Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

wtorek, 28 marca 2017

Piotr Chmieliński: Rowerem po Amazonce. Bracia Dawid Andres i Hubert Kisiński w podróży po największej rzece świata

Agora, Warszawa 2017.

Przygoda na wodzie

Dziwna jest ta książka, chociaż wpisuje się w szereg publikacji podróżniczo-sportowych i prezentuje ludzi, którzy znaleźli własny sposób na przemierzanie świata i stawianie sobie wyzwań. Ale napisana została przez człowieka, który w tej wyprawie osobiście nie uczestniczył, za to kilka dekad wcześniej bił na tym samym dystansie własny rekord. „Rowerem po Amazonce” to świadectwo wyprawy, ale pisane ze świadomością literackich chwytów, zupełnie jakby bracia – Dawid Andres i Hubert Kisiński – nie byli w stanie samodzielnie gromadzić wiadomości o przemierzanych terenach ani przekazywać ich w pisanej opowieści. Decyzja o oddaniu narracji fachowcowi od Amazonki z pewnością była słuszna, ale w kilku momentach po prostu przeszkadza. Zwłaszcza gdy Piotr Chmieliński wprowadza raczej sztucznie brzmiące bezpośrednie wypowiedzi czy rzekome reakcje braci na konkretne sytuacje. Zachowuje się jak świadek wydarzeń i próbuje fabularyzować wyczyny – ale bez tego tom byłby sympatyczniejszy w lekturze.

„Rowerem po Amazonce” to opowieść o nietypowej wyprawie – bohaterowie przemierzają rzekę na rowerach od źródła do ujścia, a tam, gdzie schodzą na ląd, również korzystają z jednośladów. Jeśli muszą zboczyć z trasy i skorzystać z transportu (choćby do warsztatu), wracają do miejsca, w którym przerwali jazdę. Trochę rozmawiają z miejscowymi, czasami wpadają na grasujących po Amazonce piratów, zmagają się też z własnymi problemami. Najwięcej jest tu rozterek sprzętowych: rowery do przepłynięcia Amazonki często wymagają poprawek i przeróbek – zaprojektowane i stworzone na potrzeby tej pracy, przechodzą prawdziwy bojowy chrzest na wielkiej rzece. Piotr Chmieliński stara się nadać historii odpowiednią dramatyczną oprawę – zestawia pierwsze usterki z dystansem do przemierzenia czy pokazuje strach o kolejne elementy konstrukcji. Z czasem – chociaż nie czuje się do tego upoważniony – dokłada szczere rozmowy o życiu braci. Żona Dawida na początku była przeciwna jego eskapadzie. Hubert z kolei właśnie nastawił się na walkę z nałogiem – uzależniony od narkotyków i dopalaczy zniszczył sobie życie i próbuje zacząć wszystko od nowa. W kilku rozdziałach to jego historia staje się przerywnikiem i pouczającą przestrogą. Jest mocno moralizatorska, ale właściwie uzasadnia determinację młodszego z braci.

Rozdziały często kończą się „skype’owymi” dialogami rozpisanymi na dymki – tu Chmieliński pozwala braciom „naprawdę” się wypowiedzieć (poza tym w treść tomu wplata bardzo drobne zapiski dziennikowe jednego z mężczyzn, przekonując przez to, że pomysł z oddaniem pracy nad książką był trafiony) – i w tych miejscach, choć wypadają naiwnie, autor zyskuje wreszcie przestrzeń dla tak upragnionej reportażowości. Warto przy tym zaznaczyć, że często Piotr Chmieliński chce przekazywać intensywne emocje uczestników wyprawy – ale nie robi tego na tyle sprawnie, by czytelnicy je przejęli. Potrafi za to wzbogacać opowieść o ciekawostki dotyczące Amazonki, dane, które samym bohaterom specjalnie się nie przydadzą i wspomnienia z własnej przeprawy. Jest w tej książce trochę zdjęć ukazujących trudy wyzwania – lub spotkania z miejscowymi. Nadrzędny cel – przemierzenie Amazonki na rowerach – ma wystarczyć za uzasadnienie tomu, który trudno zakwalifikować do książek stricte podróżniczych – i który nie pasuje też do literatury sportowej. „Rowerem po Amazonce” to indywidualna przygoda, opowieść o tym, że zawsze warto ruszyć do spełniania marzeń, nawet najbardziej szalonych – i że z największego dna można się wydostać.

1 komentarz:

  1. Dziękuję za recenzję książki. Chciałbym odnieść się przede wszystkim do kwestii, która Panią wprowadziła w konsternację, a mianowicie autora książki. Obaj z Hubertem jesteśmy świadomi, że gdyby nie Piotr Chmieliński książka w ogóle by nie powstała. Po pierwsze, dlatego, że to on wyszedł z takim pomysłem, po drugie, bo zmobilizował nas do pisania dziennika, do obserwowania otoczenia pod kątem informacji, które później znalazły się w książce, zadając setki pytań "wyciągał" z nas to, czego sami nie dostrzegaliśmy w sobie samych, w naszych relacjach, w odwiedzanych miejscach i na co pewnie nie zwrócilibyśmy uwagi. A po trzecie, bo tę książkę napisał, co jest dla nas zaszczytem. Czy my zrobilibyśmy to lepiej? Gdybyśmy tak myśleli, to faktycznie sami byśmy ją napisali.
    "Rowerem po Amazonce" jest efektem naszych niezliczonych rozmów z Piotrem, tak w trakcie podróży, jak i po powrocie z Amazonki, a potem wielu godzin pracy już nad samą publikacją - mogę zaświadczyć, że jest wierną relacją naszych przeżyć i przygód.
    Czytelnikom życzę przyjemnego czytania tej naszej podróżniczej powieści.
    Dawid Andres

    OdpowiedzUsuń

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com