Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

niedziela, 14 sierpnia 2016

Małgorzata J. Kursa: Nieboszczyk wędrowny

WNK, Warszawa 2016.

Zwłoki

Mocno wpatrzona w twórczość Joanny Chmielewskiej jest Małgorzata J. Kursa, ale wychodzi jej to nawet na dobre, jeśli chce zaistnieć w świecie pojedynczych obyczajówek z posmakiem kryminalnym. „Nieboszczykiem wędrownym” wpasowuje się w serię Naszej Księgarni Babie lato, a zapewnia odbiorczyniom miłe i komiczne czytadło z cudownym kotem, Belzebubem.

Tytuł tomu zdradza podstawową oś akcji, ale nie odbiera rozrywki. Wszystko zaczyna się z chwilą, gdy Marylka i Sławek przenoszą się do domu odziedziczonego po (jej) ciotce. Belzebub zamierza pilnować lokum i robi to tak skutecznie, że ukatrupia włamywacza. A ponieważ Marylka nie może pozwolić, żeby kotu stało się coś złego, dochodzi do szalonego wniosku, że zwłok należy się jak najszybciej i po cichu pozbyć. Kraśnik to niewielkie miasto, wszyscy wiedzą tu wszystko o swoich sąsiadach. Na kolejnych posesjach właścicielki, bo dziwnym trafem wciąż angażują się w sprawę kobiety, rozpoznają nieboszczyka i przerzucają go dalej. Policja będzie mieć trochę pracy, żeby prześledzić tę drogę i rozwiązać kryminalną zagadkę. Wszystko jednak odbywa się w sympatycznej atmosferze, bo „Nieboszczyk wędrowny” to książka obliczona na śmiech.

Komizm u Kursy ma kilka różnych odcieni. U Marylki i Sławka to bardzo ciepły humor: tu uruchamiają się instynkty opiekuńcze i spokój płynący ze zgodnego związku (swój udział w budowaniu tej atmosfery ma też oczywiście kot, bardzo trafnie scharakteryzowany i przekonujący w działaniach i reakcjach). Dwie starsze panie, Waleria i Leokadia, są już jak żywcem przeniesione z Chmielewskiej, stanowią karykaturę dziarskich staruszek, a ich kąśliwe poczucie humoru to wielka radość dla czytelników. Malwina i Eliza reprezentują średnie pokolenie i u nich dowcip polega na naiwności i odgrywaniu ról. Małgorzata J. Kursa każdą parę prezentuje bardzo wyraziście, z upodobaniem podkreślając rozmaite gierki słowne, nieporozumienia czy silne emocje prowadzące do absurdalnych dyskusji oraz czynów. Czerpie z wyobraźni i nie przejmuje się rzeczywistymi psychologicznymi następstwami wyborów, tu przecież nic złego stać się nie może, a nieboszczyk i tak od samego początku nie ma dobrej opinii.

Jest tom „Nieboszczyk wędrowny” powieścią bardzo szybką, za to pełną udanych żartów. Kursa nie zamierza zatrzymywać się na skomplikowanym śledztwie, wszyscy tu dość łatwo przyznają, co się stało – bo przecież czytelnicy od początku wiedzą, jaką drogę i w jaki sposób przemierzają zwłoki, stanowi to podstawową płaszczyznę humoru. Nie chodzi zatem o zabawy kryminalne, a o lekką parodię gatunku. Poza śmiechem wychodzi tej autorce znakomicie budzenie sympatii do kolejnych postaci. Chociaż każda z nich ma swoje wady i irytujące nawyki, w ogólnym obrazku wypada bardzo pozytywnie. Nie ulega wątpliwości, że „Nieboszczyka wędrownego” czytać się będzie tylko dla relaksu (i dla przyjemności oglądania działań Belzebuba). Małgorzata J. Kursa wpisała się tą pozycją w nurt kobiecych czytadeł, a jednocześnie udało jej się uniknąć tematów ostatnio obowiązkowych w obyczajówkach, z romansem na czele. W kwestii uczuć wszystko zostało uporządkowane już dawno, teraz można się zająć znacznie ciekawszymi sprawami. I mimo naiwności w postępowaniu bohaterów akcja układa się nieźle, nie po prawdę przecież się tu sięga, a po rozrywkę. Tej nie zabraknie do samego końca i nawet wtedy, gdy nieboszczyk przestanie już wędrować po Kraśniku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com