Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

poniedziałek, 1 czerwca 2020

André Aciman: Pięć zauroczeń

W.A.B., Warszawa 2020.

Mężczyzna na celowniku

Ta książka to studium tęsknoty i pożądania. André Aciman prowadzi bohatera przez kilka związków – lub fantazji na temat związków. Wraz z dojrzewaniem postaci czy ze zmianami kręgów znajomych przychodzą kolejni kochankowie – czasem partnerzy, a czasem obiekty marzeń. Bywa, że obecność kogoś nie wpisywała się w plany postaci i nakazuje zrezygnować z oswojonej już relacji, bywa też, że zauroczenie staje się świetnym tematem zastępczym albo metodą na poprawienie komuś nastroju czy odegranie się na kimś. Motywacji jest naprawdę sporo, jednak Aciman zawsze dąży do jednego – do pokazania siły przyciągania między ludźmi. W zasadzie autorowi może być wszystko jedno, kogo wybierze bohater, Paul, jak pokieruje swoimi losami i czy uda mu się odnaleźć szczęście. To, co standardowo zaprząta uwagę odbiorców w fabułach, tu nie ma w ogóle racji bytu. Opowieść przenosi się na uczucia, pozwala wniknąć w psychikę postaci, ale – co ważniejsze – zrozumieć motywacje i kibicować bohaterowi. Paul wcale nie marzy o baśniowym finale – wie jednak, że o szczęście warto zawalczyć. Najpierw jest nastolatkiem, który fascynuje się starszym mężczyzną, chociaż w żaden sposób nie może zrealizować swoich fantazji. Dociera też do rodzinnej tajemnicy. Miewa związki z kobietami, ale najbardziej przejmujące może być dla odbiorców przyglądanie się narodzinom nieoczekiwanej miłości. Paul spotyka obiekt swoich westchnień przy okazji treningów. Długo boi się zagadać i buduje swój obraz jako wyjątkowo towarzyskiego wesołka, który zaczepia wszystkich z wyjątkiem potencjalnego ukochanego. Spędza czas na jałowych rozmyślaniach, odsuwa od siebie chęć podjęcia ryzyka. Nawet nawiązanie pierwszego kontaktu wydaje się nie zmieniać nic w sytuacji między mężczyznami. To w całym tomie najbardziej spowolniona – ale też najlepsza historia. Przekonuje każdym gestem onieśmielonego Paula i każdą interpretacją, jaką ten proponuje we własnych wyobrażeniach. Czytelnicy mogą mieć pewność, że nie przegapią żądnego gestu ani refleksji towarzyszącej związkowi in spe. W „Pięciu zauroczeniach” każdy – bez względu na orientację seksualną – może znaleźć treści, które definiują jego relacje z innymi. Nie zawsze chodzi tu bowiem o podziwianie ciała, chociaż i tu Aciman unika wulgarności, za to stara się przedstawić tok myślenia zakochanego i elementy przyciągające jego uwagę – autor nigdy natomiast nie ucieka od pisania o psychice. Tutaj potrafi zdziałać bardzo wiele. Nie ma większego znaczenia zajęcie bohatera ani kierunek jego egzystencji, nawet wyizolowane od rzeczywistości analizy jego emocji byłyby dla odbiorców przekonujące. Aciman szuka w tym szansy na stworzenie porozumienia z odbiorcami. Uczy wrażliwości i pokazuje całe piękno zauroczeń. Bez sentymentalizmu, dzięki przejściu do homoseksualnych (lub biseksualnych) postaw – również bez schematów. Mimo że Paul sporo rozmyśla nad własnym życiem uczuciowym i nad interpretacjami zachowań wybranków – ta powieść po prostu nie może się dłużyć. „Pięć zauroczeń” to opowieść, która w pierwszej kolejności poruszy poetyckością i zrozumieniem istoty uczuć. Rzadko trafiają się publikacje oddalone od „komercyjnych” gatunków i banału, a jednocześnie tak precyzyjne. Aciman lubi konkrety – a przecież historię tka bardzo misternie, dba o jej prawdopodobieństwo. W „Pięciu zauroczeniach” króluje intensywność – i to na każdym etapie tworzenia związku. Przy okazji autor oswaja też odbiorców z niestereotypowym obrazkiem miłości.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com