Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

niedziela, 5 marca 2017

Teatrzyk cieni. Wycinanka

Egmont, Warszawa 2017.

Sylwetki

„Teatrzyk cieni. Wycinanka” to cienka książeczka, która przypomina maluchom dawne rozrywki i zachęca do klasycznych zabaw. Poza „instrukcją obsługi” nie ma tutaj tekstu, rozrywka zależeć będzie od wyobraźni użytkowników – podsycanej inspiracją z tomiku. „Teatrzyk cieni” to bowiem zestaw kształtów do wycięcia i naklejenia na patyczek (lub ołówek). Czarne sylwetki zwierząt i ludzi (a także drzew i zamku) nie kojarzą się z żadną typową bajką – chyba że ktoś umie połączyć słonia, goryla, niedźwiedzia, kurę czy mężczyznę, który idzie – w spójną całość. Chodzi jednak o to, by dać maluchom jak największe szanse tworzenia i zapewnić motywy, których same by tak precyzyjnie nie przygotowały. Ta książeczka to punkt wyjścia do dalszych opowieści.

Wycięte sylwetki mają posłużyć do rzucania cienia na ścianę. Autorzy zachęcają dzieci do eksperymentowania – sprawdzania, kiedy cień będzie większy, a kiedy mniejszy i bardziej wyrazisty. Gdy już uda się znaleźć odpowiednie ułożenie wycinanek, można zacząć zabawę w teatr. Dzieci uzupełnią listę postaci o swoich ulubionych bohaterów lub zadowolą się propozycjami z tomiku. W pierwszym przypadku będą musiały samodzielnie tworzyć kolejne wycinanki, w drugim – mocno wysilić wyobraźnię, żeby znaleźć fabułę dla obecnych tu bohaterów. Każde z rozwiązań ma swoje plusy i każde pokazuje dzieciom, jak się bawić bez komputerów – a to trudno przecenić. Czasami pomysły fabularne do akcji będą podsuwać szablony: wprawdzie większość zwierząt została tu przedstawiona statycznie, ale na przykład kot skacze z rozcapierzonymi pazurami, a jeden z ludzi – biegnie. To narzuca sposób operowania wyciętymi lalkami, stanowi też pewną podpowiedź w opowiadaniu historyjki. Każdy w domu może mieć inną wersję bajki, przy użyciu tych samych papierowych figurek – a to oznacza, że jeden bajkowy zestaw przyniesie wiele niespodzianek i zabawę, która dzieciom szybko się nie znudzi.

Tym, co może na pierwszy rzut oka przeszkadzać, jest wysoki stopień trudności w wycinaniu. Zwłaszcza palmy i sylwetki dwóch mężczyzn to wyzwanie czasem ponad siły dorosłego, a co dopiero malucha: zbyt wiele tu szczegółów i drobiazgów do wycięcia. W palmach to naturalnie liście, u ludzi – detale rysów twarzy czy załamania ubrań. Łatwiej jest ze zwierzętami (świnia ma na przykład zamalowany ogonek, żeby nie wprowadzać utrudnień), chociaż i tak cienki ogon słonia może się łatwo przeciąć lub przerwać.

„Teatrzyk cieni” to znakomity pomysł dla tych, którzy chcą uświadomić dziecku różne dostępne formy rozrywki i nauczyć je kreatywności oraz sztuki opowiadania. To gwarancja, że dzieci, które połkną bakcyla, długie godziny spędzać będą na przygotowaniach kolejnych bohaterów i całych bajek. Ta publikacja nie wymaga dużych nakładów finansowych, ożywia za to wyobraźnię. Wśród odbiorców tomiku znaleźć się mogą dzieci, ale pomysł przyda się też przedszkolankom czy rodzicom, którzy chcieliby urozmaicić przyjęcie dla kilkulatków. Teatrzyk cieni pozwala bez trudu przenieść się w świat fantazji i wyczarować oryginalne historie. Przy okazji może się też przydać przy rozpraszaniu strachu przed ciemnym pokojem. „Teatrzyk cieni. Wycinanka” to rozwiązanie, któremu można przyklasnąć – przyczyni się bowiem do rozwoju malucha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com