Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Matthias Nawrat: Wszystkie śmierci dziadka Jurka

Bukowy Las, Wrocław 2016.

Wolność humoru

Matthias Nawrat pisze to samo, co wszyscy Polacy zajmujący się własnymi losami (lub losami bliskich) od czasów drugiej wojny światowej po PRL. Tyle tylko, że próbuje spojrzeć z dystansu na zagadnienia, które tutaj porusza się niemal wyłącznie w jeden, uświęcony tradycją, sposób. Odrzuca tony martyrologiczne lub nostalgię, ucieka w ironię lub kabaret i sprawia, że „Wszystkie śmierci dziadka Jurka” stają się momentami mimowolną satyrą na opowieści o cierpieniach i niepowodzeniach. Bo dziadek Jurek w tym wypadku objawia się jak ktoś, kto nie dopuszcza do siebie myśli o utrudnieniach i uciążliwościach. Żyje, jakby nic złego wokół niego się nie działo, całkowicie zdaje się na los i ucieka od problemów. Buduje sobie mentalny azyl (który potem wiernie odtwarza jego syn). W efekcie jednego nie złamie pobyt w Oświęcimiu, drugiego smutni panowie wykręcający mu kostki u nóg w hotelowym pokoju. Bohaterowie pozostają ponad tym. Nie interesuje ich nawet podział na dobrych i złych Niemców, bo dziadek podczas wojny poznał jednych i drugich, więc ze spokojem może przyjąć do wiadomości, że rodzina przeprowadza się do Niemiec.

Nawrat ucieka od klasycznych opowieści o życiu w dwudziestowiecznej Polsce, obcy mu jest ton lektur, którymi u nas karmi się już dzieci w szkołach. Nie musi podporządkowywać się żadnym wzorcom i nie wpadnie w żadne schematy tekstowe. Historie przedstawiane przez dziadka Jurka zawierają sporo motywów znanych żyjącym i mieszkającym w Polsce, niemal obowiązkowych, kiedy mówi się o przeszłości; przenikały też do różnych tomów rozrachunkowych czy wspomnieniowych – z tą tylko różnicą, że zwykle miały „wyższy” i pozaliteracki cel: danie świadectwa, zachowanie dla potomnych pamięci o krzywdach, prostowanie faktów, bunt… U dziadka Jurka tego wszystkiego nie ma. Dziadkowi Jurkowi udaje się, choć to pozornie niemożliwe, sztuka życia osobno. Dziadek Jurek wypada jak szaleniec, bo nic nie robi sobie z ekstremalnych nawet zagrożeń, a zachowuje się, jakby o nich w ogóle nie wiedział. I tylko czasami czytelnicy z przebłysków prawdy mogą dowiedzieć się o przyjętej strategii. Matthias Nawrat pierwszy dystans zyskuje przez fantazję dziadka Jurka, jego interpretacje pojawiające się w opowieściach. Drugi – dzięki oddaleniu czasowemu. W takim ujęciu może przyjmować relacje doświadczonego człowieka jako bajania i przekazywać dalej w całej otoczce absurdu. Do czytelników zbrojnych w wiedzę, świadomość historyczną, a czasem też obyczajowe domowe opowieści należeć będzie wyłuskiwanie prawdy z literackich ozdobników. Nawrat zresztą nie do końca wierzy w ich analityczne zdolności i mocno ułatwia zadania, dość szybko wprowadzając konkretne podpowiedzi.

Pojawia się w tej książce kilka bardzo atrakcyjnych spostrzeżeń służących podtrzymywaniu wersji dziadka Jurka (sztandarowym jest to o głodzie w obozie koncentracyjnym), zdarzają się też tajemnice, na których odszyfrowanie trzeba długo czekać. Przeważnie jednak Nawrat posługuje się dosyć prostymi chwytami w wydobywaniu absurdów, zadowala się pierwszym poziomem kodowania historii – i szkoda, bo gdyby odważył się na więcej, dotarłby do jeszcze ciekawszych wniosków. „Wszystkie śmierci dziadka Jurka” to pomieszanie beletrystyki z literaturą faktu, odwrócenie schematów znanych z memuarów. Odważne, ale raczej nie na tyle, żeby wywołać ferment: zwłaszcza że na próbę walki z konwencją porywa się autor z zewnątrz (Niemiec urodzony w Opolu). W planie faktów akcja „Wszystkich śmierci dziadka Jurka” niczym nie zaskakuje. W opracowaniu pojawiają się oryginalne dowcipy i sarkazm oparty na kreacjach postaci „prostaczka”. Nawrat zachęca do zweryfikowania relacji z przeszłości lub do prześledzenia mechanizmów obronnych. Pytanie tylko, czy nie za późno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com