* * * * * * O tu-czytam

sobota, 29 września 2018

Grady Klein, Alan Dabney: Komiksowe wprowadzenie do statystyki

PWN, Warszawa 2018.

Nosorożce w akcji

Pomysł świetny (chociaż nie oryginalny), realizacja w punkt. “Komiksowe wprowadzenie do statystyki” mogłoby sprawić, że wszyscy zostaną statystykami, a do tego pojmą sensowność codziennego podawania rozmaitych zestawień przez media. Będzie w tej, dosyć obszernej, ale nie nudnej książce mnóstwo śmiechu i zgrabnie podawanych wiadomości, będzie wiele wyjaśnień, które zapadną w pamięć dzięki absurdalnym przykładom i lekkości. To jak skrypt przerobiony na komedię - można się z niego uczyć podstaw statystyki właściwie bezwysiłkowo, bo wystarczy skupienie na podawanych treściach, można też sięgnąć po lekturę z ciekawości i cieszyć się prezentowanymi wizjami pełnymi żartów - a przy okazji zrozumieć co nieco z istoty obliczeń statystycznych i wyciągania wniosków.

W tej książce rzuca się jaszczurkami w mężów i pakuje nosorożce po kilkadziesiąt do worków, sprawdza się, czy wampiry mają nieświeży oddech po ugryzieniu cukrzyków, organizuje się konkurs lotów na smokach i odwiedza stodołę pełną wyimaginowanych robaków. W pewnym momencie odbiorcy w ogóle zaczną czekać na to, co jeszcze uda się wymyślić autorom. Niektóre motywy służą za kanwę rozdziałów - odwołania do nich pozwalają obrazowo omówić wybrane zagadnienie ze statystyki. Inne pojawiają się w formie pojedynczych obrazków - nie znaczy to jednak, że są gorsze czy mniej ciekawe – tu odbiorcy nie będą chcieli opuścić żadnego rysunku. Spodoba im się to tak samo jak choćby przygody Dilberta, mimo że cel jest odrobinę inny, bo poza rozrywkowym jeszcze – edukacyjny.

Nie ma jednej fabuły. Całość nastawiona jest na wykład, przez strony przewijają się pasjonaci statystyki, szaleni uczeni, którzy entuzjastycznie wykrzykują swoje odkrycia. Nie ma też stałej liczby kadrów na stronie. Pojawia się konkretne wyjaśnienie - bardzo krótkie, przygotowane tak, by nie budziło wątpliwości i zapadało w pamięć. Żeby mnemotechnika była skuteczna, rozbija się owo wyjaśnienie na zestaw kilku rysunków, których każdy jest dowcipnym podsumowaniem, puentą do wyjaśnienia i jednocześnie skojarzeniem poza nudnymi podręcznikami. Tu bohaterowie dokonują wartościowych odkryć, powtarzają zdobyte wiadomości mimochodem przy innej okazji. Nie ma przeładowania tekstem, notatki zajęłyby pewnie kilka stron (nie licząc dodatku po właściwej części książki) - ale z tej publikacji nie ma sensu robić notatek, wszystko zapamiętuje się samo dzięki śmiechowi.

Rysunki nie należą do starannie dopracowywanych - bliżej im do bazgrołów z zeszytów szkolnych niż do precyzji Charlesa M. Schulza. Dzięki swobodnemu traktowaniu konturów zyskują dynamikę, tak potrzebną, kiedy książka ma spełniać założenia edukacyjne – owa dynamika bardzo pasuje również do podsycania śmiechu. Autorzy dbają o to, by żaden rysunek nie był przypadkowy i by żaden nie spowalniał tempa opowieści. Eliminują to, co zbędne, żeby uzyskać abstrakt z wiedzy połączony z najlepszą esencją żartów. “Komiksowe wprowadzenie do statystyki” jako tytuł może brzmieć odstraszająco, ale warto do tej książki zajrzeć i przekonać się, jak wygląda zabawa nauką. To publikacja dla ciekawych, dla szukających inteligentnej rozrywki i ceniących sobie ironię. Bardzo wciąga, chociaż pewnie nie każdego z tych samych powodów. Realizacja pomysłu - najlepsza, jaką można sobie wyobrazić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com