* * * * * * O tu-czytam

piątek, 21 września 2018

Bernadette McDonald: Elizabeth Hawley. Strażniczka gór

Agora, Warszawa 2018.

Archiwum

Ta kobieta stała się legendą Himalajów, chociaż nigdy w wysokie góry nie wyszła. Elizabeth Hawley to postać, której biografia uzupełnia półkę z literaturą górską i wyznaniami wspinaczy, których to wyznań na rynku wydawniczym coraz więcej. Bernadette McDonald umiejętnie wykorzystuje boom na ten rodzaj opowieści i przedstawia czytelnikom kobietę, która sama znalazła sobie zawód. Elizabeth Hawley dla zwykłych czytelników praktycznie nie istniała, dla wspinaczy była nieocenioną bazą wiadomości i szansą na potwierdzenie rekordów, których bicie odbywało się bez świadków i dokumentacji. Jeszcze za życia snuto na jej temat rozmaite sensacje, często bez związku z prawdą. Bernadette McDonald stara się rozwikłać kolejne zagadki, począwszy od wyglądu bohaterki tomu i jej romansów – po pomysł na zajęcie, które wymagało skrupulatności i cierpliwości.

Elizabeth Hawley zajęła się katalogowaniem opowieści wspinaczy. Każdego alpinistę – szefa wyprawy – odwiedzała, gdy tylko pojawił się u podnóża góry i przygotowywał do akcji – po raz drugi spotykała się z nim już po zdobyciu szczytu (lub wycofaniu ekipy). Przeprowadzała liczne i szczegółowe wywiady, obejmujące nawet stan cywilny sportowca lub… wysokość, na której jeszcze uprawiał seks (to dotyczyło bardziej pań zdobywających wysokie góry). Zbierała informacje o trasach, wytyczanych szlakach, zaobserwowanych zjawiskach, niebezpieczeństwach, miejscach rozbicia obozu… wszystko, co składało się na sukces albo porażkę ekipy, stanowiło punkt do analizy. Elizabeth Hawley gromadziła całe teczki wiadomości o wspinaczach: początkowo wykorzystywała te dane jeszcze do pisania relacji dziennikarskich, ale objęta zakazem publikowania dalej zajmowała się prowadzeniem kroniki Himalajów. W efekcie stała się specjalistką od gór i skarbnicą danych. W pewnym momencie wszyscy zaczęli się z nią liczyć: Elizabeth Hawley nie tylko dostarczała zestawu wiadomości, upraszczając research. Stała się wyrocznią, jeśli chodzi o osiągnięcia i uznawanie rekordów. Wykazywała się iście detektywistycznym podejściem, umiejętnie zestawiała fakty, porównywała obserwacje i szukała przypadkowych świadków, żeby potwierdzić albo ostatecznie odrzucić wersję wspinacza, który na swoje wyczyny nie znalazł potwierdzenia. Funkcjonowała jako ekspert, mimo że do środowiska górskiego weszła bocznymi drzwiami.

O kolejnych wyczynach Elizabeth Hawley Bernadette McDonald pisze dzięki licznym rozmowom i materiałom, które udało się zdobyć. Nie może jednak zajmować się wyłącznie biografią postaci: Hawley jest dla zwykłych odbiorców ciekawa właśnie dzięki temu, co zrobiła dla alpinistów. Autorka tomu więc w tym kontekście przygląda się co ważniejszym sprawom rozwiązywanym przez Hawley i specyfice pracy. Sprawdza, kto ze wspinaczy cieszył się największym uznaniem Elizabeth Hawley i czy bohaterka tomu rzeczywiście angażowała się w romanse, o które ją posądzano. Czasami nawiązuje do elementów życia prywatnego (tak jest w przypadku opieki nad starzejącą się matką), częściej jednak przesiaduje z Hawley w biurze i gromadzi dane na temat gór. W związku z tym, chociaż Elizabeth Hawley sama szczytów nie zdobywała, lektura jej biografii dostarcza podobnych wrażeń jak literatura górska. Bernadette McDonald może stworzyć pełny obraz postaci, która wydaje jej się interesująca przez odrębność zajęcia i oryginalny pomysł na życie: chociaż w samym katalogowaniu i zbieraniu informacji niewiele jest miejsca na kreatywność, biografia wypada naprawdę udanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com