* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

poniedziałek, 28 września 2026

Aleksandra Wysocka: Rok raka. Moja onkohistoria. Podróż bez planu, mapy i przewodnika

Ringier Axel Springer, Warszawa 2026.

Przeżywanie

Aleksandrę Wysocką da się polubić. To autorka, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, a chociaż twierdzi, że na szpitalnych korytarzach sama nie nawiązywałaby kontaktów z innymi pacjentami, tylko odcinała się za pomocą słuchawek i książek – ma spore grono przyjaciółek i w trakcie choroby zdobywa nowe. „Rok raka” to jej osobista ale pozbawiona martyrologii opowieść o przeżyciach, które wiązały się z diagnozą i leczeniem najpierw raka piersi, a później innych zmian nowotworowych wykrywanych w trakcie badań. To opowieść o zmianach i o poświęceniach, ale kompletnie wolna od stereotypowych przemyśleń: autorka jasno podkreśla, że nie będzie szukała w sobie wdzięczności za chorobę ani – wielkich czynów, które musi w zamian za wyleczenie zaoferować światu. Proponuje za to książkę, która być może poprawi komuś w kryzysowej sytuacji humor, albo nastawi na rodzaj walki, która go czeka.

Czterdziestopięcioletnia kobieta – szczęśliwa żona i mama, która, zgodnie z dzisiejszymi trendami, nie da się zamknąć w domu, pracuje, cieszy się życiem, kocha podróżowanie (a wręcz nie potrafi bez niego istnieć ani wypoczywać), ma przyjaciół i uprawia sport regularnie – nagle staje przed wyzwaniem, jakiego się nie spodziewała. Na szczęście zmiana w piersi jest maleńka i błyskawicznie wykryta, nawet nie będzie chemii – to coś do usunięcia i szybkiego zapomnienia. Tak wygląda rzeczywistość na początku – i pozwala się trochę oswoić z niechcianą sytuacją. Aleksandra Wysocka przyznaje, że gdzieś tam musiała się wykrzyczeć i wypłakać, ale dość szybko nastawiła się na wyleczenie. Ogromną rolę odgrywał w tym… czarny humor, o który już na wstępie prosiła przyjaciółki i męża – a zapiski z wspierających rozmów w babskim gronie mogą wyzwolić uśmiech także u czytelników. Tyle że leczenie onkologiczne nigdy nie daje się do końca przewidzieć – po drodze wydarzy się jeszcze mnóstwo mniej lub bardziej przykrych niespodzianek i kolejnych wyzwań, przed którymi trzeba się będzie ratować pozytywnym myśleniem i wsparciem bliskich. Wysocka zdaje relację z zachowań swoich – i swoich bliskich. Nie ukrywa chwil, w których była nieszczęśliwa, zła albo potwornie zmęczona, ale też pokazuje, jak mimo trudnego i przedłużającego się leczenia próbowała wywalczyć momenty cenne dla siebie – realizowała marzenia lub wybierała się w podróże (podczas których wynikały kolejne wyzwania związane z koniecznością szukania lokalnych chirurgów).

I to wszystko pisze po to, żeby dodać otuchy czytelnikom znajdującym się w podobnej sytuacji. Tym, którzy chorych onkologicznie mają w swoim najbliższym otoczeniu, podpowiada, jak się zachowywać: co robić, a czego absolutnie nie oczekują od nich choćby w poczekalniach szpitalnych. Uświadamia, jak czasami wygląda walka z systemem (i przypomina, że sama miała wielkie szczęście, trafiając na odpowiednich ludzi w służbie zdrowia). Nie zamierza moralizować, chociaż raz pojawia się wzmianka o losie kolegi, który wybrał drogę alternatywną. Przypomina, ile znaczy nastawienie. Ale jeśli po ten tom sięgnie ktoś, kto nie był do tej pory przekonany do regularnych badań i do poddawania się leczeniu, prawdopodobnie pozostanie przy swoich ocenach sytuacji. Bo ta opowieść pokazuje, że łatwo nie będzie – chociaż da się przeżyć. Aleksandra Wysocka opowiada o zmianie myślenia, które w niej zaszła – i tłumaczy czytelnikom cały proces. Przydaje się jako przewodnik, ale też – nie oszukuje, że wszystko pójdzie gładko. I właśnie dlatego ludzie mogą jej uwierzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz