Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 20 sierpnia 2016

Tony Kososki: Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę

Muza SA, Warszawa 2016.

Przygoda

"Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę" to opowieść z innego kręgu kulturowego. Tony Kososki rzeczywiście chce być podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia, odkrywcą a nie turystą. Mniej interesują go popularne szlaki i miejsca, które trzeba zobaczyć, zorganizowane wycieczki i pokazy, łaknie za to przygody, nawet jeśli wiązałaby się ze sporym strachem i adrenaliną. Znajduje sposób na to, by realizować marzenia i nie słucha przestróg – ufa ludziom i bez przerwy podejmuje ryzyko. Tom to jego relacja z wyprawy po Ameryce Południowej – podróży przez Brazylię, Boliwię i Peru – dla większości odbiorców już w samych założeniach ekstremalnej i odważnej.

Szansą na realizację śmiałych planów były dla autora mistrzostwa świata w piłce nożnej organizowane w 2014 roku w Brazylii. Przeszedł casting na wolontariusza i wyruszył po przygodę, nie przejmując się specjalnie uciążliwościami w rodzaju braku gwarancji noclegów czy źródła dochodów. Na miejscu okazuje się, że po prostu Tony Kosowski nie ma w zwyczaju zastanawiać się zbyt długo nad podejmowanymi działaniami: potrafi wyjść z domu, nie zapamiętując jego adresu czy choćby lokalizacji. Autor wykorzystuje okazję do oglądania meczy (i fragmenty piłkarskie części czytelników wydadzą się niepotrzebne, mimo że są zapowiedzią dalszych niefałszowanych emocji), ale przez cały czas stara się też poznawać lokalną kulturę. Szczególnie fascynują go biedne dzielnice Rio: wie, że łatwo tu stracić pieniądze, cenne przedmioty albo zdrowie i życie, ale szuka możliwości zwiedzenia slumsów poza zorganizowanymi wycieczkami. Chce zobaczyć, jak tam jest naprawdę. Podejmuje ryzyko, gdy tylko nadarza się okazja – przychodzi tu na imprezy czy na oglądanie meczu, kiedy ktoś go na to zaprosi. Dzięki temu może spojrzeć na biedne dzielnice w oderwaniu od stereotypów. Brazylijska część opowieści jest najmniej podróżnicza a najbardziej reportażowa – i niezwykle ciekawa przez oryginalne ujęcie tematu. Kososki skupia się na innych ludziach, atrakcje turystyczne przeważnie pomijając. To oznacza szereg niespodzianek i nietypowych przygód. Później już podróż coraz bardziej przypomina standardowe (ale i tak z wyższej półki) historie podróżnicze – autor przecina własne spostrzeżenia informacjami niemal podręcznikowymi. Bywa, że wchodzi w ich posiadanie nieoczekiwanie, jak wtedy, gdy zamieni się na jeden dzień w przewodnika turystów. W „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę” najciekawsze są indywidualne doświadczenia autora, młodego chłopaka, który lubi wyzwania i nie zastanawia się zbyt długo nad kwestiami bezpieczeństwa. Przemierza nawet autostopem odległe trasy, żeby móc przedłużyć podróżowanie bez pieniędzy.

Ale dla odbiorców najważniejsze jest to, że Tony Kososki potrafi swoje przeżycia barwnie i z humorem opisywać. Czyta się ten tom jak świetną literaturę przygodową, o co w zalewie historii podróżniczych dzisiaj bardzo trudno. Tu szybko zaczyna się kibicować autorowi, odkrywać razem z nim obyczajowe i kulturowe różnice, bawić się przemierzaniem dróg i realizowaniem śmiałego pragnienia. Ta książkato lektura dla wymagających, książka, która pokazuje, jak powinny wyglądać relacje z najdalszych zakątków świata. Młody autor potrafi zajmująco opowiadać (kilkanaście stron z kolorowymi zdjęciami ubarwia też jego reportaż). To publikacja, po którą warto sięgnąć przy planowaniu podróży z dala od turystycznych szlaków. Tony Kososki nie boi się zawierać nowych znajomości, funduje sobie podróż, którą długo będzie mógł wspominać. Pokazuje, na czym polega odkrywanie innych kultur i ucieczka od korporacyjnych światów. Pisze znakomicie, więc przy lekturze wszyscy będą się dobrze bawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com