebojowymi – nie mają wątpliwości, że trzeba wykorzystywać każdą okazję na spełnianie marzeń – czy polepszanie warunków życia. A skoro niczego się nie boją, ich pomysły stają się coraz bardziej atrakcyjne z punktu widzenia małych odbiorców. Tomik Rafała Witka „Szczurki wchodzą na antenę” to relacja ze wspaniałej zabawy. Najpierw pojawiają się jednak krzywdzące stereotypy. Trzeba przyznać, że szczurki nie mają dobrego PR-u. Żeby ocieplić swój wizerunek (czyli właściwie wizerunek całego gatunku) wymyślają własny kanał. Telewizyjny, oczywiście. Na śmietniku można znaleźć wszystko, co przyda się do stworzenia profesjonalnego szczurzego studia telewizyjnego: nie tylko kable i działający telefon komórkowy z kamerką, ale nawet… kosmetyki, które każdy szanujący się prezenter wykorzysta dla poprawienia wyglądu. Szczurków jest sześć, towarzyszy im jedna nieśmiała mysz. Na brak pomysłów na programy telewizyjne po burzy mózgów bohaterowie nie będą zatem narzekać. Wszystko zapowiada się świetnie, tylko że pogoń za sławą może przynieść nieoczekiwane skutki. Małe szczurki przekonają się, że realizacja pomysłów nie zawsze przebiega tak gładko, jak w założeniach.

Rafał Witek w tomiku „Szczurki wchodzą na antenę” świetnie się bawi kolejnymi dowcipami sytuacyjnymi. Podsuwa dzieciom pomysł na własną zabawę i pokazuje, jak u szczurków wygląda droga do telewizyjnej kariery. To niemal satyra na środowisko, bajka, w której liczy się wyobrażenie o robieniu telewizyjnych programów, a nie wierność realiom. Szczurki ponownie przyniosą mnóstwo śmiechu. To bohaterowie przekonujący, zwłaszcza w swoich słabościach i sporach, dla dzieci, które nie znoszą nudy. U szczurków bywa burzliwie, Witek proponuje też liczne niespodzianki i wyzwania. Nie zapomina o drwieniu z ludzkiej rzeczywistości. To bardzo dużo jak na krótką czytankę, której celem jest nie tylko rozrywka, ale i przyzwyczajenie dzieci do książek. Z takimi postaciami najmłodsi będą chętniej wypełniać lekturowe obowiązki.

Szczurki to nie tylko dynamiczna opowiastka podsycana żartami. Tomik należy do serii Czytam główkuję, przynosi więc również szereg łamigłówek matematycznych przygotowanych przez Marię Środoń. Bez przerwy odbiorcy muszą coś obliczać – tu w grę wchodzą zadania arytmetyczne bliskie dorosłym rachunkom. A to dlatego, że czytelnicy mają sprawdzać terminy ważności produktów, obliczać raty (ćwiczyć dzielenie!), oceniać oglądalność kanału szczurków w całym kraju (dodawanie, w milionach!). Dochodzą do tego ciekawostki – łamigłówki, podpisy do odpowiednich zdjęć, łączenie w pary (wtyczek i gniazdek). „Szczurki wchodzą na antenę”, tomik dla starszego rodzeństwa fanów Gromoryka, to prawdziwa zabawa matematyką. Ucieszą odbiorców także dołączone do książeczki naklejki z polskimi pieniędzmi w zminiaturyzowanej wersji – to, podobnie jak ilustracje (znów Daniel de Latour ze swoim kąśliwo-ironicznym poczuciem humoru) zapewnia najmłodszym rozrywkę – nieodłączny element do tego, żeby zaakceptować edukacyjny charakter tomiku. Ze szczurkami dzieci mają sporo pracy, ale też mnóstwo śmiechu. To publikacja dobrze wymyślona. Odbiorcy nie mają szans zmęczyć się którymkolwiek z elementów – bo zadania są różnorodne i nie przypominają matematyki ze szkolnych lekcji, opowiadanie mieści w sobie szereg dowcipów, charaktery postaci nie pozwalają na zatrzymanie fabuły, a rysunki też odwracają uwagę od wysiłku. Szczurki to sympatyczni bohaterowie pełni szalonych pomysłów – można im pozazdrościć wyobraźni, albo rzucić się w wir przygód razem z nimi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com