Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 29 kwietnia 2017

Adrian Grzegorzewski: Czas burzy

Między Słowami, Kraków 2017.

Wojna o miłość

Śmierć i miłość jako dwa wielkie tematy gwarantujące uwagę czytelników i katalizujące narrację Adrian Grzegorzewski traktuje jako jedyne warte uwagi – na nich osnuwa cały „Czas burzy” i o ile na początku tomu wydaje się to przekonującym rozwiązaniem, o tyle później ustawiczne przeskakiwanie między tymi dwoma motywami staje się nużące i przewidywalne, nawet mimo tego, że autor sobie radzi z samym rytmem opowieści. Odwołuje się Grzegrzewski do miłości ponad podziałami i do problemów, jakie wywołują wojny. Chociaż osadza akcję w konkretnym miejscu i czasie, stawia na dość uniwersalne przeżycia – kontrastowane z wojennymi zagrożeniami i strachem. Tu zwyczajne marzenia – choćby o byciu z bliskimi, bezpieczeństwie rodziny czy o spokoju są zaburzane przez kolejne tragedie.

Ukrainka Swieta i jej polska przyjaciółka Marta zostały przez wojenną zawieruchę rozdzielone, a co najmniej jedną z kobiet wojna bezpowrotnie zmienia. Przy koszmarze codzienności nawet drobne sąsiedzkie potyczki wyostrzają się do granic możliwości – na zniewagę, choćby i urojoną, odpowiada się śmiercią. Do świata ogarniętego wojną dochodzi więc i ludzka zapalczywość, niezdolność do ustępstw, za to starannie pielęgnowane poczucie krzywdy. Martę i Swietę poza przyjaźnią łączy też Piotr – ukochany tej drugiej. Polak, który po kilku latach wojny trafia na wybrankę serca i próbuje wrócić do dawnego uczucia w nowych warunkach. W sferę damsko-męskich komplikacji Grzegorzewski wprowadza też Niemkę, Erikę – cenną jako źródło informacji, piękną i niezwykle niebezpieczną, powieściową femme fatale. Jej intrygi podkopują kruche szczęście i stają się przyczyną coraz to nowych konfliktów na płaszczyźnie sercowej. Swieta uczy się ustępstw dla dobra ukochanego, Marta natomiast ciężko trenuje, żeby w razie konieczności zachowywać się jak żołnierz (niemal komandos), a nie słaba kobieta. Ale dla Grzegorzewskiego to tylko tło.

„Czas burzy” jest przede wszystkim powieścią wojenną, autora najbardziej pasjonują punkty ścierania się odrębnych kultur i narodowości. Stara się, żeby zawsze albo istniał pretekst do natychmiastowej konfrontacji, albo – właśnie trwały walki. Nie boi się epatowania okrucieństwem, wiele razy na oczach czytelników będzie różne postacie brutalnie uśmiercał, cały czas utrzymuje stały poziom grozy, nie daje odbiorcom ani chwili wytchnienia – i nie byłoby w tym nic złego (ani dziwnego, biorąc pod uwagę gatunek i umiejscowienie akcji), ale trudno powiedzieć, dokąd to właściwie prowadzi. Autor w tekście zachowuje się tak, jakby nie miał wizji dalszego ciągu, jakby mógł tylko omawiać tu i teraz bohaterów, bo i tak wszelkie plany zniweczy mu wojna i ludzka zawiść. A skoro Grzegorzewski mocno podkreśla uczucia i wojenne zbrodnie, skoro bez przerwy akcentuje ekstrema – nie starcza mu energii na uprawdopodobnienie dążeń postaci. W efekcie powieść, chociaż pełna jest emocji, jest też papierowa, nie angażuje tak, jak powinna. Grzegorzewskiemu słowa uznania należą się za narrację, plastyczność języka (choć bywa, że popełnia drobne błędy niewyłapane na etapie redakcji: haust powietrza nie może mieć zapachu) – ale nie za konstrukcję, i tomu, i charakterów. W takiej wersji „Czas burzy” to bardziej oczekiwanie na prawdziwą mięsistą opowieść, tęsknota za taką. Inna rzecz, że w porównaniu z zachodnimi wielkimi narracjami Grzegorzewski wypada nawet nieźle – nie akcentuje filmowej naiwności, nie wpada w modne nurty tylko dla samej obietnicy stworzenia bestselleru. Tym więcej się od niego będzie wymagać – jeśli już chce zawładnąć czytelnikami i przedstawić im wielkie przeżycia bohaterów, musi tych bohaterów uprawdziwić nie tylko w motywacjach. „Czas burzy” to książka dla odbiorców, którzy przede wszystkim zwracają uwagę na styl pisania, a przeżywać akcję chcą w drugiej kolejności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com