Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

wtorek, 21 marca 2017

Jacek Fedorowicz: Święte krowy na kółkach

Wielka Litera, Warszawa 2017.

Spojrzenie na życie

Jacek Fedorowicz jako felietonista pozostaje satyrykiem, ale pozwala sobie też na całkiem sporo autobiograficznych wyznań. „Święte krowy na kółkach” to zbiór tekstów – publikowanych w różnych pismach – pogrupowanych tematycznie i nie zawsze odnoszących się do aktualnych problemów politycznych. Bywa, że satyrę agitacyjną zastępuje autor humorem, a dla odpoczynku od medialnych sensacji proponuje przyjrzenie się obyczajowości lub kwestiom społecznym, mniej palącym, za to wspólnym dla przedstawicieli różnych pokoleń (lub po prostu zrozumiałym niezależnie od czasów). Zamiast wstępu proponuje Fedorowicz krótkie „życiorysowe” wprowadzenie, którym buduje bliskość z czytelnikami. Na osobiste wyznania w tym duchu będzie sobie potem znajdował miejsce wśród wynurzeń o charakterze komentatorskim czy krytycznym. „Święte krowy na kółkach” są więc czymś w rodzaju kontynuacji pamiętnika – tyle tylko, że w bardziej sprzyjającej dowcipom formie. A że przy okazji autor chce udowodnić, że żarty można poddawać recyklingowej obróbce – zabawy będzie sporo. Jacek Fedorowicz nie należy do tych, którzy kopiowaliby obiegowe internetowe dowcipy – proponuje lekkie i oryginalne teksty. Czasem tylko wymyka mu się nieco gorzkich słów pod adresem bezmyślnych lub promujących bylejakość.

„Święte krowy na kółkach” to tom bardzo zróżnicowany. Otwierają go felietony poświęcone Warszawie – raz refleksje na temat Pałacu Kultury, raz – przemyślenia znad Wisły. Znalazło się miejsce na sprawy dotyczące mentalności ludzi i wszechobecnych reklam, które mogą się przydać do zasłaniania szpecących miasta miejsc. W części warszawskiej Fedorowicz zyskuje wiele powodów do osobistych wspomnień – co automatycznie odróżnia te felietony od standardowych prasowych przerywników dotyczących stolicy. Dalej pojawi się trochę sportu (zwłaszcza temat rowerzystów i biegania), felietony dotyczące przemian językowych – to znów próba walki z nonszalancją i ignorowaniem reguł. Osobną – nie do pominięcia – grupę stanowią teksty o polityce i politykach. „Donosy” zawierają zapiski na najróżniejsze tematy, tu też widać zróżnicowanie ich długości. Nie ma zatem obaw, że autor zanudzi czytelników swoimi obsesjami – potrafi zachować umiar, nie powtarza do znudzenia argumentów czy co bardziej smakowitych fraz. Pozwala czytelnikom cieszyć się lekturą – a zapewnia też kilka wartych przemyślenia punktów.

Jacek Fedorowicz nie uprawia w tej książce satyry estradowej, dba o inteligentne dowcipy na dobrym poziomie. To, co nie sprawdziłoby się na kabaretonie jako rozrywka dla mas, idealnie działa w zbiorku czytanym dla wytchnienia. Nawet kiedy autor wyraźnie poirytowany jest własną bezradnością w obliczu niepożądanych przemian, potrafi reagować jak humorysta – nie są to więc felietony męczeńskie w tonie, przynoszą sporo zabawy obok celnych diagnoz. Dobre wyważenie proporcji sprawia, że sygnały autobiograficzne łagodzą wymowę satyry, pozwalają też unikać truizmów.

„Święte krowy na kółkach” zawierają ilustracje autora. Jacek Fedorowicz jawi się tu jako rysownik satyryczny, który do obrazków-komentarzy wprowadza kolejne, nowe żarty, pokazuje również zmysł karykaturzysty – zwłaszcza w kilkukreskowych obliczach polityków. Bezbłędnie wychwytuje charakterystyczne rysy i oddaje podobieństwo na prostych szkicach. W ten sposób ilustracje stają się nieodłączną częścią felietonów, nie tylko ozdabiają tom, ale podsuwają odbiorcom dodatkową porcję rozrywki. „Święte krowy na kółkach” to książka dla fanów satyry – i dla tych, którzy zmęczeni są powielaniem obiegowych dowcipów lub stereotypowych sądów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com