* * * * * * O tu-czytam

środa, 14 października 2020

John Carreyrou: Zła krew

Marginesy, Warszawa 2020.

Chciwość

John Carreyrou jest dziennikarzem śledczym, który zaczął się rozglądać za ciekawym problemem do opisania – i trafił na historię pewnego start-upu o bardzo dziwnej przeszłości i z wielkimi aspiracjami założycielki, a także - z bezwzględnym uciszaniem wszystkich byłych pracowników próbujących ostrzec przed produktem. „Zła krew” to reportaż, który momentami przeraża, jest bowiem pokazem ludzkiej chciwości i bezwzględności, a do tego i bezmyślności – zachwalany produkt – rzekomy wynalazek – mógł doprowadzić do wielu problemów zdrowotnych ludzi, którzy zaufaliby akcjom marketingowym. Oto Elizabeth, niechlubna bohaterka książki. Elizabeth chce być kolejnym Jobsem, rezygnuje ze studiów, żeby móc poświęcić się firmie. Pracuje nad maleńkim urządzeniem do badania krwi. Ma pomysły na kampanie reklamowe i na przeznaczenie produktu: wie, że ludzi przekona hasło „wystarczy jedna kropla”, zresztą dąży do tego, żeby z jednej małej kropli krwi dało się w warunkach domowych i na co dzień odczytać jak najwięcej informacji o stanie zdrowia człowieka. To coś w sam raz dla tych, którzy muszą regularnie kontrolować pewne wartości i poziomy różnych substancji we krwi, a nie chcą spędzać czasu na badaniach – urządzenie od Elizabeth ma być proste, skuteczne, tanie i łatwo dostępne. Idee niezłe, jednak szybko okazuje się, że firma nie ma możliwości, żeby dorównać założeniom i marzeniom. To, co powstaje, nie tylko nie spełnia pokładanych oczekiwań, ale również podaje zafałszowane wyniki, co może przyczynić się do pogorszenia zdrowia użytkowników. Wiadomo, że urządzenie nie działa tak, jak powinno. Wprowadzone na rynek zostaje zbyt szybko, reklamowane agresywnie – a ci, którzy chcą wyjawić prawdę, zderzają się z prawnikami firmy i nie mają szans na dotarcie do opinii publicznej. Elizabeth nie poczuwa się do winy, przeciwnie: prze do przodu i liczy na finansowy sukces. W dalszym ciągu zamierza produkować wadliwe urządzenie i sprzedawać je potrzebującym pomocy medycznej. Nie przejmuje się ocenami fachowców, a od swoich pracowników żąda bezwzględnego posłuszeństwa.

Jakby problemów było mało, Elizabeth nie nadaje się na wizjonerkę i szefową. Traktuje ludzi z góry, zwalnia wszystkich, których (nawet bezpodstawnie) podejrzewa o nielojalność, uprawia nepotyzm i mobbing. W tym ujęciu staje się najgorszą szefową – nie ma dla niej znaczenia, co sądzą o niej inni ludzie. Liczy na to, że uda jej się długo tuszować kłamstwa i czerpać zyski z czegoś, co nigdy nie powinno trafić na rynek. Kiedy autor tomu nie zajmuje się podawaniem technicznych danych i szukaniem wytłumaczeń, dlaczego urządzenie nie działa, jak powinno, skupia się na emocjach wyzwalanych przez Elizabeth. Cała sprawa wydaje się wyczerpująca nie tylko pod kątem intelektualnym – autor w pewnym momencie przechodzi na analizowanie procesu zbierania materiałów, wtedy bowiem przekonuje się na własnej skórze, co potrafią prawnicy firmy i jak wzbudzają strach w jego informatorach. „Zła krew” to książka, która pokazuje bezwzględność w walce o niezasłużone bogactwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com