Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

środa, 31 maja 2017

Michael Rocher: Wędrowne ptaki

Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.

Inność

Temat uchodźców zaczyna coraz częściej pojawiać się w literaturze dla najmłodszych. Nie można zignorować medialnych doniesień i udawać, że nie istnieje problem, który zaprząta dorosłych. Nie można też odrzucić możliwości uczenia dzieci empatii oraz otwartości na innych. Oswajane z zagadnieniem mogą wypracować sobie własne zdanie na temat pomocy innym. Bez politycznych uwikłań, bez uprzedzeń właściwych starszym pokoleniom: po prostu zaczną myśleć o drugim człowieku jako kimś, komu czasami trzeba pomóc, bez względu na jego pochodzenie, kolor skóry czy „dziwność”. W warstwie tekstowej „Wędrowne ptaki” to baśń dotycząca innych istot – tytuł sugeruje, że rzecz odnosi się do skrzydlatych przybyszy, ale to pozory, być może żeby ukryć przed dorosłymi prawdziwą treść, lub żeby rzucić nowe światło na rzeczywistość. Wędrowne ptaki przybywają całą grupą i nawet w warstwie onomastyki widać ich inność, imiona poszczególnych członków zespołu brzmią z rosyjska, niby znajomo, ale wystarczająco odmiennie, żeby zaniepokoić lub – jak w przypadku nieobarczonych zewnętrznymi interpretacjami dzieci – zaintrygować odbiorców. Wędrowne ptaki przybywają jako trupa teatralna, występują dla miejscowych, a kiedy nadchodzi zima – muszą lecieć dalej, bo nie przetrwają bez pomocy. A ci, którzy nawet cieszyli się z ich obecności, nie mają zamiaru dzielić się swoimi zapasami. Los wędrownych ptaków jest nie do pozazdroszczenia – na szczęście zawsze znajdzie się ktoś, kto zapewni schronienie, nakarmi i doceni. „Wędrowne ptaki” to historia alegoryczna, nietrudno wydobyć z niej prawdziwe przesłanie. Żeby jeszcze bardziej zaangażować maluchy w lekturę, Michael Roher przedstawia im Łukasza, chłopca, który najpierw obserwuje wyczyny wędrownych ptaków, a następnie zaprzyjaźnia się z jednym z młodszych – z Paulinką. Bo wśród tych, których los rzuca po świecie, znajdują się również dzieci. Łukasz i Paulinka są najlepszym dowodem na to, że uczucia należą do uniwersalnych, nie znają granic i nie dostrzegają różnic kulturowych.

Wędrowne ptaki u Rohera są raczej bierne. Owszem, występują dla podwórkowej publiczności, przynoszą radość i chcą zapracować na swoje utrzymanie, starają się być przydatne – ale unikają kontaktów z miejscowymi innych niż „zawodowe”, dopiero najmłodsze pokolenie przełamuje bariery i uprzedzenia. Nieprzypadkowo pojawia się tu skojarzenie zwierzęce – członkowie artystycznej trupy są wobec lokalsów bezbronni jak ptaki – podkreślana jest tu w baśniowej warstwie kruchość i pewna bezradność, skazanie na łaskę i niełaskę miejscowych (którzy potrafią być okrutni bez powodu). Jeżeli w tekście przez cały czas autor mówi o przybyszach jak o ptakach (zindywidualizowanych wyłącznie za sprawą obcych imion), to w warstwie graficznej pojawiają się dosłowności – kobieta w burce, ciemniejsza karnacja czy w ogóle ludzie w miejsce zapowiadanych ptaków – wtedy widać wyraźnie, do czego naprawdę autor zmierza i co próbuje najmłodszym przekazać.

„Wędrowne ptaki” to picture book bardzo na czasie, a jednocześnie przez ucieczkę w alegorię – bardzo uniwersalny. Dzieciom prezentuje prostą i wzruszającą historię o tym, że należy pomagać innym i nie bać się inności (albo pozornej inności, bo przecież wędrowne ptaki wyróżniają się wyglądem, ale ich zachowanie mieści się w konwencji teatralności). Dorosłym przypomina, że warto otworzyć się na innych, szanować ich i przyjmować z życzliwością. Autor przedstawia swoją opowieść, jakby chciał naprawić dziennikarskie sensacje, uspokoić nastroje społeczne i sprowokować ważne rozmowy z najmłodszymi. Sięga po temat bardzo trudny i baśniową realizację, doceniony może zostać nie tylko ze względu na odwagę w doborze motywu – proponuje lekturę refleksyjną i poważną. Poważnie traktuje swoich małych odbiorców, co ci z pewnością docenią. Oczywiście „Wędrowne ptaki” to historia upraszczana, ale też poetycka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com