Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

czwartek, 17 kwietnia 2014

Walter R. Brooks: Prosiaczek Fryderyk. Wielka wojna o imbryk, czyli Fryderyk broni dobytku

Jaguar, Warszawa 2014.

Maniery zwierząt

W klasyce literatury czwartej ton fabule nadaje zawsze ponadwydarzeniowa elegancja. Można się o tym przekonać także śledząc przygody Prosiaczka Fryderyka, bohatera nieco zapomnianego przez popkulturę, za to nietuzinkowego. Prosiaczek Fryderyk to bardzo mądre stworzenie – na farmie państwa Beanów liczą się z nim wszystkie zwierzęta. Jest poetą i ma nienaganne maniery, potrafi zaradzić wszelkim konfliktom, a do tego budzi sympatię. Nawet kiedy na horyzoncie pojawiają się wrogowie.

„Prosiaczek Fryderyk. Wielka wojna o imbryk” to historia, w której zwierzęta muszą zewrzeć szyki, żeby nie dopuścić do zuchwałej kradzieży. Na farmę przyjeżdża ciotka Effie i jej mąż, wuj Snedeker. Chcą oni wykorzystać nieobecność gospodarzy i wywieźć z ich domu stary srebrny imbryk – a do tego nie mogą dopuścić dzielne zwierzęta. Fryderyk obmyśla całą intrygę, by pokrzyżować plany przybyszom. Przy okazji też przekonuje ich, że zwierzęta z farmy są dobrze wychowane i prezentują się znacznie lepiej od wielu znajomych ciotki Effie – a nawet od samych intruzów. Chociaż i we własnym gronie mają pewien problem: muszą oduczyć nieśmiałości małego prosiaczka, Waltera. A kiedy Walter przekona się, że zabawnie jest straszyć innych, trzeba będzie dać mu nauczkę, by zrozumiał, jak niewłaściwie zaczął postępować.

Walter R. Brooks buduje swoją historię w oparciu o antropomorfizację. Zwierzętom gospodarskim przypisuje szereg postaw właściwych wyłącznie dżentelmenom i damom – niemal wszyscy dojrzali bohaterowie „Prosiaczka Fryderyka” mogą być wzorami do naśladowania – a nie znużą dydaktyzmem, bo nie ma tu mowy o moralizatorskim usztywnieniu. Maniery zwierząt to jedno ze źródeł komizmu dla młodszych i starszych odbiorców, zwłaszcza że Brooks przepada za wyostrzaniem ich aż do granic absurdu. Dzisiaj szczególnie ciekawy wyda się odbiorcom motyw uprzejmości wobec wroga. Prosiaczek Fryderyk wie, że można nie zgadzać się w wielu sprawach, a mimo to zachowywać się wobec siebie uprzejmie. Ta niedzisiejsza postawa definiuje również samą akcję, pełną ciekawych wydarzeń.

W „Wielkiej wojnie o imbryk” równocześnie rozgrywa się kilka wątków, a każdy wydaje się równie cenny. Autor chętnie korzysta ze zdobyczy absurdu, dzięki czemu może rozśmieszać czytelników wciąż nowymi pomysłami – bardzo często żarty kryją się w drobiazgach mało ważnych dla fabuły. Kiedy Brooks znajduje okazję do dowcipu, natychmiast ją wykorzystuje, nie ma tu humoru wymuszonego, jest za to zabawa wymyślonym światem. Autor wkracza na farmę pełną oryginałów i oddaje inicjatywę zwierzętom, wiedząc, że z bohaterami, których stworzył, nudno być nie może.

„Wielka wojna o imbryk” ma mnóstwo wyrazistych scenek i sytuacji, które maluchy zapamiętają. Kurt Wiese część z nich podkreśla jeszcze ilustracjami w duchu wiktoriańskim – szczegółowymi szkicami tuszem. Również nie boi się absurdu, czasem nawet go podsyca przez odpowiednie ujęcia, tak, że „Wielka wojna o imbryk” przykuwa uwagę. To powieść uniwersalna i nie zestarzała się od czasu powstania (1940 rok). Wciąż może być ciekawa i oryginalna – zwłaszcza jako lektura dla najmłodszych spragnionych historii spod znaku niezwykłych przygód zwyczajnych zwierząt. Prosiaczek Fryderyk i jego przyjaciele nie przypominają naiwnych stworzeń z podrzędnych kreskówek – tym przyjemniej będzie się dzieciom i rodzicom śledzić ich przygody i tym więcej korzyści przyniesie lektura.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com