* * * * * * O tu-czytam

poniedziałek, 3 października 2022

Grażyna Bąkiewicz: Ale historia... Jak zdobyłeś koronę, Bolesławie Chrobry?

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Zagubiony diadem

Nie wolno zostawiać niczego w przeszłości. Uczniowie pana Cebuli wiedzą o tym doskonale, a ci, którzy zapominają, przekonują się o tym, kiedy rodzice muszą płacić mandaty (i potrącają je z kieszonkowego). Szkoła przyszłości ma sporo zalet, ale też i trochę wyzwań. Grażyna Bąkiewicz powraca z kolejnym tomem serii Ale historia... - i z kolejną bohaterką z klasy uczonej przez pana Cebulę. Tym razem zadaje pytanie o koronację Bolesława Chrobrego. Schemat jest zawsze taki sam: pan Cebula, historyk, na zajęciach wprowadza temat do rozwiązania lub zagadkę historyczną, wysyła uczniów w przeszłość i pozwala im na obserwowanie otoczenia. Nie ma tu sensu wkuwanie dat i wydarzeń - dzieci wszystko mają w małym palcu, a dokładniej w komunikatorze mieszczącym się w małym palcu. Teraz szkoła stawia na samodzielne myślenie i rozwiązywanie problemów. Dzięki przebrzmiałym już wynalazkom zapewnia również sporo przygód. Pan Cebula znalazł bowiem stare ławki i wykorzystuje je na swoich lekcjach. Ławki służą do przenoszenia się w przeszłość - co oznacza, że dzieci trafią do różnych epok i czasów, żeby z bliska przyjrzeć się wydarzeniom, o którym mowa. Mają nie tylko gromadzić dane: przede wszystkim szukają wyjaśnień, które potrzebne są na lekcjach. Ale nawiązują też nowe znajomości i przekonują się, jak wyglądała obyczajowość w dawnych czasach. Do tego zajmują się też własnymi sprawami - relacje z rówieśnikami można równie dobrze rozwijać w warunkach ekstremalnej przygody. Zwłaszcza wtedy wyostrzająsię wady mniej lubianych kolegów - jednak można też odkryć czyjąś tajemnicę albo spotkać przyjaciela czy nawet miłość. Grażyna Bąkiewicz robi dużo, żeby przyciągnąć dzieci do lektury z innych niż edukacyjne powodów. Po tomy z cyklu Ale historia... sięga się dla przyjemności rozrywkowego czytania - i to się nie zmienia.

Tym razem bohaterką jest Ela, jedna z dziewczynek, które niekoniecznie nadawałyby się na wzór do naśladowania dla odbiorczyń: Ela interesuje się wyłącznie własnym wyglądem i modą, marzy o księciu i z tego powodu popada w konflikt z najlepszymi przyjaciółkami: Mela i Hela powoli zaczynają dostrzegać uroki kolegów - prawdziwych chłopaków, a nie wydumanych ideałów. Dla Eli zatem szkolna wyprawa do czasów Bolesława Chrobrego może stać się okazją do znalezienia sobie prawdziwego księcia - w końcu tu książąt nie brakuje. Bohaterka w przeszłości uczy się doceniać pracę ojca (zajmuje się on ochroną zwierząt i tworzeniem rezerwatów, w których mogą one spokojnie żyć), przekonuje się też, że nie zawsze warto marzyć o księciu. Ale żeby nie porzucać całkiem własnych zainteresowań - dowiaduje się, jak wyglądały dawne ozdoby i uczy się je wykonywać: może zapoczątkować nową modę w swoich czasach. Ela razem z koleżankami rozwiązuje zagadkę korony Bolesława Chrobrego - chociaż niemal do końca wydaje się, że to zadanie się nie uda. Ela poza odpowiedzią z historii próbuje jeszcze odnaleźć swój diadem - piękną ozdobę, która trafiła do przeszłości i wpadła w ręce młodego Bolesława.

Bohaterowie uczestniczą w niektórych wydarzeniach (mogą swobodnie przenosić się w czasie, więc pojawiają się tam, gdzie robi się interesująco), ale część wiadomości z historii przenoszona jest do krótkich komiksów Artura Nowickiego. Te przypominają humor z zeszytów szkolnych: przerabianie wiadomości na dowcipy tak, żeby łatwiej zapadały w pamięć. Pojawiają się tu rozmaite związki przyczynowo-skutkowe, jakich dziecięcy obserwatorzy samodzielnie nie wyłapią, albo domniemane sceny z miejsc niedostępnych, dyskusje, plany i ustalenia. Krótko, rzeczowo i ze śmiechem - tak najlepiej zdobywać wiedzę. Grażyna Bąkiewicz nie zawodzi.

niedziela, 2 października 2022

Aleksander Gurgul: Podhale. Wszystko na sprzedaż

Czarne, Wołowiec 2022.

Cena biznesu

Każdy, kto chociaż raz znalazł się w Zakopanem, wie, z jakimi problemami boryka się lokalna społeczność - i jakie problemy sama sobie stwarza przez nastawienie na szybki zarobek. "Podhale. Wszystko na sprzedaż" to zestaw minireportaży i scenek przytaczanych przez Aleksandra Gurgula, opowieść o tym, co w górach należy zmienić i na co nie powinno się wyrażać zgody. Rozpoczyna się od przykładów patodeweloperki: budują wszyscy, w sposób, który nie tylko niszczy bezpowrotnie krajobraz, ale też staje się zagrożeniem dla życia ludzi. Samowolki budowlane wyzwalają co najwyżej ciągnące się latami procesy, jednak od czasu do czasu zdarza się tragedia - i wtedy powraca dyskusja na temat granic wolności. Aleksander Gurgul odwołuje się do szpecących pejzaż tablic reklamowych - wszechobecnych na zakopiance i męczących każdego, kto chciałby nacieszyć oczy górami. Pojawia się tu kwestia smogu i śmieci, rozklekotanych busów i wycinki drzew. Autor przygląda się także sprawom skrzętnie ukrywanym przed sąsiadami: dociera do kobiet - ofiar przemocy domowej i do żon alkoholików. Sprawdza, jak funkcjonuje wiara na Podhalu - bo to też charakterystyczne dla mentalności miejscowych i wpływające na ich działania zjawisko. W tle - pokazuje polityków. Władze o określonych, najczęściej mocno konserwatywnych, poglądach, ludzi na wysokich stanowiskach, którzy sami się ośmieszają publicznymi wypowiedziami albo tym, co wyrywa im się w prywatnych rozmowach. Aleksander Gurgul gromadzi nie tylko oficjalne komentarze - przytacza również to, czego nie mieliby usłyszeć potencjalni wyborcy. Wszystko po to, by uzyskać jak najpełniejszy obraz tego, co na Podhalu niedobre. Z tomu wyłania się widok mało zachęcający, zwłaszcza że nikt nie dąży tutaj do wprowadzania tak potrzebnych zmian – i nikt nie buntuje się przeciwko zastanej rzeczywistości. Aleksander Gurgul jako człowiek z zewnątrz stara się podkreślać kontrasty między tym, czego spodziewaliby się zwyczajni odbiorcy, a tym, co prezentują bohaterowie jego opowieści. Nie ma tu miejsca na pobłażliwość i łagodność, wygląda to tak, jakby tom „Podhale. Wszystko na sprzedaż” narodził się z niezgody i zmęczenia zakopiańską codziennością przerodzonego w złość. Aleksander Gurgul wybiera tematy, z których odbiorcy zdają sobie sprawę – czasami przeprowadza bardziej zaawansowane dziennikarskie śledztwa, chociaż szybko może się przekonać, że miejscowi nie zechcą z nim współpracować. Nie musi komentować dodatkowo przedstawianych spraw – puenty pojawiają się same (co pokazuje wyczucie prasowej autora). Wyznacza Gurgul tereny do przemodelowania, a jednocześnie jest świadomy faktu, że tu trzeba znacznie potężniejszych środków niż medialna krytyka. Jeśli w grę wchodzi zarobek – ludzie nie cofną się przed niczym. I taki obraz Podhala wyłania się z tej książki. Tajemnica poliszynela rozpisana na wiele głosów owocuje bardzo gorzką analizą sytuacji – każdy kolejny motyw podkreśla jeszcze bardziej patologię wśród zakopiańczyków – a autor zmieści takich historii całkiem sporo. Rezygnuje z przedstawiania tego, co ciekawe, atrakcyjne i wyjątkowe, skupia się wyłącznie na problemach, więc „Podhale” staje się spisem spraw, nad którymi należy się pochylić, by wprowadzić zmiany i wreszcie zacząć żyć normalnie.

sobota, 1 października 2022

Susan David: Sprawność emocjonalna

Feeria, Łódź 2022.

Zrozumienie siebie

Susan David rozpracowuje świat emocji i impulsywnych reakcji tak, żeby pokazać odbiorcom, że mogą się nauczyć panować nad swoimi zachowaniami i wprowadzić więcej harmonii w swoje życie, a także poprawić jakość interpersonalnych kontaktów. Prowadzi do pełnego zrozumienia siebie i do sprawdzenia, jakie mechanizmy zwykle wstrzymują przed wprowadzaniem pożądanych i potrzebnych zmian. "Sprawność emocjonalna" nie jest typowym kioskowym poradnikiem - to publikacja psychologiczna dobrze przygotowana i wypełniona informacjami, również tymi o charakterze praktycznym. Można zatem tom potraktować jako zestaw wskazówek na życie, można też podejść do lektury inaczej - rozczytywać sam temat emocji w codzienności. Autorka uświadamia czytelnikom, jak bardzo emocje mogą fałszować sądy i jak wpływają na postrzeganie rzeczywistości. Chce, żeby odbiorcy zwiększali swoją sprawność emocjonalną - tłumacz wprawdzie nie jest do końca przekonany co do trafności tytułowego terminu, jednak wydaje się to pojęcie trafne i przejrzyste. Sprawność emocjonalna to umiejętność, która ma pomóc w panowaniu nad różnymi sferami życia: zarówno jeśli chodzi o samoakceptację i okiełznanie lęków, jak i o funkcjonowanie w społeczeństwie (w mikro i makrowymiarze). Sprawność emocjonalna uwypukla istnienie cech pożądanych, umożliwia spełnianie marzeń bez obaw i kompleksów. Daje szansę na odnoszenie zwycięstw w rozmaitych sferach, bez względu na wymiar tematu. Podpowiada, jak wyznaczać sobie cele i jak dążyć do ich realizacji, jak nie dać się schematom i pułapkom. Podsuwa przykłady związane z myśleniem tunelowym i przestrzega przed takim postępowaniem. Prowadzi narrację, w której znalazło się miejsce i na wyraziste przykłady, i na omówienie wyników badań psychologicznych - tak, żeby odbiorcy mieli możliwość zorientowania się w temacie nie tylko od strony własnych obserwacji i problemów do pokonania. "Sprawność emocjonalna" charakteryzuje się rzeczowym i spójnym stylem, a na uwagę zasługuje fakt, że do niektórych - nielicznych osobistych - wątków autorka potrafi wrócić w nieoczekiwanym momencie, wiele rozdziałów później. Czasami sięga po nawiązania kulturowe, odwołuje się do cytatów z dzieł filmu, literatury albo muzyki, żeby jeszcze bardziej podkreślić płaszczyznę porozumienia z odbiorcami. Susan David zna doskonale sposoby działania ludzi, wie, jakie reakcje najczęściej się pojawiają w konkretnych sytuacjach - i może to wykorzystać, żeby przekonywać do siebie. Oczywiście rozdziela analizy tematu na przestrzenie związane z wychowywaniem dzieci, z pracą czy z kontaktami interpersonalnymi w bardziej prywatnych sytuacjach. Przynosi jednak także sporo zaleceń i porad dla czytelników, którzy nauczą się już interpretować własne zachowania pod kątem emocji. Wprowadza niby plany naprawy - w rzeczywistości po prostu zgrabnie komentuje najbardziej sensowne metody działania umykające w ferworze emocji. Okazuje się, że impulsywne reakcje poddane dokładnemu oglądowi da się przełożyć na proste wskazówki działania - a to już przyda się wszystkim tym czytelnikom, którzy potrzebują porad. Susan David potrafi zaintrygować tematem i sposobem jego opracowania, "Sprawność emocjonalna" to publikacja inspirująca i tom jakościowo bardzo dobry. Nie jest to lektura, po jaką sięga się wyłącznie dla wskazówek i komentarzy zachowań - można czerpać przyjemność z poznawania jednego z aspektów badań psychologicznych. Susan David pozwala odbiorcom na zaprzyjaźnienie się z własnymi emocjami - to pierwszy krok na drodze do lepszego poznawania siebie.

piątek, 30 września 2022

Małgorzata Mostowska: Wystarczająco dobra

Media Rodzina, Poznań 2022.

Joga i optymizm

Małgorzata Mostowska to autorka, którą odbiorczynie mogą kojarzyć z youtubowych treningów jogi albo z mediów społecznościowych, w których dzieli się swoimi pomysłami na życie. "Wystarczająco dobra" to opowieść o spełnianiu własnych marzeń i o drodze do samoakceptacji, zestaw inspiracji dla czytelniczek i wskazówek - jak żyć, żeby nie poddawać się lękom i smutkom. Wprawdzie dla części publiczności będzie to książka zbyt przesłodzona i zbyt idealizująca rzeczywistość (chociaż co pewien czas autorka przypomina, że przecież jest zwyczajna, też popełnia błędy i miewa chwile kryzysu, a obrazki pokazywane w social mediach są kreowane na potrzeby zdobywania lajków i klientów), jednak w obliczu codziennego pośpiechu można to potraktować jako nawoływanie do wytchnienia. Opowiada Małgorzata Mostowska o swojej drodze do jogi: pokazuje, jak zdecydowała się na zmiany w swoim życiu i jak zaplanowała kolejne działania przybliżające ją do celu. Opowiada odbiorczyniom także o samej jodze, jej rodzajach i odłamach - skrótowo, żeby każda z czytelniczek mogła od razu stwierdzić, czy dana forma aktywności jej odpowiada, czy lepiej poszukać sobie czegoś innego. Stopniowo coraz częściej zahacza o życie prywatne, przedstawia siebie - i to, jak joga wpływa na jej rodzinę. Później w ogóle pojawia się brak pomysłów na kolejne rozdziały i autorka trochę się zapętla w swoich komentarzach. Jest to książka złożona między innymi z wpisów internetowych, jednak narracja została zaplanowana tak, by wszystko razem wypadało jak jedno zwierzenie. Zdarzają się wyliczenia (dzięki którym łatwiej będzie się zdecydować na pójście w ślady autorki), zdarzają się fragmenty refleksyjne i nastawione na robienie wrażenia na mniej ambitnych czytelniczkach - Małgorzata Mostowska dzieli się swoimi przemyśleniami, a nie tylko poradami. Bardzo zależy jej na tym, żeby czytelniczki postrzegały ją jako "swoją", jedną ze zwyczajnych kobiet - a nie celebrytkę czy osobę publiczną. Podkreśla rolę pozytywnego myślenia i przemyca szereg wskazówek już wiele razy w poradnikach dotyczących samorozwoju omówionych: uczy, jak zadbać o swoją psychikę i o dobre samopoczucie najprostszymi możliwymi środkami. Próbuje otulać odbiorczynie wizją kubka kakao i "kocyka", czułość jest wyznacznikiem spajającym tę narrację: Małgorzata Mostowska zawsze będzie z uśmiechem i łagodnością zachęcać odbiorczynie do wprowadzania potrzebnych zmian (lub do kierowania się modą na uprawianie jogi). Nie ma tu forsowania własnych metod działania (zresztą Mostowska nie wprowadza żadnego "własnego" programu samorozwoju dla odbiorczyń, przedstawia im jedynie to, co już istnieje i najczęściej się powtarza w poradnikach), nie ma nachalnego argumentowania, że coś powinno się zrobić tak a nie inaczej - chyba że za taką postawę uznać ciągłe powtarzanie fraz o zadowoleniu z siebie.

Jest to zatem publikacja zwłaszcza dla odbiorczyń, które przypadkowo trafiły na zajęcia z jogi i chcą się czegoś dowiedzieć o możliwościach wyboru, jakie mają. Dla fanek Małgorzaty Mostowskiej - to z nich przede wszystkim będą się rekrutować czytelniczki tomu "Wystarczająco dobra". Dla tych, którzy wciąż poszukują poradników z dziedziny samorozwoju i chcą sprawdzić, czy da się jeszcze powiedzieć coś nowego w tej kwestii. "Wystarczająco dobra" to książka, w której sporo jest fotografii z profesjonalnych sesji zdjęciowych przedstawiających autorkę w różnych momentach życia, w różnych pozach i w różnych tłach - to ujęcia, które bardzo uwidaczniają kontrast między instagramowym kreowaniem rzeczywistości a tym, do czego Małgorzata Mostowska próbuje przekonywać - że jest zwyczajna i nieidealna.

czwartek, 29 września 2022

Agnieszka Żelewska: W mieście. Moja pierwsza encyklopedia polsko-angielska z okienkami

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Odkrycia

Najłatwiej nakłonić maluchy do ćwiczenia słówek z angielskiego przez zabawę i wesołe obrazki. Agnieszka Żelewska po raz drugi pojawia się na rynku z ilustrowaną encyklopedią polsko-angielską z okienkami - czyli kontynuuje pomysł, który dobrze się sprawdził. "W mieście" to tomik kartonowy, picture book z otwieranymi okienkami, wypełniony niespodziankami dla dzieci. Agnieszka Żelewska bawi się motywami związanymi z codziennością, odwołuje się do obserwacji najmłodszych, pokazuje, co można zauważyć na spacerze czy wyprawie do przedszkola albo szkoły. Każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie, do tego - okienka skrywają różne treści, nigdy nie wiadomo, co można będzie znaleźć pod nimi: niektóre zawierają podpowiedzi lub pozwalają wywnioskować treści. Inne nie rzucają się w oczy - trzeba przyjrzeć się stronie, żeby wykryć, że należy otworzyć szybę lub zajrzeć pod chmurę. Niespodzianek będzie bardzo dużo.

"W mieście" to przegląd sytuacji od rana do wieczora. Poranek w mieście pozwala na przyjrzenie się składnikom pejzażu. Pojawia się tu śmieciarka i skuter, pojawia się piekarnia i dach, ale też mniej oczywiste elementy - drabina, miotła albo... szalik. Autorka zabiera dzieci na skrzyżowanie: pokazuje im biurowiec z dyrektorem w windzie, hotel z basenem na dachu, sygnalizację świetlną i kolejne pojazdy. Pisze o pracy w mieście, znów odwołując się do zagadnień, które dzieci najbardziej cenią: zagląda między innymi na budowę. Są tu różne rodzaje sklepów, można też zajrzeć do pudełka niesionego przez dziewczynkę albo - do studzienki. Osobna rozkładówka to wizyta w markecie: znów sposób na zaprezentowanie różnych słówek. Na koniec - wieczór w mieście, coś, czego dzieci się nie spodziewają.

Liczy się tu możliwość zamieszczenia w tomiku mnóstwa słówek (wydawnictwo podaje, że jest ich ponad 200): ale samo oglądanie rozkładówek i wyszukiwanie na nich kolejnych szczegółów to za mało, żeby zaintrygować odbiorców. Dlatego też istotne są tu zagadki: bez dodatkowej narracji wprowadza się pytania kierowane do dzieci: trzeba poszukać wyjaśnień, odpowiedzi, co można ukryć pod konkretnym okienkiem - fragmentem ilustracji. Wprowadza to element rozrywkowy i dodatkowo ułatwia zapamiętywanie słówek: każde okienko to bodziec dla pamięci, metoda na wprowadzenie kolejnego słówka do świadomości maluchów. Oglądanie książki to jednocześnie ćwiczenie liter i - słówek. Agnieszka Żelewska nie ogranicza się do wyrazów absolutnie podstawowych, znanych z pierwszych lekcji angielskiego. Urozmaica zatem naukę, daje dzieciom szansę zabawy. Tomik jest bardzo kolorowy i utrzymany w humorystycznym stylu, obrazki przyciągają wzrok - kojarzą się z prostymi wyszukiwankami, zresztą można je tak potraktować. Odbiorcom spodoba się tak przygotowana książka: to nie tylko propozycja edukacyjna, ale też sposób na zajęcie maluchów i stworzenie im wyzwań w ramach zabawy.

środa, 28 września 2022

Laura Steven: Nic wam nie jestem winna

Must Read, Media Rodzina, Poznań 2022.

Nierówność

Bardzo ważne tematy porusza Laura Steven, a robi to z wyczuciem i dobrym pomysłem, w sam raz, żeby trafić do nastolatków i przestrzec ich przed pewnymi działaniami w internecie. Do kwestii revenge porn i slut-shamingu dodaje jeszcze motyw nierówności ze względu na płeć - i to wątek, który wypada najbardziej archaicznie w tej historii. "Nic wam nie jestem winna" to jednocześnie opowieść o pokonywaniu trudności, o kryzysach i biedzie, a także o prawdziwej przyjaźni. Bardzo dużo się tu dzieje, a wszystko jest relacjonowane przez dziewczynę, która chce zostać komikiem lub przynajmniej zająć się pisaniem scenariuszy dla Hollywood: w związku z tym przy każdej okazji ucieka w dowcip, zasłania w ten sposób prawdziwe uczucia i ratuje się przed okrucieństwem świata. Który, nawiasem mówiąc, okazuje się przeraźliwie zacofany.

Izzy O'Neill to dziewczyna, która nie ma kompleksów ani wszczepionych przez dorosłych lęków. Straciła rodziców, wychowuje ją babcia. Izzy nie myśli nawet o pójściu na studia: chce poszukać pracy, żeby odciążyć ukochaną opiekunkę finansowo, każda kwota jest dla niej zaporowa, co oczywiście nie przysparza jej uznania rówieśników. Ale nie to staje się powodem społecznego ostracyzmu. Izzy nie boi się seksu: na jednej imprezie uprawia go z dwoma chłopakami (w tym - synem senatora). Traf chce, że w tym czasie zakochuje się w niej jej najlepszy przyjaciel. I to moment, w którym wszystko zaczyna się psuć. Do sieci wyciekają nagie zdjęcia Izzy, najpierw ustosunkowuje się do nich cała szkoła, a następnie dziennikarze rozdmuchują sprawę jeszcze bardziej. W efekcie zaszczuta nastolatka traci wsparcie kolegów i przekonuje się, że zawsze może być gorzej. Nauczyciele nie wiedzą, jak zachować się w obliczu seksskandalu, a najlepsza przyjaciółka Izzy boryka się z własnymi problemami płynącymi z ograniczeń kulturowych. Trudno w tym wszystkim zachować poczucie humoru, ale Izzy bez przerwy rozbawia swoich czytelników i nie poddaje się mimo kolejnych komplikacji. Jej przykład pokazuje, co może się stać, kiedy zaufa się niewłaściwej osobie. Laura Steven oskarża dorosłych, którzy nie mają pomysłu na powstrzymanie lawiny oskarżeń i właściwe wytypowanie ofiary oraz prześladowców. Ta powieść ma szerzyć wiedzę na temat slut-shamingu, zjawiska dość młodego, ale w pełni zrozumiałego dla młodszego pokolenia. Co ciekawe, przemyca też autorka motyw akceptowania własnego ciała, przypomina, że każdy ma prawo do cieszenia się seksem i że popełnianie błędów w dziedzinie relacji damsko-męskich (oraz w parach jednopłciowych) wcale nie jest domeną młodych ludzi, przytrafia się każdemu. Jest to powieść ciekawa jako historia rozrywkowa, ale sprawdzi się też, żeby dotrzeć do młodzieży i zasugerować im kilka rozwiązań. Autorka będzie wyzwalać bunt w odbiorczyniach, uświadomi im, jak trudno przełamać społeczne schematy. "Nic wam nie jestem winna" to książka ważna i daleka od realizowania typowych scenariuszy. Przyciąga odwagą w kreowaniu akcji i w komentowaniu trudnych tematów. Chociaż bohaterka przeżywa sporo przykrości, nie ma w narracji narzekania ani załamywania się, jest śmiech mimo wszystko.

wtorek, 27 września 2022

Hwang Sok-yong: O zmierzchu

bo.wiem, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2022.

Sukcesy i niepowodzenia

Chociaż to opowieść z Korei Południowej, jej uniwersalny wydźwięk sprawia, że odnajdą się w niej odbiorcy z różnych kręgów kulturowych. Hwang Sok-yong wprawdzie nawiązuje do rozmaitych wydarzeń z historii kraju, ale system przypisów pomaga czytelnikom zorientować się w kontekście społecznym, więc nic nie będzie zakłócać sugestywnej i delikatnej lektury. Autor podąża za dwiema postaciami, oddając im na przemian głos. Park Min-u dobrze sobie poradził w życiu - chociaż statystycznie rzecz biorąc, nie powinien mieć na to szansy. Odniósł jednak sukces, został architektem i mógł porzucić życie w biedzie. Nie został na ulicy - jak jego koledzy, wychowujący się w slumsach na przedmieściach Seulu. Cha Sun-a pewnego dnia postawiła na realizację swoich marzeń - zaczęła pisać scenariusze do sztuk teatralnych i mimo braku nadziei na olśniewające zarobki, postawiła na samorealizację i zadowolenie z pracy. Oczywiście z czasem idee zaczęły blednąć w obliczu konieczności skromnego życia, jednak Sun-a też nie musi narzekać na los. Drogi tej pary krzyżują się nieoczekiwanie: oto do uznanego architekta odzywa się kobieta, którą ten powinien pamiętać z przeszłości. Nie chce jednak przesadnie nalegać na spotkanie: nie jest już tak atrakcyjna jak dawniej, poza tym wolałaby nie rujnować złudzeń i marzeń. I tak Hwang Sok-yong uruchamia szereg retrospekcji, które wyjaśnią odbiorcom, kim są bohaterowie i co takiego wydarzyło się w ich codzienności, że po latach nie potrafią odnaleźć drogi do siebie.

"O zmierzchu" to książka, która w naiwnej warstwie narracji sprawdza się jako lektura rozrywkowa - psychologiczne czytadło z próbą uchwycenia mentalności Koreańczyków. Hwang Sok-yong proponuje jednak znacznie więcej: podsuwa odbiorcom analizę przyczyn zachowań mieszkańców Korei Południowej. Stara się naświetlić zjawiska charakterystyczne dla rozwoju społeczeństwa i podstawowe bariery w dążeniu do spełniania marzeń. Udowadnia, że odniesienie sukcesu wcale nie oznacza, że przyszłość przyniesie nagrody. Bo przecież bohaterom coś się udało, a jednak nie znaleźli szczęścia i późniejsze lata jasno pokazały, że samozadowolenie niekoniecznie zależeć będzie od czynników zewnętrznych. Hwang Sok-yong celowo doświadcza wykreowanych przez siebie bohaterów: używa ich jako przestrogi i sposobu na wzbudzenie refleksji o komplikacjach życiowych. Naświetla wyzwania, jakie pojawiają się w młodości - i siłę do ich pokonywania, ale nie obiecuje czytelnikom happy endu. Prowadzi do spotkania po latach - i funduje szereg retrospekcji, żeby kontrast między realizacją marzeń i finałowym rozczarowaniem był jeszcze bardziej wyrazisty. W tym wszystkim nie ma walki o sens czy podbijania emocji - Hwang Sok-yong stawia na opowieść statyczną i spokojną, wypełnioną obserwacjami i analizami. Nawet jeśli przybliża drobne dramaty bohaterów, to prowadzą one do portretów psychologicznych, a nie do akcji. "O zmierzchu" to podróż do dorosłości - ucieczka z trudnego dzieciństwa w stronę, która przyniesie jedynie zawód. Jednak czytelników urzeknie w niej jakość prowadzonej narracji i sam klimat historii.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com