Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Agnieszka Frączek: Po co komu mamut?

Egmont, Warszawa 2016.

Ucieczka z jaskini

Od dobrze zadanego pytania może się zacząć cała komiczna historyjka. Agnieszka Frączek pytania zadawać potrafi. Jej tomik „Po co komu mamut” to bajka w starym stylu (nie tylko ze względu na mamuta) – rozbudowana rymowanka z wartką akcją i nietuzinkowym bohaterem. Mały mamutek, który zlazł z naskalnego malowidła w jaskini, rusza w świat. Jako jedyny przedstawiciel gatunku wzbudza zrozumiałą sensację – już wkrótce za mamutem podążać będzie całe grono ludzi i zwierząt, żywo zainteresowanych tematem zaakcentowanym w tytule książeczki. Po co komu mamut, to oczywiście się wyjaśni na samym końcu. Najpierw trzeba będzie trochę pobiegać za bohaterem.

Agnieszka Frączek posługuje się typowym dla bajki sylabotonikiem opartym na ośmiozgłoskowcu, rytm pozwala jej utrzymać tempo opowieści i atmosferę zabawy. Rytm też zapewnia o kojącej wymowie lektury – chociaż za mamutkiem biegnie wielu, bohaterowi nic złego nie może się stać. Autorka zresztą od dawna przyzwyczaja odbiorców do uwielbienia dla śmiechu, lub żarty i chętnie po nie sięga. Z żartu przecież bierze się absurdalny temat jej historyjki. Humor przesyca całą rymowankę stopniowo, gdy autorka dodaje kolejne postacie do pościgu – wszystkie są podporządkowane dowcipowi. Wiele tu różnorakich emocji, które potęgują jeszcze komizm podczas odbioru. Niełatwo przecież dzieciom byłoby wymyślić rozwścieczonego wróbla czy język mamucki – takich niespodzianek autorka wrzuca do tekstu sporo. Podchwytuje je także Joanna Rusinek, której wystarczy zasugerowanie wyznacznika świata przedstawionego do tworzenia własnych żartów. W kwestii warsztatu: Agnieszka Frączek jest już specjalistką od rymowania i dobrze czuje się w mowie wiązanek. Owszem, od czasu do czasu stosuje rymy gramatyczne – ale w tak obszernym tekście to właściwie nieuniknione, a poza tym dobrze się tłumaczy, nie ma w tych zabiegach grafomańskich zapędów. Uwaga dzieci skupiać się będzie na mamutku, a dorośli nie mają powodu, żeby narzekać na jakość współbrzmień – to dosyć rzadkie w wierszykach dla dzieci, tym bardziej zasługuje na docenienie. „Po co komu mamut” to książeczka niemal wzorcowa pod względem warsztatowym, autorka nie idzie na kompromisy w kwestii opowiadania historii. Panuje nad słowami, co warto odnotować. Dzieciom proponuje tekst absurdalny i wolny od pouczeń. Chociaż najczęściej Agnieszka Frączek pisze bajki użytkowe, to jest – w różny sposób edukujące małych odbiorców – dopiero teraz pokazuje, co potrafi naprawdę w dziedzinie bajkowości.

O Joannie Rusinek pisać można wyłącznie w samych superlatywach. Ilustratorka idealnie wstrzeliła się w klimat opowiastki i dodaje do niej własne komiczne pomysły. Operuje różnymi technikami, a i różnymi sposobami wzbudzania śmiechu, sadza hipopotama na drzewie, a mamutka w salonie piękności, bawi mimiką postaci, a i krajobrazami, zarzuca odbiorców różnymi liściastymi deseniami, każdą rozkładówkę stara się przygotowywać inaczej niż poprzednią, żeby jak najbardziej urozmaicić dzieciom lekturę. Mały mamut z tej książeczki trochę w wyglądzie przypomina słonia Pomelo, więc do lektury przekonają się fani tych tomików obrazkowych. W serii Poczytaj ze mną pojawia się zatem książeczka dla tych, którzy lubią historie bajkowe, z przymrużeniem oka. Frączek i Rusinek zachęcają do samodzielnego czytania: tomik w starym stylu może stać się ulubioną bajką wielu maluchów – może też im udowodnić, że warto sięgać po książki dla rozrywki. Mały mamutek to obietnica całkiem dobrej zabawy – odbiorcy nie zawiodą się na tej postaci i mogą chętniej przystępować do ćwiczenia czytania. Zwłaszcza że Agnieszka Frączek nie nudzi ani nie poucza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com