Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 13 sierpnia 2016

Alan Levinovitz: Glutenowe kłamstwa

Burda, Warszawa 2016.

Jedzenie

Podczas gdy zwolennicy odchudzania, zdrowej żywności i atakowania wielkich koncernów z branży spożywczej próbują bez przerwy wprowadzać nowe mody żywieniowe i ogłaszają wrogów zdrowia w zależności od aktualnych trendów, Alan Levinovitz apeluje o zdrowy rozsądek. „Glutenowe kłamstwo. I inne mity o tym, co jemy” to książka, która obnaża bezlitośnie działanie psychologii tłumu i nakłania do zastanowienia nad medialnymi atakami paniki. Levinovitz rozprawia się z różnorakimi kampaniami, krytycznie komentuje retorykę dotyczącą dietowych mód i wreszcie sam proponuje „rewolucję w zdrowym odżywianiu”, tekst, który bez skrupułów dekonstruuje, uświadamiając czytelnikom, na jakie słowne pułapki najczęściej dają się nabrać.

Alan Levinovitz diety porównuje do religii i sprawdza, jak działa mechanizm przekonywania innych do odrzucenia określonych produktów. Pokazuje alergie pokarmowe jako reakcje psychologiczne nasilające się po informacjach z mediów, obala chwytliwe hasła, naśmiewa się z ograniczeń wprowadzanych w kuchniach. W większości przypadków społeczne reakcje opierają się na wierze, a nie na rzeczywistych badaniach. Dietetyczne plotki padają na wyjątkowo żyzny grunt. Ludzie, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu, popadają w żywieniowe histerie, a jednocześnie uspokajają sumienie, podporządkowując się zasłyszanym gdzieś opiniom. Tak wrogami publicznymi, w zależności od czasu, stają się cukier, sól, tłuszcz, glutaminian sodu czy ostatnio gluten. Levinovitz próbuje przeciwstawić się tym tendencjom. Pokazuje, że jedyne, co traci się przy takich wierzeniach, to smak potraw. Cukier według niego nie uzależnia, dzienna ilość soli to dawka niewystarczająca dla organizmu, glutaminian sodu nie wywołuje migren, a tłuszcz nie sprawia, że natychmiast tyjemy. Neguje autor to wszystko, do czego zapatrzeni w teorie zdrowego odżywiania się są już przyzwyczajeni, czasami nie dając nic w zamian. I chociaż ton jego książki jest bardzo prześmiewczy, co sprawia, że do części uwag podchodzi się z dystansem, apel o umiar wydaje się akurat bardzo trafny. Levinovitz sprawdza, jaki początek mają wybrane mity o żywieniu i rozprawia się z nimi, przekonuje też, że wystarczy rozsądek, żeby nie musieć troszczyć się o to, co na talerzu. Nikt nie zginie od ciastka czy kawałka pizzy. Chociaż część jego argumentów opiera się na negowaniu kampanii społecznych, części warto się przyjrzeć dokładniej. Zwłaszcza – genezie poszczególnych żywieniowych mitów.

Dla Levinovitza wrogiem nie są koncerny spożywcze, kalorie czy składniki potraw, a fałszywe przekonania o szkodliwości niemal wszystkiego, co dzisiaj trafia na talerz. Jednak za sprawą prześmiewczego rytmu tej publikacji kilka istotnych tematów może ulec zatarciu, szczególnie u wyczulonych na kwestie diet. Bardzo ciekawym punktem tej książki, podsumowującym chwyty marketingowe promujących nowe diety jest zamieszczona na szarych stronach parodia takiej diety. Tu odpowiednio przygotowane komentarze wskazują najczęstsze pułapki na naiwnych lub zdesperowanych odbiorców (problem w tym, że sięgną po nie dla rozrywki przede wszystkim zwolennicy teorii Levinovitza, ci, których chciałby on odzwyczaić od niebezpiecznego ufania w cudowne diety, nie przeczytają raczej ironicznych zapisków). Jest „Glutenowe kłamstwo” mniej publikacją naukową, a bardziej felietonem (mimo solidnej podbudowy bibliograficznej), bo autor wybiera styl, w którym emocje są równie ważne jak przesłania. Ta książka ma przynieść odbiorcom refleksję nad mechanizmami mód żywieniowych, przyda się tym, którzy naiwnie wierzą w opowieści o szkodliwości kolejnych produktów i niedługo nie będą już mogli nic jeść. Levinovitz szuka przeciwstawnego do cyklu poradników o dietach tonu i proponuje własne podejście, może kontrowersyjne, ale i skuteczne. Nie przekona jednak fanów modnych diet.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com