Znak, Kraków 2023.
Kariera
Lara przez szesnaście lat była Laurą, ale kiedy uznała, że mogłaby stanąć na scenie i zagrać Emily w przedstawieniu. Zajmowała się pomaganiem babci w przygotowaniach do castingu dla mieszkańców New Hampshire, jednak pod wpływem obserwacji postanowiła spróbować swoich sił w tym fachu. "Nasze miasto" ma wszelkie powody, żeby stać się hitem - zwłaszcza kiedy ogląda się kolejki chętnych do wyjścia na deski teatralne: Lara jeszcze nie wie, że w tym momencie zmieni się jej życie. Trafia do Tom Lake i tam również ma grać w przedstawieniu czy w filmie - ma wszelkie szanse, żeby stać się sławna. A gdyby nie wyszło, ma też fach w ręku: potrafi przerabiać ubrania, może zatem zostać przy branży artystycznej. W młodości o tym nie myśli, przyjmuje kolejne propozycje i nie zastanawia się nad przyszłością. A kiedy przyszłość zamienia się w przeszłość, Lara może o niej opowiedzieć swoim trzem dorosłym córkom. Okazja ku temu jest potężna: zaczęła się pandemia, kobiety zjeżdżają się do rodzinnego domu, żeby pomóc przy zbiorze czereśni i wiśni - nie ma tylu co zwykle pracowników i każda para rąk do pomocy się przyda. Trzeba też coś zrobić, żeby nie oszaleć ze strachu i niepewności - rzeczywistość zmienia się diametralnie, brak kontaktu z przyjaciółmi uniemożliwia zachowanie spokoju ducha. W takim wypadku kojące jest opowiadanie historii. Lara snuje swoją: zaczyna od pamiętnego castingu w czasach szkolnych. Jej córki słuchają i komentują: dla nich sednem wspomnień staje się romans matki ze sławnym aktorem - jedna z młodych kobiet podejrzewa nawet, że mógłby to być jej ojciec. Oczywiście córki chcą też się dowiedzieć, dlaczego ich matka nie zrobiła ostatecznie filmowej ani teatralnej kariery - i jak to się stało, że związała się z ich ojcem i trafiła na farmę. Jednak to tylko dodatek do historii, którą Lara może zaprezentować. Czekają na kolejne odcinki relacji, proszą o doprecyzowanie niektórych momentów, wtrącają się w ramach oczekiwania na rewelacje - ale nie wiedzą jednego: że matka sporo rzeczy przemilcza. Wraca wspomnieniami do dawnych chwil i pomija te, które wyzwoliłyby zbyt silne emocje kolejnego pokolenia. A ma co wspominać i przekonają się o tym czytelnicy.
"Tom Lake" to powieść niespieszna, pokazująca, jak w życiu kształtuje się system wartości. Lara przechodzi przez swoje życie, z perspektywy czasu i trochę pod wpływem nudy wywołanej pandemiczną stagnacją ocenia przeszłość - ale nie tłumaczy się ze swoich wyborów i niczego nie żałuje. Wie, że mogłaby inaczej pokierować swoją egzystencją, przynajmniej gdyby w kluczowych punktach podejmowała nieco inne decyzje albo gdyby inne szanse przed sobą widziała - jednak obecnie może czuć się spełniona. Nie musi mieć wyrzutów sumienia ani zastanawiać się, co by było, gdyby.
Ta historia wydaje się być niespieszna - może dlatego, że aktualnie Lara nie bierze udziału w wyścigu szczurów, jest szczęśliwa i spełniona, ma swoje życie, którego nie zniszczy nawet globalny kryzys. A jednocześnie co chwilę autorka ujawnia coś, co rujnuje stan szczęścia, nie pozwala zaznać spokoju - burzliwa przeszłość zastępuje obecne kryzysy. I to rozwiązanie bardzo dobrze się sprawdza. To powieść dla odbiorców, którzy lubią stonowane narracje wypełnione silnymi wrażeniami i puentami.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
poniedziałek, 8 stycznia 2024
niedziela, 7 stycznia 2024
Nowe opowieści z Doliny Muminków na podstawie opowiadań Tove Jansson
Harperkids, Warszawa 2023.
Odkrywanie siebie
Cztery opowiadania w książce "Nowe opowieści z Doliny Muminków" to sposób na zaprezentowanie najmłodszym historii wymyślanych przez Tove Jansson, ale na nowo przedstawianych - tak, żeby trafiły do kilkulatków. Nie tracą jednak swojej magii, tajemniczości i charakterystycznego klimatu z odrobiną grozy, dreszczem emocji nieznanym dzisiejszym twórcom. To tutaj można sprawdzić znaczenie fabuł, które pozwalają odrobinę się bać, odrobinę żałować lub odczuwać drobne przykrości - wiadomo, że w świecie Muminków wszystko skończy się dobrze - ale niepewność pozwala rozbudzać zainteresowanie lekturą. W pierwszej historii Muminek razem z całą rodziną i przyjaciółmi pływają "Symfonią Mórz" wśród groźnych stworów i podczas sztormu - jednak jeśli wszyscy są razem, nic nie jest straszne. Można sporo znieść, a przy okazji najeść się strachu, ale zebrać też materiały do pięknych wspomnień. Muminki poradzą sobie w każdej sytuacji - nawet jeśli czasami się boją, warto. Także czytelnikom spodoba się jakość opowiadań - wypełnianie ich różnorodnymi emocjami i pomysłami bardzo odważnymi. W opowiadaniu "Muminek i pierwszy śnieg" tytułowy bohater budzi się podczas nocy polarnej i wychodzi z domu na świat, którego nie miał do tej pory szans poznać. Odkrywa, co dzieje się w środku zimy, kiedy Muminki powinny spać snem zimowym - spotyka różnych mieszkańców Doliny i nawet jest w stanie pomagać im w ich dążeniach - dowiaduje się, co to strach, ale nie musi się tym przejmować, nie tak do końca, kiedy może liczyć na różne istoty. Przy okazji przekonuje się sam, na czym polega gościnność Muminków - będzie musiał poczęstować wszystkich zgromadzonych w domu zapasami. Z kolei w historii "Muminek i ostatni smok" Muminek dowiaduje się, czym jest zazdrość - trafia do niego mały i piękny smok. Tyle tylko, że smok nie zamierza zostawać przy tym, kto go bardzo polubił. Uznaje, że znacznie lepszym opiekunem będzie dla niego Włóczykij. I chociaż Muminek Włóczykija uwielbia i szanuje, trudno mu pogodzić się z tym, że smok okazał się nielojalny. Jest jeszcze sekret Topika i Topci - informacja o tym, jaki jest największy skarb strzeżony przez te stworki. Tu także pojawi się Buka, bo to istota, bez której nie da się wypełnić przestrzeni Doliny Muminków - i uzupełnić wachlarza uczuć wywoływanych u odbiorców.
"Nowe opowieści z Doliny Muminków. Na podstawie opowiadań Tove Jansson" to sposób na przekonanie najmłodszych do świata Tove Jansson. Muminki funkcjonują w specyficznej rzeczywistości, świat wyobraźni, który urzeka nawet dorosłych czytelników, przypadnie do gustu także ich pociechom. Oczywiście wzrok dzieci przyciągać będą ilustracje - Muminki przedstawiane graficznie to wabik na najmłodszych. Opowiadania na podstawie pomysłów Tove Jansson są barwne i ciekawe, pokazują możliwości wyobraźni i jednocześnie pozwalają przeżywać pełnię uczuć podczas śledzenia nietypowych przygód.
Odkrywanie siebie
Cztery opowiadania w książce "Nowe opowieści z Doliny Muminków" to sposób na zaprezentowanie najmłodszym historii wymyślanych przez Tove Jansson, ale na nowo przedstawianych - tak, żeby trafiły do kilkulatków. Nie tracą jednak swojej magii, tajemniczości i charakterystycznego klimatu z odrobiną grozy, dreszczem emocji nieznanym dzisiejszym twórcom. To tutaj można sprawdzić znaczenie fabuł, które pozwalają odrobinę się bać, odrobinę żałować lub odczuwać drobne przykrości - wiadomo, że w świecie Muminków wszystko skończy się dobrze - ale niepewność pozwala rozbudzać zainteresowanie lekturą. W pierwszej historii Muminek razem z całą rodziną i przyjaciółmi pływają "Symfonią Mórz" wśród groźnych stworów i podczas sztormu - jednak jeśli wszyscy są razem, nic nie jest straszne. Można sporo znieść, a przy okazji najeść się strachu, ale zebrać też materiały do pięknych wspomnień. Muminki poradzą sobie w każdej sytuacji - nawet jeśli czasami się boją, warto. Także czytelnikom spodoba się jakość opowiadań - wypełnianie ich różnorodnymi emocjami i pomysłami bardzo odważnymi. W opowiadaniu "Muminek i pierwszy śnieg" tytułowy bohater budzi się podczas nocy polarnej i wychodzi z domu na świat, którego nie miał do tej pory szans poznać. Odkrywa, co dzieje się w środku zimy, kiedy Muminki powinny spać snem zimowym - spotyka różnych mieszkańców Doliny i nawet jest w stanie pomagać im w ich dążeniach - dowiaduje się, co to strach, ale nie musi się tym przejmować, nie tak do końca, kiedy może liczyć na różne istoty. Przy okazji przekonuje się sam, na czym polega gościnność Muminków - będzie musiał poczęstować wszystkich zgromadzonych w domu zapasami. Z kolei w historii "Muminek i ostatni smok" Muminek dowiaduje się, czym jest zazdrość - trafia do niego mały i piękny smok. Tyle tylko, że smok nie zamierza zostawać przy tym, kto go bardzo polubił. Uznaje, że znacznie lepszym opiekunem będzie dla niego Włóczykij. I chociaż Muminek Włóczykija uwielbia i szanuje, trudno mu pogodzić się z tym, że smok okazał się nielojalny. Jest jeszcze sekret Topika i Topci - informacja o tym, jaki jest największy skarb strzeżony przez te stworki. Tu także pojawi się Buka, bo to istota, bez której nie da się wypełnić przestrzeni Doliny Muminków - i uzupełnić wachlarza uczuć wywoływanych u odbiorców.
"Nowe opowieści z Doliny Muminków. Na podstawie opowiadań Tove Jansson" to sposób na przekonanie najmłodszych do świata Tove Jansson. Muminki funkcjonują w specyficznej rzeczywistości, świat wyobraźni, który urzeka nawet dorosłych czytelników, przypadnie do gustu także ich pociechom. Oczywiście wzrok dzieci przyciągać będą ilustracje - Muminki przedstawiane graficznie to wabik na najmłodszych. Opowiadania na podstawie pomysłów Tove Jansson są barwne i ciekawe, pokazują możliwości wyobraźni i jednocześnie pozwalają przeżywać pełnię uczuć podczas śledzenia nietypowych przygód.
sobota, 6 stycznia 2024
Edward Brooke-Hitching: Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach
Rebis, Poznań 2023.
Z uczuciem
Jest to album. Album, który idealnie sprawdzi się tuż przed walentynkami. Wielogłosowa opowieść o miłości, która niezależnie od czasów i kultur pokazuje jedno: ludzie tęsknią za swoją wzajemną obecnością, za bliskością i okazywaniem sobie uczucia. "Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach" to tom, który Edward Brooke-Hitching przygotowuje dla czytelników spragnionych ciekawostek z różnych epok. Zaczyna się ta historia głęboko w starożytności, kilka tysięcy lat przed naszą erą - i z tamtych czasów autor tropi przede wszystkim rzeźby i figurki symbolizujące bliskość międzyludzką. Szuka też malowideł naskalnych i zwojów, które pozwalały na opowiedzenie o miłości. Znajduje też artefakty, które mogły mieć znaczenie użytkowe - i nie wzbrania się przed takimi podejrzeniami, w końcu miłość ma różne oblicza i różne odsłony. Interesują go różne artystyczne sposoby przedstawiania męskich i żeńskich organów intymnych i tajemnice Kamasutry. Sięga również po przedziwne historie - dawne poradniki randkowania, zaklęcia miłosne, drobne podarki, które wręczali sobie zakochani, ale też pasy cnoty czy walentynki. Pyta o sposoby przekazywania sobie tajnych wiadomości przez kochanków, sprawdza, co z sercem jako symbolem miłości.
Jest to książka, która ma właściwie trzy narracje. Ta najbardziej podstawowa mieści się w rozdziałach - w tekście, w którym autor przybliża swoje znaleziska i pozwala czytelnikom cieszyć się razem z nim różnymi obrazami pokazującymi pożądanie, przywiązanie i przyciąganie. Druga narracja - znów tekstowa - mieści się w podpisach. Rozbudowane podpisy pod materiałem ilustracyjnym zawierają opis grafiki, datowanie i znaczenie lub krótki komentarz. I trzecia narracja rozgrywa się już w obrazach - reprodukcjach, zdjęciach i rozmaitych znalezionych artefaktach. Nie da się tu nudzić, obrazy cały czas przerywają wywód i odwracają od niego uwagę - stają się zupełnie osobnym rodzajem narracji, nielinearnym, ale bardzo ciekawym. Zwłaszcza że autor nie zamierza tworzyć syntezy miłości - wystarcza mu wybieranie najbardziej egzotycznych albo najbardziej bliskich mimo dystansu czasowego przedstawień miłości. Ilustracje są tu wielkoformatowe, często zajmują większą część rozkładówki - bo też i stanowią samokomentujące się ciekawostki. Autor nie zamyka się na żadną z dziedzin, zależy mu na ukazywaniu różnorodności. A ponieważ miłość jako taka to temat rzeka, bez trudu stworzyłby i kolejne albumy poświęcone temu zagadnieniu. Nie ma szans, żeby znudzić się motywem miłości - ma tak wiele odsłon i tak wiele niespodzianek, że trudno się oderwać od lektury. Edward Brooke-Hitching może wybierać najciekawsze elementy, dzielić się z czytelnikami tym, co samo w sobie atrakcyjne albo kuriozalne. Bo przecież niektóre pomysły będą dzisiaj budzić uśmiech - i przekonają, że jeśli chodzi o uczucia, nie ma żadnych ograniczeń. Rzeczywiście pojawiają się tu - zgodnie z zapowiedzią z tytułu - historie "przedziwne". Nie ma ckliwości i sentymentów, wszystko rozgrywa się na bazie wzajemnych relacji spoza świata zmartwień (ale nie bez wyzwań). Autor unika rutyny i jednocześnie stroni od stagnacji, przedstawia różne wersje miłości - i jej symboli. Nie zamierza odrabiać za nikogo zadań związanych z analizowaniem tematu - liczy się po prostu możliwość opowiedzenia ciekawych pomysłów. "Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach" to jednak także album, który pozostawia niedosyt: chciałoby się poznawać kolejne relacje w ujęciu tego autora.
Z uczuciem
Jest to album. Album, który idealnie sprawdzi się tuż przed walentynkami. Wielogłosowa opowieść o miłości, która niezależnie od czasów i kultur pokazuje jedno: ludzie tęsknią za swoją wzajemną obecnością, za bliskością i okazywaniem sobie uczucia. "Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach" to tom, który Edward Brooke-Hitching przygotowuje dla czytelników spragnionych ciekawostek z różnych epok. Zaczyna się ta historia głęboko w starożytności, kilka tysięcy lat przed naszą erą - i z tamtych czasów autor tropi przede wszystkim rzeźby i figurki symbolizujące bliskość międzyludzką. Szuka też malowideł naskalnych i zwojów, które pozwalały na opowiedzenie o miłości. Znajduje też artefakty, które mogły mieć znaczenie użytkowe - i nie wzbrania się przed takimi podejrzeniami, w końcu miłość ma różne oblicza i różne odsłony. Interesują go różne artystyczne sposoby przedstawiania męskich i żeńskich organów intymnych i tajemnice Kamasutry. Sięga również po przedziwne historie - dawne poradniki randkowania, zaklęcia miłosne, drobne podarki, które wręczali sobie zakochani, ale też pasy cnoty czy walentynki. Pyta o sposoby przekazywania sobie tajnych wiadomości przez kochanków, sprawdza, co z sercem jako symbolem miłości.
Jest to książka, która ma właściwie trzy narracje. Ta najbardziej podstawowa mieści się w rozdziałach - w tekście, w którym autor przybliża swoje znaleziska i pozwala czytelnikom cieszyć się razem z nim różnymi obrazami pokazującymi pożądanie, przywiązanie i przyciąganie. Druga narracja - znów tekstowa - mieści się w podpisach. Rozbudowane podpisy pod materiałem ilustracyjnym zawierają opis grafiki, datowanie i znaczenie lub krótki komentarz. I trzecia narracja rozgrywa się już w obrazach - reprodukcjach, zdjęciach i rozmaitych znalezionych artefaktach. Nie da się tu nudzić, obrazy cały czas przerywają wywód i odwracają od niego uwagę - stają się zupełnie osobnym rodzajem narracji, nielinearnym, ale bardzo ciekawym. Zwłaszcza że autor nie zamierza tworzyć syntezy miłości - wystarcza mu wybieranie najbardziej egzotycznych albo najbardziej bliskich mimo dystansu czasowego przedstawień miłości. Ilustracje są tu wielkoformatowe, często zajmują większą część rozkładówki - bo też i stanowią samokomentujące się ciekawostki. Autor nie zamyka się na żadną z dziedzin, zależy mu na ukazywaniu różnorodności. A ponieważ miłość jako taka to temat rzeka, bez trudu stworzyłby i kolejne albumy poświęcone temu zagadnieniu. Nie ma szans, żeby znudzić się motywem miłości - ma tak wiele odsłon i tak wiele niespodzianek, że trudno się oderwać od lektury. Edward Brooke-Hitching może wybierać najciekawsze elementy, dzielić się z czytelnikami tym, co samo w sobie atrakcyjne albo kuriozalne. Bo przecież niektóre pomysły będą dzisiaj budzić uśmiech - i przekonają, że jeśli chodzi o uczucia, nie ma żadnych ograniczeń. Rzeczywiście pojawiają się tu - zgodnie z zapowiedzią z tytułu - historie "przedziwne". Nie ma ckliwości i sentymentów, wszystko rozgrywa się na bazie wzajemnych relacji spoza świata zmartwień (ale nie bez wyzwań). Autor unika rutyny i jednocześnie stroni od stagnacji, przedstawia różne wersje miłości - i jej symboli. Nie zamierza odrabiać za nikogo zadań związanych z analizowaniem tematu - liczy się po prostu możliwość opowiedzenia ciekawych pomysłów. "Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach" to jednak także album, który pozostawia niedosyt: chciałoby się poznawać kolejne relacje w ujęciu tego autora.
piątek, 5 stycznia 2024
Michela Fabbri: Być jak kapibara
Media Rodzina, Poznań 2023.
Urok w obrazkach
Kapibary to zwierzęta, które budzą rozczulenie i bardzo często przykuwają uwagę ludzi - przypominają ogromne świnki morskie albo... psy, są łagodne i spokojne - w sam raz na refleksyjną lekturę w picture booku. Michela Fabbri wybiera to sympatyczne stworzenie na bohaterkę tomiku "Być jak kapibara" - książki w stylu slow-life, w sam raz na wyciszenie się i to dla dzieci oraz dla dorosłych. Kapibara nie chce być mylona z innymi zwierzętami. Lubi niespieszne obserwowanie świata, spokój i harmonię. Lubi spędzać czas w towarzystwie - chyba że akurat ma ochotę na wyizolowanie - wystarczy zatem że odsunie się od członków swojego stada i natychmiast zyska przestrzeń dla siebie. W tej opowieści dzieje się faktycznie niewiele: kapibara przedstawia siebie i tłumaczy, co to za gatunek zwierzęcia - ale nieprzesadnie angażując się w kwestie biologii, raczej interesuje ją jej własna tożsamość, sposób na zdefiniowanie siebie. I w tym spotka się z odbiorcami - którzy bardzo podobnie będą oceniać własne funkcjonowanie w środowisku i w oderwaniu od innych. Kapibary dają się lubić - wyzwalają same pozytywne uczucia i dzięki temu mogą dotrzeć do odbiorców i zachęcić ich do przyglądania się sobie i do bycia dobrymi dla siebie. Kapibary są kojące z natury - ich obserwowanie może przynieść sporo radości, już okładkowy pyszczek uświadamia czytelnikom, że będą przy lekturze odpoczywać. Michela Fabbri decyduje się na opowieść, która nie ma wewnętrznej dynamiki, jest raczej obrazkiem, a może - poezją, bo kapibara prowadząca narrację lubi poezję i tego skojarzenia trudno uniknąć - ta książka zachęca do kontemplacji i do wyciszenia. Nawet bardziej niż dzieciom może spodobać się dorosłym odbiorcom - chociaż z pozoru bajkowa, mieści się w niej zestaw ważnych prawd i przesłań dla wszystkich. Kapibara staje się świetnym pretekstem do polubienia siebie - jest silna właśnie mocą braku wewnętrznych konfliktów, pogodzeniem ze sobą. "Być jak kapibara" to idealna lektura na znalezienie spokoju - wszystko jest takie, jakie być powinno, nie ma żadnych zawiedzionych oczekiwań, żadnego wyścigu i walki - kapibara staje się wzorem istnienia, funkcjonuje tak, że warto brać z niej przykład. Michela Fabbri nie potrzebuje do tego żadnych literackich fajerwerków, nie szuka pretekstów do opowiadania historii - wystarczy tu zwolnienie tempa i rozczulenie czy zachwyt - w pełni uzasadniony, bo związany z podziwianiem gatunku, który i tak się najczęściej podziwia (bo i trudno wyobrazić sobie inne podejście do kapibar). Cała uwaga skupiać się będzie na ilustracjach - równie ascetycznych jak tekst, a jednocześnie tak samo uroczych. Kapibary na obrazkach są piękne i przypadną do gustu całym pokoleniom - trudno się nie uśmiechać, kiedy ogląda się ten tomik.
Urok w obrazkach
Kapibary to zwierzęta, które budzą rozczulenie i bardzo często przykuwają uwagę ludzi - przypominają ogromne świnki morskie albo... psy, są łagodne i spokojne - w sam raz na refleksyjną lekturę w picture booku. Michela Fabbri wybiera to sympatyczne stworzenie na bohaterkę tomiku "Być jak kapibara" - książki w stylu slow-life, w sam raz na wyciszenie się i to dla dzieci oraz dla dorosłych. Kapibara nie chce być mylona z innymi zwierzętami. Lubi niespieszne obserwowanie świata, spokój i harmonię. Lubi spędzać czas w towarzystwie - chyba że akurat ma ochotę na wyizolowanie - wystarczy zatem że odsunie się od członków swojego stada i natychmiast zyska przestrzeń dla siebie. W tej opowieści dzieje się faktycznie niewiele: kapibara przedstawia siebie i tłumaczy, co to za gatunek zwierzęcia - ale nieprzesadnie angażując się w kwestie biologii, raczej interesuje ją jej własna tożsamość, sposób na zdefiniowanie siebie. I w tym spotka się z odbiorcami - którzy bardzo podobnie będą oceniać własne funkcjonowanie w środowisku i w oderwaniu od innych. Kapibary dają się lubić - wyzwalają same pozytywne uczucia i dzięki temu mogą dotrzeć do odbiorców i zachęcić ich do przyglądania się sobie i do bycia dobrymi dla siebie. Kapibary są kojące z natury - ich obserwowanie może przynieść sporo radości, już okładkowy pyszczek uświadamia czytelnikom, że będą przy lekturze odpoczywać. Michela Fabbri decyduje się na opowieść, która nie ma wewnętrznej dynamiki, jest raczej obrazkiem, a może - poezją, bo kapibara prowadząca narrację lubi poezję i tego skojarzenia trudno uniknąć - ta książka zachęca do kontemplacji i do wyciszenia. Nawet bardziej niż dzieciom może spodobać się dorosłym odbiorcom - chociaż z pozoru bajkowa, mieści się w niej zestaw ważnych prawd i przesłań dla wszystkich. Kapibara staje się świetnym pretekstem do polubienia siebie - jest silna właśnie mocą braku wewnętrznych konfliktów, pogodzeniem ze sobą. "Być jak kapibara" to idealna lektura na znalezienie spokoju - wszystko jest takie, jakie być powinno, nie ma żadnych zawiedzionych oczekiwań, żadnego wyścigu i walki - kapibara staje się wzorem istnienia, funkcjonuje tak, że warto brać z niej przykład. Michela Fabbri nie potrzebuje do tego żadnych literackich fajerwerków, nie szuka pretekstów do opowiadania historii - wystarczy tu zwolnienie tempa i rozczulenie czy zachwyt - w pełni uzasadniony, bo związany z podziwianiem gatunku, który i tak się najczęściej podziwia (bo i trudno wyobrazić sobie inne podejście do kapibar). Cała uwaga skupiać się będzie na ilustracjach - równie ascetycznych jak tekst, a jednocześnie tak samo uroczych. Kapibary na obrazkach są piękne i przypadną do gustu całym pokoleniom - trudno się nie uśmiechać, kiedy ogląda się ten tomik.
czwartek, 4 stycznia 2024
Joanne Ruelos Diaz: Książeczka pełna ważnych słów. 100 słów, które przydadzą się każdemu dziecku
Kropka, Warszawa 2023.
Wyjaśnienia obrazkowe
"Książeczka pełna ważnych słów" to tomik, który można podsunąć dzieciom przede wszystkim dla wzbogacenia słownika, ale też - dla wprowadzenia prostych tłumaczeń trudnych pojęć. Tutaj nie ma abstrakcyjnych definicji, wszystko bazuje na skojarzeniach i reakcjach dzieci - w pełni zrozumiałych dla odbiorców. Przy ustalaniu przesłań i sensów autorki często wykorzystują wrażenia zmysłowe, podpowiadają, co dzieci mogą w danej chwili odczuwać albo z czym wiąże się konkretne hasło - dzięki temu znacznie łatwiej będzie małym czytelnikom poznawać nowe terminy i przyswajać je, a także - oswajać się z ich znaczeniami. W efekcie "Książeczka pełna ważnych słów. 100 słów, które przydadzą się każdemu dziecku" to książka wartościowa i bardzo potrzebna nie tylko najmłodszym.
Zebrane słowa zostały podzielone i rozmieszczone w czterech działach: "uczucia są ważne", "my jesteśmy ważni", "różnice są ważne" i "zmienianie świata jest ważne" - dzięki temu łatwiej określić tematykę przedstawianych haseł. Dla autorek liczy się przygotowywanie dzieci do życia w społeczeństwie - i do świadomego funkcjonowania wśród innych ludzi. Zanim do tego dojdzie, każdy maluch powinien lepiej poznać siebie - a to stanie się dzięki lekturze pierwszej części. Tu pojawiają się między innymi hasła takie jak wdzięczność, zakłopotanie, ekscytacja, przytłoczenie czy duma - i to wszystko przedstawione zostało najmłodszym bez uwznioślania treści. Autorki są w stanie skomentować te pojęcia przez pryzmat kilku odpowiedzi na ważne pytania - określają, jak może czuć się dziecko, co się z nim dzieje (nawet jeśli nie umie się jeszcze zastosować pojęcia, można je zrozumieć i zapamiętać dzięki "objawom"). Do tego pojawia się zestaw wyzwalaczy - wydarzeń, momentów lub tematów, które wyzwolą konkretne uczucie. I to rozwiązanie sprawdza się świetnie, ponieważ dzieci mogą nauczyć się łączyć fakty - i wyciągać określone wnioski. Dzięki temu wzrośnie ich samoświadomość i zdolność do oceniania własnych stanów (oraz przyczyn określonych odczuć). W drugiej części pojawiają się już elementy funkcjonowania w społeczeństwie i podpowiedzi, co robić, żeby zachowywać się odpowiedzialnie i uważnie, żeby dbać o siebie i o innych. Dwie ostatnie części z kolei są już dość trudne - ale odbiorcy przygotowani przez dotychczasową lekturę poradzą sobie z takim wyzwaniem - to tutaj znalazło się miejsce na wyjaśnienia dotyczące rasy, religii, tożsamości, kultury, płci, zwyczajów czy rodziny. Co ciekawe, pojawiają się tu też pojęcia, które do niedawna nie funkcjonowały w dorosłych słownikach - jak neuroróżnorodność. Wreszcie ostatni zestaw wyjaśnień oswaja dzieci z zagadnieniami najtrudniejszymi - między innymi kwestią uczciwości, pokoju, a także zawierania kompromisów. I tutaj pojawiają się czasami mocne uproszczenia (jak w przypadku hasła "feminizm"), książka bardzo przyda się na rynku i powinna trafić do jak największej liczby maluchów. Warto też pamiętać, że tomik jest bogato ilustrowany - pojawiają się tutaj obrazki, które zachęcają do lektury, pokazują bohaterów i podkreślają przesłanie z tekstu. Jest tu bardzo kolorowo - co wcale nie przekreśla wielkiej wartości informacyjnej książki. Warto tym autorkom zaufać i sprawdzić, co tym razem przedstawią najmłodszym odbiorcom - bo od początku do końca myślą o dzieciach przy kształtowaniu tomiku.
Wyjaśnienia obrazkowe
"Książeczka pełna ważnych słów" to tomik, który można podsunąć dzieciom przede wszystkim dla wzbogacenia słownika, ale też - dla wprowadzenia prostych tłumaczeń trudnych pojęć. Tutaj nie ma abstrakcyjnych definicji, wszystko bazuje na skojarzeniach i reakcjach dzieci - w pełni zrozumiałych dla odbiorców. Przy ustalaniu przesłań i sensów autorki często wykorzystują wrażenia zmysłowe, podpowiadają, co dzieci mogą w danej chwili odczuwać albo z czym wiąże się konkretne hasło - dzięki temu znacznie łatwiej będzie małym czytelnikom poznawać nowe terminy i przyswajać je, a także - oswajać się z ich znaczeniami. W efekcie "Książeczka pełna ważnych słów. 100 słów, które przydadzą się każdemu dziecku" to książka wartościowa i bardzo potrzebna nie tylko najmłodszym.
Zebrane słowa zostały podzielone i rozmieszczone w czterech działach: "uczucia są ważne", "my jesteśmy ważni", "różnice są ważne" i "zmienianie świata jest ważne" - dzięki temu łatwiej określić tematykę przedstawianych haseł. Dla autorek liczy się przygotowywanie dzieci do życia w społeczeństwie - i do świadomego funkcjonowania wśród innych ludzi. Zanim do tego dojdzie, każdy maluch powinien lepiej poznać siebie - a to stanie się dzięki lekturze pierwszej części. Tu pojawiają się między innymi hasła takie jak wdzięczność, zakłopotanie, ekscytacja, przytłoczenie czy duma - i to wszystko przedstawione zostało najmłodszym bez uwznioślania treści. Autorki są w stanie skomentować te pojęcia przez pryzmat kilku odpowiedzi na ważne pytania - określają, jak może czuć się dziecko, co się z nim dzieje (nawet jeśli nie umie się jeszcze zastosować pojęcia, można je zrozumieć i zapamiętać dzięki "objawom"). Do tego pojawia się zestaw wyzwalaczy - wydarzeń, momentów lub tematów, które wyzwolą konkretne uczucie. I to rozwiązanie sprawdza się świetnie, ponieważ dzieci mogą nauczyć się łączyć fakty - i wyciągać określone wnioski. Dzięki temu wzrośnie ich samoświadomość i zdolność do oceniania własnych stanów (oraz przyczyn określonych odczuć). W drugiej części pojawiają się już elementy funkcjonowania w społeczeństwie i podpowiedzi, co robić, żeby zachowywać się odpowiedzialnie i uważnie, żeby dbać o siebie i o innych. Dwie ostatnie części z kolei są już dość trudne - ale odbiorcy przygotowani przez dotychczasową lekturę poradzą sobie z takim wyzwaniem - to tutaj znalazło się miejsce na wyjaśnienia dotyczące rasy, religii, tożsamości, kultury, płci, zwyczajów czy rodziny. Co ciekawe, pojawiają się tu też pojęcia, które do niedawna nie funkcjonowały w dorosłych słownikach - jak neuroróżnorodność. Wreszcie ostatni zestaw wyjaśnień oswaja dzieci z zagadnieniami najtrudniejszymi - między innymi kwestią uczciwości, pokoju, a także zawierania kompromisów. I tutaj pojawiają się czasami mocne uproszczenia (jak w przypadku hasła "feminizm"), książka bardzo przyda się na rynku i powinna trafić do jak największej liczby maluchów. Warto też pamiętać, że tomik jest bogato ilustrowany - pojawiają się tutaj obrazki, które zachęcają do lektury, pokazują bohaterów i podkreślają przesłanie z tekstu. Jest tu bardzo kolorowo - co wcale nie przekreśla wielkiej wartości informacyjnej książki. Warto tym autorkom zaufać i sprawdzić, co tym razem przedstawią najmłodszym odbiorcom - bo od początku do końca myślą o dzieciach przy kształtowaniu tomiku.
środa, 3 stycznia 2024
Ashley Poston: Poważny i nieromantyczna
Gorzka Czekolada, Media Rodzina, Poznań 2023.
Nadprzyrodzone moce
Ashley Poston nie chce pisać standardowego romansu, chociaż wie, że ten gatunek rządzi się swoimi prawami i czytelniczki wręcz oczekują konkretnych rozwiązań. Zamierza jednak urozmaicić akcję z rozmachem - do tego stopnia, że zamienia ją w trudną do zaakceptowania, przynajmniej w pierwszym odbiorze. Później udaje jej się wciągnąć w opowieść i zaprosić czytelniczki do przeżywania przygód Florence Day. Florence jest ghostwriterką jednej z najbardziej poczytnych autorek romansów. Widzi w księgarniach swoje teksty - rozchwytywane przez panie - tylko że z innym nazwiskiem. Jednak od roku nie potrafi stworzyć żadnej narracji, zwłaszcza - romansu. Rok temu przeżyła rozstanie z miłością swojego życia: nie dość, że straciła partnera, z którym chciała być już zawsze, to jeszcze ów partner opisał w swojej książce jej własne historie. A to już zdrada nie do wybaczenia. Florence Day nie potrafi się pozbierać, tymczasem zbliża się deadline na oddanie ostatniej powieści jej autorki. "Poważny i nieromantyczna" to książka zaskakująca. Także dlatego, że przy okazji wielkich romansów nikt nie spodziewa się studium przeżywania żałoby. A w tym wypadku nie może być inaczej. Florence pochodzi z rodziny przedsiębiorców pogrzebowych - ze śmiercią stykała się na co dzień, a w rodzinnym miasteczku zyskała opinię tej, która widzi duchy i potrafi z nimi rozmawiać. Teraz Florence czeka najtrudniejsza próba: nagła śmierć ojca. To powód powrotu w rodzinne strony i prób dogadania się z rodzeństwem, z którym nie do końca udawało się znaleźć wspólny język w ostatnich latach. Jakby tego było mało, Florence zaczyna odwiedzać pewien duch. Przeszłość ożywa - tylko niekoniecznie zgodnie z oczekiwaniami.
Kryzys związany z brakiem weny, kryzys rodzinny - próba zrealizowania ostatniej woli ojca, kryzys związany z odrzuceniem przez społeczeństwo - Florence nie ma łatwego czasu. I dlatego wybawieniem staje się Ben. Ben. który ma własne poważne problemy, ale przestał się nimi zajmować - może towarzyszyć Florence i nieść jej pomoc w każdej chwili. Ashley Poston z pojawieniem się tego bohatera (drugim pojawieniem się) rozkręca się w narracji, trafia z powrotem na tory, które są jej znane i które są na tyle wygodne, żeby autorka radziła sobie z historią. Nawet jeśli w przypadku pisania o śmierci widać jej niepewność i bazowanie na wyobraźni, a nie na psychologii, to jednak udaje się Poston stworzyć fabułę, która wręcz zmusza do kibicowania bohaterce. Jest tu trochę baśniowości, trochę realizowania marzeń mimo wszystko - chodzi przecież o to, żeby czytelniczki uwierzyły w istnienie wielkiej miłości i porozumienia dusz. "Poważny i nieromantyczna" to publikacja rozrywkowa, w której prawdopodobieństwo schodzi na dalszy plan - zepchnięte dzięki świadomości, jak działają romanse. Ashley Poston zapewnia czytelniczkom oryginalność opowieści - nie chce powtarzać rozwiązań fabularnych, wystarczy jej, że w ramach uczuć musi opierać się na tym, co znane i przewidywalne. Proponuje zatem książkę dla zmęczonych standardami - to wystarczy, żeby się dobrze bawić.
Nadprzyrodzone moce
Ashley Poston nie chce pisać standardowego romansu, chociaż wie, że ten gatunek rządzi się swoimi prawami i czytelniczki wręcz oczekują konkretnych rozwiązań. Zamierza jednak urozmaicić akcję z rozmachem - do tego stopnia, że zamienia ją w trudną do zaakceptowania, przynajmniej w pierwszym odbiorze. Później udaje jej się wciągnąć w opowieść i zaprosić czytelniczki do przeżywania przygód Florence Day. Florence jest ghostwriterką jednej z najbardziej poczytnych autorek romansów. Widzi w księgarniach swoje teksty - rozchwytywane przez panie - tylko że z innym nazwiskiem. Jednak od roku nie potrafi stworzyć żadnej narracji, zwłaszcza - romansu. Rok temu przeżyła rozstanie z miłością swojego życia: nie dość, że straciła partnera, z którym chciała być już zawsze, to jeszcze ów partner opisał w swojej książce jej własne historie. A to już zdrada nie do wybaczenia. Florence Day nie potrafi się pozbierać, tymczasem zbliża się deadline na oddanie ostatniej powieści jej autorki. "Poważny i nieromantyczna" to książka zaskakująca. Także dlatego, że przy okazji wielkich romansów nikt nie spodziewa się studium przeżywania żałoby. A w tym wypadku nie może być inaczej. Florence pochodzi z rodziny przedsiębiorców pogrzebowych - ze śmiercią stykała się na co dzień, a w rodzinnym miasteczku zyskała opinię tej, która widzi duchy i potrafi z nimi rozmawiać. Teraz Florence czeka najtrudniejsza próba: nagła śmierć ojca. To powód powrotu w rodzinne strony i prób dogadania się z rodzeństwem, z którym nie do końca udawało się znaleźć wspólny język w ostatnich latach. Jakby tego było mało, Florence zaczyna odwiedzać pewien duch. Przeszłość ożywa - tylko niekoniecznie zgodnie z oczekiwaniami.
Kryzys związany z brakiem weny, kryzys rodzinny - próba zrealizowania ostatniej woli ojca, kryzys związany z odrzuceniem przez społeczeństwo - Florence nie ma łatwego czasu. I dlatego wybawieniem staje się Ben. Ben. który ma własne poważne problemy, ale przestał się nimi zajmować - może towarzyszyć Florence i nieść jej pomoc w każdej chwili. Ashley Poston z pojawieniem się tego bohatera (drugim pojawieniem się) rozkręca się w narracji, trafia z powrotem na tory, które są jej znane i które są na tyle wygodne, żeby autorka radziła sobie z historią. Nawet jeśli w przypadku pisania o śmierci widać jej niepewność i bazowanie na wyobraźni, a nie na psychologii, to jednak udaje się Poston stworzyć fabułę, która wręcz zmusza do kibicowania bohaterce. Jest tu trochę baśniowości, trochę realizowania marzeń mimo wszystko - chodzi przecież o to, żeby czytelniczki uwierzyły w istnienie wielkiej miłości i porozumienia dusz. "Poważny i nieromantyczna" to publikacja rozrywkowa, w której prawdopodobieństwo schodzi na dalszy plan - zepchnięte dzięki świadomości, jak działają romanse. Ashley Poston zapewnia czytelniczkom oryginalność opowieści - nie chce powtarzać rozwiązań fabularnych, wystarczy jej, że w ramach uczuć musi opierać się na tym, co znane i przewidywalne. Proponuje zatem książkę dla zmęczonych standardami - to wystarczy, żeby się dobrze bawić.
wtorek, 2 stycznia 2024
Samantha Newman: Szekspir to nie dramat!
Harperkids, Warszawa 2023.
Narracje ze sceny
Szekspir należy do tych autorów, którzy funkcjonują w powszechnej świadomości i stanowią punkt odniesienia dla różnych wytworów popkultury - chociaż niewielu może powiedzieć, że zapoznało się z jego dziełami rzeczywiście. Teraz najmłodsi mogą otrzymać Szekspira w pigułce - zestaw dość krótkich opowiadań zdobionych baśniowymi ilustracjami. Samantha Newman przekonuje, że "Szekspir to nie dramat" i zachęca młodych czytelników do zgłębiania fabuł ze znanych historii. Na początku przekonuje się odbiorców, że teksty zostały uproszczone, nie porusza się w nich wszystkich wątków, jednak nie można z niektórych zrezygnować i jeśli ktoś poczuje się zaniepokojony prezentowanymi treściami, może przejść do innego opowiadania albo porozmawiać z kimś dorosłym na ten temat. Oznacza to, że nie będzie to Szekspir okaleczany, przynajmniej nie w niektórych zagadnieniach. Zresztą nie udałoby się przekształcić motywów tak, żeby nikogo nie niepokoiły czy irytowały - Samantha Newman nie zamierza pisać Szekspira na nowo. Nie zamierza pisać Szekspira na nowo również w warstwie formy: chociaż może spokojnie odmalowywać słowami to, co dzieje się w poszczególnych sztukach, decyduje się najczęściej na prowadzenie opowieści dialogami. Dla młodych odbiorców to znacznie lepiej - będzie im się szybciej czytało - za to czasami trochę szkoda, że nie pokusiła się autorka o więcej literackiej zabawy. Co zrozumiałe - starała się zmieścić wiele relacji w jednym tomiku, nie mogła zatem przesadnie rozbudowywać warstwy opisowej. Takie rozwiązanie pozwala przede wszystkim poznać fabułę i podstawowe relacje między bohaterami - dzieci dowiedzą się, kto jest kim dla kogo i kto ma jakie nadzieje czy plany. Nie poznają za to uczuć bohaterów - bo te są ledwie zaznaczane, nie poświęca się im zbyt dużo uwagi. Dla dorosłych odbiorców reakcje mogą być najzupełniej naturalne i zrozumiałe, dzieci niekoniecznie w tym świecie się będą mogły odnaleźć. Ale tak naprawdę książka "Szekspir to nie dramat" posłuży przede wszystkim jako ściąga, bryk dla odbiorców, którzy mają zająć się Szekspirem w szkole - a którzy niekoniecznie chcą czytać streszczenia (tu otrzymują streszczenie w nieco bardziej przyjaznej, bo fabularyzowanej wersji).
"Szekspir to nie dramat" to książka, w której młodzi czytelnicy będą poznawać pomysły Szekspira - i dzięki temu będą wiedzieć, o co chodzi z królem Learem, Makbetem, Hamletem, miłością Romea i Julii - i skąd nawiązania do tych właśnie dzieł i bohaterów u kolejnych twórców. Dzieci nauczą się odróżniania wątków wykorzystywanych przez Szekspira, więc książka "Szekspir to nie dramat" funkcjonować będzie mniej jako lektura rozrywkowa, a bardziej jako zestaw informacji i podpowiedzi. Ta publikacja została starannie przygotowana - owszem, Samantha Newman przedstawia własne ujęcie Szekspira, ale stara się zapewnić dzieciom dawkę wiadomości niezbędnych i przekonać je do samodzielnego poznawania dramatów. Każdy, kto przejrzy ten tomik i znajdzie inspirującą albo intrygującą historię, może zajrzeć do "oryginalnych " tekstów - i być może zacznie w ten sposób faktyczną przygodę z dramatem.
Narracje ze sceny
Szekspir należy do tych autorów, którzy funkcjonują w powszechnej świadomości i stanowią punkt odniesienia dla różnych wytworów popkultury - chociaż niewielu może powiedzieć, że zapoznało się z jego dziełami rzeczywiście. Teraz najmłodsi mogą otrzymać Szekspira w pigułce - zestaw dość krótkich opowiadań zdobionych baśniowymi ilustracjami. Samantha Newman przekonuje, że "Szekspir to nie dramat" i zachęca młodych czytelników do zgłębiania fabuł ze znanych historii. Na początku przekonuje się odbiorców, że teksty zostały uproszczone, nie porusza się w nich wszystkich wątków, jednak nie można z niektórych zrezygnować i jeśli ktoś poczuje się zaniepokojony prezentowanymi treściami, może przejść do innego opowiadania albo porozmawiać z kimś dorosłym na ten temat. Oznacza to, że nie będzie to Szekspir okaleczany, przynajmniej nie w niektórych zagadnieniach. Zresztą nie udałoby się przekształcić motywów tak, żeby nikogo nie niepokoiły czy irytowały - Samantha Newman nie zamierza pisać Szekspira na nowo. Nie zamierza pisać Szekspira na nowo również w warstwie formy: chociaż może spokojnie odmalowywać słowami to, co dzieje się w poszczególnych sztukach, decyduje się najczęściej na prowadzenie opowieści dialogami. Dla młodych odbiorców to znacznie lepiej - będzie im się szybciej czytało - za to czasami trochę szkoda, że nie pokusiła się autorka o więcej literackiej zabawy. Co zrozumiałe - starała się zmieścić wiele relacji w jednym tomiku, nie mogła zatem przesadnie rozbudowywać warstwy opisowej. Takie rozwiązanie pozwala przede wszystkim poznać fabułę i podstawowe relacje między bohaterami - dzieci dowiedzą się, kto jest kim dla kogo i kto ma jakie nadzieje czy plany. Nie poznają za to uczuć bohaterów - bo te są ledwie zaznaczane, nie poświęca się im zbyt dużo uwagi. Dla dorosłych odbiorców reakcje mogą być najzupełniej naturalne i zrozumiałe, dzieci niekoniecznie w tym świecie się będą mogły odnaleźć. Ale tak naprawdę książka "Szekspir to nie dramat" posłuży przede wszystkim jako ściąga, bryk dla odbiorców, którzy mają zająć się Szekspirem w szkole - a którzy niekoniecznie chcą czytać streszczenia (tu otrzymują streszczenie w nieco bardziej przyjaznej, bo fabularyzowanej wersji).
"Szekspir to nie dramat" to książka, w której młodzi czytelnicy będą poznawać pomysły Szekspira - i dzięki temu będą wiedzieć, o co chodzi z królem Learem, Makbetem, Hamletem, miłością Romea i Julii - i skąd nawiązania do tych właśnie dzieł i bohaterów u kolejnych twórców. Dzieci nauczą się odróżniania wątków wykorzystywanych przez Szekspira, więc książka "Szekspir to nie dramat" funkcjonować będzie mniej jako lektura rozrywkowa, a bardziej jako zestaw informacji i podpowiedzi. Ta publikacja została starannie przygotowana - owszem, Samantha Newman przedstawia własne ujęcie Szekspira, ale stara się zapewnić dzieciom dawkę wiadomości niezbędnych i przekonać je do samodzielnego poznawania dramatów. Każdy, kto przejrzy ten tomik i znajdzie inspirującą albo intrygującą historię, może zajrzeć do "oryginalnych " tekstów - i być może zacznie w ten sposób faktyczną przygodę z dramatem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






