* * * * * * O tu-czytam

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Santa Montefiore: Tu i teraz

Świat Książki, Warszawa 2021.

Tracenie świata

Santa Montefiore potrafi pisać książki obyczajowe chwytające za serce - i nic dziwnego, że podbija rynek każdą kolejną powieścią. "Tu i teraz" to historia zbliżająca się odrobinę do literatury szpitalnej w wersji powieści dla kobiet - pokazuje, jak cieszyć się każdą chwilą i nie załamywać przy trudnościach. Jednak inaczej niż w wielu poprzednich książkach tej autorki - tu od pierwszych stron pojawia się niepokój. Wszystko dlatego, że bohaterka Marigold, matka dorosłych córek i właścicielka wiejskiego sklepiku, pewnego dnia odkrywa, że ma luki w pamięci. Nagle staje się zagubiona: nie pamięta, co miała zrobić i dokąd się udać. Niby nic, zwłaszcza że wszyscy są przekonani, że w pewnym wieku zapominanie to normalność: zdarza się i nie ma się co nim przejmować. Marigold jednak czuje, że dzieje się coś złego. Sytuacja, która wyprowadza ją z równowagi, zaczyna się powtarzać i kobieta udaje się do lekarzy. Jednocześnie przed bliskimi chce udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Obraca w żart ewentualne pomyłki i wpadki, a jeśli sugeruje, że coś jest nie tak, spotyka się z zaprzeczeniami. Zwłaszcza matka Marigold nie dopuszcza do siebie myśli, że córka może mieć problemy z mózgiem. Uważa, że to jej - jako przedstawicielce starszego pokolenia - mogą przydarzyć się poważne kłopoty zdrowotne. Jednak Busia jest okazem zdrowia i jedyne, co ją wyróżnia, to skłonność do ciągłego narzekania. Busia nie zamierza wspierać Marigold, przynajmniej nie dopóki nie wierzy w jej przypadłość. Inaczej jest z córkami i mężem. Wreszcie pojawia się okrutna diagnoza: demencja. I wtedy wszyscy ludzie z otoczenia Marigold postanawiają zebrać dla niej wspomnienia, tak, by kiedyś - kiedy mózg odmówi współpracy - Marigold mogła skojarzyć miłe chwile spędzane z lokalną społecznością.

"Tu i teraz" to powieść wielotorowa. Jeden motyw to choroba Marigold, bezradność kobiety i jej bliskich i nieuchronność losu: nawet przy największym zaangażowaniu rodziny w końcu opieka domowa przestanie wystarczać i dla bezpieczeństwa trzeba będzie rozstać się z mamą i żoną. Marigold jeszcze przeważnie świadoma wydarzeń mierzy się z tym, co ją czeka: wybiera się do ośrodka opieki i poznaje ludzi dotkniętych tą samą przypadłością. Drugi motyw to reakcje bliskich na chorobę: jedni zaprzeczają, inni czują strach i chcą uciekać, jeszcze inni wiedzą, że poradzą sobie w każdej sytuacji i opracowują plany na przyszłość. Ale Santa Montefiore na tym nie poprzestaje. Kieruje uwagę odbiorczyń na losy córek Marigold. Jedna z nich do tej pory mieszkała wygodnie z rodzicami, prowadząc życie blogerki - beztroskie i dość egoistyczne. Druga właśnie wraca do rodzinnego domu po rozstaniu z partnerem. Chce od życia czegoś innego niż jej ukochany, cierpi więc, ale nie może poradzić sobie z brakiem zaangażowania z jego strony. Na miejscu znajduje wsparcie i szansę na ułożenie sobie życia na nowo, chociaż myślała, że przegapiła swoją szansę na szczęście. Najsilniejszym tematem jest jednak w "Tu i teraz" miłość. Dennis, który kocha Marigold, to ideał - jego postawa będzie budzić najwięcej wzruszeń. Udało się autorce stworzenie książki wstrząsającej i przypominającej o kruchości szczęścia, a jednocześnie ciepłej i krzepiącej.

Cécile Jugla i Jack Guichard: Cukier

Harperkids, Warszawa 2021.

Eksperymenty z kuchni

Cécile Jugla i Jack Guichard chcą zainteresować najmłodszych rozmaitymi doświadczeniami i zgłębianiem wiedzy, która jest dostępna na wyciągnięcie ręki. Kolejny tomik, który przedstawia dziesięć eksperymentów, jakie dzieci mogą samodzielnie lub z niewielką pomocą rodziców przeprowadzić w warunkach domowych, dotyczy... cukru. I nawet jeśli coraz więcej jest głosów o tym, że cukier szkodzi i nie powinno się go podawać dzieciom, tutaj nie służy on do wyjadania, a do prostych obserwacji. Każda rozkładówka dotyczy innego doświadczenia i innego odkrycia, które będzie się z nim wiązać. Najpierw należy w ogóle poznać przedmiot badań, sprawdzić, gdzie się znajduje i czym się charakteryzuje. Dzieci dowiedzą się, że mogą samodzielnie przygotować kostki cukru (w foremkach do kostek lodu), obejrzą sobie kryształki cukru pod lupą albo sprawdzą, jak stworzyć cukier puder. Sprawdzą, co się stanie, kiedy przesiewa się cukier puder przez sitko, użyją cukru jako kleju (jako lukru, na którym trzymać się będą ozdoby na ciastkach), sprawią, żeby cukier magicznie zniknął, albo stworzą sobie cukrowego lizaka (to doświadczenie prawdopodobnie najbardziej maluchy zaintryguje, ale jego efekt niekoniecznie będzie satysfakcjonujący: część dzieci zniechęci się do produktu końcowego, bo trudno się go będzie lizać. Im dalej, tym trudniej: wprowadzą autorzy pojęcia kapilarności i osmozy, pokażą, na czym polega prawo Archimedesa, a zwieńczeniem działań z cukrem będzie przygotowanie karmelowych cukierków - z pomocą rodziców.

Ta książka jest picture bookiem, nie ma w niej zbyt dużo tekstu ani wyjaśnień. Jeśli pojawiają się pojęcia - to raczej na zasadzie dodatku do wydarzeń, podsumowania, a nie hasła, które należy zapamiętać. Jeśli zatem ambitne maluchy zechcą poznać nowy termin, nie będzie z tym problemu. Mogą jednak zupełnie go pominąć - i też nic się nie stanie. Autorzy zachęcają do poznawania zjawisk fizycznych - uczą też ciekawości świata. Zwracają się przede wszystkim do dzieci, które chcą się czegoś dowiedzieć, które lubią nowe zabawy i nie chcą się nudzić. "Cukier" to tomik niewielki, ale przygotowany z wyczuciem, tak, żeby przyciągnąć najmłodszych i przekonać do wysiłku poznawczego. Sporo tu ilustracji, dużo humoru, który przejawia się między innymi w dymkach komiksowych - chodzi o to, żeby zapewnić dzieciom rozrywkę. Nauka ma się tu odbywać przy okazji - i nie pochłaniać całej uwagi odbiorców. Dorosłym wydawać się może, że książka przedstawia zjawiska znane i wręcz banalne, takie, którym nie warto poświęcać uwagi ani czasu - jednak kilkulatki znajdą wiele wartościowych informacji. Autorzy kierują się do maluchów i nie mogą w związku z tym przeładowywać tomiku treściami, próbują znaleźć złoty środek między percepcją maluchów a chęcią przedstawienia części naukowych wiadomości. Udaje im się to - seria zaczyna się obiecująco rozwijać i może przyciągnąć dzieci do świata nauki.

niedziela, 1 sierpnia 2021

Olia Hercules: Sielskie smaki. Nostalgiczna podróż kulinarna

Prószyński i S-ka, Warszawa 2021.

Siła tradycji

Wielka i ciężka jest ta książka - i albumowa w duchu, z artystyczną prezentacją nie tylko przedstawianych potraw, ale również miejsc i scen z Ukrainy. Bo stamtąd pochodzi autorka, Olia Hercules, która dzieli się z czytelnikami zestawem wspomnień oraz klasycznych wartości. Ocala motywy, które w kolejnych pokoleniach ulegają już zatarciu, przypomina o tym, co cenne, kulturowe i charakterystyczne dla regionów. Sama zbiera rozmaite wskazówki od babci lub znajomych, sięga po mądrości gospodyń i po zwyczaje kontynuowane w różnych rodzinach. Bardzo często wraca pamięcią do smaków dzieciństwa, opowiada, jak wyglądały dania w jej rodzinnym domu - i jak można je przygotować dzisiaj, w innych czasach, a często też w innym miejscu świata. Jest to wszystko prezentowane z nostalgią, ale bez niepotrzebnych sentymentów. Zdarza się, że kulinarna opowieść zamienia się w relację dotyczącą mijającej rzeczywistości: mało kto zastanawia się nad rolą wiejskiego powietrza w procesie przygotowywania kiszonek, albo znaczeniem kaflowych pieców w przygotowywaniu kolejnych potraw. Olia Hercules takie tematy ocala i sprawia, że jej książka jest świetnym prezentem dla miłośników tradycji.

"Sielskie smaki. Nostalgiczna podróż kulinarna" to tom potężny i podzielony na części trochę czerpiące z klasycznych książek kulinarnych. Zaczyna autorka od kiszonek, podkreślając ich znaczenie w kuchni ukraińskiej z dawnych lat. I nawet jeśli odbiorcy wiedzą, jak przyrządzić kiszone ogórki, przepis na kiszonego arbuza może ich zaskoczyć. Proponuje dalej Hercules śniadania i przegryzki, rosoły i zupy, pieczywo i makarony, mięsa i ryby, warzywa czy przepisy na słodkości. Czerpie nie tylko z domowych zapisków: wykorzystuje wiedzę różnych ludzi, zwłaszcza tych dbających o ocalanie dorobku przodków. Sama chętnie eksperymentuje, ale też obserwuje innych przy pracy, gromadzi wskazówki i podpowiedzi. Każdy przepis ozdabia dodatkowym komentarzem nawiązującym przeważnie do przeszłości i obrazków z Ukrainy. Czytelników wprowadza w klimat rozbudowanymi wstępami do poszczególnych rozdziałów. To tutaj może zamieścić wartościowe nie tylko dla niej wspomnienia, pokazać, czym dla niej jest Ukraina i gotowanie w zgodzie z tradycjami. Te swojskie i osobiste wstępy mogą pomóc w podjęciu decyzji o konkretnych potrawach - Olia Hercules zachęca do testowania przepisów, jednak od czasu do czasu podkreśla, że zależy jej przede wszystkim na ocaleniu jakiejś wiadomości. Bywa, że jest świadoma, że nie przekona do sprawdzenia jakości dania - ale nie chce, żeby zostało ono zapomniane. I dzięki takim komentarzom może jeszcze bardziej przekonać do siebie odbiorców. Wykonuje potężną pracę - archiwizuje przepisy, ocala smaki, ucieka od mód, a jednocześnie się w nie wpisuje. Raz napisze o mięsie przygotowanym tak, że można wyjadać je łyżką, innym razem - o daniu dla wegetarian; przedstawi potrawy świąteczne i uroczyste obok tych zwyczajnych.

Jest to książka pięknie ilustrowana zdjęciami, ale rolę ilustracji pełnią również domowe opowieści autorki - sprawiające, że sięga się po tę publikację nie tylko dla przepisów, ale również dla samych odkryć związanych z tradycjami. "Sielskie smaki" to książka na wiele sposobów sycąca i warta uwagi.

Agnieszka Ludwig-Słomczyńska: Krystyna Skarbek. Szpieg w spódnicy

Czarna Owca, Warszawa 2021.

Tajemnice

Nawet jeśli jakieś dziecko nie lubi czytać, może dać się uwieść wielkiej tajemnicy, szpiegowskiej historii z życia wziętej. I chociaż zwykle w publikacjach biograficznych dla najmłodszych pojawiają się ludzie nauki czy artyści, Agnieszka Ludwig-Słomczyńska postawiła na odejście od tego schematu. "Krystyna Skarbek. Szpieg w spódnicy" to opowieść niemal sensacyjna, chociaż ciągle oparta na faktach z życia. Bohaterka tomu jest niczym filmowa postać, rozbudza wyobraźnię i przypomina, że poza "standardowymi" w opowieściach dla najmłodszych zawodami są jeszcze bardzo nietypowe metody zarabiania na życie. Dodatkowy smaczek niesie fakt, że to książka o szpiegu-kobiecie. Dzięki temu autorka może przyciągnąć do lektury i chłopców, i dziewczynki, bez obaw, że któraś grupa poczuje się znużona.

Krystyna Skarbek zostaje tu przedstawiona jako osoba z rodu z tradycjami - i jako ta, która realizuje swoje śmiałe marzenia. Podczas drugiej wojny światowej postanowiła, że zostanie szpiegiem - dzieci dowiedzą się, co wiązało się z tą decyzją i jak wpłynęła ona na wojenne i powojenne losy Krystyny Skarbek. Będą jej towarzyszyć w podróżach po świecie i w niebezpiecznych misjach - aż po burzliwą (chociaż niezwiązaną z zawodem) śmierć.

Agnieszka Ludwig-Słomczyńska stawia tutaj na sensacyjność i skrótowość. Zdarza się jej pisać trochę nie w stylu dla dzieci (na przykład gdy wspomina, że ojciec bohaterki przepuścił majątek), jednak przeważnie fakty umożliwiają jej posługiwanie się prostym i zrozumiałym powszechnie językiem. Autorka nie udaje i nie unika trudnych tematów, jeśli musi wprowadzić wstawkę dotyczącą konkretnego momentu historycznego, posługuje się przypisem - dzięki temu jeszcze bardziej może edukować najmłodszych. Przypomina o kursach, jakie przechodziła Krystyna Skarbek, o szkoleniach dla szpiegów i o współpracy z różnymi ludźmi. Nie zajmuje się odtwarzaniem z detalami kolejnych akcji - wystarczą jednak wzmianki o nich, żeby zadziałać na wyobraźnię dzieci. Dużo tu tekstu jak na tomik dla najmłodszych, jednak nikomu to nie będzie przeszkadzać, wręcz przeciwnie - im więcej informacji o działalności Krystyny Skarbek, tym lepiej. A przecież na początku autorka zastrzega, że życie szpiegów jest owiane tajemnicą i wykorzystuje wiele mylnych tropów. Sporo w tomiku także kontekstu historycznego: nie ma tu działalności szpiegowskiej dla samej przygody (co byłoby zrozumiałe w kontekście literatury czwartej), a w konkretnych wojennych warunkach. W związku z tym mnóstwo uwagi poświęca Agnieszka Ludwig-Słomczyńska na pokazywanie niebezpieczeństw płynących z rzeczywistości pozaliterackiej. Nie fabularyzuje tej opowieści, nie nadaje jej literackich tonów - pisze prosto i zwięźle, tak, żeby wszyscy bez trudu ją zrozumieli - ale też żeby nie mieszać gatunków. Tu liczy się relacja z życia kobiety-szpiega, coś, co może wzbudzić zainteresowanie najmłodszych. Diamenty, ucieczka w bagażniku samochodu ministra, wysadzenie drogi przez przełęcz - nie brakuje tutaj scen tworzonych z rozmachem i jakby na potrzeby filmu sensacyjnego, jednak Agnieszka Ludwig-Słomczyńska przypomina, żę to prawdziwe wydarzenia z życia jednej odważnej kobiety. Dzięki takiej lekturze może uświadomić dzieciom, że każdy sam decyduje, jaki zawód sobie wybierze i co będzie robił w przyszłości - a wielkie przygody nie są zarezerwowane tylko dla kreskówkowych superbohaterów.

sobota, 31 lipca 2021

Sue Roberts: Mój gorący francuski romans

Świat Książki, Warszawa 2021.

Spotkanie po latach

Olivia często spędzała wakacje u ciotki na Riwierze Francuskiej. Teraz ciotka Gem będzie miała operację, więc przyda jej się wsparcie - to dla kobiety okazja do wybrania się w strony, z którymi wiąże się mnóstwo pięknych wspomnień i najważniejsze historie. To tutaj Olivia przeżyła swoją największą miłość (zwieńczoną ciążą). Owoc tej miłości aktualnie jest już dorosły i uczy się odpowiedzialności. Jake idzie w ślady matki w wyborze zawodu - może zostać cukiernikiem, bo lubi i potrafi piec świetne ciasta. Jednocześnie jest jednak dość naiwny i dziecięcy w zachowaniach - chciałby poznać swojego ojca i coraz częściej powraca do tego tematu w rozmowach z rodzicielką. W erze internetu nie powinno to być żadnym problemem - ale Jake nie ma pomysłu, jak zacząć szukać. Olivia nie chce informować syna o swojej przeszłości, przynajmniej nie teraz - dopóki nie udało jej się trafić na ślad Andre. Teraz, ponieważ wraca do miejsca, w którym przeżyła swój wielki romans, zyskuje nadzieję na odnowienie kontaktów. Nie ma złudzeń: jej dawny ukochany zapewne ułożył sobie życie, nie czekał na nią przez dwadzieścia lat. Nadzieje jednak pozostają i nie pozwalają przekreślić przeszłości. Dawny Andre nie marzył o założeniu rodziny: kochał podróże i nie dałoby się z nim stworzyć rodziny. Ale ludzie się zmieniają. Olivia, która na Riwierze spędza zasłużone wakacje, pewnego dnia odkrywa, że w pobliżu pracuje mężczyzna łudząco podobny do Andre. Niestety - jest z nim jakaś kobieta i dziecko.

Sue Roberts nie pozwoli się czytelniczkom zbyt długo męczyć. Proponuje romans wakacyjny, powieść obyczajową napisaną z humorem i wypełnioną obietnicami baśniowego finału. Tu liczy się czysta rozrywka, wspomagana jeszcze pysznymi wypiekami (przepisy pojawiają się na końcu tomu). Autorka nie buduje bardzo skomplikowanej fabuły: pozwala Olivii na wypoczynek (i zaopiekowanie się ciotką), na powracanie do miłych wspomnień i na cieszenie się bliskością przyjaciółek. Tutaj codzienne zmartwienia nie mają prawa wstępu - Olivia nie przejmuje się przesadnie nadziejami syna na poznanie ojca, nie gryzie się też koniecznością wyznania prawdy po latach. Wszystko wypada naturalnie i prosto, a do tego pozwala podsycać atmosferę wzajemnego zrozumienia i czułości. "Mój gorący francuski romans" to książka napisana dla kobiet - z wyczuciem narracyjnym i umiejętnością opisywania detali. Sue Roberts pozwala dobrze się bawić przy obserwowaniu urlopu bohaterki. Przypomina, że można spełniać marzenia i warto dać im szansę, nie bać się i nie ulegać własnym wyobrażeniom. Tu problemy rozwiązują się same, zanim jeszcze mają możliwość zaistnienia - liczy się radość i przyjemność. Także przyjemność czytania, Sue Roberts tworzy książkę w klasycznym stylu: stawia na rozbudowane opisy i na precyzję w prezentowaniu rzeczywistości bohaterki. Sprawdza się to rozwiązanie w obyczajówce i nawet jednokierunkowość w scenariuszu nie przekreśla radości czytania. To powieść obyczajowa dla mas, ale wolna od wad literatury masowej.

Nikola Kucharska: Jak to działa? Sport

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Dla ruchu

W cyklu Jak to działa pojawiać się mogą różne tematy - Nikola Kucharska przyjęła bowiem formę, która pozwala jej na dokonywanie odpowiednich wyjaśnień i zainteresowanie dzieci kolejnymi tematami. Tym razem bierze się za sport. Przewodnikami po świecie wybranym za każdym razem przez autorkę jest Klara - dziewczynka, która ma wiele pomysłów na siebie i lubi testować wszystko, co dla niej nowe. Młodszy brat Klary, Karolek, towarzyszy dziewczynce. Rolę tych, którzy wiedzą, przejmują dziadkowie - to oni inspirują wnuki do działania i pomagają w odkrywaniu czy sprawdzaniu nowych pasji. Nikola Kucharska zajmuje się stroną graficzną, tekstu dodają dwie redaktorki tomu: Joanna Kończak i Katarzyna Piętka. I to bardzo dobrze działa. Dziadkowie Klary są ekspertami od sportu - chociaż seniorów powszechnie nie kojarzy się z aktywnością fizyczną (jeszcze). Tymczasem babcia gra w siatkówkę dla seniorów, ćwiczy pilates, należy do klubu żeglarskiego, jeździ na rowerze, a w ogóle była lekkoatletką z sukcesami. Dziadek dzielnie jej sekunduje.

Oczywiście nie ma sposobu, żeby zaprezentować w niewielkim objętościowo (nawet jeśli sporym rozmiarowo) picture booku wszystkie dyscypliny sportu i możliwości stojące przed młodymi pasjonatami zdrowego trybu życia. Pojawiają się zatem sensownie opracowane rozdziały. Na początku autorki zastanawiają się nad tym, dlaczego warto ćwiczyć: sprawdzają, co dzieje się z ciałem sportowca i podpowiadają, jakie dyscypliny sportu nadają się do uprawiania w których porach roku. Jest rozdział poświęcony kibicowaniu (tu można przenieść się w przeszłość, do starożytnych igrzysk olimpijskich, sprawdzić różnice między dzisiejszymi igrzyskami albo dowiedzieć się, jakie zawody cieszą się wielką popularnością). Znalazło się miejsce na zaprezentowanie sportów drużynowych i indywidualnych z piłkami, sportów walki, albo zestawu zawodów dla ludzi, którzy chcą związać karierę ze sportem, ale niekoniecznie zostaną sportowcami. Taki szybki przegląd pomaga dzieciom w zrozumieniu, że mają przed sobą mnóstwo możliwości i mogą przetestować różne rodzaje rozrywek, które zamienią się w zawód albo dostarczą radości. Nikola Kucharska raz proponuje proste komiksy, wielkie wyszukiwanki albo rysowane "fotografie", raz skupia się na ilustrowanym przedstawieniu charakterystycznych dla danej dyscypliny motywów. Dba o to, żeby przykuwać uwagę dzieci, chce, żeby najmłodsi nie mogli oderwać się od lektury - i żeby na pewno znaleźli coś dla siebie, najlepiej do praktycznego przetestowania. "Jak to działa? Sport" to książka, która zachęca do aktywności fizycznej. Wielu odbiorców zechce pójść w ślady Klary i jej dziadków, a Nikola Kucharska przypomina, jakie zabawy można wybrać. Nie chodzi tu o stworzenie encyklopedii sportu, zresztą takie zadanie przerosłoby możliwości percepcyjne odbiorców. Wystarczy zasygnalizowanie tego, na co warto się zdecydować, co znajduje się na wyciągnięcie ręki, jest w mediach i w relacjach - oraz inspiruje w szkolnych zajęciach. Nikola Kucharska proponuje ilustracje jak zawsze dowcipne, komiksowe i bardzo kolorowe.

piątek, 30 lipca 2021

Stuart Gibbs: Szkoła szpiegów

Agora, Warszawa 2021.

Misja

Zaczęło się od Cheruba, a kiedy ta seria rozrosła się ponad wszelkie wyobrażenia i doczekała całej pozaliterackiej otoczki (pokazującej, jak bardzo rynek potrzebował odmiany i odwagi w kreowaniu sensacji dla młodych czytelników) nastąpił oczywiście wysyp następców. Stuart Gibbs do nich dołącza, cyklem powieści o przygodach szkolnych Benjamina Ripleya. Chłopak pewnego dnia dowiaduje się, że ma predyspozycje, żeby dołączyć do elitarnej placówki. Jego rodzicom zostaje przedstawiona cała legenda związana z możliwościami i szansami w nowej szkole, wydaje się, że przeniesienie się do Szkoły Szpiegów to najlepsze rozwiązanie dla utalentowanego chłopca. Benjamin wprawdzie nie twierdzi, że ma wybitne umiejętności, ale szybko wychodzi na jaw, że jego matematyczne zdolności wystarczą. Trafia do szkoły szpiegów i od pierwszego dnia zostaje poddany prawdziwym próbom. Tu nie ma miejsca na przeciętność, ale wyzwania, z jakimi mierzy się bohater, należą do rzeczywiście skomplikowanych. Nie wiadomo, komu można ufać, a kto próbuje ugrać coś dla siebie. Młody naiwny bohater wtrącony w obce sobie środowisko i bez jakiejkolwiek bratniej duszy będzie musiał wykrzesać z siebie maksimum sprytu i jak najszybciej rozszyfrować reguły panujące w szkole. Inaczej nie przetrwa. I chociaż najprostszym rozwiązaniem byłby powrót do zwykłej szkoły, poddanie się i przyznanie do nieporadności - nie jest to rozwiązanie dla Benjamina. Podejmuje on rękawicę i mierzy się z kolejnymi komplikacjami. Począwszy od złośliwych kolegów, aż po nauczycieli i wrogów szkoły: wszyscy upierają się, by zniszczyć Benjamina, a przynajmniej go zastraszyć.

Oznacza to, że w książce "Szkoła szpiegów" cały czas coś się dzieje. Rozdziały są tytułowane jak kolejne części akcji, mają przyciągać i sugerować ogrom emocji - zresztą niebezpodstawnie. Każdy element historii ma podkreślać niezwykłość placówki i przygotowywać dzieci na wielką przygodę. Misje specjalne to coś, co przyciągnie dzieci do czytania - tu nie sposób się nudzić. A że Benjamina nikt nie głaszcze po głowie, to tylko budzi ciekawość, jak poradzi sobie z kolejnymi komplikacjami i pułapkami zastawianymi na niego przez innych. Benjamin w chwilach, gdy nie musi akurat unikać śmierci albo wpadnięcia w ręce nieprzyjaciół, może próbować rozwiązać zagadkę związaną ze szkołą szpiegów. Szuka sojuszników, zawiera nowe znajomości (z których nie wszystkie przyniosą mu ukojenie) i bez przerwy wpada w tarapaty albo próbuje się z nich wydobywać. Bywa często niebezpiecznie, czasami wesoło, czasami groźnie - na pewno dzieci znajdą tu sporo rozrywki. To książka napisana dynamicznie, liczy się w niej adrenalina, a nie prawdopodobieństwo. Zamiast odrabiania lekcji bohaterowie muszą walczyć o życie, ewentualnie o ujawnienie wrogów - i ten pomysł, który dobrze się już na rynku sprawdził, został tutaj przyjemnie zrealizowany. Stuart Gibbs nie boi się ekstremalnych rozwiązań, funduje dzieciom sporo emocji i pokazuje, jak przenieść powieść sensacyjną do literatury czwartej. Wpisuje się w mody literackie, ale całkiem nieźle mu to wychodzi i odbiorcom może się taka szkoła spodobać.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com