Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 19 listopada 2016

Jerzy Bralczyk, Jan Miodek, Andrzej Markowski: Trzy po 33

Agora, Warszawa 2016.

Słowa, słowa, słowa

Ta forma jest już znana – i z prasowych felietonów, i z książkowych publikacji. Autorytety w dziedzinie języka w krótkich tekstach dzielą się uwagami na temat lingwistycznych przemian i słownikowych zabaw. Odwołują się do trendów w mowie potocznej, sprawdzają, jak zmieniają się znaczenia i jakie wyrazy trafiają do powszechnego użycia. W tomie „Trzy po 33” spotyka się trzech znanych językoznawców. Jerzy Bralczyk, Jan Miodek i Andrzej Markowski przyglądają się z uwagą językowi i jego przeobrażeniom. Komentują językową rzeczywistość z poczuciem humoru i wrażliwością na brzmienia czy sensy. Sięgają po narzędzia publicystów, chociaż ich walka skazana jest na porażkę – trudno przecież przeciwstawiać się tłumom przyzwyczajonym już do „modnych”, więc i wszechobecnych sformułowań.

Pomysł na „Trzy po 33” jest prosty: kolejne rozdziały książki składają się z drobnych i zabawnych omówień wybranych słów: czasem kolokwializmów, czasem zapożyczeń, mądrych określeń, które zmieniły status z naukowego na potoczny. Trzej badacze języka przysłuchują się społeczeństwu, wybierając co bardziej intrygujące przykłady językowych przemian. Za każdym razem sięgają po jedno słowo, zamieniają je w bohatera felietonu i tworzą zgrabną opowiastkę z przykładami użycia, różnymi znaczeniami czy wyrazami pokrewnymi. Pokazują, w jaki sposób kontekst wpływa na semantykę i sposób odczytania danego zwrotu. Jednocześnie uzyskują czytelny przykład i żart. Felietony nie tylko prezentują lingwistyczny obraz świata – czasami przypominają o pochodzeniu tępionej struktury („i to by było na tyle”), czasami wyjaśniają, dlaczego określenie zdobyło ogromną popularność na przekór słownikom.

Przede wszystkim zapewnia ta publikacja refleksję nad codziennymi rozmowami i słownikowymi wyborami. To, co przychodzi zawsze bez zastanowienia, pod wpływem mediów, sąsiadów czy grup rówieśniczych, nagle zyskuje specjalny komentarz. Markowski, Bralczyk i Miodek nie popadają w mentorskie tony. Bawią się słowami, tworzą teksty rozrywkowe: można tę książkę czytać dla przyjemności, a przy okazji chłonąć mądrości na temat rozwoju języka (albo degrengolady, zależy, na jaki felieton i motyw się akurat trafi). Zwracają uwagę na słowa nie jako nośniki treści, a rodzaj autoprezentacji. „Trzy po 33” to także podpowiedź, jak wybierać ze słownika odpowiednie dla siebie zwroty. Edukacja społeczeństwa staje się tutaj dodatkiem do rozrywki, „Trzy po 33” to w żadnym wypadku akademicka publikacja. Przystosowana do wymogów masowych czytelników książka urzeka lekkością i erudycją. Trzej uczeni traktują felietony jak satyryczne wyzwanie. Udowadniają, że przedmiotem nauki można się bawić i to tak, żeby tą radością dzielić się z innymi, dostarczać im zabawy i rozbudzać ciekawość.

Słowa są niebywale plastyczne, można z nimi zrobić wiele, zwłaszcza jeśli do pracy wezmą się fachowcy. W „Trzy po 33” śmiech wywołuje się między innymi przez zderzanie wzorcowego użycia słowa z jego nowymi zastosowaniami, autorzy pokazują przejścia między sensami, wpływy mód i drogi, jakie przechodzą kolejne określenia. Umożliwiają odbiorcom zetknięcie się z językoznawczymi tajemnicami, przynoszą sporo ciekawostek, które zwykle pozostają w cieniu zainteresowań zwykłych odbiorców. „Trzy po 33” to próba przekazania innym zabaw lingwistycznych – i sporej części odbiorców taka forma opowiadania o semantyce i uzusie bardzo przypadnie do gustu. W dodatku autorzy z tej książki dali się już poznać jako badacze obdarzeni nieprzeciętnym poczuciem humoru. Nie inaczej jest i w tym tomie, wciąż brylują dowcipem, a to najlepszy sposób, żeby przemycić też dawkę wiedzy. Żart zamiast moralizowania to przepis na sukces.

Warto też podkreślić, że „Trzy po 33” nie jest tomem do przeczytania na jeden raz. Jak to się często zdarza w przypadku esencjonalnych felietonów, należy ich lekturę rozdzielić na drobne fragmenty, żeby jak najwięcej korzyści z czytania odnieść. Ułatwia takie podejście ujednolicona forma – wymusza na czytelnikach wzmożoną uwagę. Tylko na końcu książki pojawia się mała niespodzianka (i test uważności dla czytelników): badacze tworzą minidialogi wykorzystujące słowa z kolejnych tekstów, bawią się obcymi dla swojej roli społecznej kontekstami czy sformułowaniami. „Trzy po 33” pokazuje potencjał komiczny języka, ale ponadto po prostu cieszy , nawet w zwyczajnej lekturze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com