Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

środa, 26 marca 2014

Włodzimierz Kalicki: Powrót do Sulejówka. Opowieść o dworku marszałka Piłsudskiego

Agora, Warszawa 2014.

Genius loci

Włodzimierz Kalicki zabiera czytelników w podróż do dworku Józefa Piłsudskiego. „Powrót do Sulejówka” ma być czymś w rodzaju próby upamiętnienia (a i rozpromowania) miejsca – to również szansa na wpisanie kolejnego dworku do świadomości potomnych. Autor prowadzi swoją opowieść tak, że nie tylko miłośnicy historii będą chcieli poznać budynek. Kalickiemu udała się bowiem bardzo trudna sztuka odtworzenia atmosfery Milusina. Genius loci ożywa w tej albumowej publikacji i zachęca do prześledzenia przeszłości dworku.

Tym razem miejsce jest ważniejsze niż człowiek. Kalicki nie wpada w pułapkę biografizowania – sprawy polityczne przybliża tylko wówczas, gdy mają związek z dworkiem (lub gdy Milusin stawał się niemym świadkiem konkretnych ustaleń), a sam Józef Piłsudski interesuje go mniej niż losy domu. Włodzimierz Kalicki rozpoczyna wprawdzie od opowieści o ludziach, a konkretnie – o związku Józefa Piłsudskiego i Aleksandry Szczerbińskiej – ale doskonale wie, że taki wstęp zapewni mu przychylność czytelników. To również dobra droga do przedstawienia historii zakupu nieruchomości – czyli początku znaczenia zabudowań. Od pierwszych stron tomu widać, jaką strategię przyjmie Kalicki – skoro prezentuje prywatny dom, schronienie przed sprawami wagi państwowej, zrozumiałe jest, że zajmować go będzie prywatne życie mieszkańców. Zwłaszcza w pierwszych rozdziałach zwraca uwagę na „zwyczajne” sprawy Marszałka – wyłuskuje z rozmaitych wspomnień i wypowiedzi między innymi ślady upodobań kulinarnych, brak talentu (i chęci) do pracy w ogrodzie, pomysły na odpoczynek i rozrywkę. To wszystko, co w oficjalnych biografiach zajmuje marginalne miejsce, tu zostało odpowiednio wyeksponowane. Kalicki nie zapomina też o samej budowie dworku, stara się nawet tropić losy wmurowanych we frontową ścianę tablic. Interesuje się każdym wątkiem, który uda się odtworzyć – dzięki czemu dworek ocala swoją historię, a przynajmniej jej fragment.

W równym stopniu co życie Marszałka, liczy się dla opowieści egzystencja Aleksandry Piłsudskiej i dwóch córek tej pary. Dopiero gdy autor przechodzi do motywów politycznych (często mieszających się z życiem prywatnym), na trochę odkłada losy całej rodziny. W tomie pokazuje zadania ordynansów (także te półprywatne), przebieg imienin Piłsudskiego czy… zamachy. Nawet po śmierci właścicieli domu nie opuszcza progów dworku – prezentuje jego znaczenie i przeznaczenie w kolejnych latach, zamyka tom decyzją o stworzeniu w Milusinie muzeum – odtąd już nie musi ocalać wspomnień.

Cały tom utrzymany jest w konwencji reportażu, Kalicki dobrze operuje materiałami źródłowymi, przytacza kolejne wypowiedzi i zapiski przede wszystkim z dużym spokojem. Zamierza unikać ocen, mimo wyraźnej sympatii do obiektu badań. W narracji dba od czytelników – zamienia się w przewodnika dostarczającego anegdot o miejscu. Tu nawet historia postrzegana jest przez prywatność, dzięki czemu tom będzie atrakcyjny dla szerszego grona odbiorców. Popularyzatorski styl docenią również poszukiwacze ciekawostek.

Tom wypełniony jest fotografiami – zarówno oficjalnymi, jak i zdjęciami z prywatnych rodzinnych albumów. Uderza tu szczegółowość podpisów – fotografie nie służą ilustrowaniu wywodu (rolę „estetyczną” przejmuje za to utrzymanie wszystkich zdjęć w sepii), ale udokumentowaniu go. I tutaj obok zdjęć samego dworku powracają żyjący w nim kiedyś ludzie. Historia ożywa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com