Agora, Warszawa 2025.
Bez empatii
Ta seria – zapoczątkowana „Sztuką obsługi penisa” – rozwija się prężnie i cieszy się na rynku sporym uznaniem. Nic dziwnego: wykorzystuje modę na psychologiczne rozmowy, wywiady ze specjalistami – które to wywiady dzięki przystępnej formie trafiają do szerokiego grona odbiorców. Ale w pewnym momencie trzeba było podsycić jakoś zainteresowanie kolejnymi tytułami. I tak powstała „Sztuka męskości, czyli jak nie być chu*em”. Ocenzurowane zostało tylko określenie w tytule, w środku to trochę motyw przewodni w rozmowach. Aga Kozak i Paweł Goźliński zapraszają do rozmów mężczyzn z różnych sfer i przestrzeni, przedstawicieli różnych zawodów (jest wśród nich nawet pastor, ale i wykładowcy akademiccy, którym bycie chu*em nie mieściło się być może i w światopoglądzie, a na pewno w dyskursie). Zaczerpnięcie frazy z języka ulicy nikomu nie przeszkadza – szkicuje po prostu oczywisty dla wszystkich portret psychologiczny. Prowadzi bezpośrednio do rozmów o tym, jak być mężczyzną w dzisiejszym świecie – i jak nie popełniać błędów charakterystycznych jeszcze w poprzednim pokoleniu. Każdy z rozmówców ma na ten temat swoje przemyślenia – czy to osobiste, czy związane z wykonywaną pracą. Może podzielić się zatem wskazówkami i wyzwaniami – bo przecież tytułowym organem nie chce być żaden ze współczesnych mężczyzn. Albo przynajmniej nie powinien chcieć. Wzorzec negatywny funkcjonuje tu zatem jako wyłącznie hipotetyczna struktura. A wszystko prowadzi do informacji, czego oczekuje się dzisiaj od płci brzydszej.
Tak luźny temat pozwala na szeroki zakres zagadnień, festiwal luźnych skojarzeń i ciekawostek. Nie ma tu miejsca na tworzenie uporządkowanych struktur, wszystko zależy od nastroju i od przemyśleń odbiorców. Dzięki temu odbiorcy mogą przypadkiem trafić na satysfakcjonujące spostrzeżenia – albo właśnie sprawdzać po kolei, co do zaoferowania ma każdy wywiad. Nie trzeba tej publikacji traktować jak poradnika, można cieszyć się lekturą i odkryciami płynącymi ze spotkań. „Sztuka męskości” to wyzwanie – to także próba wykreślenia z rzeczywistości rozwiązań powszechnie nieakceptowanych czy groźnych. W tej publikacji troje rozmówców dzieli się ze sobą uwagami i kontekstami, znajduje sposób na wyrażanie siebie w odniesieniu do norm społecznych.
Jest to publikacja cenna i przystępna. To lektura absolutnie dla wszystkich (bo chu*em, według wypracowanych instrukcji, może być każdy, niezależnie od płci – i tu zaczyna się robić ciekawie; tak samo jak każdy może chcieć się takiego osobnika wystrzegać). Liczy się obraz dzisiejszego mężczyzny – funkcjonującego w obecnej rzeczywistości. Nie mają znaczenia obciążenia kulturowe czy społeczne, nie mają znaczenia też aspekty psychologiczne i cechy jednostki. W sztuce męskości najważniejsza jest dzisiaj samoświadomość – tylko ona pozwoli na uniknięcie błędów. I to będzie istotna lekcja dla odbiorców – w tych rozmowach uda się naświetlić parę kwestii, bez których trudno by się dzisiaj obyć.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Goźliński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Goźliński. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 lipca 2025
piątek, 24 listopada 2023
Bralczyk o sobie. W rozmowie z Pawłem Goźlińskim i Karoliną Oponowicz
Agora, Warszawa 2023.
Słowa o życiu
Wywiad-rzeka z profesorem Jerzym Bralczykiem to kreacja - co do tego nie ma żadnych wątpliwości, bo i nie pozostawia ich sam bohater tomu, który na początku przyznaje, że nie będzie przedstawiał pewnych obszarów swojego życia. Ta rozłożona w czasie rozmowa ma troje moderatorów: Paweł Goźliński i Karolina Oponowicz mogą nadawać kierunek dyskusjom w tym samym stopniu co Jerzy Bralczyk - co widać w kolejnych partiach tomu. "Bralczyk o sobie" to publikacja obszerna i bardzo ciekawa - jednak trudno byłoby z niej wyłuskać wiele szczegółów biograficznych: zawsze kiedy pojawia się możliwość wkroczenia głębiej w egzystencję bohatera tomu - sam obiekt zainteresowania zgrabnie skręca w kierunku ciekawostek bardziej ogólnych, rysowania kontekstu społecznego albo doświadczeń środowiska. Dzięki temu unika zbyt osobistych wyznań, dzieli się z czytelnikami tylko niewielką częścią życiorysu - przedstawia fakty, których ujawnienie nie zapewni zainteresowania brukowców. Jest to zatem opowieść z klasą, zajmująca, a przy tym wolna od sensacyjności. Nie oznacza to, że Jerzy Bralczyk całkowicie rezygnuje z prezentowania swoich wad: wspomina i o słabościach, i o błędach czy życiowych zawirowaniach, wprowadza czytelników w swoje różnorodne - nie tylko związane z odkryciami językowymi - doświadczenia. Obowiązkowe części każdego biograficznego wywiadu-rzeki również i tu się znajdują: coś o dzieciństwie, coś o wyborach życiowej drogi, coś o domu i rodzinie - im dalej w życiu, tym więcej ostrożności i powściągliwości, co w pełni zrozumiałe. Profesor nie funkcjonuje tu jako celebryta, ale i tak dobrze się bawi, myląc tropy i wprowadzając kolejne dygresje do rozmowy. Dygresje zamieniają się w rozbudowane wspomnienia z zakresu lekcji historii albo z obserwacji z konkretnych momentów w przeszłości, sam Bralczyk bardzo chętnie wdaje się w niekończące się dywagacje, nie chce analizować własnego życia i podejmowanych decyzji - lepiej mu się funkcjonuje w roli komentatora rzeczywistości i tym razem - nie tej językowej. Przedstawia wydarzenia lub zapamiętane scenki z własnej perspektywy, więc zapewnia czytelnikom swój wizerunek - tyle że zapośredniczony. Nietypowe ujęcie pozwala cieszyć się lekturą nie ze względu na dostęp do danych biograficznych - a z uwagi na te właśnie, pozornie poboczne, komentarze. "Bralczyk o sobie" to książka niezwykła. Niby wpisuje się w nurt wywiadów-rzek zastępujących rzetelne i szczegółowe opracowania życiorysowe, niby stanowi rodzaj autopromocji i sposób dotarcia do fanów - a jednak nie o to w niej chodzi. Znacznie bardziej liczy się tutaj intelektualne spotkanie, możliwość porównania wspomnień lub opinii. I w tym kontekście tytuł zmienia się na bardzo ironiczny - Bralczyk woli mówić o wszystkim, tylko nie o sobie. A przecież czasami zdarzają mu się momenty szczerości, spostrzeżenia, które go dobrze definiują, nawet jeśli nie w pełni pozwalają odtworzyć biografię. Ta rozmowa to coś w sam raz dla czytelników znudzonych schematycznymi wywiadami-rzekami, Bralczyk zaskakuje i rozbawia, a czasami przekonuje też do rozmyślań nad własnymi wyborami. Prezentuje przez pryzmat siebie całkiem spory kawałek obyczajowości. I przyciąga - zwłaszcza kąśliwym humorem.
Słowa o życiu
Wywiad-rzeka z profesorem Jerzym Bralczykiem to kreacja - co do tego nie ma żadnych wątpliwości, bo i nie pozostawia ich sam bohater tomu, który na początku przyznaje, że nie będzie przedstawiał pewnych obszarów swojego życia. Ta rozłożona w czasie rozmowa ma troje moderatorów: Paweł Goźliński i Karolina Oponowicz mogą nadawać kierunek dyskusjom w tym samym stopniu co Jerzy Bralczyk - co widać w kolejnych partiach tomu. "Bralczyk o sobie" to publikacja obszerna i bardzo ciekawa - jednak trudno byłoby z niej wyłuskać wiele szczegółów biograficznych: zawsze kiedy pojawia się możliwość wkroczenia głębiej w egzystencję bohatera tomu - sam obiekt zainteresowania zgrabnie skręca w kierunku ciekawostek bardziej ogólnych, rysowania kontekstu społecznego albo doświadczeń środowiska. Dzięki temu unika zbyt osobistych wyznań, dzieli się z czytelnikami tylko niewielką częścią życiorysu - przedstawia fakty, których ujawnienie nie zapewni zainteresowania brukowców. Jest to zatem opowieść z klasą, zajmująca, a przy tym wolna od sensacyjności. Nie oznacza to, że Jerzy Bralczyk całkowicie rezygnuje z prezentowania swoich wad: wspomina i o słabościach, i o błędach czy życiowych zawirowaniach, wprowadza czytelników w swoje różnorodne - nie tylko związane z odkryciami językowymi - doświadczenia. Obowiązkowe części każdego biograficznego wywiadu-rzeki również i tu się znajdują: coś o dzieciństwie, coś o wyborach życiowej drogi, coś o domu i rodzinie - im dalej w życiu, tym więcej ostrożności i powściągliwości, co w pełni zrozumiałe. Profesor nie funkcjonuje tu jako celebryta, ale i tak dobrze się bawi, myląc tropy i wprowadzając kolejne dygresje do rozmowy. Dygresje zamieniają się w rozbudowane wspomnienia z zakresu lekcji historii albo z obserwacji z konkretnych momentów w przeszłości, sam Bralczyk bardzo chętnie wdaje się w niekończące się dywagacje, nie chce analizować własnego życia i podejmowanych decyzji - lepiej mu się funkcjonuje w roli komentatora rzeczywistości i tym razem - nie tej językowej. Przedstawia wydarzenia lub zapamiętane scenki z własnej perspektywy, więc zapewnia czytelnikom swój wizerunek - tyle że zapośredniczony. Nietypowe ujęcie pozwala cieszyć się lekturą nie ze względu na dostęp do danych biograficznych - a z uwagi na te właśnie, pozornie poboczne, komentarze. "Bralczyk o sobie" to książka niezwykła. Niby wpisuje się w nurt wywiadów-rzek zastępujących rzetelne i szczegółowe opracowania życiorysowe, niby stanowi rodzaj autopromocji i sposób dotarcia do fanów - a jednak nie o to w niej chodzi. Znacznie bardziej liczy się tutaj intelektualne spotkanie, możliwość porównania wspomnień lub opinii. I w tym kontekście tytuł zmienia się na bardzo ironiczny - Bralczyk woli mówić o wszystkim, tylko nie o sobie. A przecież czasami zdarzają mu się momenty szczerości, spostrzeżenia, które go dobrze definiują, nawet jeśli nie w pełni pozwalają odtworzyć biografię. Ta rozmowa to coś w sam raz dla czytelników znudzonych schematycznymi wywiadami-rzekami, Bralczyk zaskakuje i rozbawia, a czasami przekonuje też do rozmyślań nad własnymi wyborami. Prezentuje przez pryzmat siebie całkiem spory kawałek obyczajowości. I przyciąga - zwłaszcza kąśliwym humorem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






