* * * * * * O tu-czytam

środa, 21 lipca 2021

Mariusz Surosz: Praga. Czeskie ścieżki

Czarne, Wołowiec 2021.

Historia na ulicy

Mocno się kryguje Mariusz Surosz, tłumaczy czytelnikom, dlaczego proponuje im taką a nie inną książkę o miłości do Pragi (zwłaszcza że owej miłości w znaczeniu turystycznym i w wymiarze dzisiejszych blogowych zachwytów tutaj się nie znajdzie), ale jedno jest faktem: nie próbuje nawet uchwycić istoty miasta. Wie, że to zadanie niemożliwe, ponadto chciałby, żeby każdy znalazł własny przepis na to miejsce. Nie może narzucać ani kierunków zwiedzania, ani rodzaju wędrówek. Może jedynie podzielić się z czytelnikami wiedzą na temat nieoczywistych fascynacji i skierować ich wzrok tam, gdzie sami by nie spojrzeli. „Praga. Czeskie ścieżki” to książka wydana w serii Sulina – można się zatem po niej spodziewać pogłębionego obrazu Pragi, wzbogaconego o cały zestaw wiadomości niedostępnych przeciętnemu zwiedzającemu. Jednocześnie uderza tu wybiórczość tematyczna, autor wcale nie prezentuje pełnego pejzażu, ucieka od generalizowania i od znalezienia klimatu. Zależy mu za to na podkreśleniu detali, które składają się na historię miasta i które dzisiaj mogą rzucić nowe światło na jego znaczenie. Zajmuje się tym, co ukryte i ciekawe, bada archiwa, dzieli się wiadomościami kulturowymi i historycznymi, podpowiada, jak zainteresować się Pragą z dala od mód. I to działanie się tu sprawdza.

„Praga. Czeskie ścieżki” to zbiór esejów, które prowadzą do jednego punktu na mapie. Pierwszym potężnym punktem zaczepienia są pomniki (zwłaszcza te, które polskich turystów intrygują albo irytują, jakby szukał autor czegoś na przekór stereotypowej miłości Polaków do Czechów). Pomniki stają się nie tylko źródłem refleksji na temat struktur państwowości, ale i przejściem w historię z wieloma jej znaczeniami i niedopowiedzeniami. Tutaj pojawia się sporo miejsca na podróż w przeszłość – i to podróż bogatą w dane niemal podręcznikowe. Mariusz Surosz pokazuje wyraźnie: nie będzie się rozdrabniał na tym, co nieuchwytne i powszechnie kojarzone, woli wertować podręczniki i wynotowywać z nich co ciekawsze wydarzenia zakodowane na cokołach i postumentach. Druga opowieść to obrazy. Przejście w świat sztuki i budzenie tożsamości narodowej dzięki malarstwu. Znowu sięga autor do przeszłości, łączy biografię i osobiste wyznania twórcy z sytuacją społeczno-polityczną, żeby uzmysłowić czytelnikom, gdzie kryją się obszary do poznawania. Zajmie się jeszcze autorem pieśni czeskich (i tu do komentowania trochę zaangażuje Jaromira Nohavicę) oraz... sportem. Za każdym razem elementy popkultury lub tradycji stara się łączyć z tym, co dostępne dla każdego i z wiadomościami wydobywanymi z archiwów. Jest w stanie przyciągnąć czytelników nieoczywistym spojrzeniem na Pragę. Nie zależy mu na powtarzaniu banałów, a na przedstawieniu własnej perspektywy. I chociaż nie pisze lekko i ku uciesze masowej publiczności, przemyca w książce wiele celnych spostrzeżeń na temat Czechów. Podsuwa odbiorcom lekturę nieoczywistą, pełną ciekawostek i prób zrozumienia istoty Pragi bez posługiwania się najprostszymi skojarzeniami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com