* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

niedziela, 13 września 2026

Jacek Getner: Podejrzany na bank

Lira, Warszawa 2026.

Konflikt przodków

Grunt to dobry pomysł, wtedy ze wszystkiego można zrobić kryminał. Tym razem Basia Kotula w widocznej już ciąży przeprowadza się do domu na Kaszubach. Dom miał być niespodzianką, wybrany przez męża i zaakceptowany tylko na zdjęciach, ukrywa znacznie więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Basia Kotula będzie miała zatem sporo zajęć na miejscu – a niekoniecznie ją to uszczęśliwi. Rafał Martuś, jej mąż i wkrótce szczęśliwy ojciec, skupia się na pozytywach – ale i on nie może pozostać obojętny, kiedy na szybie pojawia się tajemnicze ostrzeżenie. Trzeba wymyślić, jak przeprowadzić remont, żeby można było się rozpakować. Ale też… wejść w komitywę z miejscowymi – dwoma konkurującymi ze sobą plemionami, które postanowiły żyć jak ich przodkowie i bić się jak oni. Germanie i Słowianie gardzą zdobyczami cywilizacji i pielęgnują tradycje, przynajmniej te, które najbardziej pasują starszyźnie plemiennej. Wojny w bliskim sąsiedztwie to niekoniecznie przepis na sielankową egzystencję, ale tego zaślepiony możliwościami Rafał Martuś na razie jeszcze nie dostrzega. I tak największy problem polega na tym, że to w jego nowym domu ma znajdować się coś, czego jak na razie bezskutecznie poszukują Alderyk i Gniewosz.

„Podejrzany na bank” to opowieść, w której kryminał schodzi na bardzo daleki plan. To znaczy od początku pojawiają się w niej wątki mające sugerować niebezpieczeństwo (czy wręcz grozę), ale autora wyraźnie ciągnie w stronę komedii i to komedii ciosanej momentami toporem. Liczy się tu śmiech i czasami nawiązania do dawnych motywów z powieści detektywistycznych. Zwłaszcza kiedy Basia Kotula odkryje, co znajduje się w jej domu. To ona jest tą rozsądną – zwłaszcza kiedy musi zadbać o siebie i nienarodzonego jeszcze potomka. Kazimierz staje się więc świadkiem kolejnych monologów matki wtedy, kiedy ta nie ma zamiaru wdawać się w dyskusje z irytującym ją niekiedy małżonkiem. Jacek Getner w fabule łączy plany, przechodząc od domu byłego policjanta do skansenu (który bardziej niż ów dom tętni życiem). Lepiej nawet czuje się tam, gdzie w grę wchodzi wyobraźnia pozbawiona współczesnych motywów. Czytelnicy dzięki temu otrzymają trochę oryginalnych historii i zabawnych scenek. Chociaż to jest czwarty tom cyklu, można go spokojnie czytać samodzielnie, bez znajomości wcześniejszych wydarzeń.

Są dwa motywy, które mogą budzić sprzeciw czytelników, oba w planie narracji. Pierwszym jest uporczywe powtarzanie, że kryminał to romans z trupem – pojawia się to w powieści tyle razy, że nawet bohaterowie w pewnym momencie się buntują – i trudno im się dziwić. Nawet najlepsze spostrzeżenie może się przejeść. Druga rzecz to lekki brak wyczucia w synonimach – autor nie zawsze dopasowuje określenie do klimatu sceny, zwłaszcza jeśli chodzi o bohatera, którego personalia nadają się na ksywę. Nie jest to straszne wykroczenie, ale czasami budzi wątpliwości jako wybijające z rytmu narracji. „Podejrzany na bank” to szybka powieść kryminalno-obyczajowa, stworzona dla prostej rozrywki i uciechy odbiorców. Wakacyjne wytchnienie bez zobowiązań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz