* * * * * * O tu-czytam

czwartek, 17 czerwca 2021

Charles M. Schulz: Fistaszki zebrane 1997-1998

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Wyprawy

W „Fistaszkach zebranych” z lat 1997 i 1998 jest trochę starych tematów, ale pojawia się również wiele nowych motywów, które sprawiają, że nie da się nudzić przy serii. Dwaj bracia Snoopy'ego wyruszają w podróż do Spike'a (i ciągle nie udaje im się trafić na pustynię z kaktusami, nawet gdy są tuż obok). Rerun trochę dorasta i chodzi do przedszkola, w którym bez przerwy przekonuje się, że nie ma w systemie edukacji miejsca na indywidualności i dzieci inteligentne. Sally szuka życiowej dewizy (a właściwie wymyśla co chwilę nowe powiedzenie, które testuje na swoim starszym bracie). Wszystkie zagadnienia, które przez lata rozwijały się w miniseriach, tu zostają zaznaczone: i Schroeder męczy się z zakochaną w nim Lucy, i Linus nosi przy sobie kocyk bezpieczeństwa, i Peppermint Patty zasypia na lekcjach (dlaczego autor wstępu uważa, że Patty jest jak zwykle wredna – to zagadka, bo w Fistaszkach ta cecha charakteru właściwsza jest dla Lucy). Charlie Brown prowadzi rozmowy z głosami w ciemnościach, martwi się niepowodzeniami drużyny baseballowej albo znajduje kolejne powody do porażek w korespondencji z kolegą po piórze. W świecie Fistaszków jest mnóstwo stałych – to punkty odniesienia, które sprawiają, że znacznie łatwiej jest oswoić rzeczywistość. Charles M. Schulz skupia się na mikroświecie, na znanych przestrzeniach – szkole i domu – żeby uruchamiać i obalać kolejne stereotypy. Bawi się skojarzeniami i czasem nawiązuje do pozaliterackiej rzeczywistości, znacznie częściej sięga po filozoficzne spostrzeżenia, które w ustach dzieci wypadają zdumiewająco szczerze i precyzyjnie. „Fistaszki zebrane” z końcówki lat 90. to znów zestaw uśmiechów – wyjątkowy, bo połączony z diagnozą codzienności.

Bohaterowie wchodzą w charakterystyczne dla siebie relacje: Charlie Brown wzdycha do małej rudej dziewczynki, Snoopy szkoli skautowską drużynę złożoną z samych ptaków (częściej jednak spotyka się z Woodstockiem i zastanawia nad sensem istnienia). Marcie dokucza Patty i próbuje wygrać pojedynek o serce Charliego. Nie można się jednak nudzić: za każdym razem autor uruchamia nowe konteksty i pokazuje kolejne płaszczyzny humoru, rozśmiesza czytelników przez nietypowe rozwiązania znanych sytuacji i podsuwa nieoczekiwane puenty. Nie stara się wyzwolić huraganowego śmiechu, częściej interesuje go po prostu melancholijny uśmiech, nakłonienie do refleksji. „Fistaszków”, chociaż to przeważnie stripy (rzadziej komiksy pełnostronicowe), nie da się czytać jednym tchem i do oporu – trzeba się zatrzymywać nad kolejnymi kadrami, przyznawać autorowi i bohaterom rację, doceniać jakość rysunków i pomysłów i dopiero później przechodzić do kolejnych historyjek. Ale to przyjemność, która właściwie się nie kończy: można powracać do poprzednich tomów i wyszukiwać w nich najlepsze komentarze do codzienności i własnych doświadczeń, albo po prostu cieszyć się z azylu, który Charles M. Schulz stworzył. To publikacja, którą można pokochać z wielu powodów – seria, która nie traci na wartości z upływem czasu, a wręcz szlachetnieje i funkcjonować może nie tylko jako klasyka komiksu, ale też jako zestaw opowieści o prawdziwym świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com