Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 14 marca 2014

Zofia Stanecka: Basia i przedszkole

Egmont, Warszawa 2008.

Zdobyć przyjaciela

Dzień, w którym nic się nie udaje, może się zdarzyć każdemu. Trudno wtedy czerpać pociechę z towarzystwa innych, zwłaszcza kiedy nie ma się jeszcze najlepszej przyjaciółki w przedszkolnej grupie. Basia bardzo cieszyła się na zabawy na świeżym powietrzu, ale pogoda pokrzyżowała jej plany. Chociaż w przedszkolu jest wiele dzieci, z żadnym Basia nie jest specjalnie zżyta. Mogłaby się więc strasznie wynudzić, gdyby nie dziwna Anielka. Wszystkie maluchy stronią od Anielki – ta dziewczynka jest zamknięta w sobie, śpiewa pod nosem i lubi szpinak. To wystarczy, by jej nie lubić. Tymczasem Basia przekonuje się, że Anielka jest bardzo miła: pomaga koleżance w przygotowaniu pracy plastycznej i zjada jej porcję szpinaku. A kiedy deszcz przechodzi, obie dziewczynki odkrywają, że lubią wskakiwać w głębokie kałuże. Tak Basia znajduje przyjaciółkę – zupełnie niespodziewanie. A Anielka przestaje być samotna i już nie musi śpiewać pod nosem – wystarczy towarzystwo Basi, by inne kilkulatki ją zaakceptowały.

„Basia i przedszkole” to tomik z 2008 roku, ale o tematyce ponadczasowej. Basia powróci potem w wielu historiach ważnych dla maluchów – ale nie da się przecenić morału z tego tomu. Zofia Stanecka uczy bowiem dzieci zachowań społecznych i dość wiernie przedstawia środowisko przedszkolaków. Basia ma różnych kolegów, ale wie, że nie może na nich liczyć: nie zawsze wybierają jej towarzystwo, wszystko zależy od ich humorów. Z kolei o Anielce jako kandydatce na przyjaciółkę nikt nigdy nie myśli. Dzieci nie znoszą inności, nie próbują nawet zrozumieć dziewczynki, bez zbędnych zabiegów dyplomatycznych wykluczają ją ze swojego grona. Gdyby ktokolwiek okazał osamotnionej bohaterce trochę uwagi, mógłby odkryć jej prawdziwą wartość. Basia ma szczęście – zyskuje przyjaciółkę, choć wcale jej nie szukała – a wraz z przyjaciółką zyskuje radość i dobry humor, niezależny od pogody.

Zofia Stanecka nie zamierza pouczać – w „Basi i przedszkolu” dzieci same przekonają się, że nie warto kierować się uprzedzeniami narzucanymi przez grupę. To może wpłynąć na ich zachowania w codzienności – Anielka okazuje się ciekawą koleżanką. Autorka pokazuje jeszcze jedną ważną nie tylko dla maluchów prawdę: obecność przyjaciela impregnuje i uodparnia na złośliwości innych. Kiedy Basia i Anielka bawią się razem w błocie, nic sobie nie robią z docinków przedszkolaków, czerpią otuchę ze swojej przyjaźni. Stanecka kładzie nacisk na zachowania społeczne – a to opowieść dla dzieci cenniejsza niż pouczenia dotyczące na przykład sprzątania. Rozwiązania proponowane tutaj przez Stanecką nie są tak oczywiste dla odbiorców (a czasem też dla ich rodziców) – książeczka będzie zatem zestawem istotnych wskazówek. Zofia Stanecka podpowiada najmłodszym, jak zyskać przyjaciół oraz – po co, jak poradzić sobie z presją grupy i jak pozostać sobą. W „Basi i przedszkolu” problem nie dotyczy lęku przed nieznanym, nawiązuje za to do bardziej skomplikowanych kwestii. Potrafi je zamknąć w zgrabnej (mimo że dla rodziców raczej nudnej) fabułce. Ciekawość dzieci podsyca autorka jeszcze emocjami objawiającymi się zwłaszcza w dialogach, ale i w beztroskich zachowaniach bohaterek. Przez upodobanie do zabaw w błocie, przez niechęć do konkretnych potraw, przez drobne codzienne lęki i zdumienia Basia zbliża się do zwykłego kilkulatka, staje się uosobieniem odbiorcy. Stanecka może dzięki temu od razu trafić do dzieci, wytłumaczyć im zasady funkcjonowania w grupie i zainteresować kwestiami, których maluchy same dostrzec nie mogą. Cała seria Basi kontynuowana przez Egmont to zestaw lektur cennych dla najmłodszych – mimo że nie ma w nich wyobraźniowych przygód, a scenki z życia wzięte.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com