Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 14 marca 2014

Andre Norton: Czarodziej ze Świata Czarownic

Nasza Księgarnia, Warszawa 2014.

Walka ze słabościami

Andre Norton bardzo konsekwentnie stawia na linearne powieści drogi, wybierając te schematy literatury fantasy, które nakazują dążenie do celu (w sensie geograficznym) i pokonywanie przeszkód na szlaku. Dziś jej historie mogą przypominać w zarysie zręcznościówkę komputerową lub film, w którym kamera przez cały czas przedstawia najważniejszego bohatera. W czwartym tomie serii Świat Czarownic nie pojawią się nowe rozwiązania fabularne ani konstrukcyjne, bo Norton chce opierać się na tym, co przetestowane i bezpieczne. Powtórzenie budowy tomu zresztą pomaga jej w bliższym zaprezentowaniu kolejnego potomka Simona Tregartha, okaleczonego niegdyś Kemoca.

Tym razem Kemoc prowadzi opowieść oraz ekspedycję ratunkową. Mimo rany, która wykluczyła jego karierę wojownika, decyduje się zmierzyć z wrogami, by uratować Kathteę. Siostra uprowadzona przez tajemniczego i groźnego przeciwnika pozostaje pod jego wpływem i nie wierzy w dobre intencje Kemoca. Okazuje się, że najtrudniejszą walkę bohater będzie musiał stoczyć z tą, którą chciał ocalić. Ale mniejszych potyczek w powieści nie zabraknie. Chociaż wojownicy z Estcarpu zawsze samotnie stawiają czoła przeciwnościom losu, i tutaj pojawia się niespodziewana sojuszniczka. A jednak Kemoc wydaje się zupełnie opuszczony.

Taka kreacja bohatera przydaje się Andre Norton w budowaniu akcji. Do książki trafia bowiem rzadko dotąd akcentowany motyw przeznaczenia. Kemoc musi znaleźć sposób, by w świecie rządzonym przez czary i telepatyczne zdolności uwierzyć w siłę, która pozwoliłaby pokonać przeznaczenie. Gra toczy się o najwyższą stawkę, a chwile zwątpienia nie pomagają w pokonywaniu ciężkiej drogi. W „Czarodzieju ze Świata Czarownic” najsilniej wybrzmiewają motywy walki z własnymi słabościami – tymi fizycznymi – i tymi psychicznymi. Norton stara się poważne niebezpieczeństwo ukryć jak najbliżej, bez względu na to, jak wielkie odległości musi pokonać postać, by zrealizować swoją powinność.

Przy linearnej wędrówce świat z konieczności pozwala się upraszczać. O ile autorka rezygnuje z precyzyjnego odmalowywania zasad Estcarpu (a dla czytelników nieznających serii proponuje obszerne „baśniowe” i naturalne wprowadzenie do sytuacji), o tyle w warstwie stylistycznej dba o budowanie nierzeczywistej atmosfery. W języku tej powieści dzieje się całkiem dużo – to tu autorka zrywa ze związkami ze światem czytelników, to tu kształtuje tożsamość bohaterów. Odwołuje się do postaw i uczuć niepopularnych, sięga po honor i patriotyzm, męstwo i waleczność, oddanie i poświęcenie w imię wyższych celów. Jej postacie porozumiewają się dość wykwintnym językiem, „Czarodziej” nie ma też komicznych wstawek. Tu pojawia się świat obcy odbiorcom, nowy dla nich i inny niż obecnie proponowane w literaturze fantasy. Andre Norton tym razem cały nacisk kładzie na rozwijanie stylizacji, która ma uszlachetniać opowieść Kemoca. Jest to również sposób na prezentowanie charakteru postaci – jednak to funkcja poboczna językowych zabaw. „Czarodziej ze Świata Czarownic” zabierze młodych odbiorców w krainę pełną walki i determinacji, w świat odległy od popkulturowych wyobrażeń o czarodziejach. Norton nie uznaje kompromisów ani półprawd, co udowadnia w czwartym tomie serii.

1 komentarz:

  1. Czytałam pierwszą część cyklu - nie do końca do mnie to trafiło, dlatego resztę odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com