Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

poniedziałek, 31 marca 2014

Zofia Stanecka: Basia i plac zabaw

Egmont, Warszawa 2012.

Zachowania społeczne

Przypuszczam, że paru rodziców uśmiechnie się pobłażliwie podczas przeglądania tomu „Basia i plac zabaw”, bo autorka, Zofia Stanecka, prezentuje w nim wyjątkowo naiwne, chociaż jak najbardziej poprawne pod względem pedagogicznym podejście. W jej ujęciu sytuacja z życia wzięta daje się wytłumaczyć spokojną rozmową, doskonale opanowany tata nie daje się ponieść emocjom i sam ucisza gromadkę skłóconych dzieci czy zdenerwowanych matek. Gdyby taki tata naprawdę istniał, zostałby chyba okrzyknięty cudem natury. Gdyby rozwrzeszczane dzieci spokojnie wysłuchały przydługiego wywodu kogoś dorosłego i zastosowały się do jego wskazówek, świat stałby się bezkonfliktowy i idealny.

Basia z rodzeństwem wybiera się na ogromny plac zabaw. Opiekę nad dziećmi sprawuje tata – to on musi ustalić dokładne zasady postępowania, by pociechy się nie zgubiły. Zwłaszcza że na placu zabaw znajduje się całe mnóstwo dzieci, a każde zajęte jest bieganiem i hałasowaniem. W piaskownicy wybucha kłótnia o zabawki. Basia bez pytania „pożycza” sobie czyjąś łopatkę, właściciel łopatki czuje się pokrzywdzony, a mamusia właściciela natychmiast wkracza do akcji i zaognia sytuację. W spór dorosłych i dzieci włącza się wywołany tata Basi i natychmiast znajduje rozwiązanie, które zamyka usta wszystkim. Stanecka ułatwiła sobie zadanie – w zwykłym świecie konflikt nie skończyłby się tak szybko, a racjonalne argumenty ważne dla dorosłych na nic zdałyby się rozemocjonowanym dzieciom. Tyle że autorka nie może poprzestać na jednej banalnej piaskownicy, skoro na placu zabaw jest tak dużo atrakcji. Basia mierzy się jeszcze z własnym strachem oraz szyderstwem i pomocą ze strony innych dzieci, gdy biega po mostkach na łańcuchach, a później bawi się na kolejce linowej. W międzyczasie zalicza jeszcze kłótnię z bratem o słodycze – i tutaj tata interweniuje z pozycji mentora i wskazuje dzieciom jedyne odpowiednie i sensowne rozwiązanie, chociaż w ogóle nie przejmuje się racjami dzieci i maluchy jego decyzje mogą uznać za krzywdzące. Tata podsuwa podpowiedź rozwiązania konfliktu tym wszystkim rodzicom, którzy szukają w miarę spokojnych wyjaśnień w chwilach dziecięcego buntu. A przecież zderzenie z emocjami maluchów rzadko bywa możliwe do przezwyciężenia przemyślanymi argumentami. Zofia Stanecka w „Basi i placu zabaw” rozwarstwia rzeczywistość, dzieli ją na praktykę (zachowania dzieci) i teorię (postawy taty). Proponuje rozwiązania, ale nie wszyscy odbiorcy uwierzą w ich skuteczność.

Za to najważniejsze, że autorka dotrze z historią i argumentami podczas kłótni do dzieci. Kilkulatki podczas lektury przyjrzą się konfliktom z dystansu i bez emocji przyswoją uwagi taty Basi – istnieje pewna szansa, że przy następnym wybuchu przypomną sobie pouczenia bohatera, lub też – że sytuacje z książki staną się punktem odniesienia dla rodziców i ich pociech. Stanecka przedstawia tu tyle atrakcji ważnych dla najmłodszych, że pedagogiczne uwagi taty Basi da się jakoś przełknąć – nie uprzykrzą maluchom lektury, chociaż czasem wywołać mogą trudne pytania pokrzywdzonych, którym każe się ustąpić dla spokoju. Historyjka o Basi, chociaż nastawiona na wychowywanie dzieci, zyskuje zwolenników za sprawą tematu. Dla najmłodszych wyjście na plac zabaw – pełen oryginalnych atrakcji – to prawdziwa przyjemność, chętnie więc będą kilkulatki powtarzać to doświadczenie jeszcze w lekturze – bo to namiastka dostępnej na wyciągnięcie ręki przygody. Basia prowadzi dzieci przez codzienne doświadczenia – tym razem uczy je zachowań społecznych.

1 komentarz:

  1. No dzieci w rodzinie póki co brak,więc książka się nie przyda :)

    OdpowiedzUsuń

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com