Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

środa, 21 czerwca 2017

Paweł Zgrzebnicki: Tam, gdzie kończy się świat. Opowieści z Papui-Nowej Gwinei

Muza SA, Warszawa 2017.

Egzotyka oswajana

Paweł Zgrzebnicki uwielbia podróżować i odkrywać rytm życia miejscowych w obcych nie tylko Europejczykom kulturach. „Tam, gdzie kończy się świat. Opowieści z Papui-Nowej Gwinei” to próba poznania miejsca, które rzadko trafia do literatury – a jeszcze rzadziej do przewodników. W poszukiwaniu przygody autor wyrusza do miejsca, które wydaje się najbardziej egzotyczne i niemal niezbadane – do dyspozycji ma jedynie stare zapiski antropologów, które zresztą czasami w celach porównawczych przytacza. A skoro Papua-Nowa Gwinea to miejsce tajemnicze, sporą część swojej książki autor poświęca na wyjaśnienia prawie naukowe. Opisuje historię kraju i walutę, analizuje skład popularnej tu „używki” – betelu, przywołuje nazwiska i sylwetki dawnych badaczy. Punkty na trasie wyprawy prowokują do rozwijania poszczególnych zagadnień i tak na przykład Zgrzebnicki opowie o nekropoliach, problemach z utrzymaniem rafy koralowej, o drogach i trasach, lokalnych legendach, wpływach obcych państw. Sporo w tej książce wiadomości, które dzisiejszy podróżnik zdobędzie raczej za sprawą bibliotecznych kwerend niż samodzielnych odkryć. Te „teoretyczne” fragmenty Paweł Zgrzebnicki dość udanie wplata w swoje wrażenia z pobytu na wyspie. Zamierza dać odbiorcom podstawowe informacje, przygotować ich na to, co będzie zaraz opisywał. Fakt, że rozrzedza podręcznikowe dane swoimi przeżyciami, bardzo tu pomaga – w przeciwnym razie lektura straciłaby walory rozrywkowe.

Autor skrzętnie odnotowuje to, czego doświadcza, nawet jeśli to drobiazg w rodzaju krwistoczerwonych ust recepcjonistki żującej betel. Pokazuje perypetie związane z szukaniem miejsca na nocleg, środka transportu czy przewodnika wycieczki, czasami przygoda czeka na niego, gdy próbuje zjeść obiad, czasami – gdy chce zanurkować. Obserwuje autor otoczenie i dziwi się bez przerwy wybuchającym walkom, bierze udział w lokalnych świętach i odkrywa, jak wiele tematów tabu unieważniają pieniądze – jeśli coś jest według miejscowych niemożliwe, wystarczy tylko zapłacić, żeby natychmiast stało się dostępne dla przybysza. W ten sposób niszczy się lokalną kulturę: to proces, którego nie da się zahamować. Zgrzebnicki ma świadomość, że wiele ze zwyczajów nie przetrwa.

Oczywiście autor bardzo chętnie utrwala wszelkie absurdu, zaskoczenia czy komiczne rozczarowania, dba o to, by podkreślać odmienność papuaskiej codzienności. Przemierza kraj po to, by obserwować i wyciągać wnioski, może dostosowywać swoją wyprawę do panujących na miejscu warunków. Jedynym „dzikim” akcentem na miarę awanturniczej przygody z poprzednich wieków jest analizowanie działań łowców głów, poza tym coraz mniej już nietypowości. Zgrzebnicki nie trafia raczej do dzikich plemion, wystarczająco dzikie wydają mu się lokalne „cywilizowane” zwyczaje. „Tam, gdzie kończy się świat” jest zatem swoistą podpowiedzią dla kochających podróże, a nie dla odkrywców.

Książka została napisana swobodnie i z gęstą od faktów narracją. Autor wie, jak wzbogacać swoje opisy, wplatając w nie dialogi czy charakterystyki napotkanych ludzi, nie stroni od humoru (chociaż nie zależy mu na tym, żeby wyśmiać miejscowych i ich zwyczaje, nawet te męczące dla przybysza z Europy). Zdaje relację z tego, co przeżył, a podbudowuje ją rzeczowymi wiadomościami. Owe wiadomości pozwalają na wyciąganie wniosków z doświadczeń i umożliwiają odbycie podróży bez wychodzenia z domu. Paweł Zgrzebnicki nie upraszcza swojej opowieści, daje czytelnikom pełnowartościową i starannie zredagowaną lekturę. To tom warty zachowania na półce z literaturą podróżniczą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com