Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 1 marca 2014

Anita Głowińska: Kicia Kocia w pociągu

Media Rodzina, Poznań 2013.

Pierwsza podróż

Kicia Kocia, mała i urocza kotka stworzona przez Anitę Głowińską, wytrwale poznaje świat i pomaga dzieciom w oswajaniu najbliższego otoczenia. Niewielkie zeszyciki z przygodami tej postaci podbijają serca kilkulatków - i nic dziwnego, bo Kicia Kocia przeżywa przygody proste, dostępne wszystkim maluchom – więc książeczki pisane i ilustrowane przez Anitę Głowińską przydadzą się również rodzicom do wyjaśniania codziennych sytuacji, a i do redukowania lęku. Głowińska stanowi poważną konkurencję dla niemieckich serii edukacyjnych – a nawet wygrywa z nimi, bo nie dość, że pokazuje wydarzenia z życia wzięte, to jeszcze proponuje bohaterkę bajkową – sympatyczne zwierzątko, któremu dzieci zaufają.

„Kicia Kocia w pociągu”, kolejna część doświadczeń miłej kotki, opowiada o ekscytacji związanej z podróżą. Kici Koci towarzyszy tu tata, który doskonale orientuje się we wszystkim, co stanie się podczas podróży. To tata opowiada, czym są bilety z miejscówkami i przedziały, co znajduje się na peronie. Resztę Kicia Kocia może obejrzeć sama: sprawdza zatem, co jest w przedziale, obserwuje współpasażerów i widoki za oknem. Przedstawia konduktora i wagon restauracyjny – czyli daje małym odbiorcom możliwość poznania tego, co czekać ich będzie podczas podróży pociągiem. Przy okazji bohaterka odkrywa różnicę między pociągami i tramwajami i przedstawia ją dzieciom. Kilkulatki znacznie łatwiej przyswoją sobie wiadomości sprawdzone najpierw przez budzącą zaufanie i sympatię bohaterkę. Przeżycia Kici Koci spodobają się maluchom – zwłaszcza tym, które w najbliższej przyszłości czeka podobne doświadczenie i tym, które właśnie coś podobnego przeżyły. „Kicia Kocia w pociągu” ma wymiar edukacyjny – nie zdarzy się tu nic bajkowego ani atrakcyjnego pod kątem fabularnym – zwykła podróż została przełożona na prostą i ciepłą narrację. U Anity Głowińskiej nic nie może pójść źle. Dzieci mają koncentrować się na zdobywaniu wiedzy, a nie zyskiwać nowe powody do stresu.

Tomik pomaga w przygotowaniu maluchów do podróży. Ułatwi rodzicom wyjaśnienia i przyczyni się do zainteresowania kilkulatków samymi pociągami. Fakt, że w taką wyprawę każdy prędzej czy później się uda, sprawia, że publikacja staje się jeszcze bardziej przydatna. Głowińska dobrze wie, co przyda się dzieciom – i dlatego decyduje się na opowieść prostą, łatwą do przyswojenia i pełną ciekawych danych. A przecież autorka nikogo nie zmęczy, bo potrafi przy całym informacyjnym wymiarze zachować narrację zbliżoną jak najbardziej do ciekawego opowiadania.

Ale u Anity Głowińskiej ważne są jeszcze ilustracje. Autorka wprowadza malunki dość naiwne i zabawne. Obrazki wszystkim przypadną do gustu, nie są przesłodzone ani komputerowo wygładzane, nie mogą też znudzić. Przyciągają wzrok, przede wszystkim za sprawą wyraźnych śladów pędzelka. Głowińska wypełnia celowo nierówne kontury niejednolitą warstwą farby: widać tu ruchy pędzla i niejednorodne rozłożenie kolorów – i to może zrobić największe wrażenie na odbiorcach przyzwyczajonych już do ilustracji komputerowych i do trójwymiaru. Anita Głowińska kusi tym, co niemal zapomniane w sztuce ilustrowania: udowadnia, że nieidealne rysunki mogą podobać się bardziej niż obrazki „doskonałe”. Z tej techniki tworzenia korzysta dziś niewielu autorów. Głowińska w ten sposób nie tylko zyskuje oryginalny styl – może też zachęcić dzieci do samodzielnego tworzenia. Plusem książeczki są też kolorowe strony i ilustracje, które stają się momentami ważniejsze i bardziej absorbujące niż sam tekst. „Kicia Kocia w pociągu” to opowiastka prosta z punktu widzenia dorosłych, ale i rodzice nie pozostają obojętni na urok rysunków Głowińskiej. To dzięki ilustracjom edukacyjny tomik nabiera ciepła i przyjemnego charakteru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com