* * * * * * O tu-czytam

niedziela, 30 września 2018

Andrew Mayne: Naturalista

W.A.B., Warszawa 2018.

Ślad

Cechą charakterystyczną dla tej publikacji jest drobiazgowość, chwyt, który w pewnym momencie został wykluczony z kryminałów dla masowych czytelników z prostego powodu: zapewniał niewiarygodny rozwój akcji. Mało kto był w stanie uwierzyć w detektywa, który zadziała jak robot, dostrzeże najmniejsze – przegapione przez wszystkich innych - ślady mordercy, a do tego ma do dyspozycji całe sztaby ludzi przygotowujących konkretne ekspertyzy i analizy, poza spostrzegawczością i sprawnością fizyczną (niezbędną do zbierania dowodów) cechuje się również umiejętnością logicznego myślenia i bezbłędnego kojarzenia faktów. Kiedy przyszedł czas na detektywów bardziej ludzkich, do lamusa odeszło stawianie na detale do przesady. Ale Andrew Mayne, chociaż kryminału nie pisze, do tego rytmu wraca w “Naturaliście”. To thriller, który momentami wykorzystuje schematy znane z innego gatunku – sam w sobie już trudny do zaakceptowania przez rozwój akcji, więc nie zaszkodzi mu drobiazgowość w śledztwie.

W ciemnym lesie ginie dziewczyna – to punkt wyjścia. W śledztwo angażuje się profesor bioinformatyki, Theo Cray. Jeden z tych, którzy nie wierzą w teorię o niedźwiedziu grizzly, a poza tym jest pierwszym podejrzanym w sprawie brutalnej śmierci. Ofiara była studentką Craya i chociaż bohater niespecjalnie czuł się z nią związany, teraz uważa, że powinien odkryć tajemnicę i poinformować matkę dziewczyny, co naprawdę się stało. Może nawet na początku zamierza przy tym odzyskać dobre imię - ale ponieważ szybko traci status podejrzanego, nie ma to większego znaczenia. Jego determinacja w działaniu staje się coraz mniej zrozumiała dla czytelników, zwłaszcza że Theo Cray chce naprawdę dużo poświęcić dla odkrycia prawdy. Nie waha się ani przed popełnianiem drobnych przestępstw, ani przed utrudnianiem śledztwa. W efekcie ponownie może ściągnąć na siebie podejrzenia. Do tego – wpada w poważne tarapaty. “Naturalista” to książka, w której autor przestaje w pewnym momencie skupiać się na prawdziwości emocji: nie chce już wymyślać usprawiedliwień dla działania bohatera, pozwala mu po prostu reagować i nie dostarcza czytelnikom osobnych wyjaśnień. Wynaturza charakter postaci, raz chce przekonać o niewinności i dobrych intencjach Craya, by za chwilę budzić nieufność. Nie ma tu konsekwencji w budowaniu psychologii postaci – albo wizji, która przekonałaby czytelników. Cray ma liczne wady, owszem, ale do tego jest piekielnie uzdolniony, jeśli chodzi o wyciąganie wniosków na podstawie najmniejszych przesłanek. “Naturalista” to stała huśtawka emocji: od tego, co bohater musi zrobić, żeby się obronić, po to, co robi, żeby potwierdzić własne odważne tezy. Nie jest to historia, która przekona realizmem, ale w końcu w thrillerze chodzi bardziej o budzenie strachu, a ten warunek książka spełnia.

Przy ogromnym nastawieniu na detale jest autor, nie da się ukryć, naiwny w samej narracji. Buduje ją na długich dialogach, w których przemyca informacje, zarzuca czytelników danymi, których samodzielnie zdobyć by nie mogli, wyklucza zatem możliwość prowadzenia równoległego śledztwa. Pierwsza śmierć nie wyczerpuje kwestii zagrożeń i ofiar, będzie tego w tomie znacznie więcej. Andrew Mayne nie zauważa jednak rozchwiania proporcji, oferuje czytelnikom powieść, w której dzieje się dużo, ale nie w sferze psychologii postaci – a przecież na tym bazują zwykle thrillery. Jeśli ktoś na początku nie uwierzy w kreację bohatera, już tego później nie nadrobi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com