Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 19 sierpnia 2016

Bill Watterson: Calvin i Hobbes. Wszędzie leżą skarby

Egmont, Warszawa 2016 (wznowienie).

Zabawy

Dla Calvina i Hobbesa nie ma rzeczy niemożliwych. Ta para przyjaciół, chłopiec i jego pluszowy tygrys, to kwintesencja dzieciństwa w dowcipnych komiksach. Co ciekawe, mimo tematu i formy, w świecie Calvina i Hobbesa zakochają się przede wszystkim dorośli, a to za sprawą ironicznego, kąśliwego humoru Billa Wattersona. „Wszędzie leżą skarby” to wznowienie dziesiątego tomiku zbiorczej serii i kolejny dowód na to, że dziecięca fantazja nie zna granic. Chociaż tytuł wskazywałby najbardziej na wakacyjne przygody, Calvin i Hobbes tkwią w bezczasowości, czasami akcja toczy się w szkole chłopca, a bardzo często na zimowym podwórku. Calvin jest niekwestionowanym mistrzem w lepieniu bałwanów, tylko że nie tworzy klasycznych figurek z trzech kul i nosa z marchewki. Jego bałwany mają swoje przeżycia jak z sennych horrorów, są porywane, zjadane, przecinane na kawałki, ścigane przez rekiny śnieżne, zrzucane z dachu… Gdyby dzieci czytały o przygodach Calvina, mielibyśmy w zimie bardzo ciekawe podwórka. Nic dziwnego, że mamusia i tatuś często załamują ręce nad swoją pociechą. Calin bardzo często pokonuje ich niezłomną logiką. Korzysta z przywilejów dzieciństwa w pełni świadomie, wie, że jako dorosły nie będzie miał już tyle swobody. Dla niego najważniejszą pracą jest zabawa, nawet jeśli zadania do odrobienia czekają. Ponadto Calvin zajmuje się dokuczaniem Zuzi (jego samego z kolei w szkole dręczy Moe), lubi zakazane czy ograniczane rozrywki (w rodzaju ciągłego oglądania telewizji) i droczy się z Hobbesem, który przewyższa go intelektualnie.

Bill Watterson lubi drobne i bardzo silnie puentowane scenki. Chociaż wzorował się na Fistaszkach, w pierwszej kolejności stawia na potęgę dowcipu, nie tworzy rysunku, jeśli nie ma na niego wytłumaczenia w postaci żartu. Rzadko może pokusić się o refleksje filozoficzne – nawet wtedy dba o to, by nie zabrakło komizmu. Poza tym wybiera uniwersalność, pracuje na stereotypie nieznośnego dzieciaka, odwołuje się do motywów kojarzonych z dzieciństwem (Wróżka Zębuszka, potwory pod łóżkiem, koszmary senne przenoszone potem na rzeczywistość). Obdarza jednak Calvina również wiedzą i świadomością osoby dorosłej: Calvin od czasu do czasu rzuca hasło, które ustawia go w zupełnie innej pozycji pod względem życiowych wyborów. Watterson sugeruje wówczas, że jego bohater świetnie zdaje sobie sprawę z tego, co czeka go w przyszłości i w oparciu o taką wiedzę ucieka w swój wyobraźniowy azyl. Najsilniejszym przejawem fantazji bohatera jest ożywiony pluszowy tygrys, najlepszy kompan w dzikich harcach, obdarzony własną osobowością, mądrością i instynktem. Hobbes to postać, która nadaje barw całości. Kiedy trzeba, zamienia się w groźnego tygrysa, innym razem jest po prostu przyjacielem, a czasami miażdży Calvina ripostą.

Bill Watterson do perfekcji opanował rysowanie, zwłaszcza operowanie mimiką i gestami postaci. Tu emocje widoczne są na pierwszy rzut oka i zrozumiałe dla wszystkich odbiorców, mowa ciała bez trudu może zastępować tekst. Kiedy autor tworzy pełnostronicowe – weekendowe – komiksy, zamienia je niemal w kreskówki pod względem czystości emocjonalnego przekazu. Oglądanie tych pasków komiksowych to nie tylko śmiech z pomysłów twórcy. To przede wszystkim podziw dla umiejętności rysowniczych i dla bardzo rozwiniętego zmysłu obserwacji, bo Watterson w swoich stripach jest szalenie przekonujący. „Wszędzie leżą skarby” to powrót do dzieciństwa pełnego zabaw i beztroski, ucieczka od zwykłych problemów i radość z oryginalnych pomysłów. Kreatywność Wattersona objawia się w licznych drobnych scenkach, karykaturalnych, a przecież i tak bardzo prawdziwych – niemal zawsze niosących olbrzymi ładunek komizmu. Calvin i Hobbes to seria idealna na poprawę humoru i inne spojrzenie na dziecięce pomysły czy wyczyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com