Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 5 sierpnia 2016

Disney/Pixar: Gdzie jest Dory?

Egmont, Warszawa 2016.

Szukanie w oceanie

Nemo już dawno powrócił do domu, teraz Dory udaje się w podróż życia. Nie wiadomo, dlaczego nagle przypomniała sobie o swoich rodzicach i bardzo chce ich odnaleźć. Z czasem w jej umyśle pojawia się coraz więcej tropów: Dory już wie, że będzie musiała przemierzyć cały ocean, kojarzy imiona tych, których szuka i korzysta z pomocy sympatycznych wodnych stworzeń. W swoich wysiłkach nie jest sama, może zawsze liczyć na przyjaciół. Nie ma jednak pojęcia, jak wiele zagrożeń i utrudnień czyha w oceanie. Wielka podróż Dory obejmuje emocjonujące wyprawy za żółwiem, ale i pobyt na stacji badawczej, a nawet… drogę powietrzną. Mała rybka przemierza świat bez żadnych lęków, mimo ciągłych zagrożeń. Kieruje nią instynkt i nieokreślona tęsknota za rodziną.

„Gdzie jesteś, Dory” to publikacja, która stanowić może dodatek do filmu i prezent dla dzieci, którym spodobała się bajka. Narracja wydaje się tu bardzo prosta i nieco poszatkowana – przez powtórne opowiadanie historii z innego medium pojawiają się tu liczne skróty i przystanki lub przyspieszenia akcji. Nie ma rozbudowanych opisów ani budowania atmosfery, co sprawia, że tomik szczególnie spodoba się młodszym dzieciom. Takie rozwiązanie ogranicza też możliwość przeżywania książki, więc „Gdzie jest Dory” raczej nie zaistnieje samodzielnie (chyba że kogoś skusi dawka oceanicznych wrażeń), jedynie jako przypomnienie fabuły i przygód małej rybki. To rodzaj streszczenia, pokazania najmłodszym różnorodności wydarzeń i ich przebiegu. Zachowana została natomiast dynamika – akcja zmienia się tu właściwie bez przerwy, a mali odbiorcy będą zaskoczeniu ruchliwością i energią rybki. Dramatyczne sytuacje przestają być tym samym przykre lub przerażające, wiadomo, że misja się uda – a po drodze ma się cały szereg niespodzianek. I to z gatunku tych absurdalnych, mimo że umotywowanych dobrze. Bo trudno byłoby sobie wyobrazić różne zmiany środka transportu, małej (i niemówiącej ludzkim językiem) ryby, czy choćby konszachty z przedstawicielami różnych gatunków zwierząt. Tu sprzymierzeńcem może okazać się ptak czy ośmiornica, po raz kolejny familijna bajka pokazuje solidarność zwierząt, jakby na przekór ludziom.

Jak przystało na kinowy hit, „Gdzie jest Dory” to książeczka z imponującymi grafikami, właściwie nawet bardziej album do oglądania. O ile warstwa tekstowa entuzjazmu przesadnego nie budzi, o tyle ilustracje dzieci zachwycą. Bajkowe stworzenia robią prześmieszne miny, a niektóre podwodne pejzaże budzą tęsknotę za innym światem. Pod wodą jest pięknie, a kolory, kształty i gry świateł można długo podziwiać. W „Gdzie jest Dory” to właśnie strona graficzna robi najlepsze wrażenie. Tu zestawienia barw i pomysłów wprowadzają więcej treści niż słowo, dlatego też „Gdzie jest Dory” dobrze będzie się oglądało najmłodszym.

Wielkoformatowy tomik to gratka dla fanów bajki. Z pewnością przyciągnie uwagę maluchów – tych, które film widziały oraz tych, które szukają historyjek o rybach (w tym – znanym od dawna Nemo). To sposób na przyciągnięcie do lektur kilkulatków zapatrzonych w ekrany i monitory, próba zbudowania pomostu między mediami. W „Gdzie jest Dory” nie ma specjalnego szukania oryginalności czy płaszczyzn zrozumiałych dla różnych grup wiekowych. To publikacja od początku kierowana tylko do dzieci – i małych odbiorców zupełnie nie powinna rozczarować. Fanom filmu dodatkowo przedłuży przyjemność przebywania z charakterystycznymi postaciami. I być może przekona dzieci do nauki czytania, a przynajmniej do zainteresowania się książkami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com