Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

wtorek, 15 listopada 2016

Dorota Suwalska: Czarne jeziora

Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

Osamotnienie

Magda prowadzi dziennik, tak zresztą jak niemal wszystkie nastolatki. Magda swoje przemyślenia zapisuje w pliku na komputerze i opatruje je etykietami na wzór bloga, chociaż nie zamierza upubliczniać przemyśleń. Dziennik jest dla niej formą terapii i artystycznego wyżywania się. Terapii – bo rok temu dziewczyna dowiedziała się o sobie czegoś ważnego i nie wie, dlaczego matka tak długo nie potrafiła przeprowadzić szczerej rozmowy. Poza tym Magda ma ambicje literackie, chce piać artykuły lub tworzyć, a dziennik pomaga w wypracowaniu stylu. „Czarne jeziora” toczą się więc w rytmie dziennikowych wpisów, co daje Dorocie Suwalskiej olbrzymią swobodę w budowaniu napięcia. Może na przykład autorka doprowadzić swoją bohaterkę na skraj wyznania ważnego lub przełomowego, by nagle urwać (i później nie pozwalać Magdzie znaleźć pierwotnego nastroju do zwierzeń przez jakiś czas). Ten zabieg Suwalska bardzo lubi – ale nie trzeba się za bardzo przejmować, bo zasadnicza tajemnica trafia do okładkowej notki i staje się podstawowym tematem promocyjnym książki. Chodzi o to, że Magda od urodzenia żyje z HIV, zakażona przez matkę.

HIV w temacie to dodatek. Magda bardziej przeżywa bunt wobec rodzicielki (zawsze postępującej źle), fascynację znanym pisarzem, którego poznaje na zajęciach klubu literackiego (poza autorytetem w dziedzinie pisania spotyka tu wiele interesujących osób), spotyka się ze znajomymi, zastanawia nad internetowym i rzeczywistym wizerunkiem jednego z kolegów – a problemami dzieli się z przyjaciółką poznaną na obozie dla zakażonych nastolatków. Esencję tomu stanowią zagadnienia zwyczajności. W ogóle Dorota Suwalska trochę boi się mocniej poruszyć temat AIDS. Łagodzi stan Magdy, wskazując na minimalną obecność wirusa, więc i prawie zerowe ryzyko zakażenia innych, stabilizację lekami. Z drugiej strony HIV to temat tabu, wywołuje społeczny strach i uniemożliwia szerzenie wiedzy o chorobie. W szkole Magdy nastolatki zachowują się jak dzieci, odsuwając się (w teorii) od rówieśników z AIDS i wykorzystując chorobę do tworzenia przezwisk. Ponieważ Magda podpiera się ogólnymi informacjami (przez normalne życie z zakażonym nie można zachorować), powieść mimo rzadkiego zagadnienia nie staje się obyczajówką o nastolatce z HIV, a obyczajówką o osamotnieniu.

Dorota Suwalska nakreśla zwłaszcza konflikt dziewczyny z matką, próbuje trochę wytłumaczyć starsze pokolenie, a trochę uświadomić, jakie błędy wywołują lawinę konsekwencji. Magda zajmująca się pisaniem potrafi wskazać i nazwać źródła problemów w codziennej komunikacji, a jej nastawienie na wyszukiwanie potknięć matki bierze się z dawnej nieszczerości. Równolegle bohaterka pokazuje szereg utrudnień i uciążliwości, jakich niezakażeni nie poznają: wizyta u dentysty zamienia się w logistyczną wyprawę, cień prawdy w plotce oznaczać będzie przeprowadzkę i ucieczkę od społecznego ostracyzmu. Magda wyobcowuje się ze środowiska jak wiele nastolatek – ale ma do takiej postawy więcej powodów, a jeśli sama pozostałaby otwarta, istnieje duże ryzyko, że to społeczeństwo odrzuci ją. Dorota Suwalska trudny temat wykorzystała, żeby zaproponować młodzieży ładną powieść o dojrzewaniu, odpowiedzialności i prawdzie. „Czarne jeziora” to historia niezwykła. Na pewno jest to powieść, która – bez względu na wąski temat choroby – zjednoczy młode odbiorczynie, w końcu autorka odwołuje się do kwestii samotności, niezrozumienia czy konfliktów z rodzicami. Tłumaczy, jak ważne jest zachowanie własnego ja, samoświadomość – niezależnie od sytuacji „wyjściowej”. Udowadnia, że każdy przechodzi rozmaite kryzysy i dostarcza odbiorczyniom ciekawej historii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com