Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Joe De Sena, Jeff O'Connell: Spartan Up! Bądź jak Spartanin

SQN, Kraków 2016.

Ćwiczenie

"Spartan Up" nie nadaje się dla tych, którzy siedzą wygodnie w fotelach. Co to jest burpee? Kanapowych czytelników to ta właśnie kwestia będzie mogła dręczyć przy lekturze przez pierwszych sto stron (ponad), aż w końcu Joe De Sena przedstawi szczegóły tego ulubionego swojego ćwiczenia. Chyba że ktoś akurat od dawna przygląda się sportowym wyczynom Spartan i brał udział w ich specyficznych wyścigach – wyzwaniach. Jego tom to opowieść o tym, dlaczego warto ruszyć się sprzed komputera i telewizora, zacząć szlifować formę oraz charakter i znaleźć nową życiową filozofię. Do niedawna ekstremalne wyczyny zapewniały ultramaratony czy ironmany, potem powstała moda na crossfit. W przypadku wyścigów Spartan chodzi jednak o coś innego – i sens całej zabawy Joe De Sena wykłada w swojej książce.

Spartan Race to ciągłe niespodzianki, zmiany zasad i niewygody dla uczestników. Dystanse nie są zbyt długie: chodzi o to, by sprawdzić się mogli wszyscy chętni, niekoniecznie fani sportów ekstremalnych. Jednak tego, co czeka na trasie, nie da się wyćwiczyć podczas wizyt na siłowni i powtarzania „sztucznych” ćwiczeń. Spartanie muszą być przygotowani na każdą okoliczność, a najważniejsze dla organizatorów wyścigu jest ciągłe wytrącanie uczestników z ich strefy komfortu. To początek zmiany spojrzenia na codzienne problemy. Spartanie uczą się, jak czerpać szczęście ze zwykłych spraw i jak z dystansem podchodzić do wyzwań. Po trudnych doświadczeniach w wyścigu są w stanie bardziej bagatelizować drobne niedogodności podczas swoich normalnych obowiązków, Joe De Sena wielokrotnie to podkreśla. Zyskuje w ten sposób podbudowę dla spartańskich zasad.

W tomie Joe De Sena sporo miejsca poświęca rozwijaniu charakteru, pracy nad sobą również w filozoficznym wymiarze. Podsuwa warte uwagi przypowiastki, złote myśli czy godne rozważenia scenki. Pokazuje, jak przekonania Spartan przekładają się potem na ich życiowe wybory. Dostarcza zatem nie tylko wymagającej rozrywki czy metody na spędzanie wolnego czasu: daje podstawy do szerzej zakrojonych zmian. Wie, że ma sporo do zaoferowania odbiorcom i potrafi to nieźle sprzedać. Oczywiście w tomie „Spartan Up” bardzo dużo jest historii o ludziach, którzy pokonują własne ograniczenia, biorą udział w wyścigu mimo chorób czy wieku: to po to, żeby zachęcić jak najwięcej niezdecydowanych do sprawdzenia się w takim sporcie. To również stały element historii sportowych, więc nie będą też rozczarowani zwykli czytelnicy, którym zależy po prostu na konwencji opowieści o sporcie. Joe De Sena pokazuje, jak zaprogramować się na szczęście, zgubić zbędne kilogramy, rozwiązać liczne problemy i zyskać nową perspektywę.

Co ciekawe, chociaż książka przygotowana jest jako przewodnik dla tych, którzy mogliby dołączyć do klubu Spartan, ma też swoją wewnętrzną dynamikę, Joe De Sena rozkłada (przy pomocy Jeffa O’Connella) napięcia i dawkuje rozmaite historyjki poszukującym ich czytelnikom. Dzisiejsi Spartanie nie mogą narzekać na brak przygód ani na nudę. Tom „Spartan Up” pokazuje najlepiej, dlaczego w ogóle myśleć o zmianach. Autor nie obiecuje cudów bez ciężkiej pracy, ale potrafi uzasadnić sens całego wysiłku. Dostarcza odbiorcom adrenaliny i nowych celów. Zestawia obecne życie z warunkami sprzed wieków. I sugeruje, że znalazł sposób na zachowanie szczęścia oraz młodości jak najdłużej. To jeden z wielu powodów, dla których po tom sięgnąć trzeba. A na rynku literatury sportowej ten tom wyróżnia się już samym tematem – połączeniem sportu i survivalu, przygody niemal dziecięcej w zabawie, za to o mocno rozbudowanej podbudowie psychologiczno-motywacyjnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com