Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 13 stycznia 2017

Maeve Haran: Najlepsze chwile w życiu

Marginesy, Warszawa 2016.

Starość

Momentami podczas lektury tomu „Najlepsze chwile w życiu” przyjdzie się zastanawiać, czy Maeve Haran tworzy jeszcze literaturę, czy już po prostu odwzorowuje rzeczywistość z jej rozmaitymi koszmarami i społecznymi lękami. „Mieć wszystko” tej autorki poruszało temat godzenia macierzyństwa z pracą zawodową. „Najlepsze chwile w życiu” to przyjrzenie się starości. Pojawiają się tu cztery przyjaciółki, wszystkie zaczynają mierzyć się z problemami właściwymi dla podeszłego wieku – albo z sytuacjami, które malejąca witalność tylko pogarsza. Sal mierzy się z bezrobociem, chorobą nowotworową oraz samotnością. Laura dowiaduje się, że jej mąż odchodzi do innej. Ella zaczyna odkrywać u siebie luki w pamięci. Claudia musi przeprowadzić się na wieś, chociaż kocha miejskie życie. W dodatku dorosłe dzieci wciąż sprawiają problemy, a los bywa wyjątkowo wredny, kiedy chodzi o torpedowanie planów oraz nieśmiałych życzeń. W egzystencję seniorek wcina się konieczność opanowania nowych mediów (jeśli chcą pozostać aktywne zawodowo), choroba afektywna dwubiegunowa (z różnych względów uciążliwa również dla bliskich), ale i nieoczekiwane romanse czy wielkie wzburzenia. Cztery bohaterki tego tomu są ze sobą bardzo związane – jednak o niektórych sprawach nie mogą rozmawiać nawet w najżyczliwszym gronie. Każda na nowo szuka swojej drogi i każda próbuje osiągnąć stabilizację po tym, jak jej uporządkowane życie się rozsypało.

Autorka nie oszczędza swoich bohaterek, sprowadza na nie kolejne ciosy bez względu na dotychczasowe doświadczenia i cierpienia. Pokazuje, jak łatwo w jednej chwili stracić szczęście i wiarę w najbliższych. Przez pewien czas Haran niemal upaja się ogromem dramatów: psuje wszystko, co można zepsuć i tworzy rzeczywistość jak z koszmarnego snu. A przy tym trafia w sedno, trudno odmówić jej racji i spostrzegawczości. Odzwierciedla to, co rzeczywiście przeżywać mogą starsze kobiety nieprzygotowane na bezlitosne prawa rynku czy rodzinne niesnaski. Przekonująco prezentuje i same reakcje otoczenia na niewesołe sytuacje. Zamiast czytania odbiorcy mają więc wrażenie uczestniczenia w egzystencji postaci. Ale literatura obyczajowa w wersji krzepiącej nie może przez cały czas przygnębiać, straszyć czy rejestrować rozczarowania. W związku z tym Haran szuka możliwości naprawienia krzywd. Każda z bohaterek z osobna może doświadczyć cennego pocieszenia. Każdą, nawet najgorszą sytuację autorka odwraca, uświadamiając czytelniczkom albo niewidoczne na pierwszy rzut oka rozwiązanie, albo… lekcję z przygody płynącą (i w konsekwencji siłę do znoszenia kolejnych przeciwności losu). I tu, mimo że opowieść toczy się tak samo (i podobnie brzmi narracja), tom wkracza w sferę pięknej baśni. Okazuje się, że przyjaciele nie zawodzą, a nieokreślone tęsknoty zostają znienacka zaspokojone. Źli dostają nauczkę, dobrzy – swoją nagrodę. Robi się zbyt pięknie, żeby mogło być prawdziwie – ale też po wielu trudnościach takie obrazki wydają się konieczne, żeby lekturę odbierać jednak jako rozrywkową.

„Najlepsze chwile w życiu” na początku są więc rejestrem obaw większej części społeczeństwa – ale wprowadzają też temat ważny w świecie, w którym panuje kult młodości. Autorka przedstawia fakty z perspektywy starszych bohaterek, więc łatwiej zagłębiać się w ich dylematy i prywatne lęki, w ich interpretacje wydarzeń i w ich poglądy na (dosyć stereotypowe) postawy członków rodzin. Maeve Haran rozwija narrację tak, żeby czytanie tomu przyniosło realne korzyści. Nakreśla sytuację starzejących się kobiet – tych, które nagle dla społeczeństwa robią się niewidzialne, i tych, które do końca walczą o niezależność, nie przejmując się opiniami innych. Jest to powieść apetyczna, mocno rozbudowana i w każdym fragmencie trafna. Ponieważ autorka szatkuje relację, dzieli ją między cztery bohaterki (a czasem i ich rodziny), w dodatku zgrabnie mnoży wątki, nie poprzestaje na tych ogólnych, które nadają rytm życiu postaci. „Najlepsze chwile w życiu” to powieść będąca wyzwaniem dla czytelniczek – zestawienie prawdopodobnych katastroficznych scenariuszy i dodających otuchy rozwiązań problemów. To też przede wszystkim tom z wprawą napisany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com