* * * * * * O tu-czytam

czwartek, 20 stycznia 2022

Dieter Braun: Świat mórz i oceanów

Kropka, Warszawa 2022.

Pod wodą

Jest to publikacja edukacyjna i przeznaczona dla młodych czytelników, którzy samodzielnie mogą odkrywać tajniki morskich i oceanicznych głębin. Dieter Braun trafi do wyobraźni nie tylko dzieci: jest w stanie zaintrygować podawanymi wiadomościami, a na pewno nikogo nie zmęczy: stawia bowiem na drobne, acz przesycone treścią akapity. Wybiera rozwiązania sprawdzone: zapewnia dzieciom możliwość uniknięcia "nudnej" linearnej lektury, dokonywanie samodzielnych wyborów - ale też zestaw wartościowych ciekawostek, które zapraszają do dalszego odkrywania podwodnych głębin. Oczywiście sięga autor po przekonujące porównania - między innymi wprowadza słonie jako jednostkę porównawczą, żeby pokazać wielkość oceanicznych gigantów - to na pewno zaintryguje maluchy. "Świat mórz i oceanów" to tom ambitny, w sam raz dla odkrywców i dzieci, które lubią dowiadywać się czegoś nowego. Nie jest to na pewno książka dla kilkulatków (chociaż wspólna z rodzicami lektura mogłaby się tu sprawdzić), to propozycja dla uczniów, dzieci samodzielnie czytających i głodnych wiedzy.

Dieter Braun stawia na fakty i ciekawostki o podwodnym świecie. Udaje mu się między innymi naświetlić różnice między znaczeniami poszczególnych nazw (tak, żeby, na przykład, dzieciom nie myliły się morza i oceany). Wybiera podstawowe informacje - najważniejsze i najbardziej zapadające w pamięć. Każdą rozkładówkę traktuje jako osobny temat, miejsce na zaprezentowanie albo morskich zwierząt, albo - niezwykłości i "rekordów". Sięga po stworzenia "naj" i po międzygatunkowe symbiozy, opowiada o mechanizmach działania ławicy i o zanieczyszczeniu wód. Opowiada o tym, co fascynuje nie tylko naukowców: może między innymi przypomnieć o stworzeniach, które wykształciły umiejętności funkcjonowania w największych głębinach - ale znajduje też trochę miejsca na omówienie wodnych sportów i zachęcanie do aktywności fizycznej, albo przynajmniej do zainteresowania się odmianami surfingu. Każdy może więc znaleźć coś dla siebie: mali ekolodzy, fani zwierzęcych historii lub amatorzy ciekawego spędzania wolnego czasu. Ba, nawet o zawodach związanych z wielką wodą Dieter Braun pisze: przypomina, na jaką karierę można się zdecydować, jeśli chce się spędzić życie na statku. Wielkie wycieczkowce to kolejny motyw, który zadziała mocno na wyobraźnię dzieci. "Świat mórz i oceanów" to świetna propozycja, która rozwija i poucza. Autor decyduje się na krótkie, akapitowe komentarze, w których zawiera jak najwięcej ciekawostek i informacji przyciągających do lektury. Ponadto proponuje ilustracje utrzymane w stonowanej kolorystyce - dominują tu różne odcienie zgaszonego niebieskiego - rezygnuje autor z bajkowości na rzecz jak największej dosłowności, uświadamiania odbiorcom, jak wyglądają stworzenia, które trudno jest obejrzeć w naturalnych warunkach. Nie ma tu wiele słów, więc nawet nie do końca wprawione w czytaniu dzieci nie będą miały problemu, żeby przyswoić sobie treści z tej książki (problematyczne może być czasem drukowanie czarnego tekstu na niebieskim tle - książka wymaga dobrego światła). Zamiast bajki - wiedza, która pozwoli pokochać podwodny świat i stanie się początkiem wielkiej przygody.

środa, 19 stycznia 2022

Ben Mezrich: Bogowie bitcoina

Poradnia K, Warszawa 2022.

Droga do sukcesu

Ben Mezrich znalazł na rynku niszę, w którą próbuje się wstrzelić kolejną już książką. Na fabuły zamienia materiał kojarzony raczej z literaturą faktu. "Bogowie bitcoina" to druga historia. Bohaterami są tu bracia, którzy w "Miliarderach z przypadku", czyli powieści o początkach Facebooka, stanowili drugi plan i konkurencję dla Marka Zuckerberga. Winklevossowie mają wszelkie szanse na zrobienie wielkiej kariery. Nie udało im się wywalczyć tego, co chcieli w potyczce z Zuckerbergiem, jednak otwiera się przed nimi kolejna szansa - kryptowaluty.

O ile jednak w przypadku Facebooka Ben Mezrich może dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, bo nie trzeba mieć specjalnej wiedzy, żeby skorzystać z portalu społecznościowego - każdy jakoś się o social media otarł - o tyle w temacie kryptowalut nie każdy czuje się mocny. Tymczasem Ben Mezrich traktuje bitcoiny jako coś oczywistego i naturalnego, nie sili się zatem na dodatkowe komentarze i wyjaśnienia. Zamiast podać odbiorcom informacje, które przygotują ich na lekturę, Mezrich skupia się na zachowaniach i postawach braci - towarzyszy im w codziennym życiu, sprawdza, jak starali się zaistnieć w społeczności lokalnej i jak szukali miejsca dla siebie na rynku start-upów. Bitcoiny najpierw funkcjonują jako pomysł, później ustępują miejsca sprawom towarzyskim - i tak jest przez długi czas. Ben Mezrich, pisząc tę książkę, pamięta o możliwości przeniesienia jej na ekran - w związku z tym przestaje jzajmować się tym, co niemedialne. Jedynie wizja wielkiego bogactwa może przyciągnąć ludzi. Wiadomo, że nie można beletrystyki traktować jako źródła wiedzy, ale autor najwyraźniej nie pamięta, że część szczegółów zwyczajnie zatrze się w świadomości zwykłych czytelników i trochę utrudni cieszenie się opowieścią. Autor koncentruje się na samych początkach bitcoinów, znajduje tam nie tylko motyw czynnika wyzwalającego marzenia, ale i sensację: wprowadza pewne zagrożenia czy niespodzianki, tak, żeby przypomnieć odbiorcom, że nie wszystko wypada różowo. Temat kryptowalut ustępuje przed konfliktami i komplikacjami w relacjach międzyludzkich - nie ma tu mowy o obojętności w momencie walki o przyszłość. Winklevossowie nie mają jednak takiej siły przebicia jak Zuckerberg. Nie mają jego charyzmy ani umiejętności przyciągania czytelników - ma na to wpływ także wybór tematu powieści. "Bogowie bitcoina" to książka bez wątpienia oryginalna pod kątem fabuły - oparta na faktach, ale dostosowana do rynku masowego, z odpowiednio dobranymi punktami kulminacyjnymi. Bitcoiny są zatem czynnikiem wyzwalającym relację - ale nigdy nie wysuwają się na dalszy plan. Mezrich jest za to głęboko wyczulony na uczucia i emocje. Pisze książkę, która ma pokazać kulisy dochodzenia do wielkich fortun. Dla zainteresowanych losami bohaterów - a właściwie pierwowzorów bohaterów - dodaje posłowie, w którym tłumaczy, jak ułożyły się ich życiorysy. W końcu zatrzymuje się w miejscu, które daje szansę na rozwój różnych scenariuszy. "Bogowie bitcoina" to na pewno sposób na zainteresowanie tematem przełomowych pomysłów wykorzystujących nowe technologie szerszego grona czytelników - i propozycja dla zmęczonych standardowymi powtarzalnymi scenariuszami.

wtorek, 18 stycznia 2022

Krzysztof Wielicki: Solo. Moje samotne wspinaczki

Agora, Warszawa 2022.

Samotnie

Literatura górska sama w sobie nie intryguje już czytelników tak jak dawniej, jednak autobiograficzne opowieści samych wspinaczy cieszą się większym powodzeniem niż kiedykolwiek do tej pory. W związku z tym na rynku pojawiają się kolejne wyznania i komentarze himalaistów, sposoby na przypomnienie o sobie szerokiej publiczności. Coś, co kiedyś nie było medialne jako sport ekstremalny, dzisiaj rozbudza wyobraźnię. Nieprzypadkowo zresztą Krzysztof Wielicki swoją - i tylko swoją - relację rozpoczyna od nawiązania do akcji ratunkowej na Nanga Parbat, rozdzierających scen z ratowaniem Elisabeth Revol i Tomka Mackiewicza. Tom autor zamyka natomiast motywem sukcesu - zdobywanie kolejnych ośmiotysięczników, zwłaszcza solo, może robić wrażenie. "Solo" to przede wszystkim chęć odnotowania własnych rekordów, pokazanie, jak człowiek mierzy się z naturą i dąży do realizowania najśmielszych marzeń. Ale Krzysztof Wielicki zaznacza też, że czasami trzeba umieć odpuścić, że potrzebni są "hamulcowi", którzy w odpowiednim momencie powiedzą stop i zapobiegną katastrofie. Sam może oceniać i odnosić się do wyczynów kolegów - jednak najważniejsze staje się dla niego przypomnienie o "swoich" górach.

W odróżnieniu od analiz kolejnych wypraw, książka Krzysztofa Wielickiego nie cechuje się nadmierną ilością detali. Nie znajdzie się w niej rozważań nad każdym krokiem w wysokich górach: pewne rzeczy nie wymagają komentarza, znacznie ważniejsze wydaje się zarejestrowanie szeregu wyczynów składających się na dobrze przemyślaną całość. Krzysztof Wielicki tylko czasami daje się ponieść historii: zdarza się, że ma w zanadrzu ciekawostkę, na której może zbudować część relacji przyciągającej czytelników. Tak staje się między innymi z liczącym ponad dwie dekady hakiem znalezionym na jednym ze szczytów: ów hak staje się symbolem, znakiem przemian, jakie zachodzą w środowisku wspinaczy. Dla odbiorców ciekawe będzie też kombinowanie, jak obejść przepisy lub nieprzewidziane trudności - między innymi odłączenie się wyprawy. Czasami wprowadza też Wielicki detale dotyczące organizacji wyjść w wysokie góry, podpowiada, jakie niepisane zasady rządzą przygotowywaniem zapasów. Przypomina o wielkich górskich dramatach, odwołuje się do pogody. Niekiedy nawiązuje do komplikacji zdrowotnych: kiedy dawką uderzeniową leczy dziwny wrzód na twarzy, albo kiedy wspina się w gorsecie i każdy ruch przypłaca wielkim bólem. Nie zabraknie więc silnych wrażeń i przeżyć, które czytelnikom przypadną do gustu. W tej publikacji raczej niewiele jest szczegółów dotyczących zdobywania szczytów: liczy się efekt, sukces albo poczucie sukcesu, kiedy uda się wrócić cało w najbardziej niesprzyjających warunkach. Krzysztof Wielicki czasem pozwala sobie na spojrzenie na całe środowisko wspinaczkowe, funkcjonuje już niemal jak mentor. Raczej nie odnosi się do tematu rodzin i przeżywania śmierci kolegów, interesuje go bardziej samotna walka.

Co ważne, w tej książce mnóstwo jest przepięknych zdjęć (i tras na szczyt), zdjęć z baz lub... z wierzchołków. Chociaż tym Krzysztof Wielicki się nie zajmuje, fotografie jednoznacznie pokazują, dlaczego niektórzy ludzie zawsze będą chcieli się wspinać, dlaczego pokochają góry mimo wielkich wyzwań. I nawet jeśli zdjęcia są sposobem na nadanie objęości drobnej przecież książce, i tak ogląda się je z zapartym tchem i podziwem.

poniedziałek, 17 stycznia 2022

Kristin Hannah: Firefly Lane

Świat Książki, Warszawa 2021.

Życie zachłanne

Są tu - na początku historii - dwie czternastolatki. Jedna, Kate, skryta i nieśmiała. Unika towarzystwa, nie chce nawiązywać nowych znajomości i nigdy nie zdobywa się nawet na odrobinę szaleństwa. Kate po prostu nie nadaje się na duszę towarzystwa, co trochę martwi jej mamę. Nastolatka mogłaby przecież korzystać z życia oraz z otwierających się przed nią możliwości. Los Kate odmienia się, gdy w pobliżu pojawia się Tully. Tully jest piękna i przebojowa. Potrafi walczyć o swoje, zresztą inaczej zginęłaby w świecie. Nie otrzymuje wsparcia w domu, jej biologiczna matka nie nadaje się na rodzica. Nieprzypadkowo zwraca uwagę na Kate: u niej może zaspokajać potrzeby dotyczące rodziny i przyjaźni. Kate i Tully snują wielkie plany, zamierzają zająć się dziennikarstwem i pracować jako duet. Ale chociaż przyjaźń wciąż trwa, różnice między charakterami i wychowaniem coraz bardziej dają się bohaterkom we znaki. Jeszcze niedawno Kate była powiernicą Tully, dowiedziała się, że nastolatka została zgwałcona. Teraz Tully walczy o uznanie najlepszego z wykładowców i wdaje się w romans z nim, a jej sposób bycia nie pozostawia wątpliwości: Tully zawsze osiągnie to, czego chce, bez względu na środki. Zresztą w pewnym momencie zostaje bardzo trafnie scharakteryzowana jako ta, która zawsze pragnie więcej. Kate próbuje żyć normalnie, wycofuje się z szaleńczej pogoni za marzeniami. Zna swoje ograniczenia, potrzebuje też stabilizacji i chce założyć rodzinę. Tully uważa, że nie można jej kochać, wikła się w relacje bez przyszłości i nie przywiązuje do nich większej wagi.

"Firefly Lane" to powieść, w której relację Kate i Tully Kristin Hannah rozpisuje na dekady i komentuje pospiesznie, tak, żeby nakreślić jak najwięcej charakterystycznych elementów. Tu sprawdza konsekwencje impulsywnych decyzji i wpływy przyjaciółek. Interesuje ją normalność w obliczu emocjonalnego huraganu, brak szansy na realizowanie standardowych scenariuszy. Relacje międzyludzkie to coś najbardziej kuszącego - i celnie przedstawianego, liczy się tu cała dynamika związków oraz trudnej przyjaźni. Z czasem do hermetycznego układu Tully i Kate dochodzi coraz więcej postaci, a każda zostaje odpowiedni ukształtowana przez tę parę bohaterek. Hannah precyzyjnie odtwarza specyfikę kontaktów interpersonalnych, jest dobrą obserwatorką i skupia się tylko na motywach, które pozwalają na dokonywanie błyskawicznych ocen. Sprawia, że mimo czasowych przeskoków bardzo łatwo akcja nabiera spójności. Jest opowieścią o dojrzewaniu, ale bardziej o ludziach, którzy nie dadzą rady przełamywać własnych ograniczeń nawet wtedy, gdy wzór innego postępowania mają na wyciągnięcie ręki. Autorka funduje też postaciom mnóstwo wyzwań. Osobny temat stanowi tu umiejętne odtwarzanie kontekstu kulturowego. Zmiany dekad odzwierciedlają się w narracji, a przecież nie ma tu żonglerki stylami, jedynie - wyczulenie na obyczajowość.

"Firefly Lane" to powieść, która wraca na rynek za sprawą serialu, może zatem zainteresować inne pokolenie odbiorców i przekonać do pisarstwa Kristin Hannah. To książka, w której nawet pozornie zwyczajne wydarzenia zaczynają się zamieniać w ciekawe wyzwania. Przełamuje obyczajówkę stylem Bildungsroman oraz powieścią psychologiczną i jako taka może uwodzić czytelników. Jej siłą jest mocna narracja i kreacje postaci - niby oparte na wyostrzonych portretach, a jednak niepozbawione subtelności.

niedziela, 16 stycznia 2022

Peter Mohlin, Peter Nyström: Ostatnie życie

Czarna Owca, Warszawa 2021.

Lista

Taki debiut można sobie wymarzyć. Peter Mohlin i Peter Nyström w „Ostatnim życiu” prowadzą równolegle dwie opowieści, które równie silnie mogą wstrząsnąć czytelnikami. Obie oddziela dziesięć lat i każda dotyczy innej sprawy i innej rzeczywistości – a jednak udaje się przykuć uwagę odbiorców obiema historiami. Autorzy stawiają na zestawy wydarzeń burzliwych i nie cofną się przed niczym – wystarczy wspomnieć, że jedna ze scen otwierających książkę to motyw spodziewanej tragicznej śmierci bohatera. John rozpracowuje siatkę przestępczą i jako tajny agent trafia na moment, w którym szef postanawia rozprawić się z nieznanym kretem. Zwołuje wszystkich swoich podwładnych i zapowiada, że co kilka minut zostanie rozstrzelany kolejny człowiek – dopóki ktoś nie wskaże donosiciela. W sytuacji bez wyjścia – szokującej dodatkowo przez okrucieństwo i śmierć – John zostaje zdemaskowany przez jednego z kolegów. Przytomność odzyskuje w szpitalnej sali, na której leży ze swoim mordercą. Dziesięć lat wcześniej stateczne małżeństwo przeżywa problemy z dorastającą córką. Dziewczyna niby spełnia oczekiwania rodziców: wybiera studia, które im się spodobają, nosi grzeczne stroje i tłumi emocje – a jednak w jej pokoju znajdują się ślady po narkotykach. Pewnego dnia Emelie przepada bez wieści: ponieważ istnieją poważne podejrzenia, że została porwana, rusza machina śledcza. Sporo tu jednak fałszywych tropów. Autorzy portretują rodziców Emelie i relacje między nimi – by nieco ożywić sam motyw intrygi kryminalnej i zapewnić czytelnikom punkt zaczepienia poza mrokiem i złem. Całkiem nieźle radzą sobie z psychologicznymi rozwiązaniami, chociaż w wielu wypadkach stawiają na papierowe charaktery i pewną przewidywalność w zachowaniach. Dokładają również codzienność w opowieści o Johnie: po „cudownym” ocaleniu z mafijnej masakry John dalej działa w swoim zawodzie – jednak nie potrafi sobie poradzić z dolegliwościami psychosomatycznymi. Za każdym razem, kiedy coś przypomni mu o sytuacji, w której żegnał się z życiem – niezależnie od tego, czy niebezpieczeństwo jest realne, czy bazuje na drobnych doznaniach zmysłowych – John odczuwa ogromne bóle głowy, na granicy z utratą przytomności. Nie chce szukać pomocy u specjalistów, uważa, że sam sobie z tym poradzi.

Stopniowo dokładają autorzy coraz więcej wątków do i tak już gęstej opowieści, czasami sięgają po banały - jak w przypadku "znaczącego" tatuażu, ale nie zapominają o tym, co już do akcji wpletli i sprawiają, że książka coraz bardziej się rozkręca. Radzą sobie z narracją na każdym poziomie – przekonująco wypadają nawet w tych scenach, które uruchamiają ekstremalnie silne odczucia postaci. Chociaż kryminał pojawia się w Czarnej serii – mrok jest tu tylko jednym z elementów, nie podstawowym składnikiem opowieści. To książka dość mocno rozbudowana – spodoba się zatem fanom gatunku.

Świerszczyk 1.2022/ Świerszczyk Labirynty 1.2022/ Świerszczyk Reporter 1.2022

Ze zwierzętami

„Świerszczyk” nr 1/2022.

Nowy rok to okazja do stworzenia rozmaitych planów (nawet sam Nowy Rok zapisuje w zeszycie pomysły na nadchodzące miesiące). W najnowszym numerze magazynu „Świerszczyk” pojawiają się zatem propozycje zmian do wprowadzania w życie (można na przykład zakończyć nieudaną przyjaźń, żeby przygotować się na nowe znajomości i lepsze relacje z innymi). Nowy rok to nowy początek – nawet jeśli do tej pory dzieci nie podchodziły tak do tego tematu, zyskają dzięki utworom z magazynu materiał do przemyśleń i do przewartościowań. W bajkach pojawia się trochę podpowiedzi i wskazówek – być może część z nich zainspiruje czytelników do poszukiwania własnych rozwiązań. Ponadto przyda się zagubienie bohaterów, żeby uświadomić odbiorcom, że nie zawsze wszystko jest jasne. Obietnica zmian to jedno, nastawienie na nie to zaledwie początek działań. Ale z przyjaciółmi ze „Świerszczyka” będzie dzieciom na pewno nieco łatwiej. Autorzy dbają o to, żeby lektura nie dłużyła się maluchom – i nie chodzi tu wyłącznie o nasycenie wierszy i opowiadań przesłaniami dla najmłodszych, ale i o wprowadzanie drobnych zabaw. Część wyrazów zostaje na przykład zastąpiona przez obrazki – dzieci muszą uzupełniać treści w oparciu o to, co widzą na ilustracji (lub skorzystać z podpowiedzi na dole strony), co zamienia je niemal we współtwórców i na pewno jest przyjemniejsze niż zwyczajne śledzenie liter. Historyjki są zawsze krótkie i nastawione na pouczanie czy pedagogiczne wskazówki. Ale lektury to nie jedyny składnik magazynu, podobnie jak motyw Nowego Roku nie wyczerpuje poruszanych zagadnień – bo pojawia się tu między innymi także temat śniegu i zabaw zimowych, czyli tego, co z pewnością przyciągnie kilkulatki. Miejsca między opowiadaniami i wierszykami wypełniane są przez łamigłówki. Za każdym razem trzeba się wykazać: albo umiejętnością liczenia, albo – pasją przechodzenia labiryntów, są kolorowanki i układanki literowe, testy na logikę, krzyżówki i szyfry. Nie zabraknie nawet strony z dowcipami. Obowiązkowym składnikiem magazynu jest także gra planszowa – i to miły powrót do klasycznych rozrywek dla całej rodziny. Całość jest bogato ilustrowana: każda strona to feeria barw i motywów, które przyciągają wzrok. Apetycznie wypada ten numer „Świerszczyka”, więc być może – w ramach noworocznych postanowień - warto rozważyć dołączenie tego magazynu do cyklicznych lektur malucha.

„Świerszczyk. Labirynty” to wydanie specjalne, które tym razem sygnowane jest tytułem „w tropikalnym lesie” - i to sympatyczna odmiana dla tych dzieci, które za zimą nie przepadają. Kilkadziesiąt kolorowych labiryntów to obietnica dobrej zabawy. Co ciekawe, w poleceniach do labiryntów zostały ukryte informacje o zwierzętach – tak więc lektura będzie tu pouczająca i obfitująca w nietypowe dane. To może być początek przygody ze światem zwierząt – krótkie objaśnienia w poleceniach rozbudzają zainteresowanie i dzieci być może zechcą poszerzać wiedzę, sięgając do dalszych źródeł. Poza labiryntami znajdują się tu łamigłówki kojarzone zwykle z testami na inteligencję. Co ważne, w przypadku dominującego rodzaju zadań – labirynty są bardzo zróżnicowane od strony graficznej. Za każdym razem zmienia się przestrzeń, w której przebywać mają czytelnicy, wszystko jest bajecznie kolorowe, istotne są też zmiany gatunków występujących tu zwierząt. Dzięki temu dzieci nie będą się nudzić i do każdego zadania będą podchodzić z nowym entuzjazmem. Tu również znajduje się kartonowa gra planszowa dla całej rodziny, można zatem przedłużyć zabawę. „Świerszczyk. Labirynty” to bardzo ciekawe wykorzystanie motywu łamigłówek w celach edukacyjnych – bo przecież nie tylko o rozrywkę najmłodszych chodzi, ale i o przekazanie im w przystępnej formie mnóstwa ciekawostek.

„Świerszczyk Reporter” tym razem porusza temat psów – bohater, który oprowadza odbiorców po zwierzęcym świecie, nie oddala się przesadnie od tego, co znane odbiorcom. I, jak się okazuje, ma ważny cel do zrealizowania. Przede wszystkim w wywiadzie z psiakiem sąsiadki przemyca informację o tym, jak podchodzić do obcego psa i co robić, żeby go nie spłoszyć i nie zdenerwować: coś, co dla dzieci brzmi naturalnie, w oczach psa wypada zupełnie inaczej – warto o tej różnicy maluchom mówić, żeby uniknąć nieprzyjemności. Skoro punkt wyjścia to psi temat, łatwo przejść do omawiania różnych gatunków zwierząt z psami spokrewnionych. Odbiorcy nauczą się też, jak narysować szczeniaka i wilka, albo – jak przygotować się do procesu adopcji zwierzaka (oczywiście pojawi się temat kundelków i tego, czym przewyższają one psy rasowe). Są wyszukiwanki z psami, ciekawostki o psach, psowatych i lisach, są labirynty i gra planszowa. Cała strona została też poświęcona na motyw fajerwerków i tego, dlaczego najlepiej będzie z nich zrezygnować. Są tu krzyżówki, jest też opowieść o małych wilczkach – można zatem nie tylko ćwiczyć się w czytaniu, ale też zdobyć sporo atrakcyjnych historii oraz łamigłówek. „Świerszczyk Reporter” to najbardziej zróżnicowana gatunkowo publikacja, która przypadnie do gustu dzieciom ceniącym sobie wyzwania.

sobota, 15 stycznia 2022

Alka Joshi: Malowane henną

Rebis, Poznań 2021.

Sploty

Chociaż na początku lektury będzie się dość często zaglądać do spisu osób występujących w książce, "Malowane henną" urzeka. Alka Joshi to autorka, która potrafi nawet w zwykłych czynnościach dostrzegać magię. Prezentuje czytelnikom świat egzotyczny, przenosi ich do Indii, koncentruje się na obyczajowości oraz na mentalności ludzi. Joshi doskonale orientuje się w kwestiach kulturowych (nie przeszkadza jej też przeniesienie się o ponad pół wieku w przeszłość), ale wie też, jak podkreślać uniwersalność wyborów postaci. Stawia zawsze na czytelne uczucia, niezależnie od tego, do jakiej sfery egzystencji się odnoszą. "Malowane henną" to powieść bardzo zmysłowa. Autorka wybiera tu precyzję w przedstawianiu codzienności. Owszem, sięga po motyw sekretów i na jego bazie tworzy fabułę. Posługuje się postacią hennistki Lakszmi - kobieta, która maluje fantazyjne wzory na ciałach innych przedstawicielek płci pięknej jest niemal skazana na poznawanie ich prywatnych historii. Dyskretnej i wrażliwej hennistce każda klientka chce się zwierzać, świadoma, że Lakszmi nie będzie przekazywać tajemnic dalej. Ona może tylko słuchać. Tymczasem w jej życiu także dzieje się coś, co staje się pełnowartościową historią. Alka Joshi nakreśla skomplikowane prawa obyczajowe i koligacje rodzinne, komplikuje losy tych, którzy mogliby żyć po swojemu i w innym kontekście zyskaliby swobodę działania. Zajmuje się ocenianiem nastrojów, pokazuje, jakie mechanizmy kierują ludźmi. Stawia na silną bohaterkę, która poradzi sobie w różnych sytuacjach także wtedy, gdy prawa kobiet nie należą do priorytetów społeczeństwa.

Z jednej strony - trudne społecznie kwestie. Brak możliwości samostanowienia albo konieczność podporządkowywania się innym. Beznadziejność sytuacji i koszmar codzienności. Z drugiej strony - przepych i luksus, marzenia innych ogniskujące się we wzorach z henny. Brutalność świata i piękno - na tych kontrastach Alka Joshi opiera swoją powieść. Robi to z wyczuciem, chociaż nie przejmuje się specjalnie koniecznością wprowadzenia odbiorców w obcą im przestrzeń. Z pewnością ta powieść w różnych kulturach musi być różnie odbierana, ale dla czytelników najbardziej istotny będzie dostęp do wrażliwości bohaterki. Kontekst społeczno-kulturowy nadaje ton całości, jest przyprawą, która sprawia, że książka może zostać dostrzeżona i doceniona - ale wprowadza też całkiem sporo obcości. Jeśli Joshi ma czymś uwodzić spragnionych dobrej rozrywki, to nastawioną na zmysłowość narracją. Tutaj historie splatają się ze sobą jak wzory z henny, autorka bardzo dba o jakość opisów (do tego stopnia, że nie zatraci ich tłumaczenie). "Malowane henną" to relacja w starym stylu - powiązana z umiejętnością snucia niespiesznych narracji. Indie rozkwitają tu w kolejnych scenach, a odległość kulturowa zapewnia oddalenie schematów fabularnych. To powieść dla odbiorców poszukujących czegoś świeżego i twórczego, zmęczonych stale powtarzanymi rozwiązaniami, a jednocześnie wierzących w moc literatury.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com