Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

niedziela, 7 sierpnia 2016

Eva Muszynski: Kowboj Kuba i wstrętny Franek

Wilga, Warszawa 2016.

Wyjście po babcię

Kowboj Kuba nie należy do przesadnie odważnych. W ogóle zresztą nie przypomina kowbojów znanych z kreskówek. Dziki Zachód przeraża go swoją dzikością, bohater najchętniej siedziałby na werandzie swojego domu ze świnką i krówką. Jednak musi wyjść i stawić czoła niebezpieczeństwom, bo ma go odwiedzić babcia. Babcia przysyła telegram, by odebrać ją ze stacji. To trudna przeprawa: Kuba musi przejść nocą przez las kaktusowy (na pewno pełen złoczyńców), kiedy wspina się po ścianach wąwozu spadające kamyki imitują odgłos kroków (na pewno kroków złoczyńców), a w dodatku na ogłoszeniach widnieje podobizna wstrętnego Franka, groźnego złoczyńcy. Kuba nie może się poddać, babcia jest dla niego ważna. Ale najpierw czeka go starcie z wrogiem, którego naprawdę wolałby uniknąć.

Przygoda kowboja Kuby niewiele ma wspólnego z typowymi doświadczeniami z Dzikiego Zachodu: raczej, jeśli już, wywodzi się bezpośrednio z lęków dziecka, które musi dopiero uwierzyć w siebie i odkryć własną moc. Kowboj to postać kojarząca się najczęściej z odwagą (lub wręcz z brawurą) – tym razem dzieci dowiedzą się, że to niekoniecznie prawda. Kiedy ma się jednak odpowiednią motywację do działania, nawet ogromny strach da się przezwyciężyć: babcia jest dla Kuby ważniejsza niż lęki. Dzieci z tej prostej historyjki dowiedzą się nie tylko, jak pokonywać trudności. Przekonają się między innymi, że źródłem strachu bywa czasem własna wyobraźnia – to ona zamienia szelest w kroki, a pnie kaktusów w nogi złoczyńców. Eva Muszynski i Karsten Teich wykorzystują uczucie znane każdemu maluchowi do zbudowania opowiastki z morałem. Musi tu dojść do spotkania z wrogiem, żeby kowboj Kuba mógł nabrać pewności siebie. Dzieci razem z tym bohaterem przeżyją więc sporo emocji.

Poza motywem pouczenia maluchów Muszynski wykorzystuje zachęty do czytania. Sięga po prosty humor (wystraszonemu kowbojowi bardzo chce się siusiu, ale woli nie załatwiać tej potrzeby w lesie, w obawie przed złoczyńcami), wykorzystuje dziecięce motywy: gadające krówka i świnka to namiastka kreskówkowej bajki i szansa na to, że wszystko jakoś się ułoży. Przypomina odbiorcom, że nawet strachy można czymś wystraszyć. Lęk jest naturalną reakcją, ale da się go pokonać. Te wszystkie zachęty do czytania są autorce bardzo potrzebne. Tomik bowiem przygotowany ostał tak, by najmłodsi potraktowali go też jako lekturę ćwiczeniową i samodzielnie czytali o przygodach kowboja Kuby. Duży druk, ograniczane opisy i proste zdania to czynniki, które uprzyjemnią kilkulatkom zadanie. Są drugorzędne wobec emocjonującej fabuły, ale też nie bez znaczenia.

Karsten Teich przygotował do tej historii śmieszne ilustracje. Lubi zmieniać punkt widzenia (weranda kowboja Kuby wieczorem, z góry i znad prerii!), wskazywać rysunkowe żarty (znaki dymne puszczane przez Indian), bawi się karykaturami w minach i sylwetkach mieszkańców miasteczka. Wszystko jest tu zatem bajkowe, ale nie przesłodzone. Teich bardzo lubi grać konwencjami i stosować niemożliwe prawie do wykorzystania w westernach ujęcia. Urozmaica tym samym lekturę, zapewnia dzieciom rozrywkę i dowcip pozatekstowy. Cały tomik „Kowboj Kuba i wstrętny Franek” to próba wyjścia poza schematy w literaturze dziecięcej, nowe spojrzenie na stereotypy i na motywy charakterystyczne dla lektur kierowanych do najmłodszych. Kowboj Kuba jest bardziej dzieckiem niż kowbojem i jako taki wzbudzi zaufanie małych czytelników. Autorka szuka dla niego przygód poza konwencją, bliżej jej do rysunkowego serialu niż do tomików edukacyjnych. Kowboj Kuba nie będzie postacią zbyt długo towarzyszącą maluchowi, ale przez pewien czas pomoże się uporać z trudnymi zagadnieniami i dostarczy odrobinę zabawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com