Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Eryk Ostrowski: Tajemnice Wichrowych Wzgórz. Prawdziwa historia Branwella i Charlotte Brontë

PWN, Warszawa 2017.

Śledztwo

Wielkie dziewiętnastowieczne narracje i dzisiaj cieszą się popularnością. Wynika to po części z tęsknoty za klasyczną i starannie dopracowaną prozą, a po części z akcji promocyjnych (kioskowa edycja z arcydziełami kierowana do pań). W związku z niesłabnącym zainteresowaniem tekstami, na rynek wkraczać mogą też opracowania. Eryk Ostrowski na temat swoich poszukiwań wybiera sobie autorstwo „Wichrowych Wzgórz” i przywraca świadomości czytelników postać Branwella – zapomnianego brata sławnych sióstr Brontë. Od początku walczy o uznanie Branwella za pełnowartościowego pisarza, za to podważa wkład Charlotte w dzieło. Zależy mu na tym, żeby czytelnicy sami prześledzili dostępne przesłanki i dokumenty – i wyciągnęli wnioski przemawiające za Branwellem jako świadomym oraz niedocenionym twórcą. Zdaje sobie jednak sprawę, że to, co u Charlotte było uznawane za przełomowe, szokujące i niedostępne przez zwykłe poznanie, dla młodego Branwella stanowić mogło codzienność. A wtedy zamiast arcydzielności i sięgania do utajonych okładów natury i kobiecej psychiki odbiorcy otrzymaliby jedynie zapis wrażeń dostępnych mężczyźnie.

Na początku – teoria spiskowa i ostre protesty przeciwko uznaniu Charlotte Brontë za autorkę „Wichrowych Wzgórz”. Eryk Ostrowski próbuje przywrócić Branwella do świadomości czytelników. Sięga po jego utwroy, w wierszach dopatruje się podobieństw do prozy, czyta korespondencję i sprawdza, jak rodzeństwo traktowało literackie wprawki. Szuka śladów Branwella na obrazach i pyta, dlaczego ów młodzieniec został tak starannie wymazany z historii literatury. Interesuje go wyłącznie relacja między Branwellem i Charlotte, na inne siostry jako zdecydowanie mniej utalentowane i niezdolne do tworzenia wielkich powieści (ani w ogóle dzieł wysokich lotów) nie zwraca uwagi. Za to obsesyjnie sprawdza, co w jakim etapie życia robił Branwell i jak pasuje to do fragmentów „Wichrowych Wzgórz”. Analizuje kontakty z Charlotte i próbuje pojąć, dlaczego nie chciała ona podzielić się – coraz bardziej wątpliwymi – zasługami z bratem. Definiuje rodzinne komplikacje, nie tracąc z oczu powieści. W pierwszych rozdziałach wydaje się w ogóle, że obszerny tom zdominuje śledztwo w sprawie istnienia Branwella i Branwella-pisarza. Dopiero później Ostrowski trochę uspokaja rytm i przechodzi do zestawiania życiorysów. Cały czas podpiera się obszernymi cytatami. Momentami sprawia nawet wrażenie, jakby nie chciał już samodzielnie wyciągać wniosków – przedstawia odbiorcom rozbudowane fragmenty dzieł, dokumentów lub opracowań i pozwala, by same wchodziły w dialog. Nie jest to najlepsza metoda pracy: warto było poskracać przydługie cytaty i pokazywać odbiorcom tylko to, co niezbędne dla uargumentowania tez – a nie zmuszać ich do samodzielnego przedzierania się przez cudze komentarze. Pomijając nieszczęśliwą formę, „Tajemnice Wichrowych Wzgórz” mogą się podobać za sprawą dokładności. Eryk Ostrowski nie pomija żadnego etapu krótkiego życia bohatera, łączy jego biografię z twórczością i rzeczowo prezentuje dowody na autorstwo powieści. Do tego zwraca uwagę również na błędy i uproszczenia badaczy – widać, że ma opanowaną literaturę przedmiotu. Nie odważa się wprowadzać samodzielnych koncepcji, raczej referuje – dlatego tak przeszkadzają rozłożyste cytaty – wykonuje jednak sporą pracę. I chociaż dziś publiczność literacka nie potraktuje tematu jako zalążka skandalu, otrzyma całkiem udany przewodnik po tworzeniu. Można się zastanawiać, czy złożona interpretacja malarstwa lub portretów są tu naprawdę niezbędne – ale w końcu „Tajemnice Wichrowych Wzgórz” to tytuł dość pojemny i pozwala na przekazywanie zgromadzonych informacji z różnych kręgów tematycznych – jeśli tylko w pewien sposób zahaczają o biografię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com