Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 22 kwietnia 2017

Agata Tuszyńska: Singer. Pejzaże pamięci

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

Świat miniony

Mniej Isaac Singer interesuje Agatę Tuszyńską jako autor książek, za które dostał nagrodę Nobla, bardziej – jako przedstawiciel narodu żydowskiego i świata, który zniszczyła druga wojna światowa. „Singer. Pejzaże pamięci” to reportaż z odkrywania minionej rzeczywistości – i próba nawoływania do ocalenia. Tuszyńska z przerażeniem obserwuje, jak znikają ślady żydowskiej kultury i jak dzieci w szkołach powtarzają opinie o złych Żydach, kompletnie bez refleksji i zrozumienia tego, co nieopatrznie głoszą przy nich dorośli. Przy biografii Singera znajduje się miejsce na analizę przeszłości – zwłaszcza że nie wszystkie życiorysowe białe plamy da się wypełnić treścią. Autorka w portretowaniu postaci odwołuje się i do najbliższych ludzi z otoczenia Singera, którzy często mieli własne pomysły na zaistnienie – kiedy analizuje się postawy braci i sióstr, łatwiej podeprzeć teorie na temat samego bohatera książki. Przy okazji też nakreśla się cały kontekst jego działań, co prowadzi do lepszego rozumienia życiowych i artystycznych wyborów.

Agata Tuszyńska trzyma się faktów. Nie chce zajmować się analizami dzieł i literaturoznawczymi rozważaniami, sztuka nie pomaga w rozumieniu biografii, autorka nakreśla zależność odwrotną, to życie może się odzwierciedlać w książkach. Życie jest najważniejsze. Przedstawia zatem Tuszyńska Singera przez pryzmat relacji rodzinnych, ale i związków z kobietami. Prezentuje kolejne maski. Opisuje nastroje w żydowskich społecznościach i pokazuje, jak bardzo Isaaca Singera nie chcą honorować mieszkańcy ważnych dla niego miejsc. Bywa, że krąży wokół tematu, żeby odmalować ciekawe zjawiska, na które zamykają się Polacy dzisiaj. Walczy o szacunek dla środowisk żydowskich, ale zdaje sobie też sprawę z ogromu strat i wylicza, ilu żydowskich mieszkańców miasteczek nigdy nie wróciło do swoich domów, wskazuje zawody, w których dawniej prym wiedli żydowscy mistrzowie. Opowieść o Singerze zamienia się w pretekst do głośnego mówienia o tym, co niewygodne, wypierane ze świadomości społecznej i niechciane. W takich wypadkach ma się wrażenie, że Singer jako taki schodzi na dalszy plan. A przecież autorce udaje się opowiedzieć o nim całkiem sporo. Zarzuca jedynie rytm suchego kalendarium, zajmuje się sprawami – tematami, które wypełnią cały rozdział, a nie chronologicznym uzupełnianiem faktów. Tak może posiłkować się również opiniami i charakterystyką, na którą w zbiorze dat mogłoby nie być miejsca.

„Singer. Pejzaże pamięci” to książka ładna od strony literackiej, ale tu Agata Tuszyńska nigdy nie zawodzi. Nieprzypadkowo uznawana jest za jedną z czołowych biografistek – potrafi wzbudzić zainteresowanie nawet hermetycznym materiałem. Do opowieści wplata własne odczucia – nie ukrywa tęsknot czy sentymentów. Kiedy wykorzystuje wypowiedzi innych ludzi, zawsze dba o to, by były dobrze puentowane, nie stanowiły tylko wypełniacza historii. Stara się nie tylko zgromadzić wiadomości, ale i przekuć je na barwną relację, tutaj przejmuje niemal nowy rytm prozy, akcentuje zmysłowość słów, ożywia świat, na który się spóźniła. Poza biografią wprowadza więc pewien poetycki naddatek, osobną zachętę do czytania. Życie i twórczość Singera to dopiero początek wielkiej relacji, temat jeden z wielu, a przecież ani na moment Tuszyńska tego świata nie opuszcza. Jest to książka starannie przemyślana, a poprowadzona głosem serca, bez ustępstw na rzecz mód w literaturze faktu czy rozwiązań popularnych w rynkowych bestsellerach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com