* * * * * * O tu-czytam

sobota, 31 października 2020

Christopher Lloyd: Człekozwierz. Co nas łączy ze zwierzętami?

Harperkids, Warszawa 2020.

Podobieństwa

Christopher Lloyd idzie tropem publikacji picture bookowych o walorach edukacyjnych. W swojej książce „Człekozwierz. Co nas łączy ze zwierzętami?” sprawdza, jakie są punkty wspólne między wybranymi grupami zwierząt a ludźmi. Oznacza to, że dorosłych nie zawsze będzie w stanie zaskoczyć – sporą część wiadomości przywoływanych w tej książce odbiorcy już mają – jednak dla dzieci będzie to zestaw ważnych i wartościowych odkryć. Fakt, że czasami punkty styczne dotyczą zwierząt egzotycznych nie ma najmniejszego znaczenia – liczy się zestawianie umiejętności, talentów i metod działania, które funkcjonują w różnych gatunkach.

Ta książka niesie wiadomości nawet w podpisach pod ilustracjami (o wprowadzeniach do rozdziałów nie mówiąc). Autor wychodzi od motywu charakterystycznego dla ludzi – a następnie przywołuje najlepiej dobrany czy najbardziej wymowny przykład ze świata zwierząt. Rozwija go, by dostarczyć dzieciom więcej informacji i żeby zasugerować, że warto zgłębić temat – w przypadku pszczół tłumaczy, co sobie komunikują tańcem czy jak wygląda u nich głosowanie. W przypadku rybich rolników – co robią z niechcianymi wodorostami. Pokazuje, jak owady wymyślają sobie „miejskie” systemy do funkcjonowania, kiedy zwierzęta się bawią, a kiedy – popisują umiejętnościami lub wyglądem. Autor postanawia też raz na zawsze rozstrzygnąć temat uczuć zwierząt: sprawdza, jak okazują sobie miłość, co robią, kiedy są złe, czy opłakują czyjąś śmierć. Skoro już prowadzi do komentowania inteligencji zwierząt, wyjaśnia, jak naukowcy odkrywali, czy różne stworzenia są w stanie rozpoznać siebie w odbiciu w lustrze, albo – czy mają swój charakterystyczny język. Przywołuje gatunki, które potrafią posługiwać się narzędziami, albo wręcz i takie, które rozwiązują swoje problemy w oparciu o zdobycze cywilizacji. To wszystko jest przygotowane w jednym celu: by budzić podziw dla świata fauny. Bohaterowie z kart tej książki zachowują się jak człowiek – warto ich zatem docenić. Christopher Lloyd proponuje publikację edukacyjną. Nie zamęcza dzieci nadmiarem tekstu czy definicji (chociaż pojawi się tu trochę trudniejszych wyrazów, które natychmiast zyskają wyjaśnienie), ale to, co sygnalizuje w swoich krótkich opowieściach o poszczególnych gatunkach, może ucieszyć i zaintrygować na tyle, by dzieci chciały pogłębiać wiedzę.

Ważna jest tu też strona graficzna. Przede wszystkim wielkoformatowa książka „Człekozwierz” jest publikacją graficzną. Mark Ruffle popisuje się tutaj grafikami trochę może schematycznymi, to znaczy – opartymi o proste figury geometryczne i wyraźnie stworzonymi komputerowo – ale czytelnie wskazującymi określony gatunek zwierząt. Tom składa się z bardzo dużych ilustracji – to w nie wtopione zostały podpisy czy dodatkowe komentarze. Tak, by dzieci najpierw zainteresowały się obrazkiem, a w drugiej kolejności zaczęły analizować treść. To rozwiązanie wielokrotnie sprawdzone, więc i tutaj nie będzie z nim problemów. „Człekozwierz” to książka, która robi wrażenie przede wszystkim rozmiarami i ciężarem – ale wprowadza też w świat zwierząt niebajkowych, co może zostać przez najmłodszych docenione.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com