* * * * * * O tu-czytam

czwartek, 13 września 2018

Andrzej Kajetan Wróblewski: 300 uczonych prywatnie i na wesoło. Tom 2

Prószyński i S-ka, Warszawa 2018.

Z życiorysów

Z czego składają się notki biograficzne o uczonych? W wersji encyklopedycznej to nudne dane, w które nikt nie chce się zagłębiać: pełne dat, skomplikowanych terminów, osiągnięć i pojęć, którym badacze poświęcili życie. Ale u Andrzeja Kajetana Wróblewskiego tego nie ma. On swoje felietony na temat kolejnych ludzi nauki, odkrywców i filozofów układa z ciekawostek, anegdot, celnych ripost, jakimi mogli się wsławić, informacji marginalnych dla biografów, a przecież świadczących o charakterze i o pomysłowości bohaterów. Proponuje imponującą kolekcję szkiców przygotowywanych niegdyś cyklicznie dla prasy: “300 uczonych prywatnie i na wesoło. Tom 2” to książka ambitna, ale też rozrywkowa. Teksty w porządku alfabetycznym rozpoczynają się od metryczki (dat urodzin i śmierci) bohatera, dzięki czemu łatwiej jest wstrzelić się w kontekst: później już nie ma przeważnie miejsca na zajmowanie się kwestiami społeczno-politycznymi (chyba że akurat wielka historia modyfikuje czyjś życiorys i wpływa na wybory lub brak możliwości działania). Wyszukuje Wróblewski tematy lekkie i zabawne, pokazuje ludzkie oblicze uczonych. Czasami interesują go kontrowersyjne albo ryzykowne poglądy - zwłaszcza gdy nie ulega dziś wątpliwości, że autor się mylił lub nie potrafił przyznać do błędu - ale chętniej wybiera czysty komizm, bez wykpiwania czy drwin. I tak sprawdza, jakie kaprysy mieli badacze, jakie były ich związki ze sławnymi postaciami z historii, kto czym mógł się wsławić towarzysko, kto unikał standardowych rozwiązań w życiu. Pojawiają się tu wielcy uczeni w obliczu życiowych spraw, spotkań ze znajomymi i kompletnie nieważnych z perspektywy czasu dylematów. Rejestrowane są (lub odtwarzane) drobne dialogi, które funkcjonować mogą na prawach dowcipu. Wróblewski stara się też pokazać (w pojedynczych wzmiankach), jak wyglądało życie rodzinne uczonych, jakie okoliczności towarzyszyły ich śmierci. Będzie tu między innymi informacja, jak pewien uczony ukrył medal Nobla podczas wojny, kto nie radził sobie z wykładami, kto w wodzie dostrzegał przez mikroskop “zwierzątka”, co w żołądku uspokaja wódka, jaka uczona dostała rękawice bokserskie, co krzyżowałby Mendel, gdyby nie powstrzymał go biskup, kto został wykładowcą fizyki z przypadku, kto zgubił żonę, kogo gospodyni goniła z krawatem, jaki jest związek magnesu i czosnku, kto pisał na nagrobkach, albo jak udowodnić, że niebo jest gorętsze od piekła. Niemal w każdym szkicu zawiera się wiadomość zaskakująca, szokująca lub śmieszna, taka, która zapada w pamięć i nie pozwala odejść od książki. Wróblewski tropi te ciekawostki umiejętnie, ale potrafi je także przekuć na udaną narrację. Wie, jak pisać, żeby zachować puenty, podsycać komizm i zapraszać do lektury. Te szkice są krótkie, ale bardzo treściwe, nie ma w nich miejsca ani na schematy biograficzne, ani na nudne opisy: liczy się zdynamizowanie, tempo i umiejętność wydobywania tego, co atrakcyjne dla odbiorców. Nieprzypadkowo skupia się Wróblewski na motywach towarzyskich, międzyludzkich, a pomija czasami niemal całkowicie naukowe odkrycia bohaterów szkiców: taką wiedzę można zdobyć dzięki samodzielnym poszukiwaniom, a autor świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że zbyt szczegółowe i profesjonalne wiadomości część odbiorców mogłyby odstraszyć.

Gawędziarskie opowieści o uczonych w warunkach domowych sprawdzają się jako dobra rozrywka i jako źródło wiedzy. Wróblewski zbiera anegdoty nieoczywiste i takie, które nie funkcjonują w powszechnym obiegu. Zapewnia czytelnikom sporo radości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com