* * * * * * O tu-czytam

sobota, 15 września 2018

Katarzyna Michalak: Ścigany

Między Słowami, Kraków 2018.

Ucieczka

Danka i Hubert poznają się tuż po zamachu, w którym ginie prezydent kraju. On jest ścigany przez wszystkie możliwe służby i podejrzany o zabójstwo, zresztą kiedy musi się bronić, nie zawaha się przed pozbawieniem kogoś życia. Ona to była lekarka, która właściwie nie ma dla kogo żyć i chciała popełnić samobójstwo. Wpadli na siebie i natychmiast stało się jasne, że bardzo się potrzebują. On miał kilka poważnych ran postrzałowych, tylko ona mogła je opatrzyć. Zabrała go do swojego domu, ukryła przed światem i zaopiekowała się nim, jak mogła najlepiej. Obejmowało to również szycie stale otwierających się ran, zmywanie śladów krwi z całego domu i wikłanie się w sieć kłamstw. Z czasem okazywało się, że może mu pomóc na wiele różnych sposobów, ale cena za to będzie wysoka. Katarzyna Michalak w powieści “Ścigany” idzie w brutalność i ekstremalne przygody rodem z filmów sensacyjnych, ale niestety psuje zamierzony efekt kosmiczną wręcz naiwnością objawiającą się i w doborze wydarzeń, i w proponowanych charakterystykach, i w samej narracji. Danka jest kobietą niezłomną, na takiego samego twardziela wpada. Oboje radzą sobie z szyciem ran na żywca (wydaje się, że nawet to lubią). Ona dla dobra sprawy daje się gwałcić i poniżać, byle tylko nie zdradzić istnienia w swoim domu nieproszonego, ale coraz bardziej nieobojętnego gościa - on nie wie, co powinien zrobić, żeby uratować kobietę, na której zaczyna mu zależeć. Od pierwszych stron między nimi iskrzy, więc to tylko kwestia czasu, kiedy pojawi się większe uczucie. Katarzyna Michalak na tym akurat zna się najlepiej i dobrze by było, gdyby na prostych romansach poprzestała: uciekanie w sensację nie bardzo jej wychodzi. Wyborem tematu przekreśla sobie drogę do stałych czytelniczek: niewiele rozmiłowanych w ciepłych obyczajówkach pań, które do tej pory nie stroiły sobie żartów z błędów i niedociągnięć autorki, będzie chciało nurzać się w krwi potencjalnego zbrodniarza, a sama intryga nie jest na tyle atrakcyjna, żeby przywiązać do lektury. Brutalność w obszarze tej opowieści to jedyny sposób na budowanie akcji poza tematem miłości mimo wszystko – ale w takiej wersji Katarzyna Michalak uwagi panów na siebie nie zwróci. Dalej przecież jest sentymentalna i nieznośnie spragniona czułości, co przekazuje swojej bohaterce. Danka może sobie przegryzać nić, którą zszywała ranę - i tak w głębi duszy chce, żeby ktoś się nią zaopiekował. A to już rodzi podejrzenia o niespójność charakterologiczną i faktyczny brak wyczucia literackiego autorki. Zresztą w “Ściganym” uwag do konstrukcji można mieć wiele, ale nic dziwnego, skoro Michalak całą uwagę poświęca na budowanie więzi między Danką i Hubertem. Jest ta powieść naiwna i to naiwnością okrutną, bo ośmieszającą autorkę. Zabrakło sensu, pomysłu, umotywowania akcji... wszystkiego, by przeżywać tę historię. Przesada psuje tu pozory prawdopodobieństwa, odbiera też chęć przyglądania się opowieści. Poetyka “zabili go i uciekł” w zestawieniu z emocjonalnością z taniego romansu to zestawienie, jakie – wbrew pozorom – mas nie przyciągnie. Wszystkiego jest tu za dużo, brakuje wyczucia i samego pomysłu na przekaz. Nawet jeśli momentami wydaje się, że autorka uchwyci ideę relacji między bohaterami, zaraz psuje ją nachalnością obserwacji. “Ścigany” to książka bardzo dziwna i nawet fanki Katarzyny Michalak mogą mieć problem z zaakceptowaniem jej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com