* * * * * * O tu-czytam

piątek, 9 października 2020

Quino: Mafalda. Wszystkie komiksy. Tom 2

Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.

Świat

W zasadzie to akcję promocyjną drugiego tomu „Mafalda. Wszystkie komiksy” zmieniła śmierć Quino, rysownika, który stworzył postać małej argentyńskiej dziewczynki, niemającej w sobie nic z dziecka. Drugi tom komiksowych stripów w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego w zasadzie nie wymaga dopowiedzeń ani uzupełnień – mimo odległości i upływu czasu. Jedyne, co zmieniło się diametralnie – to pomysły na wychowywanie dzieci. U Quino te niepokorne najczęściej dostają lanie (chociaż sama Mafalda wielu może rozdrażnić traktowaniem własnej matki, za co żadnej kary nie ponosi), bywają też wykorzystywane jako tania siła robocza. Niespecjalnie dba się o ich psychikę, kilkulatki wiadomości na tematy ogólne czerpią zwykle z radia, telewizji i plotek. Prym w zdobywaniu informacji wiedzie Mafalda – zresztą ona najbardziej troszczy się o losy świata i niepokoi doniesieniami o kolejnych konfliktach zbrojnych. Mafalda właściwie nie zna dziecięcych rozrywek – cały czas musi zastanawiać się nad przyszłością. Bardzo rzadko pojawiają się tu stripy, w których dziewczynka zajmuje się dziecięcymi rozrywkami. Mafalda jest też najmniej ufna, jeśli chodzi o telewizję. Potrafi zadawać rodzicom niewygodne pytania. Jedną z jej cech charakterystycznych jest nienawiść do zupy – i chyba tylko w tym motywie Quino stara się przenieść bohaterkę do rzeczywistości dzieci. Każdy z bohaterów cyklu ma swoje własne problemy i cechy charakterystyczne wyostrzone aż do przesady – Susanita marzy o byciu szczęśliwą żoną i matką, a czas najchętniej spędza na nieznaczących plotkach, co zresztą podejrzała u swojej rodzicielki. Także Manolito jest małą kopią ojca: źle się uczy, ale już robi karierę w handlu, wie, jak zadbać o klientów i zareklamować im swój – niekoniecznie najlepszy – towar. Felippe tym razem przeżywa kryzys z powodu zauroczenia pewną pięknością, do której podejść nie potrafi. Mafalda opiekuje się małym braciszkiem i próbuje wytłumaczyć mu codzienność. Quino czasami konfrontuje ze sobą te postacie z różnych przestrzeni mentalnych, żeby pokazać, kto i czego nie może zrozumieć. Przedstawia również dorosłych – zwłaszcza rodziców Mafaldy, ale pojawia się też Manolo, właściciel sklepu – czy mama Susanity. Wtedy widać wyraźnie, skąd dzieci czerpią inspiracje i jak powstają ich poglądy.

Autor sięga po problematykę społeczną i tematy polityczne, ale – ponadczasowe, pozbawione wyraźnych odnośników do rzeczywistości pozakomiksowej, dzięki czemu po dekadach można „Mafaldę” czytać i odkrywać jako ważną satyryczną lekturę. Quino mniej próbuje rozśmieszać, bardziej – skłaniać do refleksji nad tym, co dzieje się na świecie i jaka czeka go przyszłość. Mafalda jako głos pokolenia ma wiedzę, której nie posiadają zwykłe kilkulatki, ale kreacja dziecka pozwoliła autorowi zrezygnować z dyplomatycznych zabiegów i póz charakterystycznych dla dorosłych. Stąd sukces komiksu. Wprawdzie z „Fistaszkami” „Mafalda” wygrać nie może – bo jest znacznie cięższą lekturą – ale cieszy fakt, że pojawiła się na rynku. Nad wieloma z tych stripów odbiorcy zechcą się poważnie zastanowić, więc cała książka powinna być jako lektura rozłożona w czasie - dostarczy mnóstwa wrażeń i spostrzeżeń wysokiej jakości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com