* * * * * * O tu-czytam

niedziela, 2 września 2018

Artur Cieślar: Ułuda

Świat Książki, Warszawa 2018.

Orientalna gawęda

Artur Cieślar w swojej powieści “Ułuda” stawia przede wszystkim na atmosferę, klimat nierzeczywistości przeplatany z narracją “orientalną”, a przynajmniej przesyconą wiadomościami na temat życia w Indiach. Miesza dwie sfery: realizm magiczny z literaturą faktu, raz nie pozwala wierzyć w proponowane wydarzenia, raz próbuje udowadniać ich prawdziwość. Zachowuje się, jakby łączył oniryczność z podróżą rzeczywistą i nie mógł się zdecydować, która z tych przestrzeni będzie dla czytelników bardziej atrakcyjna, więc i w konsekwencji bardziej przyswajalna. Zaprasza do lektury na dwa sposoby: albo dla zaspokojenia ciekawości w kwestii jednego z bohaterów, albo dla samego brzmienia narracji, melodii tekstu, starannie dopracowywanej i przez całą książkę niedającej o sobie zapomnieć. Tu relacja nie ma charakteru transparentnego, zwraca na siebie uwagę i staje się dodatkowym bohaterem powieści, kto wie, czy nie najważniejszym.

A przecież zaczyna się od sensacji: od opisu wrażeń ofiary wypadku samochodowego. Cieślar stawia w tym miejscu na synestezję i na odwagę w wyborze perspektywy. Nie chce niczego wyjaśniać, na to przyjdzie czas. Kolejnym etapem powieści staje się wizyta w domu Hindusów, Rajiva i Soni. Bohater-narrator, który trafia pod ich dach, nie rozumie zachowań gospodarzy. Traktują go z serdecznością, on odwdzięcza się szacunkiem i sympatią, ale nie jest w stanie do końca przyjąć ich punktu widzenia. Twierdzą oni, że nie są przyjaciółmi, tylko rodzicami, a ten, który ich odrzuca, przeżył traumę. Tyle że mężczyzna nie wierzy nawet, że nie ma białego koloru skóry... Nie wie, co się wydarzyło i próbuje odtworzyć własne losy. To intrygujący motyw, który wprowadza też element niebezpieczeństwa lub zagrożenia z punktu widzenia czytelników. Ale Artur Cieślar na nim nie poprzestaje. Zajmuje się odtąd Matem, mężczyzną, który oddaje ostatnią przysługę zmarłej na raka przyjaciółce. Mat nie wierzy, że Iga odejdzie. Tymczasem kobieta od poznania diagnozy zaczyna żyć pełnią życia. Do niedawna bała się podróżowania, teraz poznaje świat: wie, że nic nie jest już w stanie jej zaszkodzić. W trakcie podróży trafia do Indii, zachwycona tamtejszą kulturą chce tu spocząć. Prochy Igi Mat wiezie w shakerze, żeby móc uniknąć formalności przy przewozie zwłok przez granice – ale też żeby uciec od biurokracji i ewentualnych problemów. Tyle że Iga, która zamierzała zmusić przyjaciela do podobnych jak własne odkryć, ma w zanadrzu więcej niespodzianek. To ona i jej pomysły zapewniają Matowi przeżycia ekstremalne, z gatunku tych z filmów sensacyjnych. Mat nie może odmówić kobiecie przysługi, zresztą sam tego potrzebuje, żeby móc się pożegnać. Na razie jednak mierzy się z wyzwaniami, jakich wcale się nie spodziewał.

Jest “Ułuda” książką nietypową dlatego, że Artur Cieślar nie wybiera schematów fabularnych. Jego scenariusze wydają się momentami fantastyczne, momentami – realne do bólu. Bohaterowie pozwalają podążać za sobą i odkrywać tajemnice codzienności w świecie, który od tej codzienności bardzo ucieka. Wszystko razem znajduje zakotwiczenie w poetyckiej narracji, pełnej zmysłowych opisów i spostrzeżeń spoza akcji. Wydarzenia w tej powieści nie mają większego znaczenia, służą raczej jako tło dla przemyśleń postaci. Cieślar funduje czytelnikom i bohaterom podróż w głąb siebie przy jednoczesnym poznawaniu otoczenia. Otwiera na nowe doznania i umożliwia snucie marzeń o innym życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com