Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

czwartek, 19 stycznia 2017

Don DeLillo: Gwiazda Ratnera

Noir sur Blanc, Warszawa 2016.

Pycha

W „Gwieździe Ratnera” science-fiction ma posłużyć satyrze na ludzkość i naukę. Don DeLilo śmieje się z chęci eksplorowania kosmosu i ze środowiska rzekomo poważnych naukowców, którzy każdą szansę wykorzystują, by badawczy dyskurs obnażyć przez popęd seksualny. DO tajnej bazy sprowadzeni zostają wybitni – zwłaszcza laureaci Nagrody Nobla. Wśród nich jest czternastoletni Billy, noblista z dziedziny matematyki. Jego specjalnością są zorgi (co nikomu nic nie mówi, a pogłębianie zagadnienia nie ma większego sensu, bo i tak nie umożliwi porozumienia). Billy oczywiście jest matematycznym geniuszem, mimochodem dostrzega zależności między liczbami i byłby w stanie wykonywać w pamięci skomplikowane obliczenia, gdyby nie to, że go nudzą. Zamiast rozwiązywania zadań Billy woli rozmyślać nad problemami. W instytucie badawczym będzie ich sporo, chociaż mało kto dąży do tego, by rzeczywiście zgłębić tajemnicę kosmosu. Sprawa wydaje się poważna: do Ziemi dotarł sygnał z kosmosu, konkretnie – z Gwiazdy Ratnera. Zaszyfrowana wiadomość może być przełomowym odkryciem lub… błędem pomiarowym, zwłaszcza że sygnał nie został powtórzony i nie ma pewności, że pojawił się w formie możliwej do rozszyfrowania. Uczeni nie spieszą się z dokonywaniem odkryć. Czas spędzają na jałowych dyskusjach lub zabawach tylko z pozoru związanych z nauką – pomijając te chwile, kiedy interesuje ich najbardziej popęd płciowy, cielesne i psychiczne ograniczenia współtowarzyszy. Gwiazda Ratnera pozostaje daleko w tle, jako idealizowana metafora przełomu. Billy unika tu roli obserwatora, dobrze wpasowuje się w środowisko i reaguje na kolejne oczekiwania – ale nie stara się zmienić panującej w ośrodku sytuacji. Uczestniczy w spotkaniach, poznaje nowych ekspertów i liczne teorie dotyczące Gwiazdy Ratnera (a zarazem i powstania wszechświata), jednak unika zaangażowania w dziwną sprawę. Przecież nawet rozszyfrowanie sygnału z obcej planety nie pozwoli jeszcze na świadome i pełne nawiązanie kontaktu oraz wymianę informacji.

„Gwiazda Ratnera” to powieść o słabości człowieka. Autor nie pozostawia nadziei co do ograniczonych możliwości i nieprzekonujących motywacji ludzi: a skoro ci są niedoskonali, maszyny i przyrządy przez nich tworzone także nie będą wolne od błędów i pułapek. Błędne koło uniemożliwia prawdziwe poznanie, zwłaszcza że badacze nie są w stanie połączyć sił i hermetycznych zainteresowań, by działać wspólnie dla dobra planety, ludzkości i kosmosu. To gorzka diagnoza, ale wciąż pozostająca w sferze satyry. DeLillo operuje w niej językiem trudnym, będącym połączeniem dyskursu naukowego i pozbawionej sensu słownej ornamentyki. Specjalizuje się w maskowaniu znaczeń, metonimizowaniu rzeczywistości. Pozwala bohaterom posługiwać się nieprzezroczystym żargonem bez względu na to, czy będzie on zrozumiały i sprawdzalny dla odbiorców, czy też do końca zaciemni sytuację – w ten sposób język podaje w wątpliwość siebie samego, traci moc. Zapewnia też autor czytelnikom zestaw ewentualnych zagadek do sprawdzenia – zachęca do zagłębiania się w tajniki nauki i testowania prawdziwości wygłaszanych twierdzeń. Chociaż bohaterowie odzywają się do siebie z wyjątkowym przekonaniem i chcą sobie imponować, często zastawiają pułapki dotyczące wiedzy lub logiki. Gdzieniegdzie przebłyskuje też ironia widoczna w oderwaniu od specyficznej gry. Celuje autor w zestawianiu pojęć z odrębnych płaszczyzn, różnych dyscyplin naukowych, tak, by w całości brzmiały uczenie i dostojnie, a w warstwie semantycznej – ulegały rozsadzeniu od środka. Naturalne jest, że przy takim zabiegu sporo miejsca zajmują rozbudowane dialogi, wymiana myśli nietuzinkowych postaci. Gdzieś tęskni autor za „Ulissesem”, ale woli imitować konkret, czerpie też z różnych gatunków, nawet tych użytkowych. Wszystko jest równocześnie ucieczką od banału i potężnym podkreśleniem go w pozaliterackiejegzystencji. „Gwiazda Ratnera” napisana w latach 70. XX wieku do teraz wydaje się drwić z części naukowych postaw i z wiary w możliwość odkrywania nieznanego – ale nie traci na świeżości, wciąż jest książką mocną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com