Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

czwartek, 10 kwietnia 2014

Guido Wandrey: W mieście

Czarna Owieczka, Warszawa 2014.

Obserwowanka

Częścią wspólnej z dzieckiem lektury jest zwykle zabawa w oglądanie kolorowych obrazków, opisywanie akcji na nich i poszukiwanie szczegółów na ilustracjach. Guido Wandrey, idąc tym tropem, tworzy dla dzieci książeczkę obrazkową pozbawioną fabuły i tekstowej treści, za to bogatą w rysunkowe detale. Wielkoformatowy tom „W mieście” to zestaw ilustracji na kartonowych stronach. Autor zachęca w nim do uważnego przyglądania się scenką z miejskich ulic – i do znajdowania na bardzo dużych ilustracjach drobiazgów wskazanych na marginesie. Tom przeznaczony jest dla dzieci od lat trzech – ale i starsze maluchy będą mogły ćwiczyć na nim spostrzegawczość oraz umiejętność opowiadania o sytuacjach z rysunków.

Zadanie brzmi dość łatwo, nawet jak dla dzieci – ale łatwe wcale być nie musi. Guido Wandrey przedstawia miasto potwornie zatłoczone. Obrazki z ulicy, ronda, przystanku (czy raczej centrum przesiadkowego), skrzyżowania, parku i z wypadku – są pełne detali. Nie mają pojedynczych ważnych punktów przykuwających wzrok, całe zostały zapełnione ludźmi, pojazdami, śmieciami, przedmiotami i zwierzętami. Każdy z przechodniów (których są tu setki) czy pracowników różnych służb ma inne kolorowe ubranie i fryzurę, każdy jest czymś innym zajęty. Na pierwszy rzut oka w prezentowanych kadrach panuje chaos, nie da się od razu powiedzieć, co przedstawia rysunek i na co zwrócić na nim uwagę. Zresztą dokładne przyglądanie się ilustracji też niewiele pomoże, bo tyle dzieje się w wymyślonym mieście. Autor stawia na ruch, gwar i zamieszanie: komuś rozbiła się niesiona paczka, ktoś rozmawia przez telefon, ktoś wyrzuca śmieci, ktoś biegnie z kwiatami, kot znalazł właśnie rybę i niesie ją w pyszczku, a dzieci jeżdżą na hulajnogach. Każda rozkładówka to zbiór nowych sytuacji i zachowań – prawdziwe wyzwanie dla małych obserwatorów, zwłaszcza że część sytuacji i typów ludzi maluchy mogą widzieć wokół siebie na spacerze z rodzicami.

Prawy margines każdej rozkładówki mieści kilkanaście drobnych rysuneczków - to wydobyte z dużej ilustracji detale, które należy znaleźć na danej stronie. Nie zawsze są to elementy wpadające w oko – czasem mowa o bardzo małych składnikach rysunków: papierowej łódeczce, kapeluszu czy skórce od banana. Tu przy szukaniu przyda się nie tylko spostrzegawczość, ale i umiejętność logicznego myślenia. Autor nie zamierza ułatwiać odbiorcom zadania: chodzi o znalezienie konkretnych przedmiotów o kształcie pokazanym na marginesie. Porzucona na ulicy gazeta wcale nie musi być tą poszukiwaną, jeśli na widocznej stronie nie ma zdjęć i rysunków pokazanych na płachcie z boku. Dzieci mogą często się nabierać i jeszcze lepiej się bawić przy tropieniu zawartości obrazków. Dodatkowo na każdej rozkładówce pojawia się czerwony balon, który również należy wskazać. Wydawałoby się, że taki element każdy znajdzie natychmiast, tymczasem dzieci będą mogły długo go szukać.

Tom „W mieście” zapewnia rozrywkę i rozwija zdolności najmłodszych. Zachęca do rozmów rodziców i dzieci na temat oglądanych rysunków – zwłaszcza gdy kilkulatek odkryje na ilustracjach coś, co go zafascynuje, będzie chciał podzielić się radością. Zatrzymuje też dzieci nad książką, bo wypełnianie zadań wymaga czasu, skupienia i uważności. Guido Wandrey chaosem rysunkowym rozbudza ciekawość najmłodszych, zapewnia im odskocznię od typowych książkowych upraszczanych ilustracji. Dostarcza również zapotrzebowania na tekst – na tekst, który trzeba samodzielnie tworzyć w oparciu o widziane scenki. Tom „W mieście” będzie dla dzieci rodzajem skondensowanych obserwacji z codziennych wycieczek – zachęci do mówienia i opowiadania, pokaże też, jak wiele ciekawych rzeczy kryje zwyczajność. Być może nakłoni też kilkulatka do zadawania rodzicom pytań – na pewno wypełni mu czas i oddali nudę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com