* * * * * * O tu-czytam

piątek, 24 września 2021

Joanna Sykat: Gdy zabłyśnie światło

Prozami, 2021.

Była żona

Joanna Sykat proponuje czytelniczkom powieść niespieszną i inspirowaną pograniczem gatunków. Tworzy obyczajówkę dla pań, z wątkiem romansowym i ze standardowym odbudowywaniem sobie relacji z płcią przeciwną po rozwodzie. Adriana nie należy może do szczególnie przebojowych kobiet – to nauczycielka języka polskiego, która usiłuje po prostu żyć normalnie. Ma już nowego partnera, który zapewnia jej oparcie – nie zamierza jednak decydować się na wspólne z nim mieszkanie, woli wolny związek. Nie dogaduje się z nastoletnią córką: Ola po rozstaniu rodziców przeżywa mocny bunt i oskarża mamę o wszystkie nieszczęścia. Jednak wydarza się coś, co każe zweryfikować poczucie bezpieczeństwa. W otoczeniu Adriany zaczynają dziać się dziwne rzeczy: znikają przedmioty, telewizor przestawia się na stację z bajkami, coraz więcej zmian w otoczeniu sprawia, że kobieta nie wierzy samej sobie. Na rozwiązaniu zagadki opiera się fabuła tej powieści, chociaż czytelniczki wcale nie będą najbardziej zaintrygowane ewentualnymi problemami psychicznymi bohaterki, raczej – motywem jej życiowych wyborów.

Niektórych wątków Joanna Sykat nie kończy (albo nie rozwija, chociaż wydają się ważne dla samych bohaterek). Znana aktorka, matka Izy, trafia do domu opieki i ta sprawa bulwersuje całe otoczenie. Nikt ani przez moment nie zastanawia się nad motywacjami postaci, autorka traktuje je jak oczywiste – tymczasem wcale takie być nie musi. Niewykorzystany do końca okazuje się temat samej Izy: nauczycielki uwielbianej przez uczniów i potrafiącej doskonale doradzić w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Niekonwencjonalne metody działania sprawdzają się jej na godzinie wychowawczej – i nie tylko. Rozwiązanie kryminalnej kwestii rozłożone na raty prowadzi automatycznie do osłabienia jej wymowy. Coś, co na początku urasta do rangi problemu nie do przejścia, pod koniec zostaje skwitowane jednym zdaniem: „Gdy zabłyśnie światło” to całkiem sporo pytań o wybory autorskie. A jednak Joanna Sykat podsuwa czytelniczkom powieść, którą można chcieć czytać i śledzić, żeby dowiedzieć się, jak potoczą się losy bohaterki. Adriana musi opanować kilka dziedzin życia. Kończy właśnie terapię, korzystała z profesjonalnej pomocy psychologicznej, ale aktualnie jej nie potrzebuje. Ma kochającego partnera, udaje jej się znaleźć drogę do dziecka. Były mąż przewija się przez jej życie w takim zakresie, jakiego potrzeba, żeby przypominać o przeszłości. Codzienność udaje się autorce odmalowywać precyzyjnie i przekonująco: nie ma przesłodzenia, chociaż zmienny rytm może niekiedy zaskakiwać. „Gdy zabłyśnie światło” to powieść rozrywkowa, nie chodzi tu o wypracowywanie odruchów w konkretnych międzyludzkich sytuacjach, a o odpowiednie nabudowanie emocji. Joanna Sykat pisze dość swobodnie. Tym przekonuje do siebie: nawet jeśli nie ma do opowiedzenia historii olśniewającej czy bardzo zabawnej. Jest to powieść, która zadaje pytania o własne granice i o to, jak najbliżsi mogą wykorzystywać sytuację, żeby zrealizować swoje cele. Nie ma tu przesadnego optymizmu ani obietnic, że wszystko się jakoś ułoży. Przekonanie, że wszystko powinno być jednoznaczne i prowadzić do jasnych odpowiedzi na pytania tu traci rację bytu. Na szczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com