Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 6 maja 2017

Paula Hawkins: Zapisane w wodzie

Świat Książki, Warszawa 2017.

W odmętach

Jest woda. Woda, która niesie tajemnicę, woda pełna krwi i cierpienia kobiet z różnych pokoleń i różnych wieków. Woda nazywana Topieliskiem, nieprzypadkowo. To tutaj nieszczęśliwe przedstawicielki płci pięknej rozstają się z życiem. Ale miejsce jest owiane złą sławą – dawno temu służyło do przeprowadzania próby wody na kobietach podejrzewanych o uprawianie magii. Teraz Topielisko co pewien czas upomina się o następne ofiary. A małe miasteczko, na którego terenie się znajduje, wcale nie bywa nazywane miastem samobójców. To miasto do pozbywania się kłopotliwych kobiet. Autorka, Paula Hawkins, od początku sugeruje, że dzieje się tu coś dziwnego – i bardzo niepokojącego. Wprowadza splot różnych narracji i zestaw zagadek dotyczących przeszłości. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego kobiety skaczą ze skały w odmęty rzeki. Ta sprawa jest bardzo skomplikowana. Sytuację zmienia jeszcze śmierć Nel Abbott. Kobieta, która osierociła nastoletnią córkę Lenę, nie miała wyraźnych powodów, by zakończyć w ten sposób życie. Ani Lena, ani Jules – młodsza o kilka lat siostra Nel – nie wierzą w samobójstwo. A autorka dzięki temu umiejętnie podsyca atmosferę grozy w powieści.

Punktem wyjścia jest śmierć Nel. Nel, która od dawna zafascynowana była Topieliskiem, pisała o nim nawet książkę, docierając do przypadków kobiet, które w tym miejscu kończyły żywot. Nel, która znała tajemnice rzeki lepiej niż ktokolwiek inny i chlubiła się wyratowaniem z jej nurtu Julii, kiedy obie były jeszcze nastolatkami. Nel stanowczo nie pasuje do wizerunków samobójczyń, co zbuntowana Lena i wycofana Jules od początku przeczuwają. Autorka nie sięga w tym miejscu jednak po konwencję kryminału, rozwija motyw thrillera i pozwala, by czytelnicy poznawali prawdę z kolejnych monologów licznie wprowadzanych do tomu postaci. Dodaje wyjaśnienia bardzo oszczędnie i lubi przede wszystkim mocne puenty w zakończeniach rozdziałów. Rozwija kwestię Nel, ale zajmuje się i innymi mieszkańcami miasteczka, również tymi, którzy stali się pośrednimi ofiarami rzeki. W tej historii każda z samobójczyń ma swoje powody, by podejmować ostateczne decyzje – a Hawkins nie gubi się w uzasadnieniach. Stara się, by jedne sytuacje nie narzucały rozwiązań innych, jest w stanie zaoferować oryginalne motywacje i plastyczne charaktery – a przecież nie zamyka się w gronie kilku bohaterek.

W niewielkim tylko stopniu „Zapisane w wodzie” jest powieścią-workiem, czerpiącą z różnych gatunków. Jedną narrację stanowią wycinki z książki Nel, wyimaginowane rozdziały z wyrazistą fabułą (interpretacje powieściowej autorki są ważniejsze niż fakty, co wiedzą mieszkańcy). Drugą narrację tworzą zwierzenia Jules – właściwa opowieść. Jules kieruje się w swoich komentarzach do zmarłej siostry, chociaż kompletnie jej nie zna – nie rozmawiała z nią od dawna i nie szukała kontaktu. Trzeci typ opowieści to trzecioosobowe narracje filtrowane przez kolejnych wprowadzanych czasem tylko na chwilę bohaterów – tych, którzy dysponują dodatkowymi informacjami na temat najnowszej tragedii. I inaczej niż w kryminale, tu nie liczy się pytanie, kto, ale przyczyna biegu wydarzeń. Hawkins rozwijać będzie akcję i retrospekcje, żeby uświadomić również bohaterom, gdzie leży właściwe źródło nieszczęść. Nie zapomina przy tym o nadawaniu charakteru postaciom – zwłaszcza Lena i Julia imponują wyrazistością, precyzją gestów oraz reakcji w obliczu wyzwania.

Budowanie atmosfery w książce autorka sobie upraszcza za sprawą filmowych chwytów i nagromadzenia nieszczęść. Chce, żeby rzeka stała się symbolem śmierci i nieszczęścia, chce, żeby tajemniczość podsycana była przez mrok, samotność i zagrożenia. Odwołuje się też do dobrych uzasadnień psychologicznych – milczenie może być powodowane strachem, ale są również lepsze sposoby, by je osiągnąć. Paula Hawkins wydaje się być przenikliwą obserwatorką ludzkich emocji: zna się na ludziach, przynajmniej w zakresie ekstremalnych wrażeń dobrze ich rozumie. A pisze nieźle. Nawet jeśli posługuje się banalnymi zabiegami, nie przeszkadza to w odbiorze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com