Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

wtorek, 17 maja 2016

Krystyna Janda w rozmowie z Katarzyną Montgomery: Pani zyskuje przy bliższym poznaniu

Prószyński i S-ka, Warszawa 2016.

O sobie

Na rynku wydawniczym Krystyna Janda istnieje – i za sprawą zbiorów felietonów, i – rozmów. A jednak „Pani zyskuje przy bliższym poznaniu” to książka wyczekiwana nie tylko przez fanów. Nie ma w Polsce człowieka, który nie kojarzyłby nazwiska Krystyny Jandy, który nie potrafiłby go powiązać z przynajmniej jedną rolą. I między innymi dlatego potężny tom – wywiad prowadzony przez Katarzynę Montgomery – nie jest po prostu kolejnym wywiadem-rzeką, sposobem artysty na pokazanie się czy przypominanie o sobie. To obraz Krystyny Jandy ze sceny i spoza niej, próba dopowiedzeń do biografii. Nic to, że mnóstwo informacji w ten czy inny sposób powtarza – bo najważniejsze jest spotkanie. Tego nie wolno przegapić.

Katarzyna Montgomery próbuje nadać rozmowom biograficzną chronologię, chociaż sama przyznaje, że sporo nagrań powstawało przy okazji, bez założonego planu i wizji całości. To sprawia, że publikacja – na szczęście – oddala się od typowych realizacji gatunku. Janda o wiele lepsza niż w porządkowaniu życiorysowych danych jest w refleksjach, opowieściach i skojarzeniach. Tym chętnie się dzieli, nawet jeśli gdzieś zaznacza, że nie lubi mówić o sobie. Kiedy tylko zapomina o formie wywiadu, kiedy zaczyna zwyczajnie rozmawiać, staje się niezastąpiona. Można więc sobie wyobrazić, jak wpada się w tę lekturę. Dobrze, że tom liczy grubo ponad pół tysiąca stron – tylko tak dostarczy choć pozorów nasycenia.

A przecież Katarzyna Montgomery wcale go do końca nie wypełnia. Ma zadanie utrudnione o tyle, że Krystyna Janda wiele momentów i punktów zwrotnych (lub chociaż ciekawych) ze swojego życia już opisała lub opowiedziała w wywiadach. Dlatego też „aktualne” rozmowy gęsto przetykane są fragmentami felietonów czy dawnych wypowiedzi. Te cytaty najlepiej wypadają w całości, więc tak też są przedstawiane. Być może rozczaruje to trochę fanów Jandy i jej wiernych czytelników – w końcu liczyliby na nowe opowieści. Z drugiej strony, po co omawiać coś, co zostało już z poczuciem humoru i celnie zaprezentowane, jeśli tylko forma miałaby ulec zmianie? Odwołania do starszych tekstów uzupełniają wywód. Niepotrzebnie tylko czasami pojawiają się w rozmowach fragmenty cytatów, które później powrócą raz jeszcze w większej całości. Katarzyna Montgomery oprócz biograficznej kolejności przyjmuje tematyczny układ książki: osobno zajmuje się prywatnością i życiem zawodowym, czytelnikom łatwiej będzie się odnaleźć w życiorysie Krystyny Jandy i sprawdzić, co sądzi o rolach, teatrach, przyjaźniach czy zwierzętach. Nie ma w tej książce powierzchowności, Janda na żadne z pytań nie odpowiada zdawkowo. Można nie lubić jej scenicznych wcieleń, a i tak doceniać szacunek do widzów i czytelników. W tym kontekście tytułowy cytat, „Pani zyskuje przy bliższym poznaniu”, to strzał w dziesiątkę. W tej rozmowie Janda nie próbuje grać na emocjach odbiorców, opowiada o sobie z lekkim dystansem, jakby tym mogła ochronić się przed ciągłym ocenianiem. Zatraca się w opowieściach – co stanowi bardzo miły kontrast do pospiesznie przygotowywanych wywiadów-rzek. Tu nikomu nie zależy na tempie, rozmowy toczą się we własnym rytmie i są dogłębne.

W tomie znalazło się oczywiście mnóstwo zdjęć oraz artykułów przedstawianych jako graficzne ozdobniki. Katarzyna Montgomery nie cytuje recenzji, już wystarczająco dużo cytatów wprowadza felietonami – swojej bohaterki. To rozwiązanie pozwala jej przedstawić przynajmniej część prasówki. A przerzucenie wycinków do grafiki sprawia, że nie rozbijają one toku półprywatnych rozmów. I tu wielkie brawa za opracowanie – prawie wszystkie tak przywoływane fragmenty dają się przeczytać w całości (z bodaj dwoma wyjątkami), co jeszcze powiększa objętość tomu.

Krystyna Janda funkcjonuje jako sceniczny i artystyczny fenomen. Co ciekawe, po tej książce może jeszcze zyskać fanów. Nikt nie powinien po lekturze czuć się zawiedziony, bez względu na to, czy jest stałym bywalcem teatrów, czy skusi go znane nazwisko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com